Nie wiem, ile pozostało w Waszej pamięci pytań, gdy po raz pierwszy zderzyliście się z Grecją osobiście- ja jestem w tej świetnej sytuacji, że moje pytania i refleksje właśnie się rodzą. Dotyczą one wielu dziedzin, a więc teraz do nich przejdę.

Coś o oliwie, oliwkach i nie tylko

Jadąc dowolną drogą na Peloponezie i prawdopodobnie również w kontynentalnej części Grecji widać ogromną popularność drzew oliwnych. Z pewnością rosną tu od tysięcy lat. Jestem fanem oliwek więc mając możliwość bycia w Grecji logicznym następstwem było urwanie sobie podczas pobytu na plaży oliwki prosto z drzewa. Samo pooglądanie nie wystarczyło więc ją zjadłem!!!

Ktoś z Was też tak miał? Szok jak smakuje surowa oliwka – na krótką chwilę sparaliżował mi żuchwę, a w głowie powstało pytanie „wypluć czy nie?” Jak myślicie co było dalej – oczywiście zjadłem owoc wypluwając jedynie pestkę. Potem pojawiło się następne pytanie „czemu wytwórcy oliwy robią konsumentów oliwy w bambuko pisząc szumnie extra virgin” skoro virgin jest od słowa virgo czyli panna a właściwie dziewica, to co sprzedawana przez nich oliwa ma wspólnego ze swą dziewiczością skoro jest już daleko przetworzona aby pozbyć się tej właściwości jaką jest jej naturalna gorycz. Tak więc kieruję tą informację do wszystkich konsumentów oliwek i oliwy – sprzedawana postać tych towarów nie jest dziewicza, nie jest naturalna to jest produkt od samego swego zarania przetworzony, bo inaczej nadawał by się jedynie jako surowiec do lamp czy smarowidło do zawiasów. Ale co tam wiecie już jak jest faktycznie, więc delektujcie się oliwkami i oliwą w każdej kulinarnej postaci podobnie jak ja to robię!

Skoro już o jedzeniu to ciągnijmy temat dalej, ale z innej strony. Skoro Grecja to poza oliwkami i oliwą powodem do dumy na pewno będą sery i ryby, bo to produkty powstające i goszczące na greckich stołach od zawsze. Więc jak to jest, że są one tak drogie w miejscu, gdzie powstają? Dlaczego holenderski ser jest w Grecji tańszy? Jak kraj, który podobno jest w kryzysie może ograniczać własne rolnictwo i przetwórstwo spożywcze niekonkurencyjnymi cenami wobec produktów importowanych? O to Greków wolę nie pytać. Nie był bym sobą gdybym miejscowych serów nie spróbował, ale naturalnie, że nie wszystkich, wybrałem sery typu feta z mleka owczego różnych producentów i w sałatce z pomidorów, ogórka i oliwy stanowiły wyśmienity wsad.

Jak zapewne pamiętacie wspomniałem w poprzednim artykule o Petimezi – poszukałem nieco w necie i wyszło na to, że jest to melasa winogronowa, pomocne okazały się informacje ze strony internetowej greckiesmaki.blogspot.com

Teraz może trochę o wypoczynku na Peloponezie czemu tu i czemu teraz (czytaj w październiku).

