fot. exploringgreece.tv

W roku 1492 na mocy Edyktu z Alhambry chrześcijanie wyrzucili z Hiszpani żydów sefardyjskich; pięć lat później ze swoich domów zostali również wysiedleni żydzi mieszkający w Portugalii. Wówczas sułtan Bajazid II, syn Mehmeda Zdobywcy, (który w 1453 roku podbił i przejął Konstantynopol), otworzył im drzwi swego imperium i zaoferował uchodźcom schronienie oraz możliwość rozpoczęcia nowego życia. Azyl pod egidą władców islamskich okazał się bardziej korzystniejszy niż pozostanie w innych miejscach Europy. Sprawiło to, że przez kolejnych 450 lat język ladino – będący połączeniem mowy hebrajskiej i hiszpańskiej, do których dołączyły z czasem słowa arabskie, tureckie, greckie, włoskie i francuskie – stał się synonimem Salonik – miasta, gdzie Sefardyjczycy poczuli się bezpiecznie.

Grecka społeczność żydowska jest jedną z najstarszych w Europie. Historia jej obecności na tych terenach sięga czasów antycznych. Przypuszcza się, że pierwsze osiedla żydowskie pojawiły się w Grecji w III wieku p.n.e. Potwierdzają to inskrypcje, pochodzące z 300 roku p.n.e. z miejscowości Oropos w Attyce. Najprawdopodobniej pierwsi żydzi, którzy znaleźli się w Helladzie, przybyli tu jako niewolnicy. O diasporze tej, zamieszkującej obszar ówczesnych ziem Macedonii i Achai – jak Rzymianie nazywali podlegającą im część dzisiejszej Grecji – wspomina także św. Łukasz w Dziejach Apostolskich. Natomiast Apostoł Paweł kieruje do tutejszych judeochrześcijan i ich gmin konkretne epistoły, nazywane listami. Jednym z nim jest I List do Tesaloniczan, będący najstarszym fragmentem Nowego Testamentu. Korespondencja ta potwierdza istnienie nie tylko synagog i wspólnot żydowskich, ale także osób „judaizujących”, które – wywodząc się ze środowisk pogańskich – przyglądały się wierze w jednego Boga.

Przez długie wieki Saloniki – leżące nad naturalną zatoką Morza Egejskiego, Zatoką Termajską – były czymś więcej niż żydowskim rajem na ziemi – miasto praktycznie należało do tej społeczności. W pozostałych większych skupiskach ludzkich i osadach portowych europejskiej części Turcji przeważali Grecy lub korowód mieszkańców z pobliskich państw. Ale Saloniki były inne: tutaj Sefardyjczycy dominowali niemalże we wszystkich aspektach społecznej egzystencji: na niwie ekonomicznej, socjalnej i kulturalnej, co często dawało im znaczną przewagę nawet nad tureckimi urzędnikami.

fot. wikiwand.com /Salonicka widokówka z początku XX wieku, przedstawiająca tańczące kobiety sefardyjskie.

To w Salonikach majętni żydzi mieszkali w wystawnych willach, niedaleko średniowiecznych obwarowań Salonik, sąsiadując przez płot z bogatą dzielnicą otomańską, znajdującą się w górnej części miasta. Ta bliskość odzwierciedlała ścisłe relacje, istniejące pomiędzy dwiema społecznościami. Z dala od głośnej atmosfery portowej, w cieniu rozłożystych drzew śródziemnomorskich, zamożna i wpływowa elita Salonik – żydzi i muzułmanie – garściami czerpali z żywota, co najlepsze. Pod koniec XIX wieku mieszkali tam także greccy chrześcijanie – jedyna poważna konkurencja dla żydów w prowadzeniu interesów – zajmujący się głównie farmacją czy transportem płodów rolniczych z macedońskich upraw.

Już z początkiem XVI wieku – zaledwie dwadzieścia lat od pierwszej lokalizacji sefardyjskich uchodźców w mieście – Saloniki przekształciły się w centrum ich świata na terenie Bałkan. Sława o żydowskiej swobodzie pod rządami sułtana odbiła się szerokim echem wśród ościennych obszarów. Do Salonik poczęły nadciągać rzesze żydów z terenów dzisiejszego Skopie, Sarajewa, Kosowa, Splitu, a także z Belgradu, Sofii oraz Smyrny. Bardziej odważni, a zarazem przedsiębiorczy członkowie diaspory koncentrowali się głównie na szlakach morskich i korzyściach płynących z opanowania i wykorzystania tej formy transportu. Sieć połączeń pomiędzy miastami leżącymi nad Morzem Egejskim, na Bliskim Wschodzie oraz w zachodniej części Europy, okazała się komercyjnym sukcesem, który na dobre ugruntował pozycję żydów nie tylko w Salonikach, ale również na terenie całego Półwyspu Bałkańskiego.

