© fot. Marzena Mavridis

W wywiadzie dla Polonoramy Daniel Milewski – poseł na Sejm RP i przewodniczący Polsko-Greckiej Grupy Parlamentarnej opowiedział o swojej misji w Grecji. Przybliżył założenia Grupy Parlamentarnej. Zwrócił szczególną uwagę na postać bohatera obu narodów – Jerzego Iwanowa-Szajnowicza. Odniósł się także do kwestii wzajemnego promowania obu krajów i wzajemnego propagowania historii oraz tradycji.

W związku z obchodami 200-lecia Powstania Greckiego został Pan zaproszony na spotkanie z panią Prezydent Sakielaropulu i Przewodniczącym Parlamentu Hellenów. Jak wyglądał Pański pobyt w Grecji? Jakie miejsca Pan odwiedził?
Nasz formalny program zaczęliśmy od spotkania z przedstawicielami Polonii w Nafplio i wizyty w miejscu upamiętniającym Fihellenów, w tym także Polaków. W niedzielę odwiedziliśmy prowadzony przez jezuitów ośrodek dla dzieci emigrantów wraz z działającą tam szkołą korepetycyjną. Z ojcami rozmawialiśmy także o ateńskiej Polonii. Wszystko oczywiście z zachowaniem reżimu sanitarnego i w bardzo okrojonym za względu na pandemię zakresie. Wizyta była jednak zorganizowana ze względu na zaproszenie ze strony pani Prezydent Sakielaropulu oraz Przewodniczącego Tasulasa wyrażające ich głęboką wdzięczność za zaangażowanie polskich parlamentarzystów w upamiętnienie jubileuszu Powstania Greckiego. Miałem zatem przyjemność odbycia spotkań z panią Prezydent i panem Przewodniczącym, w których uczestniczył także pan Ambasador Artur Lompart, któremu z serca dziękuję za piękną i profesjonalną służbę dla Polski oraz polskich spraw, a także greccy posłowie z prezydium grupy przyjaźni Grecko-Polskiej. Podczas wizyty złożyliśmy również kwiaty na grobach polsko-greckich bohaterów: Jerzego Iwanowa-Szajnowicza i Zygmunta Mineyki.

Wychował się Pan w USA, potem powrócił do Polski, a działalność grupy parlamentarnej, której przewodniczy Pan w Sejmie skupiona jest wokół Grecji. Skąd taki kierunek? Jak narodziło się Pańskie zainteresowania taką tematyką?
Współpracowałem z panem Patrykiem Panasiukiem, prezesem Fundacji Hagia Marina, która zajmuje się m.in. kooperacją polsko-grecką. Pan Patryk doskonale zna Grecję, Ateny oraz wiele praktycznych aspektów istotnych dla podtrzymywania doskonałych relacji między naszymi państwami. Z Patrykiem współpracowaliśmy w licznych krajowych sprawach, a po wyborach w 2019 roku zdecydowałem się za jego namową kandydować na przewodniczącego tej grupy bilateralnej. Grupa oczywiście funkcjonowała już w poprzednich kadencjach. Tradycją stał się udział parlamentarzystów w obchodach uroczystości ku czci Matki Boskiej Ostrobramskiej. Co roku odbywają się one w Atenach, na wspomnienie i pamiątkę przekazania tutejszej parafii św. Mariny, mieszczącej się w dzielnicy Iloupoli, medalionu z wizerunkiem Matki Boskiej Ostrobramskiej, czego dokonał arcybiskup Sawa. Obowiązuje zwyczaj, zgodnie z którym uroczystości te za każdym razem upamiętniają jeszcze jedno, istotne wydarzenie. W 2018 roku było to wspomnienie 100-lecia odzyskania przez Polskę niepodległości, w 2019 100—lecie nawiązania stosunków dyplomatycznych między naszymi krajami. Z kolei w ubiegłym roku była to 10.rocznica Katastrofy Smoleńskiej i 100. rocznica Bitwy Warszawskiej. Przyjazd parlamentarzystów na uroczystości jest tylko częścią wizyty, która zawiera także oficjalne elementy państwowe. W ubiegłym roku, gdy ja przewodniczyłem delegacji, spotkaliśmy się między innymi z greckim ministrem ochrony obywateli. Poruszaliśmy oczywiście tematykę związaną z emigrantami. Warto przypomnieć, że Polska wysłała później dodatkowe wsparcie policyjne w ramach Frontexu, aby pomóc Grekom w radzeniu sobie z tą kwestią.

