Helleński antyk i jego sztuka to szlachetne wzory, nieustannie inspirujące inne kultury. Wydawać by się mogło, że epoka, w której zamyka się świetność dawnego kunsztu greckiego, była nasycona jakimś nieuchwytnym fenomenem i niepowtarzalnymi artystycznymi poszukiwaniami. W wieku V p.n.e. powstało bowiem piękno, o jakim świat nie miał dotychczas wyobrażenia. Geniusz ten znalazł swe odzwierciedlenie nie tylko w rzeźbie, architekturze czy malarstwie, ale również w ceramice – dziedzinie lekko lekceważonej – lecz jednocześnie niezwykle cennej. Pochodzące sprzed dwudziestu pięciu wieków naczynia to nie tylko eksponaty, dokumentujące rozwój rzemiosła ceramicznego. Są to także skarby, gdzie na zewnętrznych ścianach ukazano obrazy codzienności, poczynając od scen życia domowego, spotkania na ulicy, spożywania posiłku, pielęgnacji ciała czy zajęć gimnastycznych, a kończąc na malowidłach przedstawiających przebieg ceremonii religijnych czy sceny z mitologii. Odtworzone postacie i ich otoczenie zbudzają podziw nawet po dwóch i więcej tysiącach lat. Zachwycają szczególnie wazy attyckie, wykonane w Atenach i okolicy w V wieku p.n.e. Przedmioty te były najprawdopodobniej traktowane nie tylko jako rzemiosło eksportowe, ale również jako produkt wymienny. Płacono nimi podczas transakcji handlowych, o czym świadczy ogromna liczba naczyń, odnalezionych na terenach zajętych wówczas przez inne ludy, kultury i plemiona.

W pierwszych latach po wyzwoleniu Grecji spod okupacji otomańskiej (lata 30-te XIX-go wieku), na obszar tego kraju wkroczyła archeologia, pozwalająca rozpocząć prace naukowe. Grecka ceramika stała się wówczas przedmiotem dużego zainteresowania badaczy. Naukowcy, zachwyceni autentycznością codzienności, zamkniętej w rysunkach umieszczonych na zewnętrznych ścianach, zaczęli poświęcać tej dziedzinie coraz więcej opracowań. Badając naukowo zarówno Helladę jak i pozostałe obszary basenu Morza Śródziemnego, które znajdowały się przed wiekami pod wpływem kultury greckiej, odkrywano wazy dosłownie wszędzie – w ruinach domów, na starożytnych ulicach, w śmietnikach, w grobowcach. Na dodatek wśród zamożnych tego świata zapanowała moda na kolekcjonowanie oryginalnych naczyń greckich. Liczące sobie tysiące lat artefakty zaczęły wypełniać bogate domy oraz zalegać w muzealnych magazynach i archiwach. Dziś wystawione w należytych ekspozycjach, zdobią wystawy historyczne Europy i nie tylko. Rzadko które światowe muzeum archeologiczne nie posiada w swoich zbiorach zabytków wykopanych na greckich ziemiach. Oprócz fragmentów klasycznych rzeźb, architektonicznych zdobień, ozdób czy biżuterii, najliczniejszą część kolekcji tworzą zwykle ceramiczne wazy. Bardzo często zachowane w dobrym stanie, są wspaniałą kroniką codzienności antycznej Grecji.

W czasach starożytnych były to przede wszystkim zwykłe garnki. Służyły one do przechowywania rozmaitych substancji – nie tylko żywności czy wina – ale praktycznie wszystkich płynów, artykułów spożywczych czy przedmiotów użytku codziennego, pełniąc jednocześnie rolę opakowań podczas podróży. Owszem, niewykluczone, że czasem chwalono ich zdobnictwo, kształt i ogólną prezentację, ale najprawdopodobniej w opinii ówczesnych marszandów, ceramika nie miała większej wartości. Zachowała się wprawdzie do naszych czasów sława o żyjących w VI-tym wieku p.n.e. garncarzach-artystach na przykład attyckim Andokidesie czy Eutymidesie oraz malarzach Sofilosie czy jego uczniu Klitiasie – autorze bodajże najbardziej znanej greckiej wazy – wazy François, znajdującej się obecnie we florenckim muzeum archeologicznym. Krater ten przedstawia aż 270 postaci! i bardzo często nazywany jest – ze względu na swoje znaczenie historyczne i antropologiczne –„Grecką Biblią”. Ale ogólnie rzecz biorąc, ceramika była przede wszystkim rzemiosłem użytkowym.

