„Gdyby bitwa pod Warszawą zakończyła się zwycięstwem bolszewików, nastąpiłby punkt zwrotny w dziejach Europy, nie ulega bowiem najmniejszej wątpliwości, iż z upadkiem Warszawy środkowa Europa stanęłaby otworem dla propagandy komunistycznej i dla sowieckiej inwazji”. Tak w 1920 roku Edgar Vincent D’Abernon, brytyjski dyplomata, członek Misji Międzysojuszniczej do Polski i świadek wojny polsko-bolszewickiej, pisał o decydującej bitwie w wojnie z bolszewikami – Bitwie Warszawskiej stoczonej w sierpniu 1920 roku, znanej jako Cud nad Wisłą. Bitwa, która była kulminacją zaciętych działań wojennych między odrodzoną po latach niewoli Rzecząpospolitą Polską a bolszewicką Rosją, ukształtowała losy Europy. Słowa przyszłego marszałka Związku Radzieckiego Michaiła Tuchaczewskiego – „Przez trupa białej Polski prowadzi droga ku ogólnoświatowej pożodze. Na naszych bagnetach przyniesiemy szczęście i pokój masom pracującym. Na zachód!” – na szczęście nigdy się nie ziściły. To dzięki bohaterskiej postawie żołnierza polskiego, olbrzymiej daninie krwi i wyrzeczeniom całego społeczeństwa, które dopiero co przeszło przez gehennę I wojny światowej, udało się zapewnić Europie spokój i bezpieczeństwo – przynajmniej do czasu, aż kolejny totalitarny reżim nie podniósł swojej głowy w Niemczech.

Patrząc na dzisiejszą wojnę na Ukrainie, nie można nie zauważyć jej podobieństwa do konfliktu polsko-bolszewickiego. Mimo upływu ponad 100 lat jedno nie uległo zmianie – mianowicie: agresor. Wcześniej Polska skutecznie przeciwstawiła się Rosji bolszewickiej, a dziś Ukraina przeciwstawia się Rosji putinowskiej. W obydwu przypadkach zagrożenie ma to samo źródło. Imperium rosyjskie, bolszewicka Rosja, Związek Radziecki i dzisiejsza Federacja Rosyjska – każdy z tych reżimów dążył do imperialnej ekspansji kosztem zniewolenia innych narodów. Za każdym razem swoje barbarzyństwa Moskwa uzasadniała jako przeciwdziałanie (wyimaginowanemu) zagrożeniu. Swoje działania uzasadniała „bratnią pomocą”, „ochroną rdzennej ludności”, „jednoczeniem ziem etnicznych”. Kremlowscy propagandziści zapominają, że ZSRR – państwo komunistyczne – nie ustępował w swojej zbrodniczej działalności nazistom. Dziś to samo państwo i jego symbolika fetowane są podczas każdej rocznicy tzw. wielkiej wojny ojczyźnianej – która utożsamiana jest z II wojną światową, mimo że zaczęła się dopiero w 1941 roku agresją nazistowskich Niemiec na ZSRR. Milczeniem pomijane są agresja ZSRR na Polskę 17 września 1939 roku i atak ZSRR na Finlandię (1939), zagarnięcie Litwy, Łotwy i Estonii (1940) czy okupacja wschodniej części Rumunii (1940), a także agresja na Krym (2014), a w końcu napaść na Ukrainę 24 lutego 2022 roku.

Dziś historia zatacza koło, jednak postępująca globalizacja, rozwój technologiczny i towarzysząca im demokratyzacja społeczeństw doprowadziły do ukształtowania światowego systemu bezpieczeństwa zupełnie innego niż ten, który istniał na początku XX wieku. Doświadczenia obydwu wojen światowych i szeregu innych konfliktów, zimna wojna i powstanie NATO całkowicie przemodelowały to, co dziś nazywamy globalnym systemem bezpieczeństwa. Dzisiejszy konflikt na Ukrainie po części stał się konfliktem Rosja kontra wolny świat. Państwa demokratyczne mierzą się z agresją kraju, który od początku swojego istnienia kwestionował prawo innych narodów do samostanowienia.

Agresja na Ukrainę uświadamia, że Rosja nie wpisuje się w jakiekolwiek zasady pokojowego współistnienia, partnerstwa czy poszanowania prawa międzynarodowego. Dziś na wschodzie Europy obudziły się demony czasów minionych – to, co miało być ostrzeżeniem dla kolejnych pokoleń, ostrzeżeniem przed politycznym ekstremizmem, imperialnymi ambicjami i kultem siły, ponownie wraca: w postaci krwawych obrazów z Buczy czy Irpienia.

