fot. A.Savin (Wikimedia Commons)

Około roku 400 p.n.e. największy projekt budowlany Grecji klasycznej został ukończony. Ateński Akropol osiągnął swoją pełną klasyczną formę. Jednak nie był to nie koniec zmian bo kolejne wieki i epoki przyniosły mniej lub bardziej śmiałe ingerencje w architekturę Akropolu. Tu zwrócę uwagę na fakt, że Akropol to nie tylko wzgórze świątynne Aten, ale przede wszystkim najważniejsze sanktuarium bogini Ateny w starożytnym świecie. A jak mieliśmy sanktuarium to pojawiały się dary wotywne w postaci posągów lub kolejne budowle, które miały upamiętnić fundatorów i zjednać przychylność bogini. Pierwsze dodatki pojawiły się już w okresie hellenistycznym, czyli czasie istnienia wielkich królestw, rządzących przez dynastie Greków z Północy – Macedończyków. Dodam królestw, powstałych po rozpadzie imperium Aleksandra Wielkiego. Okres Hellenistyczny to czas po podbojach Aleksandra Wielkiego. Seria błyskotliwych kampanii doprowadziła do powstania potężnego imperium, które w swoich granicach miało poza północną Grecją i Albanią, Persję, Egipt, Afganistan, Pakistan i część Indii. Jednak wkrótce po śmierci Alexandra jego najbliżsi ludzie podzielili sobie imperium tworząc swoje królestwa. I te królestwa nazywamy hellenistycznymi. Biblioteka Aleksandryjska, Ołtarz Pergamoński, Antiochia to właśnie pamiątki tamtych czasów. Wtedy to wszystkim dobudowano na Akropolu nowe skrzydło do nieistniejącego już portyku Artemidy i wzniesiono dwa kanciaste postumenty, na których umieszczono czterokonne zaprzęgi z brązu. Jeden koło Partenonu, a drugi, zachowany do dziś, zobaczymy wychodząc schodami Propylejów. Oba były darami hellenistycznych królów Pergamonu. Do dziś przetrwał cokół Eumenesa zwany też cokołem Agryppy.

Skąd dwie nazwy dla cokołu, wyjaśnię w dalszej części. Jako dary wotywne pojawiły się też rzeźby przedstawiające wojny Greków z Galami czyli Celtami. Temat zapewne dla wielu z Państwa tajemniczy. Bo wspominając wojny starożytnej Grecji na pewno pomyślimy o Troi czy Persach, a skąd tu nagle Galowie? Przecież Galowie walczyli z Rzymem, o czym wesoło nam opowiada seria filmów o Asterixie. Temat szerzej opisuję w „Grecji Nieznanej”, bo rzadko jest omawiany w przewodnikach czy książkach historycznych. Otóż niedługo po śmierci Aleksandra Wielkiego mieliśmy inwazję Galów czyli Celtów na Bałkany. Spustoszona została północna Grecja, znów Grecy się bronili pod Termopilami, a do rozstrzygającej, zwycięskiej dla Greków bitwy doszło pod Delfami. Dla Grecji był to moment równie dramatyczny co najazd Perski. Z tamtego okresu pochodzi też stoa Atallosa, czyli podłużna budowla, obecnie w pełni zrekonstruowana, którą możemy zobaczyć i odwiedzić na Ateńskiej Agorze. Odwiedzić warto, bo jest tam muzeum, w którym zobaczymy wiele artefaktów znalezionych na Ateńskiej Agorze. Pomysł odbudowy i finansowanie zawdzięczamy Amerykanom, w tym wielu prywatnym darczyńcom. Wśród nich się wyróżnia, John D. Rockefeller jr, który wyasygnował milion dolarów. Było to może zadość uczynienie za masakrę w Ludlow w roku 1914, gdzie najemnicy i strażnicy wynajęci przez Rockefellera krwawo stłumili strajk górników, w dużej mierze Greków. Zresztą sam przywódca strajkujących Ilias Tikas był Grekiem pochodzącym z Krety.