Dzisiaj opinia ta wydaje się być połowicza. Nie sposób zrozumieć waz i ich wspaniałego malarstwa, traktując te bezcenne skarby jedynie jako pożyteczne rękodzielnictwo. Zachwyca sama imponująca liczba i rodzaje poszczególnych naczyń. Osobne amfory, pitosy czy hydrie przeznaczono do noszenia czy przechowywania płynów, osobne kratery, stammosy czy dejnosy posiadano do ich mieszania, inne naczynia – jak fiale, kyliksy czy rytony służyły do czerpania i picia. Odrębną ceramikę stosowano przy czynnościach służących toalecie – mamy tu na przykład naczynia nazywane aryballos, alabastron czy lekyt, natomiast lebes, kothon i lekanis były wykorzystywane w wydarzeniach religijnych, najczęściej podczas składania ofiar. Wymienione nazwy są najbardziej znanymi; wiadomo jednak, że antyczna ceramika grecka to około stu! rodzajów form.

Trudno sobie wyobrazić, o ile obkrojona byłaby nasza wiedza o starożytnych zwyczajach Hellenów, gdyby nie istniały wazy wraz ze swoimi rysunkami. Mielibyśmy wówczas „tylko” strzeliste kolumny z kapitelami i fragmenty dekoracji nagrobnych; nawet zachowane do naszych czasów detale świątyń czy ruiny pogańskich sanktuariów nie potrafią opowiedzieć tyle, co proste kreski na wazach. O ile uboższa byłaby wówczas nasza miłość do mitologii, bo przecież z waz właśnie – niczym z opowieści i legend – można „wyczytać” szereg szczegółów o religii mieszkańców Olimpu. Bez waz nie znalibyśmy wnętrza domostw czy zakładów rzemieślniczych, nie wiedzielibyśmy, jak wyglądały ulice czy jak przebiegały uroczystości.

Wazy to także niezwykle istotne źródło wiedzy dotyczące szerokiego tematu egzystencji greckiej kobiety w czasach antyku. Wydawać by się mogło, że od połowy V-go wieku p.n.e. mieszkanki Aten same odwiedzały warsztaty ceramiczne i wybierały naczynia według swego gustu, instynktownie odrzucając te z walkami i wydarzeniami wojennymi, scenami zawodów czy obrazami życia codziennego mężczyzn. Panie wolały natomiast wazy przyozdobione tematyką mitologiczną czy poddane wpływom bohaterów sztuk teatralnych. Bez wątpienia kobieta panuje na rysunkach, ponieważ jest ona powszechnie obecna w ceramice wazowej. Możemy zobaczyć, jak wstaje rano, gotuje się do kąpieli, stroi przed lustrem czy stoi przed stolikiem z perfumami, jak odpoczywa po posiłku, pielęgnuje ogródek, rozmawia z innymi kobietami czy – w końcu – jak oddaje się męskim pieszczotom. Pojawiająca się na wazach nagość ludzkiego ciała jest bardzo intymna, ale i bardziej surowa, w porównaniu na przykład z antyczną rzeźbą. Ale podobnie jak rzeźbiarze, tak samo i ceramicy nie potrafili oprzeć się tej urodzie, gdzieniegdzie zarzucając na nagie ciało delikatny chiton czy inną odzież. Dowodzić to może artyzmu tych „zwykłych” rzemieślników, którzy w mniemaniu sobie ówczesnych, żadnymi mistrzami nie byli. Ale swoje idee niepowtarzalnie czerpali z dzieł wielkich twórców, kopiując na wazach ich sławne dzieła – posągi, płaskorzeźby czy grupy z brązu.

Styl pierwszych waz określano jako styl geometryczny (IX-VIII w. p.n.e.). Naczynia były wówczas przyozdabiane tylko liniami – zwykle prostymi lub falistymi, z czasem przypominającymi swoim wyglądem wzory geometryczne. Wyodrębniono także styl progeometryczny, poprzedzający tę ornamentykę. Ich ojczyzną były Ateny. Stąd także wywodzi się sama nazwa rzemiosła. Według znanych nam przekazów, słowo ceramika pochodzi od imienia Keramosa – pierwszego mitycznego rzemieślnika, trudniącego się wytwarzaniem naczyń z gliny. Mieszkał on i pracował w Atenach, w pobliżu starożytnego cmentarza Keramejkos – nekropolii, która także zawdzięcza swą nazwę tej postaci. Na pobliskich ulicach założyli swoje warsztaty inni artyści-rzemieślnicy. Mówi się, że to ich zajęcie dało nazwę całej okolicy – słowo garncarze brzmi w języku starogreckim keraméus, a glina – kéramos.

