20 lat!!! Jak wiele może kryć się za tą liczbą? U każdego różnie to wygląda, ale mi udało się chociaż trochę odkryć co się kryje za tymi latami u wulkanu energii jakim jest Barbara Czyszakiewicz. A co się wydarzyło dokładnie 20 lat temu w życiu Basi? Mając 40 lat zakochała się do obłędu w rowerze i jej miłość trwa do dnia dzisiejszego i zdecydowanie nie wygasa. W tym roku obchodzi swoją dwudziestą rocznicę “związku” z rowerem. Mija także piętnaście lat jak morsuje w greckim morzu.

Sakwy, rower, uśmiech na twarzy, całe jej szczęście znajduje się na dwóch kółkach. Kiedy miałam zaszczyt z nią pojeździć nie spodziewałam się, że aż tyle nowej energii wprowadzi do mojego życia.

Macha nam z daleka, podjeżdża z ogromnym uśmiechem na twarzy i schodzi z roweru. Witamy się i ustalamy, gdzie jedziemy. Trwa to kilka minut, a ona przebiera nogami i widać, że musi ruszać. Wsiadamy na rowery i pędzimy za Basią.
Pozwoliła nam wejść do swojego świata i podzieliła się z nim i swoją pasją z nami. Uchyliła nam rąbek swoje pasji do sportu.

Pierwszy przystanek to morsowanie. Zajeżdżamy na plażę i podziwiamy, jak wskakuje do wody. Wraca po kilku minutach. Mówię Wam- wulkan – nie ma innego określenia na tę drobną kobietkę. Pyta się nas, czy chcemy kawy, herbaty, orzechy a może chusteczki!!!
Wszystko kryje się w tych sakwach!?!

W tych sakwach ma wszystko co człowiekowi jest potrzebne do życia. Patrzę na to i zdaje sobie sprawę jak naprawdę niewiele potrzeba by być szczęśliwym. Ona i jej rower to esensja życia, z którego Jej energia udziela się także i nam! Czujemy się rewelacyjnie. Jedziemy dalej i opowiada mi o sobie.

Te 60 km przebytych z Basią zaliczam do jednych z moich najpiękniejszych kilometrów jakie zrobiłam w swoim życiu.

Życie Basi nie było łatwe, ale nie poddawała się, patrząc na nią widzisz pięknego i kolorowego ptaka, który kocha wolność i nie pozwoli zamknąć się w klatce. A jak określa ją jej syn, to zdecydowanie edycja limitowana i muszę przyznać, że to najtrafniejszy skrócony opis tej osoby.

Jeżeli kiedykolwiek będziecie mieli okazję dołączyć na trasie do Basi to korzystajcie! Ta osoba naładuje Was taką energią i miłością do roweru, że wystarczy Wam do końca życia!
Jak dla mnie jest perfekcyjną ikoną rowerzystki i jeżdżenie u jej boku to dla mnie ogromny zaszczyt i radość. Jestem niezmiernie jej wdzięczna, że mogę za nią jechać i oglądać świat jej oczami.

A jaki to świat i jaką historię opowiedziała mi Basia podczas naszych wspólnych wypadów? – Zapraszam na kolejny wywiad z cyklu „Rozmowy na siodełku”

Co spowodowało, że 20 lat temu postanowiłaś wsiąść na rower?
Wtedy było bardzo dużo samochodów i były dobre czasy ekonomiczne, więc wszyscy jeździli dużymi autami na ulicy. Zaczęły się również przygotowywania do Olimpiady. Rozpoczęto liczne prace drogowe, robili też metro, więc siłą rzeczy zaczęły się problemy z dojazdami do pracy i komunikacją miejską. Autobusy opóźniały się, była nerwówka, aby zdążyć na czas. Pomyślałam wtedy o rowerze. Widziałam też, że nie będzie to łatwe, ponieważ mam niektóre prace około 18 – 20 km od domu. Drogi greckie nie są przygotowane na jazdę rowerem. Jednak postanowiłam spróbować. Okazało się, że mimo nieprzyjaznych greckich kierowców, dałam radę. Powoli rozumiałam i przestałam się denerwować, widziałam ile czasu potrzebowałam na to aby dotrzeć do danej pracy. Wróciła energia, uśmiech – świetnie się czułam!

Jakie zmiany wprowadził rower w twoje życie rower?
Kiedy rower stał się moim transportem codziennym, postanowiłam sobie, że za pieniądze, które płaciłam za bilety (a było to 48 euro) będę każdego pierwszego miesiąca wkładać taką sumę do skarbonki. I w ten sposób mam 600 euro rocznie! Co roku jadę za odłożone pieniążki na jakąś wyspę, nie tracę też pieniędzy na siłownię, bo mam ruch na świeżym powietrzu!

