To było dokładnie 2 miesiące po tym jak przybyliśmy do Salonik i proszę taki mały prezent z tej okazji – wycieczka z przewodnikiem po Salonikach 😊 z przewodnikiem? To naprawdę niewiele powiedziane. Dostaliśmy tego dnia drugi prezent panią Eugenię Koukoura, która jest dyplomatycznym przewodnikiem i oprowadza głównie celebrytów z całego świata, w językach obcych (taką informację znalazłam w necie). Jest profesorem historii i sztuki bizantyjskiej, autorką wielu książek o Aleksandrze Wielkim, a jej wykłady można obejrzeć na You Tube. O tym, że mówi wieloma językami mogliśmy się przekonać osobiście, bo grupa z którą zwiedzaliśmy dziś miasto składała się głównie z Włochów. Pani Eugenia przechodziła płynnie z greki na angielski i włoski oczywiście.😊 Wszystko to mało, bowiem kobieta ta ma w sobie niesamowity dar dzielenia się posiadaną wiedzą. Jeśli kiedykolwiek zwiedzać Muzeum Archeologiczne w Salonikach to tylko w jej towarzystwie! Wyszliśmy stamtąd oczarowani bajką o macedońskim złocie i życiu ludzi sprzed 2700 lat. Cóż, miało być po kolei, ale wciąż jestem pod wrażeniem, a Muzeum zwiedzaliśmy na końcu. Pierwsza bowiem była Biała Wieża, dla nas najmniej interesująca, bo mijamy ją codziennie na spacerze jednak i tam nie zabrakło ciekawych historii do posłuchania, jak chociażby to, że kiedyś wieża stała na wyspie.😱

Potem spacer do pomnika Aleksandra Wielkiego Macedońskiego i oczywiście kolejna historia na temat, jak młody Aleksander wybrał i okiełznał swojego konia Bucefała? Była też mowa o taktyce wojennej Aleksandra, a uczestniczące w wycieczce dzieci mogły stać się na chwilę żołnierzami jego wielkiej armii. 😊 Stamtąd pojechaliśmy do centrum, pod Łuk Galeriusza i jego niedoszłe mauzoleum Rotundę, gdzie trafiliśmy na nabożeństwo.

Mozaiki w Rotundzie są wpisane na światową listę dziedzictwa UNESCO i naprawdę to co z nich zostało robi wrażenie. A Łuk? Przedstawia sceny ze zwycięskiej parady Galeriusza. Choć celem było podkreślenie triumfu Rzymu, to jednak centrum przedstawionych scen stanowi cesarz i rodzina cesarska.

Panel przestawiający Galeriusza konno podczas ataku, gdy zbliża się do niego orzeł z wieńcem zwycięstwa, wyraża jego moc. Większość scen odnosi się do bitew i triumfów kampanii. Postać cesarza jest dominująca, a perscy żołnierze przedstawieni są w znacznie mniejszych rozmiarach, jako pokonani przez wielkiego Galeriusza – można ich łatwo odróżnić dzięki orientalnemu strojowi. Na północnym filarze łuku pojawiają się także postacie słoni i wielbłądów będących egzotycznym dodatkiem, który pomaga widzowi zlokalizować wydarzenia z bitew mających na celu podbicie terenów Mezopotamii.

Kolejnym przystankiem na trasie naszej wycieczki był kościół Agiou Diomitrou, świątynia dedykowana patronowi Salonik, który był jednym z wielkich żołnierzy cesarstwa rzymskiego, a jednocześnie chrześcijańskim męczennikiem. Został aresztowany, bo nie wykonał rozkazu zamordowania Tesalonickich chrześcijan. Zginął, bo otwarcie głosił wiarę w Chrystusa. Miasto doceniło jego odwagę i wybrało na swojego patrona.

Świątynia ku jego czci powstała na fundamentach rzymskiej łaźni, w których zginął. Została ufundowana przez Leoncjusza jako dar za cudowne uzdrowienie za pośrednictwem świętego. W kościele znajdziecie relikwie Demetriusza, wystawione przed ikonostasem, źródełko z wodą posiadającą moc uzdrawiania oraz Ikonę Przenajświętszej, do której w niedzielę stały kolejki pielgrzymów chcących oddać cześć Bogarodzicy. Warto zajrzeć do katakumb, gdzie znajduje się grób św. Demetriusza oraz celę, w której był więziony.

Na ikonach ten święty przedstawiany jest z mieczem i przesłaniem ” Panie, nie zgub grodu i ludzi, bowiem jeśli uratujesz go wraz z nim i ja zbawię się, a jeśli ich zgubisz zginę i ja” – nic więc dziwnego, że Saloniki wybrały go na swego patrona.😉 Przy kościele czekał już autokar, który sprawnie przewiózł nas do górnej części miasta, pod wieżę Triogonio, zwanej także „balkonem Salonik”. Stojąc przy niej mogliśmy podziwiać imponujący, panoramiczny widok miasta przytulonego do morza, a w oddali wznoszący się masyw Olimpu (150km!).

I na koniec dnia Muzeum Archeologiczne…ale o tym już było, powyżej.😉

Gdyby ktoś zapytał: czy to już wszystko, co można zobaczyć w Salonikach? Stanowczo odpowiadam: ‚Οχι – Nie! To tylko niewielka, ale najbardziej popularna, część tego, co oferuje miasto. Przed nami jeszcze wiele okazji do poznawania miasta nazwanego na cześć córki Filipa II Tesaloniki (Θεσσαλονίκη) oznaczające: Zwycięstwo Tesalii. Zacna nazwa dla zacnego miasta. Spróbujesz przekonać się osobiście?

Agata Synowiec

Wasza opinia