Czy może Pan przedstawić założenia polsko – greckiej grupy parlamentarnej? Jakie są jej priorytetowe cele?
Głównym jest przyjaźń, tak jak to zostało wyrażone wprost w nazwie grupy grecko-polskiej funkcjonującej po stronie Parlamentu Hellenów. Naszym zadaniem jest umacnianie kontaktów na poziomie parlamentarnym, poszerzanie świadomości o problemach, pogłębianie wiedzy i wzajemne uczenie się od siebie. Ja wcześniej podejmowałem współpracę w ramach Rady Europy, należę do jej Zgromadzenia Parlamentarnego. Każde z państw ma swoja delegację, a szefową greckiej grupy jest pani Dora Bakiogianii, z którą miałem także przyjemność rozmawiać podczas wizyty. Odbyłem także konsultacje z innymi greckimi posłami z różnych ugrupowań, którzy są członkami greckiej delegacji do Zgromadzenia Parlamentarnego. Tego typu współpraca, kontakty na poziomie grup bilateralnych są okazją do umocnienia sojuszy i wspólnego działania na innych polach, na przykład w ramach Rady Europy. Obecna pandemia Covid-19 mocno zredefiniowała działania, które planowaliśmy jeszcze podczas spotkania z grupą bliźniaczą w Parlamencie Hellenów w lutym 2020 roku. Konkluzją tego spotkania była propozycja stałego organizowania polsko-greckiego forum parlamentarnego, opartego na działalności naszych grup. W tle pojawiła się kwestia podjęcia współpracy między regionami. Stronie greckiej zależało, żeby tematem tego pierwszego forum były kwestie rolnicze. Tym bardziej, że komisarzem unijnym do spraw rolnictwa jest Polak, którego zaprosiliśmy do udziału w forum. Pandemia jednak zmieniła nasze plany i organizacja tego wydarzenia dopiero jest przed nami.

Przyjechał Pan do Grecji z wielkim darem. Co go stanowiło i co on symbolizował?
Miałem zaszczyt przekazać zarówno Prezydent Sakielaropulu, jak też Przewodniczącemu Tasulasowi dwa symboliczne podarunki. Pierwszym z nich jest uchwała Sejmu upamiętniająca 200-lecie Powstania Greckiego, drugim wydany przez Pocztę Polską z inicjatywy naszej grupy znaczek pocztowy ukazujący osobę Jerzego Iwanowa-Szajnowicza. Wszystko to ma być uzupełnieniem obchodów wielkiego greckiego jubileuszu. Rocznicy powstania, które przyniosło Grekom wolność i niepodległość, ale Europejczykom, w tym Polakom, dało Wiosnę Ludów, która finalnie zakończyła się odzyskaniem polskiej niepodległości w 1918 roku. Wydając znaczek pocztowy upamiętniający Jerzego Iwanowa-Szajnowicza – postaci symbolicznej – chcieliśmy pokazać polski wkład w grecką wolność. Bohaterowie tacy jak Mineyko czy Mierzejewski są bardzo istotne, ale dla Greków to Szajnowicz stał się symbolem. W Atenach ma swój grób, jednak dla mieszkańców Salonik istotny jest klub sportowy, któremu patronuje Szajnowicz i przy którym stoi jego pomnik. Natomiast w Polsce postać ta jest mniej znana, dlatego wydanie dziesięciu milionów egzemplarzy znaczka pocztowego, który trafi do powszechnego obiegu, mam nadzieję rozpropaguje jego dziedzictwo.

Jak Pana zdaniem można podtrzymywać w Grecji pamięć o tej postaci? Co należy zrobić, żeby jego sylwetka była szerzej znana także w Polsce? Warto o tym porozmawiać, bo to bohater, a jego życie stanowi wręcz gotowy scenariusz filmowy. Prawdziwy „James Bond” na ziemi greckiej.
Mamy na to dwa pomysły. Jednym z nich jest wystąpienie naszej grupy na forum Sejmu, aby rok 2023, w którym to przypada 80. rocznica śmieci Szajnowicza, uczynić jego rokiem. Chcemy, żeby stał się jednym z patronów, których na poszczególne lata ustanawia Sejm. To przedsięwzięcie mogłoby stać się okazją do podjęcia innych inicjatyw, przybliżających Polakom tę postać. Moim marzeniem jest, by wtedy w warszawskim Parku Ujazdowskim, który mieści się w okolicy parlamentu, przy Trakcie Królewskim, stanęła kopia jego pomnika z Salonik. Przypomnę, że Szajnowicz mieszkał w stolicy przy ulicy Nowy Świat, tam też znajduje się upamiętniająca go tablica. Podobną umieszczono w jego kościele parafialnym p.w. św. Aleksandra przy placu Trzech Krzyży. Podsumowując, cała trasa Traktu Królewskiego jest w jakiś sposób związana z postacią Szajnowicza. Jeśli chodzi o film, którego scenariusz mógłby powstać na kanwie jego życia, to w pierwszej kolejności potrzebny byłby nowoczesny film dokumentalny. Wokół postaci Szajnowicza krąży wiele legend, pojawiały się domysły i właśnie na ich podstawie w latach 70. nakręcono obraz pt. „Agent nr 1”. Wydarzenia jego życia stanowiłyby dobry scenariusz, ale chciałbym aby na początku powstał właśnie dobry dokument.

