Dorota to prawdziwa pasjonatka swojego zawodu, znamy się kilka lat, choć mam wrażenie, że dłużej. Uczestniczy w organizowanych przez nas Spotkaniach Miłośników Grecji od samego początku. Łączymy się wówczas online i doświadcza nas niezwykłymi opowieściami, oraz konkursami. Nie brakuje również wymiany doświadczeń, co bardzo sobie cenimy.

Witaj Dorotko, jak mniemam odpoczywasz?
Mogłabym, ale nie czuję takiej potrzeby. Już po Bożym Narodzeniu rozpoczęliśmy przygotowania do nowego sezonu na Korfu. Mam w głowie kilka pomysłów i obecnie już jesteśmy w trakcie ich realizacji. Zima to dla mnie również czas koncentrowania się na pisaniu. Znów wróciłam do systematycznego pisania mojego bloga. Jestem właśnie w trakcie redagowania tekstu o Korfu dla podróżniczego magazynu. Trzymaj kciuki, żeby został przyjęty!

Trzymam mocno, na pewno będzie super. To może zacznijmy od początku, dla tych, którzy Cię nie znają. Jak znalazłaś się w Grecji i dlaczego akurat Korfu?
Z planem, żeby zostać tu na stałe, do Grecji przylecieliśmy z moim mężem w połowie sierpnia 2011 roku. Do końca życia będę pamiętać ten dzień. Był sam środek piekielnie upalnego lata. Upał 40 stopni. A ja miałam na sobie puchową kurtkę, zimowe kozaki i na dodatek czapkę w kieszeni. W przepisowe 20 kg musiałam spakować całe swoje życie. Więc ubrania, które były najcięższe miałam na sobie. Myślałam, że skonam z przegrzania! Na lotnisku w Salonikach ja i Jani musieliśmy wyglądać jak kosmici. I w zasadzie tak to trochę było… W Grecji właśnie ogłoszono kryzys. Kraj na skraju bankructwa. A my przylecieliśmy zaczynać tu życie od nowa. I na dodatek wmówiłam sobie, że… serio! Ale ja w tej Grecji zawojuję świat i zrobię karierę! I nic mnie nie obchodzi, co uważają na ten temat inni…
A dlaczego akurat Korfu…? Korfu pojawiła się kilka lat później. Ta wyspa była moją bardzo przemyślaną decyzją i jedną z najlepszych w życiu. Ale o tym może za chwilę…

Jak narodził się pomysł „Sałatki po Grecku”?
Kiedy przylecieliśmy do Grecji, nie miałam żadnego planu na siebie. Nie miałam również, żadnego punktu zaczepienia: co ja mam teraz robić? Pamiętam, jak otwierałam mój kalendarz i widziałam białe, puste, zupełnie czyste kartki. Ten widok mnie przerażał, ale jednocześnie stanowił wyzwanie, żeby napisać siebie i moje życie od zera. Krok po kroku. Na dzień przed przylotem do Grecji, rozmawiałam z moją starszą siostrą. Przed odlotem spanikowałam. Bo racjonalnie, ten wyjazd był skokiem na główkę do basenu z płytką wodą. Ale moja historia jest dowodem, że w życiu wcale nie trzeba kierować się tym co racjonalne. Moja siostra powiedziała mi, że to jest ciekawe. Zaczynam nowe życie i że przez najbliższe miesiące będę żyć w greckiej rodzinie. Powiedziała mi, że chętnie poczytałaby o tym bloga. I tak właśnie się stało. Chwyciłam tę radę i wycisnęłam z niej wszystko. Dokładnie w dniu, w którym przyleciałam do Grecji, zamiast rozpakowywać walizki, napisałam pierwszy post, o tym co się u mnie dzieje. Kiedy poszłam spać, pomyślałam, że nazwę tego bloga rano. Nazwa będzie tym, co pierwsze wpadnie mi do głowy na hasło „Grecja”. Co przyszło mi do głowy rankiem? Sałatka po grecku! Właśnie to najbardziej kojarzyło mi się z Grecją. Tak nazywa się mój blog i firma, którą mamy już 7 lat.