Z czasem z tych kwadratów, kółek, swastyk, trójkątów zaczęły wyodrębniać się postacie figuralne, choć początkowo słabo zarysowane i ledwie widoczne. Powoli jednak nabierały one ludzkich cech; ich kształty coraz bardziej przypominały człowieka, który tak jakby budził się do życia. W owym czasie czyli w okresie VIII-VI wieku p.n.e. powstał tak zwany styl orientalizujący, naznaczony dekoracyjnymi elementami pochodzenia wschodniego, co świadczyło o szerokich kontaktach z innymi ludami. Styl ten charakteryzowały także naniesione na wazy zwierzęta, a jego głównym ośrodkiem było miasto Korynt.

Nowy porządek, który zaistniał w Atenach w połowie VI-go wieku p.n.e. nosił nazwę stylu czarnofigurowego. Przedstawione na wazach sceny, zaczerpnięte były przede wszystkim z mitologii i literatury Homera, a figury były w ciemnym kolorze (stąd też wzięła się ta nazwa). W tym okresie, jak też w wieku następnym – kiedy to rozwinął się z kolei styl czerwonofigurowy – Ateny stały się najważniejszym ośrodkiem ¬produkcji i importu ceramiki. Powstające tu przedmioty cieszyły się uznaniem i popularnością nie tylko na ziemiach zdominowanych przez kulturę grecką, ale też na innych terenach. Styl czerwonofigurowy różnił się od wcześniejszego nie tylko kolorystyką (czerwone czy też ceglaste postacie na ciemnym tle), ale przede wszystkim wzbogaconą tematyką. Wazy zaczęto pokrywać malowidłami, ukazującymi – obok motywów mitologicznych – również sceny rodzajowe z codziennego życia, gdzie bohaterami bywali zwykli ludzie. Rzemieślnicy – poprzez wydrapywanie w glinie obrazów życia – odmalowywali rozrywkę, pracę, naukę, spotkania towarzyskie i szereg innych codziennych wydarzeń. Dziś obrazy te stanowią najważniejsze źródło wiedzy o doczesnym życiu tamtej społeczności, jednocześnie mówiąc bardzo wiele o poziomie rozwoju społeczeństwa sprzed dwóch i pół tysiąca lat.

Wbrew pozorom jednak, kunszt ten nie był prozaiczny. Po uformowaniu naczynia na kole, na gliniane naczynie nakładano specjalnie preparowaną glinkę, a następnie wypalano je w piecu. Proces wypalania wymagał najpierw usunięciu z pieca tlenu, co czyniło naczynie czarnym. Następnie dodawano tlen z powrotem, co sprawiało, że nieprzykryte miejsca odzyskiwały swój naturalny czerwonawy kolor. W przypadku naczyń brunatnych, proces bywał odwrotny.

Warto wspomnieć również o lekytach – naczyniach w białym kolorze, tworzonych głównie na obszarze Attyki. Ich twórcy wzbogacali swoje rysunki barwami, nałożonymi na naczynie już po wypaleniu. Sama nazwa pochodzi od białego tła; wewnątrz znajdowała się oliwa, co miało odróżniać lekyty od innych naczyń. Przechowywany w nich płyn służył wyłącznie do obrzędów śmierci, namaszczania ciała czy ofiary złożonej w grobie. Biała powłoka sprawiała, że naczynie nie było używane do innych celów, dlatego lekyty były ustawiane w miejscach pochówku jako znak pamięci. Sceny znajdujące się na zewnętrznych ścianach były pełne delikatności i melancholii. Nawiązując do kultu zmarłych przedstawiały często osobę zmarłą, która znajdowała się w otoczeniu swoich żyjących bliskich, Charona przewożącego duszę na drugą stronę podziemnej rzeki Styks, czy też wyobrażenie zwiastuna śmierci Tanatosa – unoszącego ciało w kierunku krainy zmarłych czyli Hadesu.

Te niezwykle oryginalne eksponaty antycznej Hellady, które współcześnie można podziwiać właściwie w każdym szanującym się muzeum świata, były bez wątpienia doskonałym produktem okresu ekspansji ceramiki ateńskiej na obce ziemie; towarem stricte helleńskim, który był wytwarzany, nabywany i wykorzystywany w setkach tysięcy sztuk. Przypuszczać można, że uwcześni rzemieślnicy nie potrafili tworzyć mało ambitnych czy pospolitych form. Wśród tych kształtów dominowało niekoniecznie o doskonałych proporcjach pelike – naczynie z nadmiernie rozbudowana górną częścią, jakby ciążącą nad wąskim i niskim brzuścem. Wyjątkowo cennym znaleziskiem są także amfory panatenajskie, w których przechowywana była oliwa, będąca nagrodą dla zwycięzców podczas Panatenajów – wielkiego antycznego święta ku czci Ateny, organizowanego w stolicy dzisiejszej Grecji co cztery lata. Te dość spore, bo liczące sobie około dwóch i pół metra wysokości dzieła, z jednej strony przyozdabiano wyobrażeniem patronki igrzysk – bogini mądrości, a z drugiej strony – jedną z dyscyplin sportowych, uprawianych podczas Panatenajów.

