foto: wikipedia.org

Jak obiecywałem w poprzednich odcinkach, w końcu dojdziemy w naszej podróży przez dzieje Grecji do epoki klasycznej. Czyli do tej Grecji powszechnie znanej z filozofów, demokracji, wojen z Persami czy najsłynniejszych zabytków takich jak Akropol, czy Delfy. Okres Klasyczny jest najbardziej znany i najszerzej opisany ze wszystkich, zatem tradycyjnie skupię się na historii. Czas Wieków Ciemnych, po upadku kultury Mykeńskiej, nie był czasem straconym czy zmarnowanym. Po prostu jedna cywilizacja musiała upaść by na jej gruzach powstała nowa jeszcze wspanialsza. Greckie średniowiecze, to właśnie czas tworzenia się tej kolejnej, czwartej już cywilizacji Grecji. To właśnie w wiekach ciemnych zaczęła się tworzyć charakterystyczna grecka sztuka z ceramiką, malarstwem i architekturą. Wtedy też narodziła się literatura, teatr i nowa organizacja życia społecznego, której efektem była demokracja. By powstała nam Grecja klasyczna, musiała upaść ta epoki brązu, czyli mykeńska. Do tego musiała Grecja zostać pozostawiona sama sobie na parę wieków, bo stworzyć swoją kulturę. Bardzo charakterystyczną i tak odmienną od innych. O każdym z zagadnień Grecji Klasycznej napisano tysiące książek. Są książki o bitwach, o architekturze, o filozofii i o teatrze. Ja zatem zajmę się tradycyjnie zabraniem tego w jakąś sensowną całość.

foto: wikipedia.org

Początek wyjścia z Wieków Ciemnych to tak zwana epoka archaiczna. Rzeźba jest jeszcze toporna, świątynie też grubo ciosane, ale już widać zapowiedź całkowicie nowej stylistyki. Większość Greków mieszkała w polis, jednak na północy powstaną dwa greckie królestwa. Macedonia i Królestwo Molosów w Epirze. Królestwa były większe i ludniejsze niż polis, jednak dłużej trwały w zacofaniu, trochę zostając jedną nogą w wiekach ciemnych. Mimo drobnych konfliktów czy wojen świat grecki trwał w pewnej równowadze. Polis bardzo dbały, żeby któreś z nich za bardzo nie urosło w siłę i nie zdominowało pozostałych, co widać w rozgrywkach politycznych i wojnach między Spartą, Tebami i Atenami. Kultura grecka szerzyła się w całym świecie śródziemnomorskim. Wiele współczesnych miast ma korzenie greckie. Choćby, Neseber w Bułgarii, Marsylia, Monako, nie wspominając o miastach włoskich. Równolegle do greckiej kwitły kultury Bliskiego Wschodu i Azji Mniejszej. Grecka się jednak, w pewien sposób wyróżniała na tle innych, w czymś bardzo przodowała. Otóż w greckich polis panowało bardzo duże równouprawnienie i swoboda wypowiedzi, nie do pomyślenia w satrapiach orientalnych, gdzie poddani były traktowani jak niewolnicy króla. Oczywiście w Grecji były grupy traktowane gorzej, jak niewolnicy czy kobiety, ale nigdzie na taką skalę nie zapewniono ludziom dostępu do edukacji.

foto: wikipedia.org

Weźmy sobie na przykład biblioteki publiczne. Dwie najstarsze, założono w Grecji w VI wieku przed naszą erą. W Atenach i na wyspie Samos. W Rzymie pierwszą założył dopiero Juliusz Cezar… 500 lat później! W Grecji nie było takiego rozwarstwienia społecznego. Mimo że jak wszędzie byli bogatsi i biedniejsi, to jednak wszyscy byli wobec prawa równi, a z czasem jak w Atenach, mieli taki sam wpływ na decyzje podejmowane w ich polis. Powszechny dostęp do wiedzy i kultury spowodował, że Grecja okresu klasycznego miała mniej analfabetów niż przedwojenna Europa! Grecja nie miała takich bogactw jak Indie, Chiny czy Egipt, ale była najbardziej cywilizowana. Przodowała też w nauce. Nie tylko przodowała, ale przecież Grecy w ogóle stworzyli podstawy większości współczesnych dziedzin wiedzy! Starsze cywilizacje znały matematykę i astronomię, ale to Grecy dali nam medycynę, chemię, fizykę i wiele innych dziedzin. W czasach, w których większość ludzi tłumaczyła wszelakie zjawiska siłami nadprzyrodzonymi, Grecy poszukiwali logicznych i rozumowych odpowiedzi na nurtujące ich pytania. To Grecy utworzyli stworzyli pojęcie atomu. To zasługa greckich filozofów, którzy tak naprawdę byli pionierami wielu dziedzin wiedzy. Wtedy tak naprawdę zaczęła się tworzyć cywilizacja i kultura europejska, której jesteśmy spadkobiercami.

