fot. Klairi Moustafellou

Miasto Kalavryta oraz jego okolice to dla Grecji niezwykle ważne obszary, przepełnione wieloma narodowymi pamiątkami, o których pamięć pielęgnowana jest od wieków. Zainteresowanie tą peloponeską krainą wzrasta szczególnie w marcu, kiedy Grecja przygotowuje się do swego najważniejszego święta. W tym jubileuszowym 2021 roku są to dla Hellady wspomnienia wyjątkowe i potrwają przynajmniej przez dwanaście miesięcy. Mija bowiem 200 lat od rozpoczęcia wybuchu powstania narodowego, którego konsekwencją było zrzucenie jarzma tureckiej okupacji oraz utworzenie pierwszego nowożytnego państwa.

Leżące na terenie Achai miasteczko Kalavryta, rozciąga się na nizinie nieopodal szczytów pasma Chelmos, przytulającego się do północnego wybrzeża Półwyspu Peloponeskiego. Najstarsze odnalezione tu ślady ludzkiego osadnictwa pochodzą z VIII-go wieku p.n.e. Natomiast stosowana do dziś nazwa miejscowości, po raz pierwszy pojawiła się w dokumentach podczas frankońskiej okupacji (1205 r.) i najprawdopodobniej pochodzi od bijących w pobliżu osady zimnych źródeł czyli kries vryses. Niedługo potem wybudowano w Kalavrycie zamek; zasiadający w nim baron rządził stąd dwunastoma pobliskimi księstwami. W kolejnym wieku ziemie te dostały się pod wpływy pobliskiego miasta Mistra, a w roku 1460 zostały zajęte przez Turków.

fot. greece-is.com

Podczas długich wieków okupacji mieszkańcy Kalavryty starali się pielęgnować helleńskie tradycje. Prowadzono tu dwie szkoły i dozorowano rozwój ekonomiczny, zapewniający Grekom pewien stopień niezależności. Dzięki leżącym w pobliżu miasta klasztorom – Agia Lavra i Mega Spillion – dbano nie tylko o poczucie przynależności narodowej, ale również o zachowanie prawosławnej wiary. Obydwa monastyry – w chwili wybuchu powstania narodowo-wyzwoleńczego w 1821 roku – odegrały niezwykle istotną rolę, na stałe wpisując swe nazwy w poczet najważniejszych miejsc Grecji. W początkowych dniach marca 1821 roku, w Kalavrycie utworzono związek, któremu przewodniczył biskup Patry, Germanos. On to proklamował decyzję o rozpoczęciu walki z Turkami, a miało to miejsce w jednym z pobliskich monastyrów – w klasztorze Agia Lavra.

Bogate dzieje Kalavryty nie skończyły się na wyzwoleniu od Osmanów. Lata nie tak odległe – bo II Wojny Światowej – zaznaczyły się w dziejach miasta niezwykle tragicznymi wydarzeniami. Kiedy Grecja dostała się pod okupację niemiecką, w Kalavrycie utworzone zostały jedne z pierwszych ośrodków partyzantki. Gdy wróg dowiedział się o tych działaniach, przeprowadzono wiele akcji, mających na celu zniszczenie całej struktury. Do historii przeszła trzecia operacja; która okazała się być najbardziej tragiczną w skutkach.

Wczesnym świtem 13 grudnia 1943 roku rozległy się po okolicy odgłosy kościelnych dzwonów. Wydano rozkazy, aby na szkolnym dziedzińcu zgromadziła się cała ludność, razem z zapasami jedzenia na jedną dobę oraz z kocami. Okupanci zamknęli w szkole kobiety i dzieci oraz osoby starsze. Mężczyźni – zarówno ci młodzi, jak i dojrzali – zostali zaprowadzeni na otwartą łąkę, znajdującą się poza miastem. Zapewniono ich, że nikomu nic się nie stanie, jednak w tym samym czasie z budynku szkolnego zaczął wydobywać się dym. Podpalono także kilka okolicznych budynków mieszkalnych, a w kilka minut później stanęło w ogniu całe miasto. Przyglądający się agonii Kalavryty mężczyźni wiedzieli już, że ich także czeka zagłada.

