Zakochałam się, jestem w skowronkach i mam motyle w brzuchu. Ale to sprawił nie człowiek a piękna, baśniowa i dzika kraina – Peloponez. A może i miał na to wpływ człowiek, który o niej tak pięknie opowiadał? Kiedy o niej opowiadał, moim oczom ukazywały się na żywo piękne, nietuzinkowe wręcz krajobrazy. Pewnie to wszystko miało znaczenie i wpływ na to, że zakochałam i jestem z tego powodu szczęśliwa.

Szczęście to uczucie, które niby ciężko osiągnąć, a tu proszę, wystarczyło podjąć szaloną decyzję, wsiąść do auta i pojechać przed siebie, by je poczuć.

W naturze człowieka jest, że wiecznie szuka czegoś indywidualnego, odmiennego, innego od tego co ma na co dzień. Nie ukrywam, że u mnie to główna cecha charakteru. Kiedy poszukuję nowego celu podróży tym właśnie się kieruję. Uwielbiam odkrywać nowe miejsca, nowe zapachy, krajobrazy i ludzi.

Kiedy zobaczyłam reklamę Jeep Safari na Peloponezie wiedziałam, że ja to muszę przeżyć i chcę tam być. Popatrzyłam na region, na którym miało to się odbyć, bo Peloponez to ponad 21 tyś km2 powierzchni i zauroczyłam się. Nie było odwrotu, musiałem zrobić wszystko by tam się dostać i przeżyć tą przygodę. To jest zaledwie 300 km od Aten!!!!
Na taką przygodę nie trzeba mnie długo namawiać. Już po kilku dniach byliśmy w aucie w drodze do upatrzonego celu.

Cel – dziewicze tereny Parku Narodowego (Εθνικό Πάρκο υγροτόπων Κοτυχίου – Στροφυλιάς) a w nim cudowny las Strofylia, który krył w sobie niesamowite krajobrazy i w zależności od pory roku można je podziwiać i odkrywać na nowo. Ale zanim dojechaliśmy do gminy Achai (Αχαΐας) na Peloponezie, gdzie znajdował się park, muszę wspomnieć o wrażeniach z całej podróży z Aten.

Co mnie najbardziej zachwyciło podczas podróży z Aten do Kastro (Κάστρο) miasteczka, w którym postanowiliśmy się zatrzymać?

Wyruszyliśmy późnym piątkowym popołudniem i nie zatrzymywaliśmy się, aby odwiedzać jakieś atrakcje znajdujące się po drodze. Zależało nam by na camping Melissa dojechać przed zachodem słońca. Nie mogliśmy tego przegapić. Jednak droga, którą pokonaliśmy dała nam ogromną radość i nasyciła pozytywnymi emocjami.

Ta bezkresna przestrzeń. Szerokie, puste drogi, a po ich obu stronach pola uprawne aż po horyzont. Co kilka kilometrów zmieniały się jedynie rodzaje pól uprawnych, ale nadal była to niczym przasłonięta przestrzeń. Gdzieś daleko na horyzoncie można było dostrzec zarysy gór, ale one były daleko. Teraz zachwycałam się wiejską sielankową panoramą.

Mój rozlatany wzrok nasycał się widokami, a usta pozostawały otwarte z podziwu. Brakowało mi takich widoków. Wszystkie zmysły zostały pobudzone. Oczy szeroko otwarte chłonęły każdy kolor, każdy ruch, każde drzewo, krzaczki. Pełną piersią wdychałam unoszącą się woń z pól uprawnych, wsłuchiwałam się w każdy dźwięk, a czasem jego brak i ta cisza to była muzyka dla mojej duszy.

Nie tylko ja relaksowałam się podczas tej podróży. Moi towarzysze też dostali tę iskierkę w oku i było widać jak z każdym pokonywanym kilometrem zostawiają za sobą stres dnia codziennego. Pod wieczór dojechaliśmy w końcu do celu. Miejscowość Kastro i camping, gdzie mieliśmy rozbić nasz obóz. Nie mogliśmy sobie wybrać lepszego miejsca. Było idealnie. Tak jak planowaliśmy zdążyliśmy na spektakularny zachód słońca na plaży a w prezencie dostaliśmy rzadkie zjawisko: pełnia księżyca i krwiście czerwony zachód słońca w tym samym czasie. Tego nie można zapomnieć!

Po rozłożeniu campingu nie traciliśmy czasu i postanowiliśmy wybrać się na kolację do pobliskiego miasteczka. Jednak przed kolacją chcieliśmy jeszcze odwiedzić jedno miejsce.
Przy wjeździe do miasteczka, zauważyliśmy, że na jego wzgórzu znajdował się wspaniale zachowany zamek. Koniecznie chcieliśmy go zobaczyć z bliska.

