Zbliżając się do zamku w Methoni miało się wrażenie jakby wynurzał się z morza. Ta dostojna i jakże charakterystyczna twierdza, to jedna z najpopularniejszych atrakcji południowo – zachodniej części Peloponezu. Potężna fortyfikacja z ogromną historią i miejscem, które oczaruje zapewne wielu. Tym miejscem jest wysepka Bourtzi. Przechodząc do niej przez wąski łukowaty przesmyk na własnej skórze można poczuć krople wody z rozpryskujących się fal, nawet tych najdrobniejszych.

Historia zamku jest burzliwa i nie wszystkich to pewnie ciekawi. Jednak, jeśli zwinnie przebrniecie przez ten wątek w dalszej części artykułu poznacie kilka interesujących ciekawostek.

Zacznę od tego, że na twierdzę Methoni miałam już oko dwa lata temu, będąc na urlopie w Kalamacie. Jednak nie wyszło. Tym razem się udało. W drodze powrotnej z kolejnych krótkich wakacji zajechałam z towarzyszami podróży bezpośrednio na parking przed zamkową fortyfikacją. Wysiadłam z samochodu i oniemiałam. Wejście do tej średniowiecznej budowli jest istnie królewskie. Prowadzi do niego bowiem masywny 14sto łukowaty kamienny most nad fosą. Na samym początku był to wenecki drewniany i ruchomy most, który miał odizolować zamek od lądu. I taki pozostał aż do 1829 roku. Nakaz zbudowania nowego mostu wydał francuski generał Maison, ostatnia postać stacjonująca na tym obszarze.

Przekraczając bramę znalazłam się tak jakby w długim przedsionku, który poprzedzał teren główny twierdzy. Zakupiwszy bilet mój wzrok poszybował momentalnie do góry. Bezchmurne niebo, ciepłe powietrze i te wysokie mury chroniące przed letnim palącym słońcem i dające trochę ochłody. Najwyższe mury w części północnej mierzą aż 11 metrów, a cała ich konstrukcja została oczywiście wzmocniona basztami.

Historia zamku

Zamek w Methoni, a właściwie ufortyfikowane miasto, zbudowali na wysuniętym skalistym cyplu w XIII wieku Wenecjanie. To jedna z tych peloponeskich twierdz, o którą walczyli najbardziej potężne ludy z uwagi na jej strategiczne położenie i port w pobliżu. Wenecjanie obalili Franków w 1209 roku i nadali początek swojej wielkiej dominacji. Dzięki inteligentnemu sprawowaniu przez nich władzy do XV wieku trwał najprężniejszy okres rozkwitu tego zamkowego miasta. Życie w Methoni było tak dopasowane i podporządkowane do nich, aby mogli oni czerpać jak najlepsze korzyści. Poza ufortyfikowaniem miasta stworzono tutaj centrum handlowe, koncentrowało się ono na przyjmowaniu wszystkich statków weneckich płynących po wschodniej części Morza Śródziemnego i Ziemi Świętej. Nastały dla nich czasy dobrobytu i dobrej passy.

Wenecjanie kończą swoje rządy w sierpniu 1500 roku, kiedy po bardzo krwawych walkach i podpaleniach zostają oni pokonani przez Turków. Osmanie pomyślnie odbudowali zamek, sprowadzili ludność i rozpoczęli swoje pierwsze lata okupacji. Udało im się utrzymać władzę do 10 lipca 1686 roku. Następnie miasto ponownie wróciło w ręce Wenecjan. Ale nie na długo, gdyż w 1715 roku Osmańskie Cesarstwo stało się po raz drugi właścicielami Methoni. W tym czasie nastał okres wzrostu populacji i ożywił się nieco handel morski. Z czasem jednak liczba ludności stawała się coraz mniejsza, rozwój gospodarczy mizerniał, a jedynym najważniejszym handlem był handel niewolnikami.

Pomimo wielokrotnych wysiłków methońska twierdza nie była okupowana przez Greków podczas greckiej rewolucji w 1821 roku. Opór ludności tureckiej był zbyt silny. Dopiero w 1825 roku Ibrahim Pasza z Egiptu zdołał osiąść się w zamku i sprawił, że stał się on bastionem Egipcjan podczas ich ekspansji na Peloponezie. Ich rządy trwały tylko trzy lata albowiem w dość łatwy sposób kontrolę na tych terenach przejęły siły francuskie. Osadę przeniesiono a zamek, który był głównym centrum, w którym toczyło się dynamiczne życie społeczno- gospodarcze, nagle zaczął popadać w ruinę.