Od wielu lat Polacy wybierają Grecję jako ulubione miejsce na wakacje, ale jak zachęcić Greków do odwiedzania Polski? W jakim kierunku będzie to zmierzać, jakie projekty są planowane na najbliższy okres?
W ramach działalności polsko-greckiego pragniemy, by różne regiony naszego kraju gościły greckich parlamentarzystów, samorządowców i przedsiębiorców, a tym samym pokazywały, promowały i zachęcały Greków do przyjazdu do Polski. Nasze zadanie, czyli przyciągnięcie turystów z Grecji jest trudniejsze, więc musimy być bardziej kreatywni.

Losy Grecji i Polski przeplatają się ze sobą od setek lat. O których punktach stycznych powinni wiedzieć nasi czytelnicy?
Przede wszystkim powinniśmy pamiętać o podobieństwach, jakie są między nami, bo mimo różnic klimatycznych mamy podobne temperamenty. Przy wszystkich różnicach wyznaniowych, nasze tło kulturowo-religijne wynika z chrześcijańskich podstaw, wyrosłych co prawda z różnych gałęzi drzewa, ale dających podobne owoce. Jako polityk i osoba życia publicznego powiem, że mamy wiele do zrobienia w zakresie ochrony wartości. One mają dla nas duże znaczenie, ale niektórzy Europejczycy o nich zapomnieli. Nie można tracić tej bazy, bo w Europie wielu jej znaczenie zaczęło dostrzegać dopiero wtedy, gdy zdali sobie sprawę, że zaczyna jej brakować.

Jaką ma Pan wizję promowania naszego kraju przez osoby tutaj mieszkające?
Najlepiej robić to życiem codziennym i byciem porządnym. Niech bycie Polakiem stanowi markę – niech Polak będzie z jednej strony dobrym pracownikiem, kierowcą na ulicy, uczniem w szkole, czy smacznie gotującym kucharzem. Jeśli nie damy innym powodów, by myśleli o nas źle, to będą myśleli bardzo dobrze. Działają także jednostki i instytucje kulturalne, a także inne placówki. Jeśli nie będą one pracowały tylko dla samych siebie, a aktywnie włączą się w integrowanie Polonii, to będą także mogły promować naszą Ojczyznę.

Jak ocenia Pan swój pobyt w Grecji?
W ciągu kilku dni, które tutaj spędziliśmy, spotkaliśmy się z przedstawicielami najwyższych władz. W tak krótkim czasie „zrobiliśmy pozytywne polskie zamieszanie”. W dwa, trzy dni spotkaliśmy się z głową państwa, szefem parlamentu, zwierzchnikiem Kościoła Grecji, z bardzo wpływowymi parlamentarzystami. Sprawiliśmy, że w najistotniejszych miejscach, takich jak Pałac Prezydencki, czy budynek Parlamentu, słowo „Polska” padało w bardzo pozytywnych kontekstach. Wyjazd był również okazją, by w trakcie rozmów poruszyć kwestie zatrzymania liderów mniejszości polskiej na Białorusi. Chodzi o to, żebyśmy mówili o polskich sprawach, byśmy zainteresowali nimi greckich decydentów. Jeśli coś często się powtarza, to zapada to w pamięć. Nazwałem to „pozytywnym polskim zamieszaniem”, ale proszę sobie wyobrazić, ile razy słowo „Polska” padło w ostatnich dniach w najistotniejszych ateńskich murach. I to za każdym razem w najpozytywniejszym z możliwych kontekstów! Niech ono dobrze zaowocuje!

Dziękuję bardzo za rozmowę.
Dziękuję i bardzo ciepło pozdrawiam Czytelników „Polonoramy”!

© rozmawiała: Marzena Mavridis