Portret Byrona autorstwa Thomasa Phillipsa / fot. wikipedia.org

Dnia 19 kwietnia 1824 roku w greckim mieście Messolongi zmarł lord Byron. Ten wybitny poeta doby romantyzmu był najsławniejszym cudzoziemcem, który ochotniczo przybył na greckie ziemie, aby walczyć o wyzwolenie Hellady. Wspomagając powstanie finansowo i moralnie Byron wierzył również, iż pielęgnuje w sobie idee starożytnej Grecji, stąd jego niegasnący entuzjazm dla zamysłu utworzenia niepodległego państwa.

Zaledwie parę tygodni po wybuchu greckich narodowowyzwoleńczych walk w 1821 roku, we francuskim portowym mieście Marsylia zaczęły gromadzić się dziesiątki młodych mężczyzn. Pochodzący z całej Europy cudzoziemscy zwolennicy powstania, chcieli przedostać się na obszar dzisiejszej Grecji, aby dołączyć do wojny o niepodległość. W Niemczech, Włoszech i Francji wielu duchownych i profesorów uniwersyteckich wygłosiło przemówienia, uznając, że cała Europa ma ogromny dług wobec humanizmu antycznej Hellady. Należało więc znaleźć sposób, aby udzielić walczącym wszelkiej pomocy. W marcu 1821 roku francuski filhellen Jean-François-Maxime napisał: „Z dreszczykiem dowiedziałem się, że Grecja zrzuca łańcuchy”, a w lipcu wszedł na statek płynący do Grecji. Niemiecki powstaniec odnotował w swoim pamiętniku: „wysłuchanie wykładu profesora na temat potrzeby greckiej wolności przeszło przeze mnie jak porażenie prądem, stając się inspiracją do porzucenia studiów i udania się do Grecji.” Duński student natomiast dodał: „Jak człowiek skłonny do walki o wolność i sprawiedliwość mógł znaleźć lepsze miejsce niż obok uciskanych Greków?”

Niezaprzeczalnie największym filhellenem stał się słynny poeta doby romantyzmu – lord Byron, którego Grecja uznaje za swego bohatera narodowego. I to nie tylko dlatego, że arystokrata sprzedał swą angielską posiadłość, a uzyskane fundusze przeznaczył na powstańcze działania i wsparcie floty. Biorąc pod uwagę ówczesną wartość około 11 250 funtów szterlingów, za jaką nabyto jego majątek, współcześnie Byron byłby miliarderem. I chociaż literat spędził w budzącej się do życia Helladzie zaledwie kilka tygodni, jego decyzje nad wyraz przyczyniły się do pobudzenia filhellenizmu na całym świecie.

fot. bibliotekamarcinka.blogspot.com

Urodzony w 1788 roku jako George Gordon Noel, Byron był potomkiem dwóch arystokratycznych familii; stąd występujący przed jego nazwiskiem lordowski tytuł. Gdy chłopiec miał zaledwie trzy lata, jego ojciec zostawił rodzinę. Wychowaniem dziecka zajęła się samotna matka, której trudna sytuacja finansowa często nie pozwalała na zagwarantowanie podstawowych środków do życia. Byron urodził się z niedowładem jednej stopy, co zmusiło go do noszenia specjalnego rodzaju buta, a jako niespełna 12-latek, doświadczył on napastowania seksualnego ze strony guwernantki. Niestety, przeżycia te odbyły się mocno na jego psychice i miały wpływ na całe dorosłe życie Byrona. Pomimo, iż był człowiekiem niezwykle wrażliwym, to z wielkim żarem i namiętnością korzystał z uciech życia (zachowały się jego prywatne zapiski w skrupulatnie prowadzonym pamiętniku). Tym samym trudno było mu uwierzyć w miłość, odnaleźć w związku bezpieczeństwo i zaufać drugiej osobie.

