W każdym konflikcie geopolitycznym należy brać pod uwagę fakt, że obrona wolności niesie koszty: społeczne, gospodarcze, polityczne. Ponoszą je zarówno agresorzy, jak i ofiary oraz kraje postronne. Pierwsze koszty rozpoczętej w czwartek agresji Rosji na Ukrainę już widzimy – pisze prof. Elżbieta Mączyńska.

Każda wojna pozostawia po sobie negatywne konsekwencje dla całej gospodarki i jeśli nawet w krótkim okresie dla niektórych uczestników konfliktu niesie jakieś korzyści, to w dłuższym dla wszystkich zawsze oznacza ofiary ludzkie, straty potencjału wytwórczego, niszczenie dobrostanu ludzkości. Każdy konflikt militarny wpływa negatywnie na sytuację społeczną, ekonomiczną i ekologiczną nie tylko krajów, których bezpośrednio dotyczy. Napadnięty kraj doświadcza ogromu niewyobrażalnego nieszczęścia, wykraczającego poza jakiekolwiek liczbowe szacunki.

Materialne następstwa to jedynie przysłowiowy wierzchołek góry lodowej. W dodatku nawet w przypadku międzynarodowego karania agresora sankcjami, w tym gospodarczymi, i tak rykoszetem negatywne ich skutki odczuwa nie tylko on sam, ale i inne państwa, które nie są winne konfliktowi.

Następstwa konfliktu na Ukrainie nieuchronnie przekładają się także na sytuację w Polsce.

Oczywiste jest, że z terenu ogarniętego wojną ludzie będą uciekać tam, gdzie mają najbliżej – w przypadku Ukraińców właśnie do Polski. I to już się dzieje. Ukrainę i Polskę łączą bowiem podobieństwa kulturowe, językowe i in. Stąd też spośród możliwych kierunków emigracji Ukraińcy, wybierają przeważnie Polskę. Konieczne jest zatem podjęcie szeregu działań umożliwiających należyte przyjęcie spodziewanej dużej fali ukraińskich uchodźców wojennych. Ważne są przede wszystkim działania umożliwiające uchodźcom humanitarne funkcjonowanie w nowych warunkach. Istotne jest zapewnienie im zakwaterowania, miejsc pracy, edukacji, ochrony zdrowia, ochrony prawnej. Akurat najmniejszym problemem będą miejsca pracy. Zważywszy bowiem na trudności, jakie obecnie napotykają pracodawcy w Polsce z pozyskiwaniem pracowników, zapewnienie imigrantom miejsc pracy będzie w takich warunkach relatywnie łatwe. Napływ imigrantów może sprzyjać przywracaniu równowagi między popytem na pracę a jej podażą. Z rozmaitych analiz i szacunków wynika, że nasz rynek pracy jest w stanie z korzyścią dla gospodarki wchłonąć ok. 500 tys. nowych imigrantów.

Niestety emigracja w okolicznościach wojennych oznacza zarazem, że nie wszyscy uchodźcy przybywający do Polski będą od razu należycie przystosowani do funkcjonowania w nowych warunkach. Dotyczy to zarówno potencjalnych pracowników jak i ich rodzin, dzieci. Konieczne będą centra pomocy dla imigrantów, w tym pomocy materialnej, pomocy w pozyskiwaniu pracy, pomocy edukacyjnej, zdrowotnej i in. – tak by mogli funkcjonować samodzielnie. Istotne będzie zwłaszcza zapewnienie instytucjonalnego systemu gromadzenia oraz przepływu informacji o kwalifikacjach i potrzebach imigrantów, co jest niezbędne dla udzielania im skutecznej pomocy zawodowej i inej. Trzeba będzie m.in. przystosować szkoły do przyjęcia dzieci ukraińskich imigrantów. To tylko jeden z przykładów działań, ale wskazujący jak ważne są właśnie informacje o profilu zawodowym, kwalifikacjach imigrantów. Jeśli wśród nich byliby np. nauczyciele, to mogliby być angażowani właśnie w szkolnictwie. Niezbędne będzie zapewnienie na ten cel środków z budżetu państwa, budżetów samorządowych, fundacji i innych instytucji. Z pewnością nie zabraknie też indywidualnej prywatnej pomocy Polaków dla imigrantów, pomocy świadczonej w różnych formach materialnych i pozamaterialnych, w tym organizacyjnych, logistycznych, prawnych, psychologicznych itp. Istotna też będzie pomoc ze strony samych Ukraińców na stale przebywających w Polsce.

Niezależnie od kosztów związanych z pomocą humanitarną dla imigrantów, niezbędne są w Polsce dodatkowe nakłady związane z ochroną swoich granic wobec ryzyka rozszerzającej się agresji rosyjskiej.

W każdym konflikcie geopolitycznym należy brać pod uwagę to, że obrona wolności zawsze ma swój koszt. Obecnie świat doświadcza niestety wielkomocarstwowych konfliktów. Jednak dziś konflikty tego typu są tym bardziej groźne, że mają miejsce w sytuacji ogarniającej świat czwartej rewolucji przemysłowej, rewolucji cyfrowej z niewyobrażalnym potencjałem sztucznej inteligencji, która może być wykorzystywana także w działaniach wojennych, m.in. w poprzez rozmaite cyberataki. Ich zaś negatywne następstwa mogą być niezwykle rozlegle i głębokie. Sytuację dodatkowo komplikuje wciąż nękająca świat pandemia. W takich warunkach niemal każdy konflikt zbrojny może być przysłowiową iskrą wywołującą płomień.

Właśnie dlatego należy brać pod uwagę wszystkie następstwa obecnego wojennego napadu Rosji na Ukrainę i dlatego tak fundamentalne znaczenie ma międzynarodowa solidarność w przeciwdziałaniach takiej agresji.

Prof. Elżbieta Mączyńska

Tekst ukazał się na portalu „DlaPolonii”