Zabudowane do granic możliwości, rozrastające się we wszystkich kierunkach i tętniące życiem miasto Ateny, wydaje się być pozbawione zielonych i czystych przestrzeni. Spoglądając na mapę stolicy Grecji – w szczególności na centralne ulice – trudno zatrzymać wzrok na zadrzewionych skwerkach czy przestronnych parkach. Okazuje się jednak, że również w sercu pięciomilionowej aglomeracji znajdziemy tereny, przygotowane z myślą o relaksie wśród zieleni; w bieżącej sytuacji tym bardziej potrzebne i warte poznania, zwłaszcza jeśli jest to jedyna alternatywa aktywnego spędzania wolnego czasu. W dobie pandemii, kiedy zaczyna się piąty kolejny miesiąc zamknięcia w dość ograniczonych ramach, a wyjazdy poza obszar zamieszkania są raczej niemożliwe, spacery i uprawianie sportu wokół własnego lokum to jedyna obowiązująca rozrywka. Daje nam to możliwość odkrycia na nowo miejsc, które są zupełnie oczywiste.

Ateńskie Ogrody Narodowe, nazywane także „zielonymi płucami” to jedna z najbardziej popularnych spacerowych destynacji, doskonale znana większości z nas. Park został założony w latach 30-tych XIX-ego stulecia. W jego zacienionych, bardzo przyjemnych alejkach spędzała czas zarówno rodzina i przyjaciele pierwszego greckiego monarchy – Ottona, jak i późniejsi mieszkańcy pałacu. Do powstania Ogrodów przyczyniła się jego żona – królowa Amalia. Zaangażowała ona do pracy nie tylko najlepszych niemieckich architektów i ogrodników, ale również greckich marynarzy, pływających po dalekich, obcych morzach. Z każdego egzotycznego rejsu mieli oni dostarczyć Amalii możliwie najbardziej oryginalne rośliny, jakie udało się im spotkać. Tym oto sposobem prywatny ogród królowej przeobrażał się w cudowną enklawę zieleni, wzbudzając zachwyt całych Aten.

Czego tam nie było – cudowne, delikatne, pięknie pachnące, kwiatowe krzewy rodem z dalekich krain, bujne, zielone drzewa, dające zbawienny cień podczas długiego lata, a także wyjątkowo zadbane trawniki. W tą wspaniałą scenerię wkomponowano pozostałości po starożytnych budowlach, dodając temu miejscu niezwykłego uroku. W parku zasadzono również rzadko występującą roślinność, pochodzącą z rozmaitych greckich wysp. Pedantycznie zadbany i misternie wypielęgnowany park, będący oczkiem w głowie królowej Amalii, z początkiem XX-go wieku został oddany do użyteczności publicznej. Początkowo mieszkańcy Aten mogli odwiedzać to miejsce stosownie do wyznaczonych godzin; dziś możemy tu wejść bez ograniczeń.

Być może Ogrody Narodowe w znikomym procencie przypominają XIX-wieczne, wypielęgnowane „dziecko” królowej. Nie ma już tej wspaniałej scenerii, nie zachowało się wiele ze zgromadzonych tu pozostałości po starożytnych budowlach. Założono natomiast Muzeum Botaniczne oraz skromny ogród zoologiczny. Po parku spaceruje również spora liczba dokarmianych przez miasto i osoby prywatne kotów, a także jest tu osobny staw z hodowlą żółwi. Z pewnością jest to jedno z nielicznych miejsc, gdzie można odpocząć podczas upalnych godzin, odnajdując zbawienny cień wśród cienistych, krętych alejek. Dostępne dla publiczności od świtu do późnej nocy, Ogrody Narodowe cieszą się opinią dogodnego miejsca, gdzie poczytamy w ciszy książkę lub pospacerujemy z przyjaciółmi, mijając po drodze fragmenty antycznej architektury. W ocienionej kawiarni Oasis – znajdującej się przy wyjściu na ulicę Herodotou Attikou – można zatrzymać się na filiżankę kawy lub skosztować lokalnych słodkości. W miłym towarzystwie stałych bywalców – nierzadko cudzoziemskich mieszkańców Aten oraz gości – doskonale smakuje chłodne ouzo i młode wino retsina. Wchodząc do parku w godzinach późno popołudniowych, warto dopytać się o godzinę zamknięcia, ponieważ ogród bywa czynny po prostu…do zachodu słońca.

Przedłużeniem Ogrodów Królewskich jest otwarty z kolei przez całą dobę Park Zappio, otaczający rozległą, XIX-wieczną neoklasyczną budowlę wystawową, którą wzniesiono w kształcie półksiężyca. Ta imponująca hala sfinansowana została przez rodzinę Zappas – bogatych Greków żyjących poza granicami państwa. Budowla miała służyć zarówno wydarzeniom sportowym, jak i wystawom kulturalnym, targom przemysłowym, rolniczym czy koncertom. Prace rozpoczęły się w roku 1874 i potrwały około piętnastu lat. Otwarcie gmachu – dziś znanego wszystkim jako Zappion czy też Zappio – zbiegło się z inauguracją w dniu 20 października 1888 roku IV-ej Olimpiady Greckiej.