fot. enthemata.wordpress.com / Saloniccy sprzedawcy żydowscy; rycina z czasów otomańskich

Wśród osób wyznających judaizm, a docierających do Salonik był także XVII-wieczny rabin i kabalista Sabataj Cwi, który – obwołując samego siebie mesjaszem – narobił w salonickiej wspólnocie sporo zamieszania. Przybywszy nad Zatokę Termajską z Izmiru (dzisiejszej Smyrny), trafił on ze swoimi naukami i poglądami na niezwykle podatny grunt. Jego płomienne kazania sprawiły, iż znaczna część żydowskich Salonik zobaczyła w nim wyczekiwanego syna bożego. Zaczęto wyprzedawać majątki i odchodzić od uprawianych zawodów, oddając się w zamian licznym zgromadzeniom w synagogach, gdzie przemawiał ów posłaniec z niebios. Wprowadziło to wiele zamętu w mieście, a sława o sefardyjskim Sabataju Cwi dotarła nawet do Konstantynopola. Ówczesny sułtan Mehmet IV nakazał aresztowanie domniemanego mesjasza, obawiał się jednak, że skazanie go na karę śmierci wywoła ogromne zamieszanie w Imperium. Koniec końców – wezyr i mesjasz doszli do porozumienia i zgody, na mocy której Sabataj Cwi … przeszedł na islam. Jego decyzja okazała się być niezwykle znacząca, ponieważ – podobnie do niego – wiarę w Mahometa zaczęło wyznawać wielu wpływowych salonickich żydów, uważając ten czyn za słuszny, gdyż podyktowany przez samego pomazańca bożego. Zwolennicy Sabataja uważali bowiem, że akt ten ma głęboko niebiański wymiar.

fot. chabad.org/ Samozwańczy mesjasz Sabataj Cwi

W Salonikach po dziś dzień istnieje wiele domów dawnych konwertytów nazywanych donmeńczykami – od tureckiego słowa dönme czyli zdrajca, apostata, a także … obracać. Zachował się nawet meczet zwolenników rabina Sabataja Cwi – Yeni, w którym mieszczą się obecnie archiwa tutejszego Muzeum Archeologicznego.

W połowie XIX wieku społeczność Sefardyjczyków doświadczyła upadku ekonomicznego. Wiele interesów zbankrutowało, chociaż liczba mieszkających tu żydów sukcesywnie wzrastała. Zwiększało się zapotrzebowanie na pomieszczenia mieszkalne. Dziesiątki tysięcy ludzi żyło na wąskiej przestrzeni pomiędzy frontem wybrzeża a Zade Yol; często kilka rodzin w jednym mieszkaniu, w zastraszających warunkach sanitarnych. Biedota narażona była na wybuchające co jakiś czas epidemie chorób, pożary, jak również trzęsienia ziemi, które notorycznie nawiedzały miasto. Chorujące dzieci bawiły się, buszując całymi dniami wśród śmieci, zajmujących większą część ulicy w dzielnicy. Odpady wyrzucane były przez okno bezpośrednio na bruk, którym spływały również ścieki. Ta żałosna sytuacja dotyczyła prawie trzydziestu tysięcy ludzi, mieszkających w skrajnie ubogich warunkach. Bez szans na jakąkolwiek poprawę żywota przyszłego pokolenia, dzieci już od najmłodszych lat potrafiły żebrać i bez żadnego skrępowania wyciągać dłoń po jałmużnę. Taka egzystencja była rajem dla mężczyzn, trudniących się podejrzanymi interesami oraz kobiet, utrzymujących się z nierządu.

