Mija 12 dni od przejścia nad Kefalonią cyklonu”Ianos”. Nikt nawet nie przypuszczał, że kiedy po dwóch dniach uspokoi się ten żywioł, naszym oczom ukażą się obrazy, które na zawsze pozostaną wyryte w naszej pamięci i sercach.

To, że podtopiło nam dom, to, że złamało gałąź wielkości drzewa wiekowej figi rosnącej koło naszego domu na wsi, to była przysłowiowa pestka w porównaniu z tym, co przeżyli ludzie w północnej części tej wyspy.

Przez 5 dni nie mieliśmy prądu, przez 4 dni wody, a do tej pory nadal szwankuje telefonia komórkowa. Żeby złapać sygnał Cosmote, musieliśmy jechać kilka kilometrów za wieś, by pojawiło się tych upragnionych kilka kresek na telefonie, by można było skontaktować się ze światem.
20 września wybrałam się z Mężem na rekonesans naszej okolicy położonej niedaleko Fiskardo.
To co zobaczyliśmy przyprawiało nas o ból głowy i łzy.

Wzdłuż dróg widać było powyrywane z korzeniami ogromne dęby i cyprysy, a te co spadły i zablokowały drogi od samego rana były przecinane, by móc umożliwić przemieszczanie się nie tylko prywatnym samochodom, ale ekipom porządkowym. Jadąc w stronę Fiskardo zauważaliśmy powychylane słupy elektryczne i zerwane druty, domy bez dachówek, zerwane pobocza dróg pod nawałem i siłą wody spływającej ze zboczy górskich.

Przerażenie i bezsilność ogarnęła mnie gdy ukazał się widok plaży Foki, która była naszą ukochaną plażą, na którą codziennie jeździliśmy w czasie wakacji, by odpocząć i popływać w błękitnych wodach zatoki.

Tawerna stojąca po przeciwnej stronie plaży, została dosłownie zawalona z zewnątrz i wewnątrz ogromnymi ilościami kamieni i mułu spływających ze zboczy gór. Wszystko, co mógł porwać strumień wody znalazło się na pobliskiej plaży. Brama, lodówki, meble wszystko zostało zmyte, ogromne cyprysy powalone jak zapałki. Między oliwkami rosnącymi u zejścia na brzeg wytworzył się wąwóz szerokości kilku metrów i wysokości dorosłego człowieka. Oliwki, których wiek trzeba liczyć na setki lat trzymały się na swych wyspach, wbite korzeniami głęboko w ziemię dość mocno, choć dwie z nich na pewno czeka ścięcie.

Plaża powiększyła się o kolejne kilka metrów. Tony kamieni, mułu wdarły się w morze na zawsze. Błękit wody zmienił się w brąz. Tak się tez stało z innymi plażami dookoła Fiskardo- Emblissi, Dafnoudi, Kimilia, Kakogilos – wszystkie zniszczone, zabrudzone plastikiem, kawałkami drewna, styropianu i różnego rodzaju odpadami.

Plaża Myrtos, która jest symbolem Kefalonii podzieliła los innych plaż tego rejonu. Zniknęła droga prowadząca do niej, zniknęła kantyna, zniknęły parasole, a także białe kamienie, które przykryła ogromna warstwa szarości i brązu ziemi, spływających ze zboczy wzgórz.

Nic nie mogło powstrzymać rwących potoków deszczu… Prawdopodobnie na 1 akr ziemi spadło 200 ton wody. Niewyobrażalna ilość na tak małą powierzchnię ziemi.

Miasteczka takie jak Fiskardo, Assos, Agia Effimia jeszcze przez wiele lat będą leczyć swoje rany. Niestety pogoda w tych dniach nie sprzyja pracy nad zniszczeniami. Wieją nadal silne wiatry, deszcze padają co kilka godzin i po kilka godzin, wieczorem przechodzą burze. Ludzie potrzebują pomocy od nas wszystkich i od władz. Wielu bezpowrotnie straciło swoje domy i biznesy. Bezustannie pracują ekipy oczyszczające miasteczka z gruzów, złamanych drzew i ogromnych ilości brudów jakie spłynęły wraz z potokami. Jednak wciąż za mało jest wolontariuszy, którzy mogliby pomóc w usuwaniu szkód. Patrząc na to wszystko myślisz – ile zanieczyszczeń produkujemy my ludzie, jak bardzo ingerujemy w przyrodę, jak bardzo chcemy ekspansji na dziewicze czasem tereny, aby zarabiać coraz więcej pieniędzy? I za to przychodzi nam słono płacić. Natura i tak z nami zwycięża. Pokazuje, że musimy przystopować w naszej zachłanności.

W takich chwilach powinniśmy doceniać to, co mamy i swoje szczęście. Dziś je masz, a jutro nie. Ciesz się każdego dnia, z każdej dobrej chwili, bo jutro jest jedną wielką niewiadomą.

Pozdrawiam z wietrznej, ale nadal wspaniałej Kefalonii. I tak, jak jeden z moich znajomych powiedział: „Nawet, jak diament zostanie zasypany mułem i kamieniami nadal będzie diamentem. Długo to odkopywanie będzie trwało, ale znów w pełni zaświeci ten drogocenny kamień.”
I takim diamentem w Grecji jest dla mnie Kefalonia.

tekst, zdjęcia: Jolanta Kuderska Kavvadia