Jeden z fundatorów – Ewangelios Zappas – był także pochłonięty ideą wskrzeszenia igrzysk olimpijskich, co miało ostatecznie miejsce w Atenach w 1896 roku. Filantrop ten zaoferował nie tylko ogromne fundusze na zrealizowanie tego pomysłu, ale jego marzeniem było również przekonanie Międzynarodowego Komitetu Olimpijskiego do ustanowienia stolicy Grecji – wzorem antycznej Olympii – organizatorem każdego kolejnego święta sportu.

Pierwsza znamienita międzynarodowa wystawa w Hali Zappio zorganizowana została dopiero w 1903 roku. Zaraz potem gmach został zamknięty dla publiczności i przez kolejne lata pełnił rozmaite funkcje: magazynu, punktu pomocy dla uchodźców, szkoły, ochronki dla biednych. Przyczyn doszukiwać należy się w roszczeniach rządu rumuńskiego, gdzie mieszkali bracia Zappas. Ponieważ monumentalna budowla została wzniesiona za fortunę obywateli rumuńskich, domagali się oni zwrócenia od rządu greckiego całej potężnej sumy (około 6 milionów drachm).

Dookoła Hali Zappio zasadzono drzewa i wytyczono regularne ścieżki spacerowe, które w nocy są podświetlane przez lampy, ukryte wśród zadbanej zieleni. Od długich dziesięcioleci jest to ulubione miejsce spacerów ateńskich rodzin, licznie przybywających tu w szczególności podczas wolnych niedziel. Natomiast w godzinach porannych spotykają się tu emeryci i renciści, którzy z uwielbieniem potrafią godzinami perorować o wszystkich problemach otaczającego ich świata. Niewykluczone, że są wśród nich osoby pamiętające historyczne otwarcie w Parku Zappio pierwszego greckiego kina na świeżym powietrzu! Park Zappio kończy się przy ulicą Vass. Konstandiniu, oddzielającą go od historycznego Stadionu Olimpijskiego; jest to obiekt, gdzie odbyły się wspomniane wyżej I-wsze nowożytne igrzyska olimpijskie.

Kolejnym parkiem jest zielony, niezwykle rozległy obszar, wciśnięty pomiędzy skrzyżowanie gęsto zabudowanych ulic Patission, Alexandras oraz kompleks budynków sądowych. Miejsce to zostało wytyczone w latach 30-tych ubiegłego stulecia, z zamierzeniem utworzenia tu największego rekreacyjnego terenu dla Aten, zajmującego około 250 akrów. Obowiązująca nazwa to Pola Marsowe czyli Pedion tou Areos, a nadano ją tytułem ukłonu dla słynnej paryskiej przestrzeni, zdobiącej centrum i nabrzeże Sekwany.

Decyzją ówczesnej rady miejskiej dedykowano park pamięci greckich obywateli, którzy wsławili się podczas wojen wyzwoleńczych i niepodległościowych nowożytnej Hellady. Stąd też najszersza aleja Marsowego Pola jest przyozdobiona marmurowymi popiersiami bohaterów walczących za swój kraj. Natomiast w roku 1938 główne wejście do parku zostało zwieńczone pomnikiem króla Konstantyna, upamiętniając tym samym udział Grecji w Wojnach Bałkańskich oraz rolę władcy w przyłączeniu do Grecji miast Saloniki i Joannina. Od wielu dekad monument ten jest charakterystycznym punktem spotkań okolicznej młodzieży.

Nawet jeśli współcześnie niewiele osób wie, jakie idee przyświecały założycielom tego parku – mauzoleum, to niezmiennie spora ilość osób korzysta z jego dobroczynnych tras; przez cały rok jest to ulubione miejsce spacerów mieszkańców pobliskich ulic i dzielnic. Kiedyś w przestronnych alejkach odbywają się sezonowe kiermasze kwiatów, książek, wyposażenia domowego czy popularne bazary z okazji Świąt Bożego Narodzenia oraz Wielkanocy. W ostatniej dekadzie jednak park stracił nieco na swojej popularności; jest to spowodowane okolicznościom spotkań przepływających przez Ateny cudzoziemców. Zmieniło to także dobrą dotychczas opinię Pedion tou Areos. Mało kto spaceruje po zmroku w alejkach, po których snują się różne podejrzane osoby. Miejsce to zasługuje na uwagę wyłącznie w ciągu dnia. Wówczas – a zwłaszcza przed zachodem słońca – przychodzą tu odpocząć dosłownie wszyscy – słowem, cała mozaika Aten.