Taka nazwa to idealna identyfikacja z Grecją 🙂 Czym zajmowałaś się wcześniej? Byłaś przewodnikiem? Pracowałaś w turystyce?
Z wykształcenia i zamiłowania jestem historykiem sztuki. Sztuka zawsze była i jest ważnym elementem mojej codzienności. Do Grecji wyjechałam, kiedy tylko chwyciłam już dyplom. Przed wyjazdem zaczęłam pracować jako nauczyciel historii sztuki w liceum. Kiedyś zakładałam, że może będę pracować w muzeum. I kiedy przyleciałam do Grecji, szukałam pracy właśnie w muzeach. Jak możesz się domyślić – bez żadnego rezultatu. Zupełnie nie wiem dlaczego, ale nie przyszło mi nawet do głowy, żeby pomyśleć o turystyce! Przyszło samo. Kiedy mój blog się rozwinął, właśnie dzięki niemu, dostałam pracę pilota na wyspie Zakinthos. Ta praca od razu mi się spodobała i wiedziałam już, że to mój żywioł. Łączyła to co lubię: przebywanie z ludźmi, coraz głębsze poznawanie Grecji, różnorodne wyzwania. Przepracowałam miesiąc i sama się zwolniłam. Wiedziałam, że chcę pracować w turystyce, ale nie odpowiadały mi warunki, w których musiałam pracować, które zwyczajnie nie były zgodne ze mną. Jestem zodiakalnym wodnikiem i najważniejszą wartością w życiu jest dla mnie wolność. Dlatego postanowiłam pójść własną drogą. Tak narodziła się myśl o własnym biurze turystycznym na Korfu. Kilka miesięcy później ta myśl stała się rzeczywistością. Korfu jako miejsce pracy, a później życia, wybrałam po dość szczegółowych poszukiwaniach. Dla mnie była to wyspa idealna. Spora, położona blisko lądu. Z dużą ilością zabytków i pięknej natury. Ważna była oczywiście ogromna ilość polskich turystów, która odwiedza Korfu każdego lata.

Jaki trend obserwujesz na Korfu? Czy podobnie jak na Krecie powstają nowe hotele w tych najbardziej uroczych zakątkach?
Korfu jest pierwszą grecką wyspą, która otworzyła się dla turystów jeszcze w latach pięćdziesiątych. Ma zatem grubo ponad pół wieku dorobku w turystyce. Ta wyspa utrzymuje się przede wszystkim z turystki. Już teraz na Korfu nie ma miejscowości, czy też wiosek gdzie nie ma hoteli, apartamentów, pokoi do wynajęcia. Wiele wiosek funkcjonuje w zasadzie tylko latem. Ale mimo wszystko nadal są tutaj takie miejsca, które można odwiedzić nawet w samym środku sierpnia i poczuć się jakby się je dopiero co odkrywało. Kilka wiosek, w których ludzie nadal odwracają się, kiedy widzą turystę, czy też na wpół dzikich plaż na samym południu wyspy.

Szczerze powiem nas trochę zawiódł kierunek Sidari i słynnego Kanału Miłości, zresztą jak większość komercyjnych kierunków, natomiast Paleocastrica, Kassiopi i okolice, zrobiła na nas wrażenie wow. Co Ty polecasz odwiedzić?
Wcale Ci się nie dziwię i mam bardzo podobne zdanie. Sama nie za bardzo lubię te niewielkie miejscowości na samej północy. Są bardzo komercyjne i nie zaznasz tam Grecji. Kanał Miłości to piękne miejsce. Moim zdaniem najlepiej zobaczyć, zrobić zdjęcia i można z Sidari wracać. Jakie miejsca warto odwiedzić na Korfu? To temat rzeka! Dla mnie pięć najważniejszych to oczywiście miasto Korfu, najpiękniejsza wioska nadmorska czyli właśnie Paleokastritsa, uroczy punkt widokowy Kanoni, pałac cesarzowej Sisi czyli Achillion i niewielka wioska położona tuż obok góry Pantokrator, która na Korfu słynie z oddalenia od komercji i fenomenalnego jedzenia. Jest to Stara Perythia.

Nabieram ochoty by tam wrócić 🙂 Czy są takie miejsca na Korfu, do których turystów nie zabierasz? Takie tylko Twoje, ustronne, prywatne, ukochane?
Takich miejsc nie ma… Bardzo mi zależy, żeby człowiek który już znalazł się na Korfu, naprawdę zakochał się w tej wyspie. Żeby i z Korfu i z Grecji wziął to, co jest tu najcenniejsze i najlepsze. Tak, żeby jeszcze chciał tu wrócić. Żeby mógł tu właśnie nie tylko zobaczyć to, co wg przewodników najważniejsze, ale też zwolnić tempo, mieć takich kilka niezwykłych chwil dla siebie, swojej rodziny, swojej połówki. I żeby mógł wrócić do swojego domu z naładowanymi życiowo bateriami. Natomiast taką Korfu, którą mam tylko dla siebie, są nie tyle miejsca tej wyspy, co bardziej czas. Korfu zimą. Kiedy wyjadą stąd już wszyscy turyści. Wszędzie robi się cicho, błogo i tak spokojnie.