fot. Jean Housen / Wikimedia Commons

Bogate królestwa hellenistyczne trochę przespały rozwój nowej potęgi świata śródziemnomorskiego czyli Rzymu. Rzym to wykorzystał i stopniowo podbił pozostałości po imperium Aleksandra. Niejako przy okazji podbił też Grecję i Ateny. Pierwszy bliższy kontakt Aten z Rzymem mało nie skończył się ich zagładą. Otóż w latach 89-85 p.n.e. Doszło do wojny hellenistycznego Króla Pontu Mirtydatesa VI z Rzymem. Pont to część dzisiejszej Turcji, na wybrzeżach Morza Czarnego. Można powiedzieć, że to były już takie ostatnie próby zrzucenia panowania Republiki Rzymskiej nas światem greckim. Podobnie jak wiele polis Ateny opowiedziały się po stronie króla Mirtydatesa VI. Władca Pontu początkowo odniósł parę sukcesów, jednak w końcu Rzymianie przejęli inicjatywę i pewnego pięknego ranka stanęli pod murami Aten. Oblężeniem dowodzili Korneliusz Sulla i rzadziej wspominany, słynący do dziś z niezwykle wystawnych uczt Lukullus. Miasto zdobyto po pięciu miesiącach. Ponoć rzeź była taka, że krew płynęła ulicami. Ta wojna była niezwykle brutalna nawet jak na realia starożytne bo Mirtydates zaczął od wymordowania wszystkich Rzymian na terenie Azji Mniejszej. Trudno więc się dziwić oblegającym że nie specjalnie mieli ochotę na jakieś uprzejmości. Wydawało się, że miasto podzieli los Kartaginy i zostanie wymazane z powierzchni Ziemi. Jednak na prośbę greckich przyjaciół i senatorów rzymskich, Sulla masakrę przerwał, krótkim rozkazem – wystarczy. Tymczasem stronnicy Mirtydatesa VI schronili się Akropolu, gdzie sobie siedzieli aż im się skończyła woda. Potem się poddali i zostali straceni.

