W obawie przed falą migracyjną ruszają wspólne włosko-albańskie patrole na greckim pograniczu. Bułgaria, która już wysłała dodatkowe oddziały na granicę, zapowiada wzniesienie tam ogrodzenia.

Po tym jak Macedonia, Serbia, Chorwacja i Słowenia zaostrzyły przepisy graniczne dla imigrantów, co w praktyce zamknęło najczęściej wybieraną przez nich drogę do środkowej i zachodniej Europy, inne państwa zaczęły obawiać się, że nowe szlaki będą przebiegać przez ich terytoria.

Dlatego Włosi wysyłają swoich karabinierów na granicę grecko-albańską – co jak podkreślają greckie media – ma miejsce po raz pierwszy od czasu wojny grecko-włoskiej wojny z 1940 roku. Z kolei Bułgaria chce jeszcze bardziej zaostrzyć kontrolę na swojej południowej granicy, mimo że na razie niewielu przemytników ludzi korzysta z tego przejścia.

Ryzyko wybuchu epidemii
Tymczasem w ostatnich dniach zwiększyła się liczba imigrantów, którzy docierają z Turcji na greckie wyspy. Z powodu zamkniętych granic, w Grecji utknęły już ponad 42 tysiące uchodźców.

Bardzo trudna sytuacja panuje w przeludnionym obozie w Idomeni przy granicy z Macedonią. Po ostatnich opadach okolica zamieniła się w bajoro. Lekarze twierdzą, że na razie nie ma epidemii, ale to może się w każdej chwili zmienić.

Czterdzieści procent osób, które przebywają w Idomeni, to dzieci, przy czym większość z nich jest chora – mają gorączkę i problemy oddechowe. Do miejscowego szpitala, w którym brakuje miejsc, zabrano ok. 70 najmłodszych – mających od kilku miesięcy do ośmiu lat.

Rząd Grecji ma nadzieję, że przeludniony obóz zostanie opuszczony przez mieszkańców w ciągu dwóch tygodni. Władze powoli przekonują ludzi, aby ewakuowali się do wybudowanych niedaleko obozu tymczasowych schronień. – Musimy ich przekonać, żeby się przenieśli i nie możemy tego zrobić przy użyciu gazu łzawiącego. Połowę z tych ludzi stanowią kobiety i dzieci – powiedział wiceszef greckiego MSW Nikos Toskas telewizji Mega.

Według greckich władz do tej pory około 800 osób zgodziło się na opuszczenie obozu, ale codziennie docierają tam nowi przybysze. Szacuje się, że w Idomeni koczuje ok. 14 tys. ludzi.

Unijny komisarz do spraw migracji Dimitris Awramopulos szacuje, że do końca marca do Grecji może dotrzeć nawet sto tysięcy migrantów.

Beaty Kukiel-Vraili/Ateny/ IAR

 polskie radio