Ekonomiczne i polityczne odrodzenie Salonik zaczęło się w latach 80-tych XIX wieku i trwało do wybuchu Wojen Bałkańskich. Kongres Berliński w 1878 rozpoczął okres intensywnego zainteresowania państw zachodnich Imperium Osmańskim i Macedonią w szczególności. Grupa żydowskich przedsiębiorstw, prowadzonych przez wpływowych braci Allatini, rozpoczęła nowe interesy. Zaangażowani w nie zostali Francuzi, Włosi, Austriacy, Niemcy i Anglicy, przywożący ze sobą znaczne zasoby finansowe, które zaczęto inwestować w mieście. Rodzina Allatini założyła fabrykę cegieł, potem browar, młyny, ogromną plantację tytoniu, a także rozwinęła przemysł odzieżowy. Nikt się nie spodziewał, że udzielenie kilka wieków wcześniej schronienia żydom, będzie tak procentować. Sefradyjczycy postrzegani byli jako ludzie niezwykle pracowici i utalentowani. Dominowali oni w wielu zawodach – jako medycy, farmaceuci, finansiści, bankierzy, literaci. W sposób szczególny dały się poznać ich predyspozycje w handlu, a przyniesione wraz z ich emigracją nowinki techniczne – jak chociażby druk i jego technika – bardzo szybko znalazły swe odzwierciedleniem w lokalnych upodobaniach miasta.

Z czasem wyznawcy mojżeszowi podporządkowali sobie ekonomiczne życie Salonik. Wtórowali im Grecy, którzy na rozwinięcie własnych biznesów zaciągali spore pożyczki, przede wszystkim w bankach należących do żydów. Warto wspomnieć, że jedna z pierwszych tego rodzaju instytucji Imperium Osmańskiego znajdowała się w Salonikach przy ulicy Frangon, w dzisiejszym budynku odeonu miejskiego.

fot. parallaximag.gr/ Inauguracja Banku Osmańskiego w 1904r.

W mieście prym wiedli potomkowie Sefardyjczyków, którzy byli zarówno sprzedawcami, jak i najważniejszymi klientami, a których statki podróżowały po całym basenie Morza Śródziemnego. W żydowskich fabrykach Salonik zatrudniane były setki żydowskich robotników; tylko w przemyśle tytoniowym pracowało 10.000 żydów. Zjednoczeni pod egidą organizacji „Socjalistyczna Federacja Salonik”, walczyli o polepszenie warunków socjalnych, przy jednoczesnych staraniach zachowania swoich regionalnych tradycji. Hegemonia żydowska istniała nawet w takich zawodach, jak rybołówstwo, obsługa stacji kolejowych czy prowadzenie kamienic. Stanowiska te zajmowane były niemalże wyłącznie przez tę jedną grupę społeczną, skutecznie eliminującą ze wspólnego rynku Greków czy Słowian.

Saloniki były jedynym miastem w całym Imperium Otomańskim, gdzie żydzi – wykorzystując swą pozycję ekonomiczną – zdominowali życie społeczne, w tym również egzystencję mieszkających tu chrześcijan. W żadnym innym podlegającym pod rządy tureckie mieście zjawisko to nie było powielane. Sefardyjczycy czuli się tu swobodnie, a sytuacja nie uległa zmianie nawet po obudzeniu się w Europie antysemitów. Ich zamierzoną izolację od pozostałej części społeczeństwa podkreślał dialekt – ladino – będący mieszanką średniowiecznego hiszpańskiego i portugalskiego z hebrajskim, tureckim i arabskim. Komuś, kto nie znał tego języka, trudno było rozeznać się w codzienności miasta. W Salonikach ladino słychać było wszędzie – była to mowa synagogi, targu i zawieranych umów. Posługiwali się tym językiem biedni i bogaci, wpływowi i nic nie znaczący. Ladino rozlegało się w porcie, gdy przeładowane świeży połów, na bazarze tuż przed piątkowym szabatem, mówili nim żydowscy krawcy, rzemieślnicy, sprzedawcy i wpływowi dziennikarze. Ten niezwykle plastyczny, pełen sugestii i inspiracyjnych podszeptów język był obecny wszędzie, co było dowodem na dynamiczny rozwój i posiadane wpływy populacji żydowskiej w Salonikach.

fot.loveforzion.blogspot.com / Saloniccy żydzi zajmujący się połowem i przeładunkiem ryb (początek XX – go wieku).

Wiele wskazuje na to, że lokalne społeczności Salonik żyły w pewnej separacji względem siebie. Istniało osobne sądownictwo, osobne sklepy i rynek oraz pomoc medyczną. Łączyło ich jedno – każdego wieczoru nad brzegiem zatoki, niczym w biblijnej wieży Babel, pojawiali się młodzi i starsi przedstawiciele wszystkich religijnych grup, by podziwiać światło zachodzącego słońca, pasma Olimpu w tle zatoki i by w blasku księżyca przechadzać się po głównych ulicach Salonik.