Akropol w czasie tej całej awantury nie ucierpiał, bo Rzymianie ani nie szturmowali wzgórza, ani nie bombardowali go pociskami z katapult. Po prostu poczekali sobie. Późniejsze relacje Aten z Rzymem wyglądały wręcz wzorowo. Ateny przez większość czasu miały status nie terytorium podbitego, czyli prowincji, ale autonomicznego sojusznika Rzymu. Podobnie zresztą jak Sparta. Rzymianie mieli wielki szacunek dla miasta, które było kolebką także ich kultury (obok Etrusków bo cywilizacja i kultura Rzymu też dużo zaczerpnęła od tego tajemniczego ludu). Miasto było odwiedzane przez cesarzy, polityków i prawników, którzy pobierali lekcje u greckich nauczycieli retoryki i filozofii. Ze znamienitszych gości można wymienić Cycerona i Cesarza Hadriana, który zamieszkał w Atenach na kilka miesięcy. Wizyty co znamienitszych i bogatszych gości owocowały pojawieniem się kolejnych budowli. Na samym Akropolu zmiany były niemal kosmetyczne, bo wzniesiono małą, okrągłą świątynię Augusta. Przy okazji wizyty Nerona umieszczono na Partenonie okolicznościowy napis z brązu, który po śmierci cesarza usunięto. Przemianowano też postumenty z zaprzęgami konnymi wzniesione w okresie hellenistycznym. Ten przy Propylejach, przypomnę ocalały do dziś, został dedykowany Markowi Agryppie między innymi za odbudowę starego odeonu koło Agory w czasie gdy Agryppa zarządzał wschodnimi prowincjami Rzymu. Marek Agryppa zapisał się w historii jako prawa ręka pierwszego cesarza, czyli Oktawiana Augusta. Jak trzeba było zarządzać miastem czy częścią imperium, to Oktawian chętnie powierzał to Agryppie. Co ważniejsze Agryppa dowodził też wojskami cesarza, bo Oktawian nie czuł się za dobrze na polu bitwy. Zresztą przed bitwą pod Filippi, w której wraz z Antoniuszem miał się rozprawić z zabójcami Cezara, jego przybranego ojca, po prostu uciekł. Oktawian tłumaczył się chorobą, choć ponoć miał sen, który wieszczył, że zginie w nadchodzącej bitwie. Oktawian miał pewna roztropność, która nakazywała mu unikanie sytuacji w których nie czuł się kompetentny. To było coś nowego, bo przecież od początku istnienia Rzymu najlepszą drogą do kariery politycznej było wygranie paru bitew i przeprowadzenie zwycięskiej kampanii. W tej materii Oktawian wolał polegać na innych, a szczególnym zaufaniem darzył właśnie Marka Agryppę. W czasach dominacji Rzymu dużo się podziało na południowych stokach Akropolu. Powstał istniejący do dziś odeon błędnie nazwany Odeonem Herodosa Attyka. Herodos go ufundował, ale nazwał imieniem swojej zmarłej zony Regilii, więc to odeon Regilii nie Herodosa. Pobyt cesarza Hadriana zaowocował ufundowaniem biblioteki, ukończeniem świątyni Zeusa olimpijskiego (w końcu po 600 latach od rozpoczęcia budowy przez Pizystrata) i budową, uwaga, Panteonu! Tak Ateny miały swój Panteon, czyli świątynię, która podobnie jak jej rzymski pierwowzór był poświęcony wszystkim bogom. Świątynia przewyższała rozmiarami Partenon na Akropolu i znajdowała się przy obecnej ulicy Adrianou, czyli ulicy Hadriana. Jak powiecie, że w Atenach był panteon i ktoś będzie chciał was poprawiać ze panteon był, w Rzymie, możecie śmiało powiedzieć, że w Atenach też. Na ten czas przypada także wytyczenie Forum Romanum czyli placu targowego, który objął swoim obszarem starszą Wieżę Wiatrów.

fot. Harrieta171 / Wikimedia Commons

W czasach rzymskich spadła na Ateny największa po ataku perskim katastrofa. Miasto zostało zniszczone przez najazd germańskiego plemienia Herulów. Był to pierwszy z trzech najazdów germańskich jakie spustoszyły Grecję. Tak jak w Polsce największe straty materialne przyniósł Potop Szwedzki (wtedy zostało zniszczonych większość zamków w Polsce), tak najwięcej zniszczeń przyniosły Grecji nie okupacja turecka, czy wojny perskie, ale właśnie najazdy germańskie. Właśnie w ich trakcie zostały zniszczone wszystkie budynki na Akropolu. Wtedy tak naprawdę po raz drugi zniszczona została zabudowa wzgórza. Czego nie zniszczyli Herulowie z tym rozprawili się kolejni Germanie czyli Wizygoci. Kilkanaście lat po najeździe Herulów zbudowano Bramę Beulego (od odkrywcy, francuskiego archeologa, Ernesta Beule), przez którą obecnie wychodzi po zwiedzeniu Akropolu.

Ateny podniosły się podobnie jak po zniszczeniu miasta przez Persów. Rzym upadł, przetrwało Bizancjum w którym zapanowała nowa religia.

