Olimpia, położona w zachodniej części Peloponezu, jest słusznie jednym z najbardziej znanych stanowisk archeologicznych w Grecji. Jako panhelleńskie sanktuarium Zeusa, w którym organizowano igrzyska na jego cześć, miejsce to było wyjątkowo ważne dla wszystkich Greków już w starożytności. Tradycją stało się wznoszenie tam przez poszczególne miasta-państwa skarbców, w których, w podziękowaniu za otrzymane łaski lub w danej intencji składano wota. W połowie IV wieku p.n.e. panhelleńska sława Olimpii była już dawno ugruntowana, a większość ważniejszych budowli w sanktuarium, takich jak stadion olimpijski, ołtarze Zeusa i Hery, i oczywiście dorycka świątynia Zeusa już istniała. Ta ostatnia, której budowę zakończono w 458 roku p.n.e., mieściła we wnętrzu jeden z siedmiu cudów świata kolosalny posąg Zeusa autorstwa Fidiasza. Niewątpliwie godny uwagi w tym otoczeniu jest dodatek do zespołu architektonicznego Olimpii dodany przez Filipa II Macedońskiego.

Rekonstrukcja sanktuarium w Olimpii / fot: astoriatravel.gr

Filip urodził się w 383 lub 382 roku p.n.e. jako trzeci syn króla Amyntasa III i jego żony Eurydyki. Jego bracia rządzili przed nim jako Aleksander II i Perdikkas III. W 368 p.n.e., kiedy Filip miał 13 lub 14 lat, został wysłany jako zakładnik do Teb w zamian za ich wsparcie dla Aleksandra podczas wojny domowej w Macedonii. Dwuletni pobyt w tej greckiej polis wywarł duży wpływ na młodego księcia, pozwolił mu doświadczyć greckiego sposobu życia i myślenia, doskonalić umiejętności wojskowe oraz poznać słabości systemu politycznego greckich poleis.

Głowa Filipa II z kości słoniowej odkryta w jego grobowcu w Werginie / foto: pinerest

Powrócił do Pelli, ówczesnej stolicy Macedonii, prawdopodobnie w 365 roku p.n.e., wkrótce po objęciu tronu przez jego drugiego brata, Perdikkasa. Po śmierci tego ostatniego w 359 p.n.e. na tronie w końcu zasiadł Filip. Wkrótce umocnił swoją władzę w Macedonii, zreformował armię, wzmocnił granice i zwrócił uwagę na sąsiednią Grecję. W 352 p.n.e. wykorzystał tzw. Świętą Wojnę nad Delfami między Fokidą a Beocją i ogłosił się obrońcą boga Apolla przez co miał ogromny wpływ na politykę grecką. W międzyczasie (356 p.n.e.) osobiście wygrał wyścig zaprzęgów czterokonnych na igrzyskach olimpijskich. W następnych latach Filip walczył głównie przeciwko Atenom i ich sojusznikom, zwłaszcza Tebom, pokonując 30.000 piechoty i 3.800 kawalerii w bitwie pod Cheroneą w 338 p.n.e. i stając się panem całej Grecji. Król był człowiekiem wykształconym i wychowanym, jak wszyscy członkowie macedońskiej rodziny królewskiej, w podziwie dla greckiej kultury, literatury i filozofii. Podziwiał Platona i zatrudnił Arystotelesa jako wychowawcę swojego syna Aleksandra, promował sztukę i utrzymywał osobisty kontekst z wieloma intelektualistami swoich czasów. Jako filhellen, dogłębnie rozumiejący grecką kulturę, religię i mentalność, wiedział, że musi politycznie uzasadnić swoją hegemonię nad Helladą. Jednym ze sposobów osiągnięcia tego celu było wprowadzenie propagandowego programu budowlanego. Nie było lepszego miejsca na tego rodzaju inwestycję niż w sanktuarium Olimpii, z jej powszechnie akceptowaną panhelleńską symboliką.

Starożytny stadion w Olimpii / fot: wikimedia.org

Macedonia, której mieszkańcy mieli różne pochodzenie i posługiwali się innym niż Grecy językiem była w IV wieku p.n.e. postrzegana była przez mieszkańców Aten, Teb czy Sparty jako kraj barbarzyński. Ich postawę, choć motywowaną głównie politycznie, najlepiej ilustrują słowa słynnego ateńskiego mówcy i polityka Demostenesa. W „Trzeciej mowie przeciw Filipowi” wygłosił on opinię, że „(…) (Filip) to nie Grek ani człowiek mający coś wspólnego z Grekami, ani nawet barbarzyńca z kraju, którego nazwę godzi się wymienić, lecz chłystek z Macedonii”. Dlatego też Filip postawił sobie za polityczny cel włączenie Macedonii w orbitę kultury greckiej.