Historia waz kończy się na IV-tym wieku p.n.e. Około 320 roku miało miejsce przystopowanie produkcji ceramiki attyckiej, a było to spowodowane przede wszystkim długotrwałymi i wyniszczającymi wojnami peloponeskimi, toczącymi się między Atenami (i ich sojusznikami) oraz miastem Sparta. Uzdolnieni ceramicy – bez możliwości wykonywania swego zawodu – zostali zmuszeni do emigracji, udając się przede wszystkim w kierunku współczesnej południowej Italii. Tam również powstały przepiękne wazy, ale nie był to renesans ceramiki attyckiej; raczej ostatnie jej tchnienie. Chwilę później sztuka ta została zastąpiona naczyniami metalowymi, wykonanymi ze szlachetnych materiałów, jak brąz, srebro czy nawet złoto. Potem wynaleziono słynne rzymskie szkło. Sława o greckiej sztuce wazowej odeszła w zapomnienie.

Na szczęście nie na zawsze. W XVIII-tym wieku arystokrata brytyjski, sir Wiliam Hamilton zachwycił się świeżo odkopanymi kilkuset wazami, reprezentującymi wspaniałość ceramiki greckiego świata antyku. Nowożytna Hellada dopiero co odzyskała swoją niepodległość, a trwająca epoka romantyzmu pomogła skierować uwagę na Grecję. Zrozumiano tym samym, że solidne wykształcenie oraz wszechstronna erudycja muszą uwzględniać znajomość szeroko pojętego helleńskiego antyku. W Atenach XIX-go wieku – niczym grzyby po deszczu – zaczęły wyrastać zagraniczne szkoły archeologiczne, starające się o zezwolenia na prowadzenie samodzielnych badań naukowych. Zresztą te najstarsze – brytyjska, duńska, niemiecka czy amerykańska – mają tu swe siedziby po dziś dzień (parę miesięcy temu dołączył do nich Polski Instytut Archeologiczny).

Propagowanie starożytności greckiej było także ulubionym zajęciem europejskiej arystokracji. Do Polski (jeszcze przed rozbiorami) dzieła antycznych artystów sprowadził – jako pierwszy – książę Stanisław Kostka Potocki. Miał on zwyczaj nabywać interesujące go fragmenty ziemi na własność, a następnie przeprowadzał badania archeologiczne; zapiski dokumentują, że książę Potocki był znanym w całej Europie specjalistą greckiego antyku. Ze swoich „edukacyjnych podróży” przywiózł on do kraju między innymi około dwieście pięćdziesiąt waz. Początkowo zdobiły one posiadłości rodzinne w Wilanowie. Obecnie artefakty te stanowią część ekspozycji Muzeum Archeologicznego w Warszawie; łączna liczba prezentowanych tam antycznych waz greckich sięga ośmiuset sztuk.

W stolicy Grecji najważniejsza kolekcja starożytnej ceramiki znajduje się w Narodowym Muzeum Archeologicznym (ul. Patission 44). W tak zwanej stałej części wystawowej ukazanych jest ponad sześć tysięcy eksponatów; poświęcone tej tematyce sale reprezentują zarówno rozwój poszczególnych stylów, jak i najważniejsze ośrodki religijne antycznej Grecji, gdzie odnaleziono wazy. Inne ateńskie ekspozycje muzealne, posiadające w swoich zbiorach ceramikę, to między innymi Muzeum Aleksandry i Paula Kanellopoulosów (Plaka) oraz Muzeum Cykladzkiej i Antycznej Sztuki Greckiej (N. Douka 4).

Grecka ceramika – stworzona dzięki ludzkim myślom i pracy ludzkich rąk – pojawiła się dzięki kontaktom z ogniem poprzez wypalanie gliny. Już samo jej powstanie ma wymiar nadprzyrodzony. Nie jest to bynajmniej rzemiosło podrzędne, które – jako temat poboczny – pojawi się obok rozpraw naukowych o skarbach rzeźbiarskich czy architektonicznych. Są i tacy, którzy twierdzą, że dawne wazy to tylko „zakurzone skorupy”. Analizując je z ciekawością, na pewno odkryjemy ich bliski związek nie tylko z wielką sztuką, ale również z życiem antycznej Grecji. Wazy są niczym album ukazujący dawny, lecz wciąż fascynujący świat, więc niesprawiedliwością jest traktowanie tej sztuki w sposób pobłażliwy.

Katarzyna Jakielaszek

Bibliografia: Jan Parandowski Z antycznego świata; Lech Niekrasz Tropami antyku po Grecji;