Pod koniec XIX stulecia prawie 50% salonickiej społeczności stanowili wyznawcy religii judaistycznej. Zdołali oni opanować wszystkie najważniejsze urzędy i posiadali monopol na interesy związane z morzem. Saloniki stały się największą społecznością żydowską (pod względem etnicznym) nie tylko w tej części świata, ale i w Europie. W mieście, nazywanym Jerozolimą Europy czy też Matką Izraela, w latach poprzedzających I wojnę światową mieszkało około 100 tysięcy Żydów, dla których ukazywało się prawie czterdzieści tytułów rozmaitych gazet żydowskich. Saloniki postrzegane były jako światowe centrum kultury sefardyjskiej.

Na przełomie XIX i XX wieku miasto zaczęło przygotowywać się do zrzucenia trwającego prawie pięćset jarzma tureckiego. Do Salonik napływała coraz większa ilość obcego kapitału z zachodnich państw Europy, a rozwój ekonomiczny pozwalał na demonstracyjne okazywanie przywiązania do kultury greckiej. Jednakże nie wszyscy mieszkający tu Grecy, pozostający w bliskim kontakcie z przedsiębiorcami morskimi, klerem i sferami rządzącymi w istniejącym na południu państwie, okazywali ochotę poświecenia ekonomicznej dynamiki Salonik w zamian za przyszłość w młodym kraju, dodatkowo pozbawionym stabilności politycznej, finansowej i społecznej. Pojawiły się plotki – zresztą nie po raz pierwszy – mówiące o próbach utworzenia państwa żydowskiego Macedonii. Już w XVI wieku lobowała za takim rozwiązaniem pochodząca z Portugalii sefardyjska żydówka Donna Gracia Mendes Nasi, przyjaźniąca się z sułtanem Sulejmanem Wielkim. Poświęcone jej muzeum znajduje się dziś w izraelskim mieście Tyberiada; jest to dawna posiadłość rodziny Nasi, która pełni także funkcję noclegową. Tutejsza kolekcja pokazuje wielowiekowe starania dyplomatyczne, mające na celu utworzenie w północnej części dzisiejszej Grecji namiastki Domu Izraela.

Należy zauważyć, że żydzi nie byli popularni wśród Greków. Często zdarzało się, że tureccy władcy przyznawali bogatym personom z żydowskich diaspor szczególne funkcje, jak na przykład posadę urzędnika gminy czy osoby zbierającej podatki. Stąd też – utożsamiając wyznawców judaizmu z otomańskim okupantem, po wybuchu powstania wyzwoleńczego w 1821 roku, na równi z osadami tureckimi Grecy niszczyli również domy żydowskie. W 1832 roku, kiedy powołano do życia Parlament Grecki, żydzi otrzymali takie same prawa i obowiązki, jak pozostali obywatele tego państwa. Często zdarzało się jednak, iż podobnie jak Turcy, tak i żydzi przenosili się w głąb wciąż istniejącego Imperium Osmańskiego, pomimo, że z nowo powstałego państwa greckiego nikt ich nie wyganiał. Uciekano głównie na tereny północne (w tym do Salonik), które pozostawały pod wpływami muzułmańskimi jeszcze przez następnych prawie sto lat – do 1912 roku.

fot. yourtipster.gr / Portowa dzielnica Salonik – Ladadika – z początkiem XX wieku. Choć obecnie jest gastronomiczne serce miasta, ale historyczna zabudowa wciąż uwidacznia dawny klimat tego miejsca i przywołuje atmosferę sefardyjskich uliczek.

Największe, najbardziej tragiczne spustoszenie wśród członków społeczności żydowskiej, dokonane zostało podczas II wojny światowej. Niemal wszyscy Żydzi z Salonik trafili do obozów zagłady. Transporty z Grecji były w Auschwitz piątymi największymi – pod względem liczebności – transportami narodowymi Europy. Pierwszy z ich ruszył z Salonik pamiętnego dnia 15 marca 1943 roku; pociąg miał dotrzeć do rampy Birkenau po ponad trzech tygodniach morderczej odysei. W muzeum byłego obozu w tzw. Sali Zagłady wciąż można zobaczyć wydrukowane w języku greckim bilety na trasie Saloniki – Auschwitz; pierwotnie żydzi saloniccy byli zobligowani do opłacania tej podróży za własne pieniądze.

Mało kto przeżył Holocaust. Do wiosny 1944 hitlerowcy wywieźli i wymordowali niemal dziewięćdziesiąt sześć procent greckich wyznawców judaizmu; podaje się, że z salonickiej diaspory zabrano 46.091 ludzi, z których obozy zagłady przeżyło zaledwie 1950 osób.