Zła passa finansowa George’a i jego matki zmieniła się niespodziewanie, kiedy zmarł brat jego dziadka, pozostawiając matce i jej synowi potężny majątek. Dzięki spadkowi mogli oni wrócić do życia wyższych sfer. Młody Byron odziedziczył również tytuł barona, jednak do końca życia pozostał przy swoim lordowskim stanie. Majętność umożliwiła przyszłemu poecie rozpoczęcie studiów w Trinity College czyli college’u należącym do Uniwersytetu Cambrigde. Będąc studentem Byron uczestniczył czynnie w życiu sportowym szkoły: brał udział w walkach bokserskich, grał w krykieta, skakał przez płotki, a także stał się wybitnym ekspertem w jeździe konnej. Podziwiano go także za długie dystanse pływackie, które mógł pokonywać bez odpoczynku. Podczas studiów zaczął również stawiać swe pierwsze kroki jako literat. Natomiast w latach 1809-1811 młody mężczyzna – wzorem innych osób ze swego środowiska – wraz ze swoim szkolnym przyjacielem opuścił Anglię, udając się na pełną przygód, dwuletnią wędrówkę, podczas której odwiedzili Portugalię, Hiszpanię, Maltę, Albanię, przyszłą Grecję oraz ziemie Azji Mniejszej.

Pierwsze swe ślady na dawnej ziemi antycznych Hellenów poeta postawił w portowym mieście Parga, skąd udał się do Joanniny na spotkanie z lokalnym przywódcą Ali Pashą. I chociaż ta otoczona bagnami miejscowość nie wywarła na Byronie większego wrażenia, już sama atmosfera miejsca pozwoliła mu poczuć wielką estymę dla Grecji.

Góry spoglądają na Maraton, Maraton spogląda na morze, I rozmyślając tam samotnie przez godzinę, śniło mi się, że Grecja może nadal być wolna. (Lord Byron, Maraton 1811) / fot.

Nie dosyć, że pozostał pod ogromnym wrażeniem antycznej architektury, Byron był również zauroczony napotkanymi na swojej drodze ludźmi. „Jeśli jestem poetą – pisał w swoim pamiętniku – to dzięki greckiemu powietrzu, którym mogłem oddychać”. Podczas pobytu w Atenach poeta mieszkał w dzisiejszej dzielnicy Psirri, w prywatnym domu przy ulicy Ag. Teklas 12; obecnie wspomnieniem tamtej zabudowy jest zaledwie jedna ściana domostwa, przy której znajduje się niewielki parking. Następnie przeniósł się na drugą stronę miasta, korzystając z noclegów w nieistniejącym już konwencie ojców kapucynów; budynek ten przytulał się do pomnika Lizykratesa w ateńskiej dzielnicy Plaka. Oprócz zabytków Aten i podróży do Maratonu, Byron odwiedził także przepięknie położony przylądek Sunion. Wędrując pomiędzy ruinami antycznej świątyni Posejdona, na jednej z kolumn wygrawerował on gwoździem swój autograf (dziś akt ten byłby nazwany wandalizmem). Będąc ogromnie oburzonym zachowaniem swojego rodaka lorda Elgina – który parę lat wcześniej zabrał do Anglii imponującą ilość antycznych i architektonicznych skarbów – poeta napisał w Atenach pełen emocji wiersz, który zatytułował Przekleństwo Minerwy.