Cały zamek ma około 93 tys m². Jego mury zbudowano z grubego, mocnego rzeźbionego kamienia. Twierdza była wielokrotnie wzmacniana i przebudowywana, aby sprostać nowym wymaganiom sztuk walki. Do dnia dzisiejszego na różnych częściach fortyfikacji widać emblematy ze skrzydlatym lwem św. Marka oraz napisy czy tablicę z herbem rodów.

Przed przekroczeniem kolejnej bramy, tuż za wielkimi murami, pojawia się gigantyczna przestrzeń w kształcie zbliżonym do owalu. Dawniej była to część mieszkalna, teraz porośnięta trawą, chwastami i inną polną roślinnością. Mury od strony morza są na tyle niskie, że można na nie się wdrapać. W tej centralnej części, zwanej też „placem broni», zastaniemy kilka pozostałości. Jednym z najważniejszych jest kościół Przemienienia Św. Sotirosa posiadający jedną salę i drewniany dach. Twierdzi się, że został on postawiony przez Wenecjan. Tuż na początku eksploracji tego terenu zauważymy granitową kolumnę. Zwieńczona w stylu bizantyjskim prawdopodobnie podtrzymywała uskrzydlonego lwa weneckiego lub popiersie jednego z przywódców weneckich. W rogu zaś, przy ścianie, ulokowany jest niewielki kwadratowy budynek z piramidalnym zadaszeniem. Pochodzi on z pierwszego okresu panowania Wenecjan. Przechowywano w nim broń i proch. Jeśli będziemy przechadzać się główną ścieżką natkniemy się na dwie osmańskie łaźnie i ruiny meczetu, który powstał na miejscu wcześniej zbudowanego kościoła. Ponadto znajduje się tu kilka cystern oraz pozostałości cmentarza jeńców brytyjskich z II wojny światowej.

Kiedy nasycimy się tym opustoszałym placem skierujemy się do kolejnej morskiej bramy z jej dwoma kwadratowymi wieżami i wąskim brukowanym przesmykiem. Zaprowadzi on do małej morskiej fortecy na niewielkiej wysepce na południe od zamku. Ale przed przekroczeniem tej jedynej w swoim rodzaju bramy warto zatrzymać się przed nią na dłuższą chwilę, aby za pomocą aparatu, uwiecznić przez jej duży otwór przepiękny obraz tej unikatowej ufortyfikowanej wysepki Bourtzi. To w tym punkcie dryfuje sobie samotnie ośmiokątna wieża, która otoczona i chroniona jest przez morze z trzech stron. Wokół niej powstał też dodatkowo ośmiokątny niski mur. Wieża została podzielona na dwa poziomy, a w jednym z pomieszczeń znajdowały się armaty. Cechą wyróżniającą wieżyczkę jest jej zakończenie w postaci okrągłej kopuły.

Bourtzi zaczęli budować dobrze już znani nam Wenecjanie przed 1500 rokiem, ukończyli ją natomiast Turkowie. To miejsce było wykorzystywane do różnych celów. I tak, kiedy osmańskie wojsko zajęło fort zaraz po Wenecjanach zamordowano tu wielu żołnierzy i mieszkańców Methoni. Poza tym często wieża pełniła funkcję więzienia i sali tortur. Powiada się, że jak tylko wiatr się wzmaga w jej okolicach a wysokie fale uderzają o ruiny zamkowe, wydobywa się dźwięk przypominający jęk niesłusznie unicestwionych więźniów.

Na koniec dodam, dla tych którzy lubią wiedzieć troszkę więcej, że w czasach starożytnych obszary te były znane pod nazwą Pedasus, czyli „porośnięta winoroślami”. Homer twierdził, że te tereny zalewały pola winogronowe. Mówił także, iż było to jedno z siedmiu miast, które zostało wręczone Achillesowi przez Agamemnona. Miało to na celu załagodzić jego złość i przekonać do powrotu do bitwy.

Twierdza w Methoni pomimo złej kondycji nadal zachwyca i przyciąga tysiące turystów z całego świata. Ten bezpretensjonalny obronny zamek jest przykładem znakomitej średniowiecznej architektury weneckiej, którą docenią nie tylko znawcy architektury i historycy. Jego majestatyczność jeszcze bardziej można poczuć relaksując się na plaży „u jego stóp”. Nawet w letnie dni grzechem by było nie odbyć po nim niezapomnianego spaceru tym bardziej, że koszt biletu nie przekracza 5 euro (2020 roku koszt wstępu wynosił 3€).

autor: Agnieszka Płotkowska
Witaj Grecjo