Jak wskazuje dr Mieczyslaw Rokos:
„Nietrudno pojąc pobudki podroży romantycznego poety do Grecji, Egiptu i Jerozolimy rozpatrując jej tło ogólne. Grecja po długim, krwawym powstaniu od kilku lat cieszyła się wolnością niepodległego królestwa. Postępujące od schyłku XVIII w. odrodzenie ducha narodowego Greków szlo w parze z budzącym się w Europie filhellenizmem. Hellada, na swój sposób ojczyzna kulturalnego Europejczyka, teraz spowita w uroki poezji Byrona i refleksyjnych opisów François R. Chateaubrianda – stawała się modnym celem podroży. Wczesny romantyzm był zarazem kolejnym Odrodzeniem antyku, zwłaszcza greckiego, które rozwijało się jako neohellenizm. Grecja szczególnie mogla ciekawić Słowackiego, syna Euzebiusza, filologa klasycznego, grecysty i translatora. Juliusz od chłopięctwa, od lat studiów w świetnym liceum krzemienieckim, nasiąkał wiedza o dziejach i kulturze Hellady, szczególnie mocno, jako cale tamto pokolenie.”

O tym, że Juliusz Słowacki był wielkim polskim poetą nie trzeba nikogo przekonywać. Polski poeta, przedstawiciel romantyzmu, dramaturg i epistolograf. Obok Mickiewicza i Krasińskiego określany jako jeden z Wieszczów Narodowych. Twórca filozofii genezyjskiej, epizodycznie związany także z mesjanizmem polskim, był też mistykiem. Narodowi polskiemu przyniósł wieczną sławę, a jego nazwisko rozpoznawalne jest do dziś na międzynarodowej arenie.
Słowacki poszukiwał inspiracji w różnych płaszczyznach życia codziennego oraz otaczającej go różnorodnej rzeczywistości. Jakiś czas temu naukowcy opublikowali odkryty notatnik Juliusza Słowackiego z jego podróży po Grecji i Bliskim Wschodzie. Na trzytomową publikację składają się m.in. faksymile tego dzieła oraz jego transliteracja. Warto zaznaczyć, że właściwie do roku 2010 uważano, że rękopis ten spłonął w czasie II wojny światowej. I chociaż wyprawa ta była wieloetapowa to my dzisiaj odniesiemy się tylko do tego jej etapu, który bezpośrednio dotyczy Grecji.

Słowacki z Brzozowskim wyruszyli z Neapolu przez Apullę do Otranto 24 sierpnia 1836 r. Jak wskazują informacje, w tym miejscu czekali dwa dni aby dostać się na statek, który Słowacki określił jako żaglowiec dość marny. Mowa tutaj o żaglowcu San Spiridione. Jak wskazują dostępne źródła historyczne przed rozpoczęciem rejsu Słowacki napisał do mamy kilka słów. Brzmiały one następująco:

„… nie mogę sobie wytłumaczyć dlaczego z takim smutnym zapałem rzucam się w świat nieznajomy, pełen niebezpieczeństw… w Grecji rozboje, … w Egipcie zaraza”

Z dalszej korespondencji można dowiedzieć się, że Juliusz Słowacki zabrał ze sobą kilka drogich mu przedmiotów. Były to: drewniany sekretarzyk podróżny, pióro, zeszyt na notatki oraz ołówek i album rysunkowy. Jak wskazują dane, 4 września towarzysze przypłynęli do Korfu. Tu właśnie na tej wyspie Słowacki spotkał się z greckim poetą – Dionizosem Salomosem. To właśnie on był autorem znanego mu Hymnu do Wolności.

StaraTwierdza Korfu – 1862 roku fot. corfuland.gr

Na pięknym Korfu spędził Słowacki cztery dni, to tutaj dokonał znakomitego zobrazowania fortalicji wyspy. Następnie udał się do Patry. Jak zaznaczył w swoim pamiętniku, płynął obok Laukady, legendarnej skały, z której Safona, zgodnie z wierzeniami, miała skoczyć do morza. Płynął także obok upamiętnionej śmiercią Byrona Missolongi.

W Patrze Słowacki nie próżnował. Odwiedził znanego bohatera powstania narodowego Greków – Kanarisa (Konstantinosa). Po tym spotkaniu udał się do majestatycznego Nauplio. Dwa lata przed wizytą Słowackiego mieściła się tutaj siedziba pierwszego rządu i pierwszego króla odrodzonej, nowej i wolnej Grecji.