Dynamicznie rozwijasz swój biznes, w każdym sezonie widzimy nową cegiełkę, nowy pomysł, czego możemy się spodziewać na sezon 2020?
Kiedy masz swój biznes, moment w którym zaczynasz stać w miejscu, oznacza że się bardzo cofasz. Wszystkie nasze projekty powstają w sposób naturalny. Najpierw dokładnie sprawdzamy jak coś nowego działa, a kiedy jesteśmy już pewni, że jest to rzecz sprawdzona, wprowadzamy do oferty. W tym sezonie czeka nas kolejny duży przełom. Już oficjalnie na naszą stronę na wiosnę trafi nowa atrakcja, nad którą pracowaliśmy ostatnie całe trzy lata! Loty na paralotni na Korfu, którymi zajmuje się mój mąż Jani. Ja natomiast połknęłam bakcyla Albanii, przed którym długi czas się wzbraniałam. Będziemy wprowadzać nową opcję wycieczki do Albanii. Tymczasem przygotowujemy się do naszej pierwszej dłuższej podróży w głąb tego naprawdę niesamowitego kraju.

Sałatko 😉 jak udaje Ci się utrzymać entuzjazm przez cały sezon, to na pewno nie łatwa praca, a co zaobserwowałam, po sezonie zamiast zmęczenia masz nadal dziki entuzjazm na pochłanianie filmów, podróże itp. Czy to ten zbawienny grecki klimat? 😉
Mój entuzjazm do pracy, do tego żeby każdego dnia pracować na 105% bierze się z szacunku dla mojego Klienta. Mam świadomość, że turysta, który zgłasza się do mnie i że właśnie z moją firmą chce jechać na wycieczkę, najpewniej ciężko pracował na swoje wakacje i to, żeby mógł pozwolić sobie, żeby na taką wycieczkę pojechać. Zwyczajnie – bardzo to szanuję i nie mogę pozwolić sobie na to, by zawieść. Natomiast zawsze po sezonie nadrabiam zaległości w tym co kocham robić. Nie wyobrażam sobie życia między innymi bez tych dwóch rzeczy. Kina oraz podróży. Latem nie mam takiego luksusu jak oglądanie filmów. Nie ma też mowy o jakimś wypadzie nawet na weekend. Więc kiedy zbliża się końcówka października zaczynam oglądać to, co ciekawego pojawiło się w kinie i wynajduje klasyki kina, których jeszcze nie widziałam. Ostatnio pierwszy raz tak od początku do końca zobaczyłam La Dolce Vita Felliniego. Chwilę po sezonie pojechaliśmy do Florencji, a teraz przygotowuje się do podróży do Albanii. Odwiedzimy między innymi Tiranę. Marzy mi się pierwsza dłuższa podróż – do Japonii… Japonia chodzi za mną już od dłuższego czasu.

Do kiedy masz luz? Kiedy startuje nowy sezon?
Teoretycznie pracę zaczynamy pod koniec kwietnia, na początku maja. Więc jeszcze do tego czasu jest u mnie luźniej. Po starcie, czyli po pierwszych dniach maja zaczyna się typowy turystyczny młyn. Jednak każdego roku zaczynamy sezon nieco wcześniej. Już teraz mamy zapytania od turystów, którzy na Korfu będą już w pierwszym tygodniu kwietnia, wiec myślę że w tym roku będziemy jeździć już prawie cały kwiecień.

Dorotko mam nadzieję że ten pomyślny wiatr jaki złapaliście w swoje żagle pozwoli Wam przemierzyć cały ocean marzeń. Serdeczności i podziękowania za poświęcony czas.

rozmawiała: Agnieszka Smolińska – Mikos, miłośniczka Grecji, poświęca każdą wolną chwilę na poznawanie kultury, historii, ale jej życiową pasją są kulinaria z umiłowaniem kuchni greckiej.

zdjęcia: archiwum prywatne