O Peloponezie poczytałem wcześniej nieco w necie, słyszałem opowieści tych którzy mieli tu możliwość kiedyś być a teraz może nie cały a sam zobaczyłem. Peloponez to tak jak ja go widzę to wielka wieś w sensie urbanistycznym, bo teren spory a zaludnienie nie wielkie, jeśli nie licząc turystów łącznie z mieszkańcami stałymi. Tu się produkuje grecką żywność, jest zielono długa linia brzegowa jak to na półwyspie w wielu miejscach oddana na potrzeby turystyki. Ponieważ urlop ma być wypoczynkiem bardzo wiele osób opuszcza miasta i jedzie na wieś, gdzie życie biegnie wolniej swoim torem w bliskości z naturą. Tutaj październik to nadal słoneczny czas świetny do opalania, pływania w morzu, na wycieczki a na plażach sporo miejsca i cisza. I to do tej pory sprawdza się w całości. Co do plaży to wybór padł na plażę Karatona opodal Nafplio bo jest tam faktycznie bardzo łagodne i płytkie zejście do morza po piasku który faktycznie jest piaskiem a nie żwirem czy drobnymi kamykami jak na innych plażach. Plaża jest długa w formie zakola i długo się na niej utrzymuje słońce, jest ona obecnie odwiedzana przez Greków oraz właścicieli kamperów, gdyż nie wolno na niej rozstawiać namiotów i przyczep kampingowych. Przy plaży tej nie znajduję się żaden kamping czy ośrodek wypoczynkowy – jak napis głosi jest to plaża komunalna Nafplio. Istotną formą wypoczynku dla mnie jest namiot więc i pod tym kontem wybierana była lokalizacja, a że namiot spory więc i miejsce pod niego potrzebne to praktycznie parcela kampera.

Trochę o kempingach

Są one różne co do wielkości, wyposażenia, ceny usytuowania i w sumie każdy powinien obejrzeć sobie taki kemping. Moje kryteria to niezbyt duży kemping, z dostępem do prądu i internetu, baru i sklepu mieć nie musi, ważne, żeby było na nim cicho zarówno w ciągu dnia jak i w nocy oraz możliwością parkowania samochodu na terenie kempingu. Przedstawionymi kryteriami kieruję się podczas wszelkich moich urlopów. Ale nie zawsze musi to być taki duży namiot jak obecnie rozstawiony, w zapasie są też mniejsze namioty a które będą rozstawiane decyduje w sumie teren. Duży namiot daje możliwość rozstawienia łóżek polowych w sypialniach, tropiku w czasie niepogody ustawienia stolika i krzeseł w przedsionku, mini aneksu kuchennego, jeśli się planuje pozostać na miejscu dłużej np. tydzień.

Pierwszą noc w Grecji spędziłem na plaży pod gołym niebem w drodze na Peloponez gdzieś w pobliżu Leptokaria na polowym łóżku jedynie pod kocem, opodal drzewa a rano, skoro świt do samochodu i dalej w drogę na półwysep.

Jestem Grecją a dokładniej pisząc Peloponezem zachwycony i czuję niedosyt, bo dni biegną szybko i niestety podróż samochodem na Peloponez i z powrotem to także czas urlopu, którego przeciągnąć się nie da więc pozostaje jedynie po powrocie przystąpić do planowania kolejnego wyjazdu do Grecji w ramach kolejnego urlopu. Nie wykluczone, że kolejny artykuł będzie pisany już z Polski, ale nadal jego tematyką będzie to i owo z obecnego urlopu. Przede mną weekend i kolejne wrażenia a na razie pisząc te słowa naokoło dobiega mnie wieczorny koncert świerszczy. A tu zapomniałbym dodać wstawkę o dzisiejszej pogodzie pierwsza to wersja LIVE, czyli słonecznie, bezwietrznie, temperatura w ciągu dnia na plaży mierzona laserowym termometrem 29,7º C, druga to prognoza gugla w internecie „opady, burze błyskawice” szkoda, że nie mam zrzutu ekranu z telefonu, ale może sami znajdziecie. I wiecie co? – chyba trochę dziś przesadziłem z tym opalaniem niby tylko 4 godziny na plaży z czego większość w wodzie, ale jednak to greckie słońce nawet w październiku potrafi na skórze zrobić swoje. A teraz szanowni czytelnicy i użytkownicy strony jeśli na stronie znaleźliście przydatne Wam informacje nie bądź leniwi ruszajcie i planujcie swe podróże – to ta dalsza perspektywa a ta najbliższa perspektywa to Wasze komentarze czyli tu i teraz .

D.M.

Wasza opinia