fot. greece-is.com

Egzekucja zaczęła się w godzinach wczesnopopołudniowych. Rozstrzelano wówczas prawie tysiąc mężczyzn: księży, nauczycieli, sędziów, rolników, kupców, urzędników. Pośród ciał przechadzali się niemieccy żołnierze i dobijali ludzi w agonii. Zagładę ludności Kalavryty przeżyło zaledwie trzynaście osób, będących żywymi świadkami tego ludobójstwa. W niedługim czasie niewielkie wzniesienie, gdzie miała miejsce tragedia, pokryło się setkami białych krzyży. Obecnie jest ich zaledwie kilkanaście. O zagładzie, będącej zemstą za wcześniejsze działania partyzantów, przypomina także zegar ulokowany na wieży kościoła metropolitalnego. Od dekad wskazuje on godzinę, o której rozpoczęła się egzekucja – 2.34 po południu. Odwiedzając Kalavrytę warto zajrzeć do tej świątyni, oddanej pod opiekę Matce Bożej. Wybudowana ona została w drugiej połowie XVIII-go wieku i jest świadectwem ekonomicznej prosperity ówczesnego społeczeństwa tego miasta.

fot. ermioni.info

Dziś miejscowość ta jest czarującą osadą, w której przeszłość łączy się z teraźniejszością. Miasteczko ożywa szczególnie w okresie zimowym, przeistaczając się w drugi, najważniejszy w Grecji ośrodek narciarski. Jest to zdecydowanie mniej zatłoczone miejsce niż popularny kurort na zboczach Parnassosu; również dojazd z Aten nie jest problemem. Dla wieku osób zabytkowa, malownicza Kalavryta jest także przystankiem w podróży do dwóch zabytkowych klasztorów Agia Lavra i Mega Spillion, oddalonych zaledwie kilkanaście kilometrów od miasteczka. Jeśli tylko wystarczy nam czasu i trafimy na dobrą pogodę, warto wybrać się do drugiego z monastyrów uroczą, wąskotorową kolejką, będącą jedną z ciekawszych atrakcji turystycznych na Peloponezie.

Liczący sobie ponad 1000 lat historii klasztor Agia Lavra (założony w 961 r.), jest nie tylko istotnym centrum religijnym, ale również miejscem, gdzie narodziła się nowożytna Grecja. W marcu 1821 roku wydano tu rozkaz rozpoczęcia zbrojnego powstania przeciwko Turkom. Tutaj także zostali pobłogosławieni powstańcy – na dziedzińcu Agia Lavra zgromadziło się wówczas łącznie około trzech tysięcy osób. Wydarzenia te miały miejsce 25 marca 1821 roku. W dniu tym kalendarz liturgiczny wspomina Zwiastowanie NMP; wydarzeniu temu jest również dedykowany sam monastyr. Z tutejszego katholikonu pochodziła również słynna chorągiew partyzantów greckich, wzniesieniem której metropolita Germanos dał znak do walki.

Monastyr Agia Lavra pierwotnie był związany z istniejącym na Górze Athos klasztorem Wielkiej Lavry. Historia obiektu została przedstawiona na jednej ze kościelnych ścian – widniejące tam zapiski mówią, że pierwszy monastyr został doszczętnie spalony przez Turków w 1585 roku. Około 1600 roku mieszkańcy pobliskich okolic wznieśli go ponownie, finansując także freski zdobiące budowlę, w dzisiejszych czasach nazywaną „starszym klasztorem”. Jest on wbudowany w jedną ze skalnych półek i znajduje się około 300 metrów od dzisiejszych zabudowań. Właściwy monastyr Agia Lavra założony został w drugiej połowie XVIII-go wieku; do dziś można w nim podziwiać oryginalne malowidła, zdobiące ściany i sufity. W 1715 roku – podczas drugiej niszczycielskiej fali innowierców – klasztor doświadczył trudnych chwil w swojej historii – groziła mu zmiana funkcji na ośrodek modłów muzułmańskich. Na szczęście odstąpiono od tej idei, pozostając przy dotychczasowym charakterze tego miejsca.

fot. patrainews.gr

Po proklamowaniu wybuchu powstania antytureckiego, klasztor Agia Lavra przez następne dziesiątki lat pozostawał w centrum uwagi greckich patriotów. Tutaj również – po zajęciu Grecji przez faszystów w trakcie II wojny światowej – zawiązało się środowisko, organizujące powstańczą walkę z okupantem. Dlatego też dzień później, po krwawym rozprawieniu się z mieszkańcami Kalavryty, Niemcy podłożyli pod budynki ogień i zamordowali pięciu mnichów.