foto: Christian Arnidis

Około trochę ponad 2500 lat temu Grecja zaczęła mieć kłopotliwe sąsiedztwo w postaci Persji. Sąsiedztwo, które zmieniło Grecję. Około roku 550 przed nasza erą, król Lidii (państwa na terenie dzisiejszej Turcji), wypowiedział Persji wojnę. Wspomniany król to słynny Krezus, który dzięki kopalniom złota słynął z bogactwa. Przed wyprawą władca zapytał wyroczni delfickiej, jaki będzie efekt planowanej przez niego wojny. Wyrocznia odpowiedziała, że jeśli zaatakuje Persję, to zniszczy potężne państwo. Przepowiednia się sprawdziła, tyle że państwem, które zostało zniszczone była nie Persja, ale Lidia, w której Krezus panował. Państwo perskie powiększyło swoje terytorium i stało się sąsiadem Grecji. Zarzewiem konfliktu stały się kolonie w Azji Mniejszej. Wcześniej płaciły daninę Krezusowi, więc Persowie uznali, że teraz to im będą płacić. Kolonie za to uznały, że Persja je wyzwoliła z tego niesympatycznego obowiązku. Różnica zdań doprowadziła do buntu kolonii greckich z Miletem na czele. Buntu, który wsparły militarnie Ateny i ich sojusznicy. Wsparcie było na tyle skutecznie, że Ateńczycy zdobyli nawet stolicę całej prowincji, czyli Sardes. Persom ostatecznie udało się powstanie stłumić, więc przyszedł czas na ukaranie Grecji. Do Wojen Perskich pisarze i poeci lubili dorabiać całą ideologię, a ich przyczyny było bardzo jasne i proste. Po pierwsze chodziło o prestiż, czyli król Persji nie mógł puścić płazem najazdu na swoje ziemie, a po drugie Grecja znalazła się na drodze ekspansji Persji. To nie tak, że Persowie byli źli i zaatakowali Greków bo ci byli dobrzy, tylko Persja akurat była w momencie swojego rozwoju. Od pokoleń podbijała sąsiadów, między innymi Egipt, Babilon czy Lidię rządzoną przez Krezusa. Bliskowschodnie imperium próbowało parokrotnie dobrać się do Grecji. Pierwsza wyprawa, zorganizowana przez króla Dariusza dość szybko skończyła się na równinie koło Maratonu. Nie lepiej też szło jego synowi Kserksesowi. Kampania przeciwko Scytom zamieszkującym wybrzeża Morza Czarnego skończyła się klęską. Kolejna wyprawa przeciw Grecji zaczęła się od utraty statków w czasie sztormu. Dopiero w 480 roku przed nasza erą, udało się Persom zapuścić na tereny dzisiejszej Grecji, ale tam znów jak nie sztormy, to góry albo problemy z zaopatrzeniem. Wyprawa się ślimaczyła niewyobrażalnie. W końcu podczas pierwszej bitwy lądowej, pod Termopilami, do Persów dotarło z kim mają do czynienia. Nie dość, że garstka Spartan i Tespijczyków powstrzymywała olbrzymią armię przez kilka dni, to jeszcze po bitwie okazało się, że na każdego zabitego Greka przypadało czterech Persów. Kserkses bojąc się paniki, kazał swoich poległych pochować nocą, po cichu. Kolejne starcie, bitwa morska pod Salaminą, zmusiło Persów do wstrzymania kampanii.