fot. athensguide.com

Podczas dwóch lat owych zagranicznych wojaży powstały także inne słynne dzieła: Wędrówki Childe Harodla oraz Giaur. Ich opublikowanie w Londynie przyniosło Byronowi sławę i tytuł utalentowanego literata. Wiązało się to również ze sporymi wpływami finansowymi, jednak poecie zależało zwłaszcza na uznaniu jego pisarskich talentów. Po powrocie z podróży – dzięki swojemu pochodzeniu – 24-letni Byron zasiadł także w Izbie Lordów, stając się oficjalnym politykiem parlamentu brytyjskiego. Otoczony wianuszkiem pięknych kobiet, młody literat wdawał się w szereg rozmaitych romansów i przygód miłosnych, z których jedna zakończyła się niespodziewanym małżeństwem. Oficjalne przypieczętowanie związku oraz narodziny córki nie przeszkodziły mu jednak w kontynuowaniu bujnego życia. Jednakże kolejny flirt doprowadził do głośnej separacji małżeństwa, a w konsekwencji – do ostracyzmu Byrona. W roku 1816 poeta – wyklęty przez rodzinę, bliskich i przyjaciół – opuścił swą ojczyznę już na zawsze.
Trzy kolejne lata jego egzystencji były wypełnione wojażami, podczas których pisarz zatrzymał się między innymi w Genewie, Wenecji, Pizie, Genui i na jońskiej wyspie Kefalonia. W każdym z tych miejsc pozostawił on przynajmniej tuzin zawiedzionych niewiast. Wokół osoby Byrona krążyły plotki, mówiące, że nie brak w jego towarzystwie kobiet, gotowych przebierać się nawet za służące, aby tylko móc się z nim spotykać. Podczas pobytu w Szwajcarii poeta zaprzyjaźnił z rodziną sławnych angielskich literatów – Johnem Percy Shelley’em – jednym z bardziej znanych przedstawicieli angielskiego romantyzmu oraz jego żoną Mary, autorką słynnej powieści „Frankenstein”.

fot. meisterdrucke.com

W roku 1819 Byron wdał się romans z Włoszką Teresą Guicciolo, żoną włoskiego dyplomaty. Dzięki jej rodzinie udało mu się poznać nie tylko greckich i włoskich patriotów, ale również zasmakować atmosfery burzliwych spotkań, żywiołowych rozmów i dalekosiężnych planów powstania niepodległościowego. Dla Byrona był to najbardziej „produktywny” okres w jego twórczości. Podczas pobytu w Wenecji poeta – wraz z innymi angielskimi obywatelami – zawiązał poufny związek osób żyjących poza granicami, który połączył się z greckimi liderami, działającymi pod dowództwem księcia Aleksandrosa Mawrokordatosa. Grek ten został później mężem stanu oraz przewodniczącym pierwszego zgromadzenia parlamentarnego nowożytnej Grecji, podczas którego w dniu 13 stycznia 1822 roku w antycznym Teatrze w Epidauros uchwalono niepodległość Hellady. Tajne angielskie stowarzyszenie spotykało się co tydzień, oddając się strzelaniu z broni, jeździe konnej oraz spędzając czas na wielogodzinnych dyskusjach o polityce, filozofii i poezji.

Poeta – choć smakował życia pełnymi garściami – miał jednak powoli odchodzić ze świata żywych. Zmęczony półśrodkami pożycia małżeńskiego i wyczerpany różnego rodzaju przygodami miłośnymi, Byron zaczął także tracić zdrowie fizyczne, zapadając coraz częściej na ataki epilepsji. Balansując na granicy wyczerpania, spożywał tylko krakersy, popijając je wodą. Wskutek tak drastycznej diety, w organizmie mężczyzny zabrakło witamin. Zanim jednak płomień jego żywota miał zgasnąć na zawsze, chciał on dokonać czegoś niezwykłego, co pozwoliłoby mu wpisać na stałe swoje imię w poczet osób zasłużonych. „Człowiek powinien uczynić dla ludzkości coś znacznie więcej niż napisać wiersze” – zanotował w swym pamiętniku, trwając w duchu rewolucyjnych haseł. Tak więc w roku 1823 Byron postanowił opuścić Teresę. W podróży do zachodnich bram Grecji towarzyszył mu Petro Gamba – brat Teresy.

Gdy 36-letni lord przybył na zniewolone obcymi wpływami ziemie, Grecja znajdowała się prawie czterysta lat pod okupacją turecką. Była to jego druga wizyta pod niebem Hellady, jednak w odróżnieniu od pierwszej podróży, pobyt ten nie miał przysporzyć mu emocji twórczych czy kolejnych inspiracji dla przyszłych poematów. Literat był schorowany, torturowany własną niedołężnością oraz wspomnieniami z przeszłości. Żyjąc ostatkiem sił Byron pozwolił, by zawładnęła nim idea wolności ukochanej Grecji. Miał on poświęcić swą dumę, majątek i życie wojnie o niepodległość obcego mu narodu oraz kraju.