Klasztor został odrestaurowany w 1950 roku. Przy tej okazji otworzono również lokalne muzeum, w którym prezentowane są skarby, należące nie tylko do społeczności zakonnej. Za najważniejszy eksponat uważa się wspomniany sztandar z Agia Lavra, traktowany jako pierwsza flaga nowożytnego państwa greckiego. Całując płowy tej chorągwi, walczący przysięgali nie cofnąć się przed niczym, by osiągnąć upragnioną wolność. Flaga pochodzi z XVII wieku i przywieziona została ze Smyrny. Początkowo używana była jako zasłona klasztornego ikonostasu. Wyszyto na niej misterną scenę Zaśnięcia Matki Bożej, którą otaczają aniołowie. Tuż obok stoi Chrystus, trzymający w ramionach małą ludzką figurkę, symbolizującą duszę Maryi. Każdy z rogów sztandaru jest ozdobiony postacią jednego z świętych. Podczas walk, stoczonych w imię wyzwolenia Kalavryty, flagę przeszył jeden z tureckich pocisków. Dziś pierwszy sztandar Grecji jest świadectwem nie tylko walki, ale również symbolem jednoczącym ojczyznę i jej wartości jak chrześcijaństwo i hellenizm.

fot. greekreporter.com

Drugi z istniejących w okolicy sakralnych zabytków – wkomponowany w imponującą skałę klasztor Mega Spillion – wydaje się uginać pod ciężarem potężnej, kamiennej góry. Święty i historyczny monastyr pod nazwą Wielkiej Groty, położony jest niewiele ponad dziesięć kilometrów od miasta Kalavryta. Podobnie jak mieszkańcy Agia Lavra, tutejsi mnisi byli również zaangażowani w działania powstańcze roku 1821.

Monastyr ten, noszący nazwę Klasztoru Najświętszej Maryi Panny z Wielkiej Jaskini, został założony w IV-tym wieku, a jego pierwsze dzieje opisuje legenda. W jednej z lokalnych grot pasterka – wypasająca w okolicy stado swego ojca – odnalazła cudowną ikonę Bożej Rodzicielki. Kiedy wiadomość o tym rozeszła się wśród mieszkańców, ludność zbudowała tu prowizoryczny ołtarz, do którego zaczęło przybywać coraz więcej osób. Z czasem powstał tu klasztor, ulokowany na skalnej półce niczym orle gniazdo; po dziś dzień jest to konstrukcja, wzniesienie której wciąż wydaje się graniczyć z cudem.

fot. greece-is.com

Niewykluczone, iż jest to najstarszy monastyr w Grecji. Obecnie miejsce to zamieszkuje zaledwie kilku mnichów, dbających o klasztor oraz opiekujących się kościołem i jego zabytkami. Natomiast przybywający tu wierni darzą szczególną czcią ikonę Matki Bożej, której autorstwo przypisuje się samemu świętemu Łukaszowi Ewangeliście. Ponadto w sali klasztornego muzeum można zobaczyć stare pergaminy, naczynia liturgiczne i sakralne przedmioty oraz tradycyjne ubiory, jakie nosili mieszkańcy tej ziemi sto i więcej lat temu. Uwagę zwraca piękny, XVII-wieczny krzyż, wykonany ze złota i cennych kamieni. Jego autor – rzemieślnik z azjatyckiej Smyrny – spędził nad tym dziełem 11 lat swojego życia, a pod koniec tej forsownej pracy stracił wzrok.