Cały park porośnięty jest bujną roślinnością, której pielęgnowanie leży w zakresie obowiązków urzędu miejskiego. Od strony ul. Alexandras, wejścia na teren wypoczynkowy strzeże imponujący, marmurowy monument, wystawiony tu dla uczczenia żołnierzy brytyjskich, australijskich i nowozelandzkich poległych w obronie Grecji podczas II wojny światowej.

Innym popularnym obszarem rekreacji i spacerów jest Wzgórze Filopappou położone niedaleko skrzyżowania ulic Apostoła Pawła i Dionizego Areopagity. W obrębie wzgórza, do którego prowadzi wygodna, zadrzewiona ścieżka, zaczynały się niegdyś słynne Długie Mury, łączące Ateny z portem w Pireusie i z Faleronem. Wzgórze słynie z monumentalnego, marmurowego grobowca Gaiusa Antiocha Filopapposa, który został wybudowany w II wieku n.e. Żyjący dwa tysiące lat temu Filopappos był potomkiem rodziny królewskiej z Azji Mniejszej, dostojnikiem rzymskim oraz urzędnikiem ateńskim. Przekazał on Atenom wiele funduszy, wykorzystanych na cele publiczne, dlatego też otrzymał obywatelstwo miasta. Aby uczcić jego hojność, zdecydowano się wystawić grób Filopapposa w bliskiej odległości od wzgórza Akropolis. Z całości nagrobnej budowli zachowała się jedynie pojedyncza ściana. Jej fasada przyozdobiona jest fryzem ukazującym słynnego urzędnika jako konsula na rydwanie. Natomiast spod stóp pomnika roztacza się jeden z najpiękniejszych pejzaży Aten, malowniczy szczególnie podczas zachodów słońca. Możemy stąd podziwiać cudownie oświetlone promieniami marmury budowli Akropolu, imponujące wzgórze Likavitos oraz rozpościerające się u naszych stóp miasto, które wydaje się wypełniać każdą wolną przestrzeń pomiędzy masywami pasm górskich Hymet i Parnitha.

Oazą mieszkańców centrum jest najwyższe wzgórze stolicy – Likavitos, porośnięte zielenią, wśród której wytyczone zostały spacerowe ścieżki. Wycieczka na jego szczyt jest jedną z najprzyjemniejszych, jakie można odbyć w Atenach, a poleca się ją w szczególności osobom, które stolicę Grecji odwiedzają po raz pierwszy. Podczas pogodnych dni widać stąd nie tylko rozciągającą się u naszych stóp wspaniałą panoramę Aten, ale również wzniesienia otaczające metropolię, port w Pireusie oraz Zatokę Sarońską i jej wyspy. Najlepszą i najdogodniejszą ścieżką prowadzącą na szczyt jest trasa zaczynająca się przy placu Dexameni w dzielnicy Kolonaki.

Na jednym z tarasów wzniesienia zorganizowano restaurację i kawiarnię. Szczyt wzgórza Likavitos – 277 metrów n.p.m. – ozdabia niewielka kaplica poświęcona świętemu Jerzemu, której dzieje sięgają wieków średnich. Przypuszcza się, że najprawdopodobniej miejsce to pierwotnie było poświęcone Prorokowi Eliaszowi – co zdarza się często w przypadku greckich kaplic, ustawionych na wysokich wzniesieniach. Kapliczka jest nieustannie miejscem modlitwy wiernych kościoła ortodoksyjnego; najważniejsza uroczystość to coroczna liturgia Wielkiego Piątku.

Według legendy, wzgórze to powstało, kiedy Atena – zagniewana na córki mitycznego założyciela miasta Kekropsa – zrzuciła z Olimpu wieki głaz, aby ukarać ich nieposłuszeństwo. Według innego przekazu, skała Likavitosu miała się pojawić, kiedy bóg Posejdon rywalizujący z boginią mądrości o miasto położone pod Akropolem, przegrał pojedynek. Zdenerwowany, cisnął ogromnym kamieniem w teren niedaleko osady. Kroniki podają, że nazwa tego wzniesienia została zaczerpnięta od słowa wilk (gr. lykos); podobno niegdyś zwierzęta te gromadziły tu nocą i wyciem oznajmiały miastu i jego mieszkańcom swą obecność. Oznacza to, że w pradawnych Atenach wzniesienie to było niezabudowane i leżało poza osadą.

Obecnie Likavitos jest cudowną, zieloną enklawą. Wiele osób uprawia w cieniu tej góry poranny czy wieczorny jogging, wielu Ateńczyków przychodzi to na spacer ze swoimi czworonogami. Sam punkt widokowy jest także dostępny dzięki niewielkiej kolejce liniowej, która zwykle funkcjonuje w okresie letnim. Warto jednak pamiętać, że wagoniki nie docierają na sam wierzchołek; wciąż trzeba go zdobyć o własnych siłach. Trasa na szczyt jest nieco forsowna, zwłaszcza dla osób, które nie spacerują codziennie, ale z pewnością nasz wysiłek zrekompensują wspaniałe widoki.

Katarzyna Jakielaszek