Czy pamiętasz swój pierwszy rower?
To było dawno temu, ale takich szczegółów się nie zapomina. Moim pierwszym rowerem był cross.

Patrzę na ciebie i twoją sylwetkę- to ideał i marzenie niejednej nastolatki! Co proponujesz, aby tak wyglądać. Jaki tryb aktywności i jak to u ciebie dokładnie wygląda? Do czegoś byś namawiała innych od czego mają zacząć?
Od dobrego seksu! 🤣🤣🤣 I bez wahania odpowiem, że sport, dużo ruchu na świeżym powietrzu. Przede wszystkim rower, pływanie, bieganie, to najlepszy efekt na utrzymanie nie tylko sylwetki, ale dobrego samopoczucie. 20 lat poruszam się tylko rowerem do pracy, do sklepu, na wypad z przyjaciółmi nad morze. Wszędzie towarzyszy mi rower. Zaczęłam, kiedy miałam 40 lat! Mija już 20 lat i nadal to kocham i kontynuuję.
To pozwala mi utrzymać radości życia. Dobry wdech i wydech, uśmiech na twarzy i pozwala to uzyskać piękną sylwetkę. Moi drodzy- bierzcie rower i do dzieła!
Rower daje możliwość zwiedzenia pięknych miejsc, wolność, dobrą psychikę i wspaniałą gimnastykę oraz wyrabia sylwetkę. Przede wszystkim uśmiech, ten uśmiech to najważniejsza rzecz w naszej szarej codzienności. Rada dla wszystkich, rower i uśmiech i wszystko się ułoży.

Czyli od 20 lat nie używasz komunikacji miejskiej!?
Jakie byłoby Twoje marzenie, wizja Aten dla rowerzysty? Jakie najlepsze rozwiązanie wg Ciebie było by dla nas dla rowerzystów i dla kierowców?
Ponieważ od 20 lat jeżdżę po ulicach Aten mam ogromne doświadczenie na drogach.
Drogi i kierowcy są niebezpieczni. Brakuje dobrych ulic na poruszanie się rowerem. Dziury, wyboje, nierówny asfalt czy brak oznakowań dla rowerzystów. Kierowcy są nietolerancyjni, uważają, że droga należy tylko do nich a nie do wszystkich obywateli. Nie przestrzegają odległości, wyprzedzają nie patrząc czy rowerzysta będzie mógł w ostatniej chwili zrobić jakikolwiek ruch. Otwierają drzwi samochodu nie patrząc w lusterka. Niestety spotkało mnie to wiele razy, dla większości kierowców jesteśmy przeszkodą. 20 lat temu, kiedy wsiadałam na rower może raz w tygodniu widziałam jakiegoś kolarza. Dzisiaj przynosi mi uśmiech na twarzy kiedy widzę jak dużo jest rowerzystów. Młodzi, rodziny, starsze osoby wymijając się na ulicy witają się machaniem ręki lub dzwonkiem. Powiedzą: dzień dobry, dobrej trasy, super że Ty też jedziesz rowerem, uważaj na siebie. Zawsze każdy rowerzysta wyprzedzają Cię uśmiecha się. To jest cudowne – ten rowerowy uśmiech, życzliwość i taka wspólnota. I tak bym chciała widzieć Ateny coraz więcej rowerów a coraz mniej aut. Drogi też by się przydały, ale jak nie ma to poczekamy, bo będzie dzień, że w końcu je zrobią, ponieważ będzie nas zdecydowanie więcej.

Nie boisz się, że ukradną ci rower kiedy go zostawiasz na ulicy?
Oczywiście, że się boję. Dwa razy ukradli mi rower! Teraz zapinam go na dwie kłódki i do czegoś mocnego i bezpiecznego.

Jakie dystanse pokonujesz codziennie?
Przeważnie jest to w okolicach 50 km, czasem może wyjść więcej w zależności, ile spraw mam do załatwienia w danym dniu. Taka średnia to 50km.

Czy miewasz kryzys? Jeździsz codziennie od 20 lat. Może był dzień, gdzie nie mogłaś patrzeć na rower?
Nie, NIGDY! Kocham jeździć i nie umiem już inaczej funkcjonować. Nie było takiego dnia i oby nigdy nie nadszedł!

Czy jest jeszcze jakiś sport, który uprawiasz?
Dodam, że każdy sport to zdrowie. W szkole podstawowej byłam bardzo dobra z biegania i skakania w wzwyż. Te talenty pozwoliły mi na dostanie się na Akademię Wychowania Fizycznego w Lublinie.

Później los chciał bym zamieszkała w Grecji. Następnie urodziły się mojej dzieci i powiem, że dzięki temu, że byłam dobrze wysportowana to pomogło mi w bardzo łatwych porodach.