foto: wikipedia.org

W kolejnym roku armia perska została zmieciona pod Platejami, przez trzy razy mniej liczne wojska Greków, a flota dobita pod Mykale. Persowie już nigdy nie weszli ze swoim wojskiem do Europy. Wojska zwycięskich greckich polis pomaszerowały na północ i przegnały garnizony perskie, z zajętych polis. Persów nie tylko wypędzono, ale teraz to Grecy przejęli inicjatywę w starciach. Już 20 lat po Termopilach, armia Ateńska wylądowała w Egipcie, by wesprzeć antyperskie powstanie. Kilkadziesiąt lat później wojska spartańskie grasowały po Azji Mniejszej gromiąc Persów, gdzie się dało. Wydawać by się mogło, że zwycięstwo nad Persami zjednoczy Grecję. Przecież jej mieszkańcy poczuli, jak 700 lat wcześniej pod Troją, że zjednoczeni są siłą, z która musi się liczyć cały świat śródziemnomorski. Jednak zwycięstwo nad Persją nie zjednoczyło Grecji, a wręcz przeciwnie. Doprowadziło do 100 lat wojen wewnętrznych, które wybuchały praktycznie w każdym pokoleniu. Jak mogło do tego dojść? Otóż Persowie zachwiali delikatną równowagę w jakiej żyły sobie greckie państwa miasta. Może nawet o tym nie wiedząc. Bo proszę zwrócić uwagę, że w trakcie Wojen Perskich bardzo wzrósł prestiż Aten. To przecież głównie flocie ateńskiej zawdzięczano zwycięstwo pod Salaminą. 10 lat wcześniej Ateńczycy sami pokonali Persów pod Maratonem. To Ateńczycy ramię w ramie ze Spartanami, rozgromili Persów pod Platejami! Ateny obok Sparty czuły, że to im, tak samo jak Sparcie, Grecja zawdzięcza zwycięstwo. Ateny poczuły się równe Sparcie. No ale Sparta miała swój Związek Peloponeski do którego należały polis półwyspu. No to Ateny założyły swój Związek Morski. Wkrótce po wypędzeniu Persów mieliśmy więc, w Grecji dwa związki państw miast. I o ile ten peloponeski, któremu przewodziła Sparta, starał się utrzymać stabilizację w Grecji, o tyle Ateńczycy zaczęli marzyć o podporządkowaniu sobie całej Grecji. W takiej sytuacji konflikt jest tylko kwestią czasu. I tak ledwie 20 lat po wypędzeniu Persów, Grecję ogarnęła pożoga wojenna trwająca ponad wiek! Najpierw Ateny chciały podporządkować sobie inne polis, później Sparta, która wygrała Wojny Peloponeskie, po Sparcie nagle panować zachciały Teby…

foto: wikipedia.org

Ale gdzie dwóch się bije, tam trzeci korzysta. Ostatecznie swoje przywództwo narzucił Grecji, król jeszcze niedawno słabego i pogardzanego królestwa na północy. W 338 roku przed naszą erą, armie Aten, Teb i kilku innych polis, zostały pokonane pod Cheroneją przez króla Macedonii, Filipa II. Prywatnie znanego lepiej jako ojciec Aleksandra Wielkiego. Greckie państwa miasta musiały podpisać w Koryncie traktat o wiekuistym pokoju, który im zabraniał wojen między sobą. Ślady tamtej epoki znajdziemy we wszystkich krajach śródziemnomorskich. Grecja Klasyczna to kolebka kultury europejskiej. Za starszej cywilizacji mykeńskiej wzięła architekturę, która rozwinęła, a także wierzenia i mity. Lecz do większości osiągnięć na polu nauki, kultury i sztuki doszła sama wychodząc z wieków ciemnych. Najwspanialsze zabytki z tamtego okresu w Grecji znajdziemy oczywiście w Atenach. Warto też odwiedzić Delfy i Olimpię, najważniejsze sanktuaria religijne Grecji Klasycznej. Grecja klasyczna, w odróżnieniu od minojskiej czy mykeńskiej, nie upadła. Kontynuował ją Rzym, Bizancjum, a później od renesansu, Europa zachodnia. Ale najpierw upowszechnili ją w śródziemnomorskim świecie zwycięzcy spod Cheronei, czyli Macedończycy, czym będzie w następnym odcinku.

Tekst: Christian Arnidis, badacz dziejów Grecji, autor przewodnika „Moja Grecja”.