W 1250 r. p.n.e, jak twierdzi Herodot, wybuchła Wojna Trojańska. Dalej wierzy się w to, że główną, jak nie jedyną, przyczyną było uprowadzenie pięknej Spartanki – Heleny. Nie liczyły się kwestie ekonomiczne, gospodarcze, tylko jakże pasujące do greckich ognistych temperamentów, kwestie honoru. Nie dla Greka było bowiem, przymknięcie oka na to, że obcy mężczyzna porwał jego kobietę. Tak więc, zebrawszy pokaźną armię, zjednoczone achajskie plemiona postanowiły, że prędzej umrą pod murami Troi, niż wrócą bez Heleny.

Helena Trojańska, najpiękniejszy owoc ze wszystkich związków Zeusa, zburzyła cały antyczny świat. To dla niej ginęli najodważniejsi wojownicy i najmężniejsi przywódcy. Obracała w niwecz zarówno miasta, jak i męskie serca. Ladacznica, zdrajczyni, niewierna – grzmieli jedni. Wśród drugich dominował zachwyt nad jej nieopisaną urodą. Można ją nienawidzić albo rozumieć, nie można jednak na pewno podejść do jej osoby obojętnie.

Opiewana w dziełach antycznych przez Homera, Eurypidesa, Ajschylosa, Izokratesa czy Owidiusza była na przemian szykanowana i wielbiona. Raz przyjmowała postać niewinnej półbogini, innym razem zaś swoistej femme fatale. Przez nią upadła wspaniała Troja, dla niej ginęli najlepsi. Nie potrafili starożytni zdefiniować jej osoby…Jednak wydając jakikolwiek osąd należy pamiętać, że wszyscy ulegamy sile miłości. Nikt z nas nie jest w stanie się jej oprzeć, czy ją odrzucić. Tacy już jesteśmy, jednak czy oznacza to, że jesteśmy słabi? Nie wydaje mi się, bo potędze Amora ulegali nawet olimpijscy bogowie…

Helena zawojowała świat. Nie użyła miecza jako swojej broni, wykorzystała nieprzeciętną urodę. Troja upadła, upadły męskie serca. Dalej się o niej mówi, mimo że od upadku Ilionu minęło już parę tysięcy lat. Piękna Spartanka zapewniła sobie wieczną pamięć o swojej osobie. Jest swoistym symbolem, każdy o niej słyszał.

Ewelina Taszkun