W obecnej sytuacji każde odpowiedzialne państwo, realnie oceniające rzeczywistość, musi być przygotowane do stawienia czoła każdemu wyzwaniu – czy to militarnemu, czy politycznemu – które może nadejść ze wschodu. Z punktu widzenia bezpieczeństwa Polski i Europy Wschodniej szczególną rolę odgrywa Wojsko Polskie – nasza armia stoi na straży suwerenności i integralności terytorialnej państwa, a także na straży wschodniej flanki NATO. Od ponad 20 lat Polska jest członkiem NATO – największego i najskuteczniejszego sojuszu obronnego w historii świata. To umiędzynarodowienie bezpieczeństwa wraz ze stałą rozbudową narodowego potencjału stanowi naszą polisę ubezpieczeniową. Polski przemysł zbrojeniowy jest częścią tego systemu – wystarczy spojrzeć, jak wysoko oceniane są np. nasze wyrzutnie przeciwlotnicze Piorun, armatohaubice Krab czy karabinki Grot – cały ten sprzęt przechodzi wojenny egzamin na Ukrainie i stanowi część pomocy militarnej udzielonej Ukrainie przez Polskę. Pomocy, która już dawno przekroczyła ponad 1,7 mld dolarów i plasuje nas w gronie światowych liderów wspomagających Ukrainę.

Obecna sytuacja geopolityczna, a w szczególności wojna na Ukrainie przyspieszyła konsekwentną oraz daleko idącą modernizację i rozbudowę liczebności Sił Zbrojnych RP. Polska jako jedno z nielicznych państw NATO już teraz przeznacza ponad 2,2 proc. PKB na obronność, a w przyszłym roku te wydatki przekroczą 3 proc. PKB. To dzięki odpowiedzialnej polityce planistycznej zbudowaliśmy podstawy niezbędne do rozwoju sił zbrojnych w kolejnych latach, zapisane w nowej Ustawie o obronie ojczyzny. Naszym celem jest to, by Wojsko Polskie liczyło 300 tys. żołnierzy: 250 tys. żołnierzy wojsk operacyjnych – żołnierzy zawodowych – i 50 tys. żołnierzy wojsk obrony terytorialnej. Liczne, doskonale wyszkolone i wyposażone Siły Zbrojne RP stanowią podstawę doktryny odstraszania i obrony.

Mówiąc o NATO jako jednym z filarów polityki obronnej, należy podkreślić, że Polska już dawno przestała być tylko „biorcą” bezpieczeństwa – nasza armia to sprawdzeni fachowcy, którzy dowiedli swojej odwagi i profesjonalizmu w licznych misjach zagranicznych zarówno pod egidą NATO, jak i Unii Europejskiej. Cały czas współpracujemy z sojusznikami – nasze siły są obecne m.in. w ramach natowskich wielonarodowych grup bojowych, które stacjonują na Łotwie oraz w Rumunii.

\Mówiąc o międzynarodowych działaniach na rzecz bezpieczeństwa, nie możemy zapominać o ostatnim szczycie NATO w Madrycie. Było to wydarzenie szczególnie ważne, ponieważ określiło perspektywę działań Sojuszu na najbliższe lata. Podjęte decyzje jednoznacznie przyczyniają się do wzmocnienia bezpieczeństwa nie tylko Polski, lecz także całej wschodniej flanki NATO. Trzeba tu wspomnieć nie tylko o decyzji akcesji do NATO Szwecji i Finlandii, ale i o decyzji USA o ulokowaniu wojsk amerykańskich na stałe w Polsce w postaci dowództwa V Korpusu Armii USA, odpowiedzialnego za dowodzenie amerykańskimi wojskami lądowymi na całej wschodniej flance NATO.

Jesteśmy konsekwentni w procesie budowy kompletnego systemu bezpieczeństwa. To nie tylko długofalowy wzrost finansowania rozwoju sił zbrojnych czy modernizacja techniczna. To również budowa świadomości obywatelskiej i gotowości do przyjęcia odpowiedzialności za nasze wspólne bezpieczeństwo. Mimo tragedii wojny na Ukrainie Polska jest krajem bezpiecznym. Mimo upływających lat pamięć o wojnie polsko-bolszewickiej jest wciąż żywa, a wartości takie jak odwaga, honor i miłość do ojczyzny kultywowane są z wielkim pietyzmem m.in. podczas Święta Wojska Polskiego, które co roku obchodzone jest w całym kraju 15 sierpnia.

Mariusz Błaszczak – wicepremier, minister obrony narodowej