Poeta dotarł na helladzką ziemię zimą, 29 grudnia 1823 roku. Podobnie, jak podczas swej pierwszej podróży w roku 1811, dopłynął on do części zachodniej, zatrzymując się w porcie Messolongi. Chociaż osada wydawała się ponura i mroczna, to stacjonowało tu powstańcze wojsko. Byron raz jeszcze zachwycił się otwartymi sercami Greków, którzy powitali go niczym narodowego bohatera. Poeta dołączył do znanego mu księcia Aleksandrosa Mawrokordatosa – jednego z przywódców powstania. Planowali oni wspólny atak na zajmowaną przez Turków twierdzę Lepanto (gr. Nafpaktos), strategicznie zlokalizowaną w pobliżu wejścia do Zatoki Korynckiej.

Uroczyste powitanie lorda Byrona w Messolongi (Theodoros Vryzakis 1861) / fot. wikipedia.org

Poetę przyjęto z tym większymi honorami, gdy rozeszła się wśród szeregów wojska wiadomość, że Anglik nie przyjechał do Grecji z pustymi rękami. Setki żołnierzy miesiącami oczekiwało na wypłacenie im zaległych żołdów. Byron musiał niezwykle ostrożnie dzielić swe fundusze. Wielu przywódców i lokalnych polityków różnych wpływowych frakcji próbowało przekonać go do swoich racji, a wszystko za cenę jego pieniędzy, które – niewykluczone – iż miały służyć do własnych, prywatnych celów.

Niestety, pogoda w Messolongi, gdzie zatrzymał się poeta, była wyjątkowo deszczowa, co dodatkowo pogarszało bardzo złe warunki sanitarne, w jakich przyszło żyć lokalnej ludności. Byron – ogarnięty potrzebą walki – zorganizował swój własny oddział, składający się z głównie z Albańczyków, których szkolił w jeździe konnej, strzelaniu i walce. Niestety, nawet klimat był przeciwko ich poczynaniom; krople deszczu towarzyszyły powstańcom niemal nieustannie, całymi dniami podmywając tereny, na których odbywały się ćwiczenia. Duch walki upadł również wśród samych zainteresowanych, którzy przejawiali coraz mniej zaangażowania, aby pokonać znienawidzonego wroga. Ponadto ludność Messolongi nie okazywała Albańczykom zbyt wielu ciepłych uczuć, którzy zatrzymali się w mieście na dłużej, niż mogła to znieść lokalna gościnność. Pewnego styczniowego dnia 1824 roku Byrona obudziły odgłosy kłótni, jaka wywiązała się pomiędzy żołnierzem greckim a członkiem oddziału poety. Skutki tego wydarzenia okazały się fatalne dla całej miejskiej społeczności, ponieważ w zatoce znajdowały się statki floty otomańskiej.

Byronowi coraz trudniej było pokonać zdrowotne dolegliwości. Jego stan pogarszał się z dnia na dzień, nie opuszczała go również wysoka gorączka. Poczęły wypadać mu zęby, włosy posiwiały podczas kilku tygodni, a waga ciała drastycznie spadła. Zły stan zdrowia szedł w parze z ogólną depresją. Nie ulegało wątpliwości, iż jego dni są policzone. Jednak poeta nie chciał opuszczać tego świata przed przystąpieniem do decydującej walki. Wierny ideom, obojętny na niesprzyjające warunki pogodowe i dolegliwości zdrowotne, był gotów na wszystko. W dniu 15 lutego 1824 roku nastąpił jednak poważny kryzys; do Byrona dotarło, że szkolone przez niego oddziały uległy rozproszeniu, więc planowany atak musiał zostać odłożony. Po konwulsjach, jakie nastąpiły, lekarze musieli założyć na jego zranione skronie aż osiem szwów. Kiedy tylko udało mu się odzyskać przytomność, wyswobodził się spod kontroli medycznej i powrócił do dawnych przyzwyczajeń – skromnego sposobu żywienia i jazdy konnej podczas deszczu. Na duchu podtrzymywała go potrzeba walki i umiłowanie greckiego narodu. Lecz Byron był przede wszystkim człowiekiem, zapadającym coraz bardziej na zdrowiu. Otworzyły się jego dawne rany, tracił swoje siły i dopadały go wstrząsy deliryczne. Świadomy swego stanu, rozpaczał nie tylko nad faktem oddalenia od Anglii – swojej ojczyzny. Bolały go w szczególności niespełnione marzenia o wolności Hellady, którym w przeciągu ostatnich miesięcy poświęcił się bez reszty. Byrona próbowano ratować, między innymi poprzez upuszczanie krwi, co osłabiało go jeszcze bardziej. Kiedy z początkiem kwietnia 1824 roku odzyskał częściowo siły, zaczął się spotykać się z powstańcami, jednak doprowadziło to szybko do przeforsowania organizmu. Poeta znów zapadł na gwałtowne przeziębienie, które pogłębiło wewnętrze krwawienia. Kolejne zabiegi, niewykluczone, że przeprowadzone przy użyciu niesterylnych narzędzi medycznych, mogły spowodować sepsę.