Zamek Chlemoutsi

Jest to jeden z najlepiej zachowanych zamków w Grecji. Chlemoutsi, Chlumoutsi, Clermont lub Castle Torneze (Κάστρο Χλεμούτσι) był najważniejszym zamkiem księstwa Achai. Został zbudowany w latach 1220-1223 roku.

Nam udało się ujrzeć go, moim skromnym zdaniem, w najpiękniejszej nocnej odsłonie.

To była czysta magia. Pełnia księżyca, otulająca gęsta mgła nad murami zamku robiły baśniowy klimat. Można było poczuć ducha przeszłości i zatopić się w legendach i historii tego miejsca.
Zostawiam link byście mogli więcej o nim poczytać.

Zamek Chlemoutsi nocą i za dnia oraz jego perypetie

Po cudownej kolacji, bo musicie wiedzieć, że na Peloponezie znajdziecie jedną z najsmaczniejszych kuchni greckiej, wróciliśmy na camping. Jutro czeka nas wielki dzień.

Nadszedł ten dzień – sobota, lipiec, piękna pogoda, wyspani, wykąpani w cudownym morzu z samego rana, pełni energii czekaliśmy z niecierpliwością na przyjazd naszego polskiego przewodnika Dariusza Morańskiego. Punkt 9.00 słyszymy silnik, a za chwilę z zza zakrętu wyłania się auto. Czas zacząć przygodę.

Żadne ze zdjęć nie ukaże piękna, które było nam dane zobaczyć podczas tej wspaniałej trasy, którą przygotował dla nas Darek. Kiedy opowiadał nam o każdym miejscu, do którego nas zabrał, można było usłyszeć w głosie i w gestach, jego miłość do tych miejsc oraz szacunek dla natury. Byłam pod ogromnym wrażeniem wiedzy i malutkich, najmniejszych szczegółów na temat tych miejsc. Z ogromną przyjemnością słuchało się jego opowieści.

Piękno, dzikość natury, nieznane krajobrazy ukazujące nam Grecję z całkowicie innej strony niż ta którą widzieliśmy dotychczas. Zobaczyliśmy coś czego nie można nigdzie indziej ujrzeć tylko tam. Wiatr we włosach, przestrzeń, naturalne piękno nietknięte ludzką ręką, wolność, słońce, śmiech, jeden dzień a tyle emocji.

Już od pierwszych chwil czułam, że to będzie cudowny i niezapomniany dzień.
Koła jeepu kręcą się, a my z wiatrem we włosach zaczynamy poznawać jeden z najbardziej dzikich parków narodowych w Grecji.

Ten kawałek raju z niesamowitymi pejzażami jest ukryty w północno-zachodnim zakątku Peloponezu nad Morzem Jońskim.
To tam właśnie znajduje się las Strofylia. Oddziela on lagune Prokopos od Morza Jońskiego tworząc unikatowy krajobraz.

Na obszarze tysięcy akrów znajdziemy laguny, tereny podmokłe, bujną przybrzeżną roślinność leśną, Przylądek Kounoupeli, laguny: Kotychi, Prokopos, Araxos, Bagno Lamia, Mokre łąki, Góry Czarne, wydmy i setki gatunków ptaków. To wszystko jednoczące się z kolorami nieba – zwłaszcza o zachodzie słońca – tworzą niepowtarzalny pejzaż. Wielu słusznie nazywa ten obszar „naturalnym rajem”.

Las Strofylia ma powierzchnię 22 000 akrów i łączy las piniowy, góry, laguny i morze. Jego stałymi mieszkańcami są żółwie, wydry, lisy, sowy i zimorodki.
Fauna tego obszaru jest bogata zwłaszcza w okresie wiosny gdzie trwa sezon migracyjny. Las Strofylia jest najszerszym lasem z sosną pinia w Grecji i jednym z największych w  Europie.

Jest to Park Narodowy Kotychi – Strofylia tworzący wspaniałe środowisko naturalne,które ma ogromną wartość przyrodniczą i jest chroniony na mocy Natura 2000.

Wędrując leśnymi ścieżkami zostaniesz „oszołomiony” słodkimi aromatami natury, roślin i ziół. Festiwal kolorów i zapachów!

Krajobraz z każdym kilometrem zmienia się jak w kalejdoskopie. W niektórych częściach można się poczuć jak na afrykańskim stepie.

Najpiękniejsze w tym jest to , że o każdej porze roku można tu odnaleźć całkowicie inne kolory natury.

Zdecydowanie jeden dzień na tak wspaniały teren to za mało. Jednak okolica jest piękna przez cały rok więc trzeba będzie wracać tu zacznie częściej i na dłużej.