Transport żydów salonickich do obozów zagłady Auschwitz – Birkenau (marzec 1943 r.) / fot. lifo.gr

Salonicka metropolia – po zakończeniu wojny – w niczym nie przypominała historii Jerozolimy Bałkan. Z ponad stu synagog zachowały się zaledwie dwie bożnice. Na rynku Modiano – wybudowanym po pożarze w 1917 roku w miejscu dawnej Synagogi Talmud Tora, na którym niegdyś było słychać głównie język ladino, zakupy dziś robią przede wszystkim Grecy i mieszkający w mieście cudzoziemcy. Niegdyś granicę dawnej dzielnicy sefardyjskiej wyznaczała słynna Biała Wieża – stojąca na wschodnim obrzeżu przedwojennego miasta. Budowla oddzielała także ulice zajęte przez żydów od dzielnicy tureckiej i cmentarzy żydowskich. Obecnie z dwóch największych nekropolii miasta nie ostały się nawet fragmenty. Podczas II Wojny Światowej decyzją nazistów grobowce żydowskie – w liczbie około pół miliona – zostały wykopane i zdewastowane. Sam teren zrównano z ziemią, a po wojnie wykorzystano go do ukończenia kompleksu szkół wyższych oraz Salonickiego Centrum Wystawowego, w którym co roku odbywają najważniejsze imprezy w Grecji, promujące tutejszą gospodarkę. Plany likwidacji cmentarza pogrzebały jednocześnie historię największego na terenie Bałkan skupiska ludności żydowskiej.
Dziesiątki tysięcy żydów, którzy zginęli w Holocauście, mają w Salonikach pomnik swej martyrologii. Obecnie na terenie Grecji mieszka około pięciu tysięcy osób, związanych z tą diasporą. Historia salonickiej Matki Izraela została też przedstawiona w lokalnym Muzeum Judaizmu, mieszącym się nieopodal portu przy ulicy Ag. Mina. Z tutejszych rodzin żydowskich wywodzą się takie znane osobistości jak brytyjski fryzjer Vidal Sasoon, którego szampony dotarły do Polski jako jedne z pierwszych zza żelaznej kurtyny, francuscy założyciele koncernu spożywczego Danone czy rodzina Nikolasa Sarkozy – byłego prezydenta Republiki Francuskiej. Architektoniczne pamiątki wpływowych rodów sefardyjskich, istniejące obok otomańskich i chrześcijańskich wilii znajdziemy także w dawnej dzielnicy Hamidiye, leżącej na wschodzie dzisiejszej metropolii. Ta niezwykła okolica nosi obecnie nazwę Dzielnicy Wież lub Dzielnicy Poza Miastem (Exoches), ale spacer po tej części Salonik to zdecydowanie opowieść na inną okazję.

Diaspora salonickich żydów w 1916 roku / fot. greece-is.com

Katarzyna Jakielaszek

Bibliografia:
Katherine E. Fleming Ιστορία των Ελλήνων Εβραίων; Devin E. Naar Jewish Salonica: Between the Ottoman Empire and Modern Greece; Rena Molho Jewish Sites in Thessaloniki; Mark Mazower Saloniki – miasto duchów; http://www.jmth.gr/; https://www.yadvashem.org/

Na marginesie:
Język ladino ożył parę lat temu dzięki greckiej artystce Savinie Yannatou, która wraz z zespołem Primavera en Salonico nagrała płytę Songs of Thesssaloniki. O kolejach losu kilku pokoleń salonickich żydów możemy przeczytać w powieści Nić, autorstwa Viktorii Hislop. Zainteresowanych tematem spotkania wielu kultur w tym niezwykłym mieście łez i radości zachęcamy do lektury książki Saloniki – miasto duchów Marka Mazowera. Z kolei ocalała z Holocaustu Nina Benroubi jest autorką książki kucharskiej Sefardyjskie smaki Salonik (Γεύση από Σεφαραδιτική Θεσσαλονίκη, Συνταγές των Εβραίων της Θεσσαλονίκης), w której przedstawiono prawie 100 nietuzinkowych przepisów, bo przecież sefardyjska kuchnia Bałkańskiej Jerozolimy charakteryzuje się mozaiką smaków iberyjskich, greckich i małoazjatyckich. Wszystkich natomiast zapraszamy do obejrzenia filmu Ouzeri Tsitsanis (tytuł ang. Cloudy Sunday), którego przejmująca fabuła opowiada o tragicznych losach salonickiej diaspory sefardyjskiej podczas II Wojny Św.