Odbudowany Partenon stał się kościołem Matki Boskiej Ateńskiej, a po zajęciu miasta przez krzyżowców w XIII wieku, kościołem Notre Dame. I tutaj ciekawa sprawa, bo budynek przeorientowano. Kiedyś główne wejście znajdowało się od strony wschodniej, jednak w kościołach od strony wschodniej miał się znajdować ołtarz i prezbiterium. Dawne wejście zostało zamurowane, natomiast wybito nowe od strony zachodniej. Gdy wchodzimy na Akropol, to widzimy Partenon od strony zachodniej. Krzyżowcy zwyczajem zachodniego rycerstwa porządnie ufortyfikowali wzgórze, przekształcając je twierdzę. Najwyższą budowlą była, nie istniejąca już Wieża Franków licząca prawie 30 metrów wysokości. Średniowieczna zabudowa wchłonęła resztki klasycznej. Czasy tureckie zaowocowały przekształceniem Partenonu w meczet, a Erechtejonu w harem gubernatora. Cała wolna przestrzeń pokryta została zwartą, drewnianą zabudową. Powstało takie tureckie, ciasne miasteczko. Z uwagi na militarny charakter Akropolu chrześcijanom wstęp na wzgórze był zabroniony. Wyjątki czyniono dla podróżników czy dyplomatów z zachodniej europy, których stać było na odpowiednie łapówki. W 1684 roku wybuchła VI wojna turecko-wenecka zwana Wojną Moreańską. Morea to średniowieczna nazwa Peloponezu. Czyli była to nowożytna Wojna Peloponeska. Trzeba Państwu wiedzieć, że panowanie tureckie w Grecji, to tak na dobrą sprawę panowanie wenecko-tureckie. Między Turcją a Wenecją rozegrało się w ciągu 300 lat 7 wojen. Generalnie Turcy stopniowo podbijali posiadłości weneckie jednak nigdy nie zajęli całości greckiego terytorium. Zawsze jakieś wysepki czy nadmorskie twierdze pozostawały w rekach Wenecji, a po pokonaniu Wenecjan przez Napoleona we francuskich. Po klęsce Napoleona stały się z kolei posiadłościami Wielkiej Brytanii. Wróćmy jednak do wydarzeń które doprowadziły do największych zniszczeń na Akropolu w czasach nowożytnych. VI Wojna Wenecko-turecka była konsekwencją utraty przez Wenecjan Krety w poprzednim konflikcie. Okazja do odwetu była wymarzona bo w 1683 roku Turcy ponieśli druzgocącą klęskę pod Wiedniem. Narobili się tam Polacy, a zyskali Austriacy, którzy rozpoczęli błyskawiczną kampanię, odbijając z rąk tureckich Węgry i sporą cześć Serbii. Rok po Wiktorii Wiedeńskiej, Wenecjanie przeprowadzili udaną kampanię w Dalmacji i zachodniej Grecji. W roku następnym wylądowali na Peloponezie. Pierwsze zdobyte przez nich twierdze na pewno skojarzą się miłośnikom oliwek i oliwy, bo były to Koroni i Kalamata. Z Koroni wywodzi się najpopularniejszy szczep z jakiego się tłoczy oliwę w Grecji czyli Koroneiki, a z Kalamaty najsmaczniejsze greckie oliwki. Ciemne o łezkowatym kształcie. Wojna rozgrywała się powoli na korzyść Wenecji. Turcja toczyła przecież równocześnie wojny z Polską na Podolu, z Rosją na Morzu Czarnym i Krymie i z Austrią. Po zajęciu Peloponezu Wenecjanie przystąpili do oblężenia Aten. Oblężenie trwało 6 dni. 26 września 1687 roku, po długotrwałym ostrzale jeden z weneckich pocisków przebił ścianę Partenonu i doprowadził do eksplozji zgromadzonego tam prochu. Potężna eksplozja zniszczyła budynek i zabiła kilkaset kobiet i dzieci, które się w nim schroniły. Około 300 osób. Po trzech dniach, garnizon turecki się poddał.

