Strona głównaAktualnościPolskaSchengen pod kontrolą Unii

Schengen pod kontrolą Unii

Państwa strefy Schengen powinny mieć prawo jednostronnego przywracania kontroli granicznych tylko na pięć dni – ogłosiła w piątek unijna komisarz Cecilia Malmström.

Dzięki temu unikniemy sytuacji, gdy jeden kraj dowiaduje się z mediów o tym, że inne państwo przywraca granice – dodała odpowiadająca za sprawy wewnętrzne Malmström.

Zaproponowana przez Komisję Europejską reforma, dla której impulsem stały się obawy przed masową imigracją z Afryki Płn. do Europy, idzie w odwrotnym kierunku, niż oczekiwali francuscy czy niemieccy zwolennicy ułatwień w przywracaniu granic. Komisja chce ograniczyć wpływ poszczególnych rządów na kształt strefy Schengen, oddając ją pod wspólnotową kontrolę Unii Europejskiej.

Rządy państw strefy Schengen mogłyby samodzielnie przywracać kontrole na swych granicach, ale tylko na pięć dni i tylko w przypadku wyjątkowego zagrożenia dla bezpieczeństwa i porządku publicznego (epidemie, zamachy terrorystyczne). Przedłużenie kontroli wymagałoby unijnej zgody.

Wstępne zezwolenie wydawałaby Komisja Europejska, a jej decyzję musieliby szybko zatwierdzić eksperci z krajów członkowskich głosujących kwalifikowaną większością głosów (od 2014 r. to 55 proc. krajów UE z 65 proc. ludności).

– Przywracanie granic na obszarze Unii wpływa na unijną swobodę przemieszczania się. I dlatego powinno być rozstrzygane przez Unię – odpowiadała w piątek Cecilia Malmström na ogłoszone przed kilku dniami zarzuty Berlina, Madrytu i Paryża. Zdaniem tych stolic reforma zawłaszcza suwerenne uprawnienia państw w dziedzinie ich bezpieczeństwa.

Malmström zapowiedziała twardą walkę o zatwierdzenie reformy w Radzie UE oraz w Parlamencie Europejskim (europosłowie są jej sojusznikami).

Kontrole przedłużone za zgodą Unii będą mogły trwać do 30 dni, w wyjątkowych okolicznościach do sześciu miesięcy, a w skrajnych wypadkach do roku.

I również tylko za zgodą UE możliwe będzie odcinanie kontrolami granicznymi kraju strefy Schengen, który notorycznie nie wywiązuje się z obowiązku dobrego chronienia granicy zewnętrznej Unii. Niektórzy eurokraci nazywają tę zasadę przepisem greckim, bo to Ateny były od dwóch lat oskarżane o niekontrolowane wpuszczanie imigrantów przez granicę lądową z Turcją.

Jednak przepis grecki to głównie kij na kraje graniczne Unii, by w razie problemów ze szczelnością granicy zgadzały się na przyjmowanie pomocy od agend unijnych (głównie Frontexu). Grecja poprosiła o pomoc latem 2010 r., ale obce mundury na granicach budzą opory jako cios w suwerenność krajów członkowskich.

Paradoksalnie główny powód reformy znikł na dobre przed kilku tygodniami – dziś dyplomaci krajów UE zgodnie potwierdzają, że ryzyko masowej imigracji z Afryki Płn. minęło. A szacunki dotyczące exodusu uchodźców wędrujących po całej strefie Schengen były bombastycznym chwytem retorycznym szefa włoskiego MSZ Franca Frattiniego.

Tomasz Bielecki

gazeta_wyborcza

NAJNOWSZE

KUCHNIA

Informacje polonijne