Lord Byron wydał swe ostatnie tchnienie dnia 19 kwietnia 1824 roku. Cztery dni później jego ciało zostało zabrane z Messolongi do Anglii, gdzie pochowano go w kolegiacie św. Piotra w Westminsterze – jednej z trzech najważniejszych świątyń anglikańskich w kraju. Źródła mówią natomiast, że duch Byrona został w Grecji na zawsze – w roku 1829 mieszkańcy Messolongi wystawili poecie pomnik, u stóp którego przypuszczalnie wmurowano jego serce. Monument ten stoi do dnia dzisiejszego.

Ilustracja z książki „Ostatnie dni lorda Byrona”, 1925r. / fot. meisterdrucke.com

Po greckich ziemiach szybko rozeszła się wiadomość o śmierci tego najsławniejszego filhellena. W niemal każdym mieście odprawiono w jego intencji żałobną liturgię. Nazwisko Byrona zaczęto kojarzyć z umiłowaniem wolności i bezkompromisową walką w słusznej sprawie. Wielu greckim żołnierzom i cudzoziemskim filhellenom walczącym w tym czasie o niepodległość Hellady, lord Byron służył jako niedościgniony wzór. Mawiano, że gdyby literat doczekał pokonania Turków, mógłby zostać ogłoszony królem Grecji. Jednak współcześni uczeni uznają taką teorię za mało prawdopodobną. Brytyjski historyk David Brewer napisał, że w pewnym sensie Byron był porażką w Grecji, ponieważ nie odniósł zwycięstw, przyczyniając się „jedynie” do pomocy w sferze humanitarnej przy wykorzystaniu swojego wielkiego bogactwa, co w ogóle nie wpłynęło na wynik greckich starań o wolność.
Jednakże śmierć Byrona połączyła Greków znacznie bardziej niż może się nam wydawać. Po zakończeniu walk z Turkami wspomnienie o angielskim poecie nie zostało zapomniane, lecz przetrwało do naszych czasów. Również współcześnie pamięć o tym literacie jest traktowana bardzo czytelnie. Większość greckich miast posiada ulice, skwery i parki, których tytuły pochodzą od nazwiska Byron (gr. Βύρωνας czytamy jako Vironas). W południowo-wschodniej części stolicy Grecji znajdziemy nawet dzielnicę, biorącą swą nazwę od słynnego poety. Ponadto – dla pogłębienia oddawanej czci – w Grecji wciąż nadaje się chłopcom imię Vironas. Być może nie jest to koniec, jaki ten romantyczny poeta życzyłby sobie dopisać do własnej biografii – tego nie wiemy. Niemniej jednak postać ta znalazła się w panteonie największych literatów Europy. A w Grecji maksyma Byron zawsze pozostanie pełna treści, będącej symbolem wyzwoleńczej walki w imię najwyższych wartości. I pamięta się o tej żarliwości nie tylko w przypadku nazewnictwa geograficznego.

Katarzyna Jakielaszek

XIX-wieczny pomnik lorda Byrona w Atenach, przedstawiający wyobrażenie umierającego poety w objęciach wolnej Grecji. / fot. commons.wikimedia.org