Ekologiczne owoce suszone to zdecydowanie zdrowa oraz w pełni wartościowa przekąska. Warto nimi zastąpić wysokokaloryczne łakocie, takie jak: słodycze, chipsy, słone orzeszki, krakersy i inne. Warto zauważyć, że suszone owoce dostarczają dużej dawki naturalnego błonnika, a także są bogate w pektyny, węglowodany oraz składniki mineralne, do których zaliczyć możemy potas czy żelazo. Taka przekąska jest także doskonałym źródłem witamin, bowiem w owocach można znaleźć witaminę C, witaminy z grupy B (m.in. B1 i B2), witaminę E oraz A. O zaletach suszonych owoców można by mówić długo i dużo. Odwiedzając Grecję, mamy możliwość skosztowania wspaniałych, ekologicznych i często suszonych na słońcu owoców. Ich wybór jest bardzo różnorodny. Dziś jednak zdecydowałam się przedstawić moje ulubione, które zastępują mi podwieczorek, lub które dodaję do porannej owsianki lub lodów.

Figa – moją ulubioną odmianą tych owoców w wersji suszonej jest Xira Syka Taxiarchi. Są produkowane w wioskach Taxiarchis, Neos Pyrgos, Agios Georgios, Orei, Istiaia, Kamaria i Kastaniotissa w północnej części wyspy Eubea. Obszar ten czerpie korzyści z sąsiednich gór i bryzy Morza Egejskiego, a także cieszy się korzystnym klimatem śródziemnomorskim z długimi godzinami nasłonecznienia, co nadaje soczystym figom Taxiarchi o cienkiej skórce szczególnie słodki smak. Owoce są starannie i ręcznie zbierane w sierpniu, a następnie powoli suszone na słońcu, co wydobywa z nich cudowny jasnożółty kolor i intensywny miodowo-karmelowy aromat. Figi Taxiarchi to doskonała całodzienna przekąska, ale można je również spożywać pokrojone do sałatki lub jako przystawkę do serów i wędlin. Kolejną odmianą suszonych fig, które także skradły mi serce jest Xera Syka Kymis. Te duże suszone figi są wytwarzane z fig odmiany Traganika uprawianych wyłącznie w gminie Kymi na wyspie Evia. Drzewo figowe tej lokalnej odmiany nie ma prawie żadnych naturalnych szkodników, co oznacza, że można je nawozić organicznie i nie wymaga stosowania pestycydów. Figi Kymi są zbierane od sierpnia do końca września. Po osiągnięciu pełnej dojrzałości zbiera się je i umieszcza w drewnianych koszach zwanych „telara”. Są one przetwarzane w specjalnych komorach z użyciem oparów siarki i są cięte na pół, a następnie pozostawiane do naturalnego wyschnięcia na słońcu przez 4 do 5 dni.

Rodzynki – zapewne znane i lubiane przez wielu z nas. Ja uwielbiam dodawać je do sałatek, owsianki i obowiązkowo do sernika. Chociaż to ostatnie budzi pewne kontrowersje. Moi znajomi często powtarzają, że ludzie dzielą się na takich, co jedzą sernik z rodzynkami lub bez. I mówić o greckich rodzynkach chwiałabym zwrócić uwagę na kilka moich ulubionych odmian. Każda zaskakuje konsystencją, smakiem, zapachem i rozmiarami. Pierwsza z moich ulubionych odmian to Stafida Zakynthou. Sprzedawana na rynku międzynarodowym pod nazwą Zante currants. Stafida Zakynthou to suszone owoce małej, słodkiej, bezpestkowej odmiany winogron zwanej Black Corinth, uprawianej i suszonej na słońcu naturalnie na wyspie Zakynthos od XVI wieku. Wyjątkowa jakość tych rodzynek wynika ze szczególnych warunków glebowo-klimatycznych panujących na wyspie, gdzie długie nasłonecznienie i wysokie temperatury w okresie letnim przyczyniają się do wysokiej zawartości cukru i charakterystycznego słodkiego smaku. Kolejna wspaniała odmiana to Stafida Ilias . Ta odmiana rodzynek jest produkowana z czarnych winogron w prefekturze Ilia, gdzie są produkowane od początku XIV wieku. Rodzynki te swoje szczególne właściwości zawdzięczają doskonałym warunkom glebowym i pogodowym panującym w regionie. Ta słodka odmiana może być zbierana w sierpniu, wcześniej niż inne winogrona. Są również zaokrąglone, bardziej jednolite w kształcie i mają głęboką czerń. W Ilia stosuje się dwie metody suszenia – jedną jest bezpośrednie wystawienie winogron na słońce na specjalnych powierzchniach zwanych alonią, a drugą suszenie ich w cieniu na specjalnych ramkach, co trwa dłużej, ale daje rodzynki o lepszym kolorze. Jeszcze inną uwielbianą przeze mnie odmianą są rodzynki o dość trudnej nazwie – Korinthiaki Stafida Vostitsa. Ta odmiana rodzynek jest produkowana od XIII wieku w starożytnym mieście Aigio na północnym Peloponezie, na wzgórzach z widokiem na Zatokę Koryncką. Rodzynka ta wytwarzana jest z małych, słodkich, bezpestkowych winogron czarnej odmiany Vostizza, które zostały naturalnie wysuszone na świeżym powietrzu. Te rodzynki są sortowane ręcznie i kilkakrotnie czyszczone przed ostatecznym zapakowaniem, a czasami są nabłyszczane olejem roślinnym. Rodzynki korynckie są bardzo małe i mają intensywny smak. Jednak trzeba na nie bardzo uważać, ponieważ charakteryzują się 75% zawartością cukru. Ostatnia już z moich ulubionych odmian to Stafida Soultanina Kritis. Te rodzynki pamiętam z dzieciństwa, kiedy w osiedlowym sklepie kupowała je babcia. Przypominały mi one zawsze lato i bursztynki nad Bałtykiem. I chociaż w Polsce są stosunkowo smaczne, to jednak te kupione tutaj potrafią oczarować. Te suszone winogrona, które w moim rodzinnym domu, były znane pod nazwą sułtanki są produkowane wyłącznie z winogron Sultanina. Odmiana ta zastąpiła lokalne kreteńskie odmiany winogron na początku XX wieku, kiedy przybyli uchodźcy z Azji Mniejszej i zaczęli uprawiać winogrona Sultanina, wykorzystując swoje tradycyjne umiejętności i wiedzę. Ze względu na niski poziom opadów na wyspie i długie nasłonecznienie w lipcu i sierpniu, winogrona te mają wyjątkowo wysoką zawartość cukru. Winogrona są zbierane od połowy sierpnia do połowy września i suszone natychmiast po zbiorze.

Nie ulega wątpliwości, że suszonych owoców możemy spotkać w Grecji bardzo wiele. Z ogromną przyjemnością zajadam się suszonymi truskawkami, czereśniami czy ananasami. Jednak okazjonalnie. To zdecydowanie figi i rodzinki królują na moim stole i obowiązkowo muszę je w kuchni mieć. Zachęcam zatem do odwiedzenia lokalnych sklepów lub targów, które nazywane są laikami. Tam znajdziemy suszone owoce bardzo często od producenta lub lokalnego gospodarza. Ich ceny nie są wygórowane. Warto zaznaczyć, że suszone owoce doskonale sprawdzają się jako przekąska podczas plażowania i wycieczek. W sekrecie mogę zdradzić, że moja babcia robi najlepszy duszony schab, faszerowany właśnie greckimi figami i rodzynkami. Kiedy wracam do Polski, mam je ze sobą obowiązkowo.