Odpoczywając na plaży zdajemy sobie sprawę, że jest już po nas. Zatraciliśmy się w tym pięknym półwyspie na całe życie.

A to zaledwie mały skrawek Peloponezu. A co jeszcze kryje ta kraina?
Jakże różnorodne krajobrazy przelatują przed naszymi oczami i aż trudno uwierzyć, że to wszystko dzieje się w Grecji. Ta zapierająca dech w piersiach kraina ma 72 tysiące km2! A to oznacza, że będę mogła cieszyć się nią przez bardzo długi okres i ją odkrywać.
Po intensywnej eksploatacji parku Narodowego dzień się kończy a wraz z nim i nasza wspaniała przygoda.

Jak się tu dostać? Park znajduje się około 40 km na zachód od miasta Patra. Jadąc z Patry w kierunku Kyllini, należy skręcić na Araxos, a następnie na plażę Kalogria. Tam odnajdziecie ten „naturalny raj”.

Ukoronowaniem tego dnia była wspólna kolacja w greckiej tawernie, przy której opracowaliśmy kolejny plan na jutrzejszy dzień.Nasz przewodnik pomógł nam w wyborze powrotnej trasy do Aten tak, byśmy mogli jeszcze odwiedzić kilka ciekawych miejsc po drodze. Zmęczeni, szczęśliwi i pełni ekscytacji wróciliśmy na camping.

Trzeba nabrać nowych sił! Jutro rozpoczynamy kolejna przygodę z Peloponezem.
Jest to ogromna kraina, nieodkryta, dzika i piękna w swojej tajemniczości trzeba zacząć ją odkrywać! Ale to jutro, dziś zdecydowanie trzeba odpocząć.

Niedzielny poranek rozpoczęliśmy orzeźwiającą kąpielą na pobliskiej plaży ciągnącej się kilometrami. Ciepły piasek, wschód słońca, szum fal. O tak to będzie piękna niedziela!
Czas zacząć kolejną przygodę i odkryć nowe „lądy” Peloponezu. Ruszyliśmy w stronę jezioro Kaiafas i pobliskiej plaży Zacharo.

Jezioro Kaiafas w Elis

Laguna o powierzchni 1500 ha zostało ukształtowane przez silne drgania sejsmiczne, które wystąpiły w VI w. ne. Piękne miejsce, choć trochę zaniedbane.
Kaiafas lub źródła termalne Kaiafas to uzdrowisko w gminie Zacharo w południowo-zachodniej Grecji.

Wody uzdrowiska Kaiafas są idealne do leczenia chorób. Piękne krajobrazy, lasów sosnowych oraz eukaliptusy. My zrobiliśmy sobie spacerek i podziwialiśmy narciarzy wodnych.

Kyparissia i zamek Arkadia

Historia zamku związana jest z nadmorskim miasteczkiem Kyparissia. Miejscowość ta położona jest w północno-zachodniej części prefektury Messinia i podzielona jest na dwie części – Stare (górne) miasto i Nowe (dolne) miasto. Zostało zbudowane u podnóża góry Psychro i otoczone jest gajami oliwnymi.

fot. Roman Klementschitz / wikipedia.org

Z zamku roztacza się wspaniała panorama na okolicę. Więcej informacji o zamku znajdziecie w poniższym linku.

Urok i powab ruin zamkowych w Kyparissia

Po relaksującym spacerze po ruinach zamku postanowiliśmy zobaczyć Fairytale Castle – Trochę “kiczowaty” zamek. Właścicielami zamku są Amerykanie. Można go również zobaczyć od środka, ale nam wystarczyło to co zobaczyliśmy na zewnątrz.
Rozmawiałam ze staruszkiem, który mieszka zaraz obok tego tworu architektonicznego i było mi go naprawdę żal. Codziennie rano wstaje i widzi to!

A przez swoje całe długie życie wstawał i widział morze.

Eiffel Tower (Filiatra)

Druga ciekawostka to wieża Eiffla, która znajduje się niedaleko od zamku. Fajna atrakcja i można zrobić sobie małą przerwę na zdjęcia.

Voidokilia beach

Witam się z jedną z najpiękniejszych plaż w Grecji. Przedstawiam Wam Voidokoilia, plaża ukształtowana przez naturę w kształcie litery omega – Ω. W jednym miejscu znajdziemy uroczą plażę, zieloną lagunę i miasto, którego początki sięgają kultury mykeńskiej.
Całą plaże można spacerem przejść w 10-15 min.

Warto wybrać się na małą wspinaczkę na górujące nad nią wzgórza, na których znajdują się ruiny starego zamku Navarino z pięknym widokiem na Voidokilie.

Zaraz za wydmami znajduje się piękna laguna Gialova. Laguna i obszar do niej przyległy to rezerwat przyrody z około 258 gatunkami ptaków. Koniecznie zapiszcie ją na listę do odwiedzenia.