Kolejną atrakcją zwiedzania okolic Kalavryty jest oddalona szesnaście kilometrów od miasta „Jaskinia Jezior”. Jest to piękny kompleks Kastria, składający się z piętnastu akwenów, położonych na trzech poziomach, gdzie imponujące stalaktyty i stalagmity przeglądają się w taflach wody. Jaskinia została oddana dla zwiedzających w 1981 roku, ale ślady ludzkiej obecności w tym miejscu datuje się na czasy prehistoryczne. Jaskinia Jezior jest uważana z jedną z najbardziej spektakularnych w Grecji, a wizyta tu jawi się niczym podróż do serca ziem. Turyści mogą spacerować wzdłuż wyznaczonej specjalnie dla nich trasy o długości 350 metrów, którą ozdabiają magiczne nacieki skalne o przeróżnych kształtach i wielkościach.

Wędrówkę przez krainę bohaterstwa warto zakończyć przejazdem słynną wąskotorową kolejką. Jej trasa pokonuje tutejsze przestrzenie skąpane w dziewiczej przyrodzie, prowadząc tym samym przez wspaniałą naturę Peloponezu. Żywa i bogata roślinność zachwyca o każdej porze roku. W niektórych miejscach bujnej zieleni jest tak wiele, iż promienie słońca z trudem przebijają się do podłoża. Droga – biegnąca przez ponad dwadzieścia kilometrów – wspina się na wyżyny aż do 700 metrów n.p.m. i opada w doliny, biegnąc przez mosty, tunele oraz nad przepaściami. Linia powstała w latach 1885-95 i połączyła miejscowość Diakofto z miastem Kalavryta. Trasę zbudowali Włosi, aby wywozić wydobywane tu minerały. W wieku XX-tym kolejka przestała funkcjonować jako środek transportu surowców, a stała się niezapomnianą atrakcją turystyczną. Aby pokonać tę niezwykłą drogę, potrzebujemy około siedemdziesięciu minut. Pociąg składa się zwykle z dwóch wagoników, dlatego dobrze jest zadbać o wcześniejszą rezerwację. Początkowo trasa biegnie przez ogrody oraz gaje oliwne. Dwa kilometry za Diakofto zaczyna się piękny wąwóz Vouraikos; kolejka – zanurzając się w jego zieleni – prowadzi przez obszary wzniesień, strome ściany wzgórz, piękne doliny i łąki, przez potoki i zbocza porośnięte dziką roślinnością. Pokonując mosty i tunele, pociąg wije się wśród wzniesień niczym wąż, to ocierając się o zbocza tutejszego pasma Chelmos i przejeżdżając przez mosty bez balustrad, to mijając w dole szumiące strumienie. Po pokonaniu 12 km docieramy do malowniczej wioski Zachlorou, znanej z tytułu położonego w pobliżu wspomnianego klasztoru Mega Spilion. Tutejsza stacja kolejowa również jest wyjątkowa; zabudowę ulokowano pośród wysokich skalnych wzniesień, po zboczach których spływają strumienie wody.

fot. wondergreece.gr

Dojeżdżających do Kalavryty kolejką powita widok urokliwej, kamiennej architektury, charakterystycznej dla tej części Grecji. Wiekowe domy są widoczne już na samym dworcu, przypominającym swym wyglądem stacje z Dzikiego Zachodu. Miejsce to zdobi budynek skonstruowany z fragmentów ciosanego kamienia, schowany w cieniu rozłożystych drzew, tworzących przyjemny skwer. Naprzeciw znajduje się główna ulica miasteczka; zamieniona w pasaż, prowadzi nas do centralnego placu. Również samo serce Kalavryty otoczone jest wiekowymi domami, podkreślającymi odrębność i atrakcyjność tej miejscowości na tle innych, popularnych kurortów.

„Wracając” do Kalavryty, od której na początku tego tekstu rozpoczęliśmy naszą wędrówkę, chcemy mieć nadzieję, że w niedługim czasie dotrzemy tam i my. Zwłaszcza w tym roku jubileuszowym, kiedy to oczy wszystkich zwrócone są na miejsca bohaterstwa i historii tego kraju.

Katarzyna Jakielaszek

fot. zewszystkichstron.blogspot.com