Pella, stolica Macedonii w czasach Filipa / foto: greece-travel-secrets.com

Mając to na uwadze, po miażdżącym zwycięstwie nad koalicją grecką pod Cheroneą, Filip ufundował w Olimpii pomnik upamiętniający to wydarzenie, nazwany na cześć swego budowniczego Filipejonem. W budynku, będącym też świątynią dynastyczną, znajdowały się posągi samego Filipa, jego rodziców Amyntasa i Eurydyki, jego żony Olimpii i syna Aleksandra wykonane przez ateńskiego rzeźbiarza Leocharesa.

Filipejon w Olimpii, stan dzisiejszy / foto: bp.blogspot.com

Budowlę celowo wzniesiono w takim miejscu, żeby była widoczna niemal od samego wejścia do sanktuarium. Był to tolos, czyli okrągła świątynia z dookolną kolumnadą i niskim stożkowatym dachem, utrzymana w porządku jońskim. Całość konstrukcji miała ponad 15 metrów średnicy, podczas gdy wnętrze ponad siedem. Smukłe, żłobkowane kolumny w liczbie 18 zwieńczone były kapitelami jońskimi nawiązującymi stylem do dzieł attyckich.

Plan sanktuarium w Olimpii. / foto: Schultz, P

Istnieje tylko jedno, ale przez to tym cenniejsze źródło opisujące Filipejon – „Wędrówki po Helladzie” autorstwa Pauzaniasza z II wieku n.e.. Datowanie zabytku opiera się niemal wyłącznie na jego świadectwie, ponieważ relikty budowli odkopano w latach 70. XIX wieku, kiedy metodyka badań archeologicznych była jeszcze w powijakach. Pauzaniasz opisuje nie tylko wygląd zewnętrzny budowli, ale także jej wnętrze, które mieściło posągi Filipa i jego rodziny. Choć z jego opisu wynika, że były one wykonane z chryzelefantyny, czyli połączenia kości słoniowej i złota, to sposób ich mocowania do baz (jedynego zachowanego elementu), wskazuje na użycie malowanego i miejscami złoconego marmuru. Detal ten jest niezwykle istotny, ponieważ chryzelefantyna była dotychczas zarezerwowana dla kultowych posągów bogów, takich jak dzieło Fidiasza z miejscowej świątyni. Nawet jeśli posągi z Filipejonu zaledwie imitowały tego typu rzeźby, to oszustwo było na tyle przekonujące, że zwiodło Pauzaniasza, a przed nim zapewne wielu innych. Na podstawie śladów na półokrągłej bazie, na której ustawione były rzeźby, udało się zrekonstruować ich kolejność. W centrum stał Filip II, po jego prawicy jego syn Aleksander, dalej żona Olimpia. Po lewej stronie króla stał jego ojciec Amyntas III i matka Eurydyka. Najprawdopodobniej posągi te stylizowane były na wyobrażenia postaci mitologicznych – Filipa jako Zeusa, a Aleksandra jako Achillesa, a sam ich układ był wzorowany na wschodnim tympanonie świątyni Zeusa w Olimpii.

Rekonstrukcja Filipejonu w Olimpii / foto: Schultz, P

Złota urna zawierajca najprawdopodobniej prochy Filipa II, Wergina. / fot. Mavrogiannis Travel

Już sama koncepcja wystawienia w Olimpii budowli tylko po to, by chroniła mieszczące się w niej posągi była niezwykła i bezprecedensowa. Także doryckie, jońskie i korynckie elementy zastosowane eklektycznie w konstrukcji nawiązywały do tradycji architektonicznych całej Grecji i zwiastowały nadejście epoki hellenistycznej w architekturze. Sama forma tolosu związana była z kultem herosów i nawiązywała do analogicznej budowli znajdującej się w sanktuarium Apollona w Delfach. Podobne dwa tolosy wzniesiono w Pelli, stolicy Macedonii, jako miejsca kultu Heraklesa, uważanego za przodka i patrona dynastii Argeadów, z której mieli się wywodzić królowie macedońscy. Za miejsce pochodzenia rodu uważano Argos na Peloponezie. W ten sposób Macedończycy wysuwali roszczenia do włączenia do wspólnoty greckiej, do której mieli należeć nie tylko przez kulturę, ale także przez związki krwi. Cała wymowa budowli, a przede wszystkim jej wnętrze, świadczyły o chęci ubóstwienia macedońskiego zdobywcy Grecji i jego rodu.

Filipejon wzniesiono wyjątkowo szybko, bo w niecałe dwa lata. Pośpiech podyktowany był odbywającymi się w 336 roku p.n.e. igrzyskami olimpijskimi, wokół których od lat koncentrował się cały program propagandowy Filipa. Król Macedonii prezentował się jako ten, który dokonał zjednoczenia wszystkich Greków. W tym samym roku został on zamordowany, jednak jego dziedzictwo przetrwało i zostało przewyższone przez jego syna Aleksandra zwanego później Wielkim.

XIX-wieczna rycina przedstawiająca Filipejon i Herajon w Olimpii. / foto: Perkins, C. C., 1880

 

Dominik Stachowiak