I to właśnie jest Peloponez kończy się jedna cudowna atrakcja a tu za 10 km kolejna!

Zamek w Pylos i wyspa Sphacteria

Tak, tak wiem kolejna twierdza! Jednak mi nie chodziło o twierdzę w Pylos tylko o piękny widok na Sphacteria (Σφακτηρία). Spacer po twierdzy był zdominowany przez szukanie najlepszego widoku na tą maleńką wyspę.

Sphacteria to mała wyspa u wejścia do zatoki Pylos. Było to miejsce trzech bitew: bitwa Sphacteria w 425 pne podczas wojny peloponeskiej, bitwa Sphacteria z 1825 r. w greckiej wojnie o niepodległość od Imperium Osmańskiego oraz 1827 r. bitwa pod Navarino, także w greckiej wojnie o niepodległość.
Można na nią dopłynąć jedynie przy spokojnych wodach. W porcie można dowiedzieć się gdzie są organizowane wycieczki kajakowe na tą wyspę. My tę informację dostaliśmy już po zwiedzeniu twierdzy i niestety było za późno na zorganizowanie jakiegoś transportu na tą wyspę. Pogoda również nam nie sprzyjała więc muszę zapisać sobie tę atrakcję na następny raz kiedy odwiedzę te okolice.

icon-16-cpanelZamek w Pylos z widokiem na wysepkę Sphacteria

Zamek w Methoni

Methoni – potężna cytadela z masywnymi murami, otoczona z trzech stron przez morze.
Potężny, broniący niegdyś weneckich posiadłości w Grecji kompleks Twierdzy Methoni, powstał w XIII wieku na ruinach bizantyjskiej warowni.

Miasto Metoni, które w czasach Starożytnej Grecji zwało się Pedasos, słynęło ze swych winnic i pojawiło się na kartach słynnego poematu Homera, pt. «Iliada»

icon-16-cpanelMethoni – dostojny zamek z maleńką wysepką Bourtzi

Polylimnio

W tak upalne lato ochłodzenia w Grecji najlepiej szukać nad wodospadami. Jest ich naprawdę dużo na terenie całej Grecji. Większości dość mocno ukryta przed turystami. Trzeba się sporo natrudzić i nachodzić by dostać się do takiej perełki jak tą, którą postanowiliśmy zobaczyć po drodze do Aten.

W Polylimnio (tłumaczenie -dużo jezior) wodospadów jest kilka (niektóre całkiem pokaźne), rzeka jest lodowata i ma przepiękny, lazurowy kolor, aby przejść całą trasę trzeba wspinać się po skałkach.
Fantastyczne miejsce, które dało nam trochę wytchnienia w tym upalnym niedzielnym dniu. Kolejnej atrakcji nie można pominąć na trasie! Nie zwracając na trudy podróży warto się tam dostać i ujrzeć ten cud.

Kościół Agia Theodora

Imponujący kościół św. Teodory w pięknym wąwozie. Tutaj możemy zobaczyć zaskakujący fenomen przyrodniczy 17 drzew, które rosną na dachu kościoła bez widocznych korzeni.
Ruszamy dalej. Interesujących miejsc na trasie nie zabraknie.

Most Mannari

Zaledwie kilkanaście kilometrów dalej można podziwiać łukowy most Mannari, który znajduje się w dolinie o tej samej nazwie. Zbudowany przez francuską firmę w 1897 roku dla obsługi linii kolejowej Korynt- Kalamata. Łączna długość 116 m, wysokość 22m i 4,5 m szerokości – sprawia, że jest to największy most kamienny w Grecji.

Mijając most odbijamy w stronę wybrzeża zatoki argolińskiej by podczas podróży podziwiać cudowne plaże ciągnące się kilometrami.

Nadmorskie miasteczko Astros to popularny letni kurort. Na wzgórzach miasteczka znajdują się ruiny zamku, z którego można podziwiać panoramę miasta i okoliczne plaże :

Tapia beach, Beach Cave Xiropigado

Paralia Nekrotafeio, Paralia Viles

Anavalos beach, Paralia Kiveriou

I z takimi pięknymi widokami na liczne plaże wzdłuż wybrzeża zatoki argolińskiej dojeżdżamy do pierwszej stolicy Grecji – Nafplio.

O atrakcjach jakie was czekają w Nafplio możecie się dowiedzieć z poniższego linku. Zostawiam Was z lekturą a my tymczasem kierujemy się do Aten. Czas wracać do domu.

icon-16-cpanelNafplio – znane i nieznane atrakcje turystyczne pierwszej stolicy Grecji

Pozdrawiam
Sylwia Czajkowska