Warto zaznaczyć, że po drodze nocował w prawosławnym klasztorze Mega Spillion. Nie wspominał tego Słowacki jednak szczególnie dobrze. Dlaczego? Mnisi admirowali cara, wędrowcy zaś byli Polakami, a Słowacki na francuskim paszporcie, z polskim nazwiskiem.
Dalej Słowacki kierował się przez Argolidę, mijając Argos. Wreszcie – 19 września wraz z towarzyszami i tragarzami zatrudnionymi jeszcze w Patrze dotarł do Myken. Owo miejsce na Słowackim wywarło ogromne wrażenie. Cyklopowe mury twierdzy wzbudzały niewątpliwie znaczną grozę ale także nieokiełznany podziw. Było tak, nawet pomimo tego, że sławna Lwia Brama, zasypana była rumowiskiem tysiącleci. Nieopodal stał grób Agamemnona. Niewątpliwie Mykeny, a właściwie sam Grób Agamemnona był pierwszym mocnym przeżyciem Słowackiego w czasie pobytu w Grecji. I chociaż Słowacki nie zobaczył go w pełnej okazałości, to jednak obszar ten bardzo na niego wpłynął. Pisał o tym w liście do Matki. Szczegółowo dokonywał zapisków na jego temat oraz grafik. Na tle tego przeżycia napisał sławny wiersz, który włączył do poematu dygresyjnego, który został zatytułowany: Podroż do Ziemi Świętej z Neapolu jako początek Pieśni VIII.

Następnie Słowacki udał się do Koryntu, w którym był zaledwie jeden dzień. Właściwie nie docenił piękna tego miasta. Być może wizja Aten na następny dzień zawładnęła całkowicie jego umysłem.

Ateny! Ateny! Ateny! – tutaj Słowacki spędził tydzień. Zwiedzał je w dzień i w nocy, rankiem i wieczorem, w deszczu i w upale. Kontemplował każdy najmniejszy ich skrawek, każdy kamień, każde oliwne drzewo. Ciągle czuł nieposkromiony niedosyt. Ateny, tutaj nie da się zaspokoić ciekawości, tutaj chcesz więcej, więcej i więcej.

Warto tutaj zaznaczyć, że trzydzieści lat przed przybyciem do Aten Słowackiego, Lord Elgin, ku wielkiemu oburzeniu Byrona, zdołał okraść Partenon na Akropolu z płaskorzeźb Fidiasza i podstępem przewieźć do Britisch Muzeum w Londynie. Nikt wówczas nie spodziewał się, że Londyn zatrzyma je do dziś, kilkaset lat później, niepozwalając im wrócić w matczyne ramiona na Akropolu.

Ateny, Akropol – 1862 rok / fot. domena publiczna

Ateny w czasie kiedy odwiedził je Słowacki były właściwie pustkowiem, jak wynika z różnych źródeł. Bez wątpienia nie przypomina nam dzisiejszej stolicy. Ówczesna Grecja początkowo zamierzała nawet ulokować stolicę swego królestwa w nadmorskim i pięknym Nauplion.

Niestety dni nieubłaganie mijały i Słowacki musiał kierować się dalej. Chciał bowiem dotrzeć do Egiptu. Dlatego też udał się na wyspę Siros i popłynął statkiem do Aleksandrii.
Zanim jednak w ową podróż wyruszył, spotkało go pewne zaskoczenie. Niepomyślne wiatry spowodowały, że nie było mu dane tak łatwo Grecję opuścić. Spędził na wyspie dwa tygodnie. Słowacki nie marnował czasu i napisał całą Pieśń I i III swej poetyckiej relacji z podróżny.

Kiedy wreszcie wypłynęli Słowacki lakonicznie zanotował:
„Syra – kamienie – wicher – podroż morska – brzegi znikają – mgła – stada bocianów – pod Aleksandria zachód słońca – Hymn”.

Nie ma możliwości, aby przecenić znaczenie owej niezwykłej podróży poety w jego życiu, a zwłaszcza – w jego twórczości. Jak podają historyczne źródła z podróży tej poeta wysłał pięć listów do matki, z których zachowały się niestety tylko trzy. Powracał jednak do tej wyprawy w listach późniejszych. Warto w ramach konkluzji wskazać, że Słowacki w dniu 11 lipca 1837 roku w liście do matki pisał z Livorno: „Grecja pełna ruin przecudownych podobała mi się bardzo, i bardziej niż Rzym mnie zachwyciła. Egipt zatarł Grecję w mojej pamięci. Nic cudowniejszego nad ruiny nad Nilem będące”.