Kiedy dzieci podrosły mogłam spełniać marzenia młodości. Zaczęłam biegać na 5 i 10 km – jak szalona. Szukałam biegów po różnych wyspach. Dotarłam nawet na Kretę do miejscowość Gawdo. Później trafiłam na Antyparos gdzie był trójbój: pływanie, biegi i rower. W pierwszym rok załapałam się na pływanie i bieganie. W kolejnym roku przyjechałam już z rowerem i tak przez 4 lata, co roku brałam udział w zawodach trójboju. W międzyczasie trójbój w Naxo – och wspaniałe wspomnienia. Poznajesz wspaniałych ludzi, podziwiasz krajobrazy, masz nowe przygody. Sport to świetna rozrywka, która daje Ci wolność, wspaniale wpływa na zdrowie oraz sylwetkę!

Uwielbiam także w zimie pływać. Kradnę każdą minutę, aby pojechać, oczywiście na rowerze, nad morze i popływać. W tym roku zamykam 15 lat jak zaczęłam uprawiać ten sport w zimie i obowiązkowo 31/12 i 1/1 kończę i zaczynam nowy rok od morsowania w morzu.

Bardzo akcentujesz w swoich wypowiedziach zdrowie! Tak naprawdę każdy zdaje sobie sprawę, że uprawianie sportu to zdrowie. Co chciałabyś przekazać nam w ten sposób? Dlaczego tak mocno naciskasz i akcentujesz to słowo: ZDROWIE?
Radość, uśmiech wolność – tak bardzo nam jest to potrzebne by czuć się wspaniale. Mówiąc o zdrowiu chcę powiedzieć, że rower, pływanie i bieganie bardzo pomogło mi dotrzeć do 59 lat bez żadnej choroby. Nie wiem co to ból krzyża, nóg, głowy, grypa czy poważniejsze problemy zdrowotne. Pięć lat temu przeszłam menopauzę. Nawet nie wiem, kiedy I jak hahahaha. Na początku myślałam, że jestem w ciąży!!! I w wieku 53 lat kupiłam pierwszym raz w życiu test ciążowy hahahaha! Test negatywny, ale okazało się, że zaczynam jeden z najtrudniejszych okresów u kobiety.

Jeżdżąc codziennie na rowerze utrzymałam sylwetkę nie przybierając na wadze. Do tego darmowa dawka endorfin, czyli hormonu szczęścia plus witamina D3 prosto od słońca i można sobie pomóc w tym trudnym czasie. Jak widzicie zatem sport to naprawdę zdrowie. Wsiadamy na rower obojętnie w jakim wieku jesteście. Należy zatem brać się za pedałowanie, bieganie lub pływanie a najlepiej za to wszystko! Wasze zdrowie w waszych rękach i nogach. 😁 Nagroda za dbanie o siebie przyjdzie sama w postaci wspaniałego samopoczucia na co dzień. Innym atutem takiego stylu życia jest przejście, tak ciężkiego okresu dla kobiet jak menopauza, w łagodny sposób. To będzie wasza nagroda myślę, że warto spróbować!

A co z odżywianiem? Masz jakieś swoje rutynowe odżywianie, bo trasy 50 km dziennie potrzebują dużo energii?
Codziennie dwa gotowane jajka bez żadnych dodatków, jedna szklanka kefiru, jedna szklanka wody z cytryną i jedna pomarańcza.
Na obiad jem wszystko, nie robię żadnej diety a wieczorem: zielona sałata z tuńczykiem i piwo. Nie jem słodyczy! Nie słodzę i nie używam cukru. Nie jem pieczywa! I tyle całej filozofii mojego odżywiania. Nad tym pracuję, jeżdżę, pływam i biegam.

A co z napojami, co najczęściej pijesz?
Wiadomo woda to podstawa, ale bardzo lubię i pije dużo herbaty. Zwracam uwagę na to by była dobrej jakości. Dwie gorzkie kawy to między 5: 30 a 7: 30. Owszem, zdarza mi się raz na trzy miesiące wypić coca colę, ale to tylko wtedy gdy organizm bardzo tego chce. Muszę wspomnieć o najczęściej lubianym przez rowerzystów napoju czyli piwo. Też zdarza mi się wypić wieczorem – po całym dniu na rowerze.

Dziękuję Ci bardzo za ten wspaniały wywiad i że podzieliłaś się z nam swoim doświadczeniem i rowerowym życiem. Mam nadzieję, że twoja historia zmotywuje kogoś by podjął się walki o swoje zdrowie i szczęście. A jeżeli nie wie od czego zacząć to zapraszam na swój profil chętnie pomożemy z Basią.
Życzę ci wszystkiego dobrego oraz jak najdłużej zdrowia byś mogła nadal spełniać swoje sportowe marzenia.

Ja również dziękuję i mam nadzieję, że będzie nas coraz więcej.

Rozmawiała Sylwia Czajkowska