fot. Jebulon / Wikimedia Commons

Wenecjanie po zajęciu miasta próbowali odrąbać jakieś rzeźby jako trofea z resztek Partenonu, jednak te rozbiły się w czasie próby demontażu. Zabrali sobie za to lwa z Pireusu, który po dziś dzień stoi przed Weneckim Arsenałem (Lew z Pireusu został wykonany w IV wieku p.n.e. ).Turcy, którzy po przeszło roku odzyskali Ateny nie podjęli próby odbudowy Partenonu. Nowy meczet wznieśli przy jego ruinach. Dużo szczęścia w tych zawieruchach dziejowych miała mała świątynia Nike Apteros, czyli Nike bez skrzydeł. Przygotowując się od obrony przed Wenecjanami, Turcy świątynię po prostu rozebrali, więc większość oryginalnych bloków się zachowała i można było ją dość szybko odbudować. Kolejny znany epizod to wizyta w Atenach Brytyjskiego Ambasadora przy imperium osmańskim czyli lorda Elgina. Podobno w roku 1801 otrzymał on pozwolenie, na badanie i wywiezienie ocalałych rzeźb z Ateńskiego Akropolu. Autentyczność dokumentu niektórzy poddają w wątpliwość, bo po prostu mógł przekupić jakichś tureckich urzędników czy gubernatorów co zawsze w Imperium Osmańskim było najprostszą drogą załatwienia jakiejkolwiek sprawy. To co Elgin wywiózł sprzedał do British Museum, które wystawia je do dziś, podobnie jak fryz wywieziony ze świątyni Apollina w Basae (Basai). Na pociechę wspomnę, że Elgin dwa razy więcej wydał na łapówki, pracowników i transport niż otrzymał od brytyjskiego muzeum, więc cała awantura mu się zupełnie nie opłacała. Dewastatorskie skłonności rodziny Elginów chyba przeszły z ojca na syna, gdyż syn ambasadora, który zrabował rzeźby z Partenonu, w czasie Drugiej Wojny Opiumowej w Chinach nakazał spalić w Pekinie stary pałac cesarski.

Prace archeologiczne rozpoczęto na Akropolu zaraz po odzyskaniu przez Grecję niepodległości. Podczas wykopalisk usunięto wszystkie pozostałości po przeróbkach tureckich, frankońskich a nawet bizantyńskich, starając się przywrócić wzgórzu wygląd z czasów starożytnych. Decyzję tę zawdzięczamy królowi Grecji Ottonowi I Bawarskiemu i XIX wiecznej modzie na okres klasyczny. Akropol został wpisany na listę światowego dziedzictwa UNESCO w roku 1987. W roku 2019 Grecka Rada Archeologiczna podjęła decyzję o częściowej odbudowie Partenonu. Ma być odbudowana cella, czyli pomieszczenie, w którym znajdował się posąg Ateny Parthenos dłuta Fidiasza. Rekonstrukcja ma się odbywać z przestrzeganiem zasady anastylozy, czyli z użyciem oryginalnych fragmentów i współczesnych uzupełnień z użyciem tego samego materiału, czyli marmuru pentelickiego. Na zakończenie dodam, ze Partenon doczekał się na świecie wielu kopii . Najbardziej znana jest Walhalla w Bawarii, ufundowana przez Ludwika I Bawarskiego, prywatnie ojca pierwszego króla Grecji czyli Ottona! Walhalla to pomnik kultury niemieckiej z popiersiami wodzów germańskich, artystów, cesarzy, naukowców w tym Kopernika, który był z pochodzenia Niemcem. Kolejna ze znanych kopii, to Partenon z Nashville. Budynek wzniesiono z okazji wystawy upamiętniającej 100 lecie przystąpienia Tennessee do Stanów Zjednoczonych. W odróżnieniu od Walhalli, która przypomina Partenon tylko z zewnątrz, Partenon z Nashville jest jego wierną kopią i ma nawet w środku replikę posągu Ateny Parthenos. Kolejną repliką tym razem fragmentu Partenonu, jest pomnik szkockich żołnierzy i marynarzy poległych w Wojnach Napoleońskich. Architekci, którzy nie kryli, że Ateński Partenon jest dla nich inspiracją postanowili wznieść kilkanaście kolumn połączonych belkami architrawu. Czyli nawiązali nie do całej bryły, ale do fragmentu Partenonu zniszczonego w trakcie wojen turecko-weneckich. Pomnik znajduje się w Edynburgu.

Miłego zwiedzania!

Tekst: Christian Arnidis, badacz dziejów Grecji, autor przewodnika „Moja Grecja”