fot. Volcanobeauty

Piętnaście lat temu udostępniło zwiedzającym wspaniałą kolekcję ściennych malowideł minojskich, znajdującą się na pierwszym piętrze gmachu Narodowego Muzeum Archeologicznego. Zapatrzeni w piękne, kolorowe freski z dawnej wyspy Thira, nazywanej współcześnie Santorini, poszukujemy zarazem elementów cywilizacji, która zniknęła z powierzchni ziemi kilkadziesiąt wieków temu. Entuzjaści tematu nie wykluczają, że mowa o lądzie, który już przez starożytnych nazywany był Atlantydą. Wspomniane polichromie – stworzone przed XV wiekiem p.n.e. – od dawna bowiem inspirują wielu historyków, kronikarzy i pisarzy gotowych uwierzyć, iż obecne Santorini zasłania tajemniczą Atlantydę.

Wspaniała i unikatowa wystawa liczących sobie tysiące lat cykladzkich malowideł, wraz z elementami gospodarstwa domowego, stanowi obecnie permanentną część potężnej kolekcji największego i najbogatszego ateńskiego muzeum. Ta XIX-wieczna instytucja, położona w samym centrum stolicy, fascynuje od samego początku swego otwarcia. Ogrom złożonych tu helleńskich skarbów helleńskich – ukazujących historię dawnej Grecji – jest niezaprzeczalnie przeciekawą ekspozycją, wartą spędzenia tu zdecydowanie więcej czasu niż jeden dzień.

Fresk z Akrotiri, zatytułowany „Wiosna”, ekspozycja muzealna w Atenach; / fot. 17green

Jak mówią wielowiekowe teorie, istniejąca 4000 lat temu Atlantyda miała być rozległym kontynentem, którego mieszkańcy osiągnęli niezwykle wysoki poziom rozwoju cywilizacyjnego. Władza królów Atlantydy nie koncentrowała się wyłącznie na jej obszarze, ale mieli oni również znaczący wpływ na tereny dzisiejszej Libii, Egiptu oraz część Europy, sięgając aż do Słupów Herkulesa, czyli Gibraltaru. Było tak do chwili, kiedy miała miejsce wielka katastrofa. Wskutek bardzo silnego trzęsienia ziemi oraz towarzyszących mu kataklizmów cała Atlantyda przepadła, znikając w morskich głębinach. Wydarzenie to miało rzekomo miejsce 900 lat przed Solonem, który w VII wieku p.n.e. podzielił się z ludzkością tą historią, zasłyszaną od pewnego kapłana z Egiptu.

Od wieków toczone są dyskusje dotyczące lokalizacji mitycznej Atlantydy. Dysputom towarzyszą przypuszczenia mówiące, że wspomnieniem lądu może być jedna z wysp Morza Egejskiego, na przykład Santorini. Tezę tę wysnuto po przebadaniu pewnych zachowanych ruin, istniejących od XIX wieku p.n.e. do chwili wybuchu tamtejszego wulkanu około XVII-XV wieku p.n.e. Dzięki pracom naukowym okazało się, iż znajdująca się na Santorini minojska miejscowość Akrotiri – skąd pochodzą wystawione w Atenach historyczne malowidła – posiada wiele wspólnych cech z zatopionym lądem potężnej Atlantydy.

Obok wyspy Mykonos, cykladzkie Santorini jest obecnie najbardziej legendarną ze wszystkich greckich krain – miejscem, które należy odwiedzić podczas globtroterskich wędrówek. Kiedy zbliżamy się do wyspy, z daleka nie przypomina ona wspaniałych obrazów, jakie przedstawiają zdjęcia w folderach turystycznych. Właściwie nic nie sugeruje, że dopływamy do najbardziej widowiskowej krainy Morza Egejskiego, do zapierającego dech w piersiach Santorini. Posępne skały w brunatnym kolorze, będące pozostałością wulkanicznej lawy, wznoszą się na kilkadziesiąt metrów w górę. Nie widać żadnej roślinności, nie ma też zwierząt, charakterystycznych dla innych wysp Cyklad. Jest tylko rozciągająca się kilometrami ponura ziemia, którą ozdabia biała architektura.

Zapytani o historię ich wyspy rdzenni mieszkańcy odpowiadają, że nie wiedzą zbyt wiele, także z tego tytułu, że kilka dziesięcioleci wstecz zaledwie znikoma część ludzi potrafiła tu czytać i pisać. Nie wszyscy znają dzieje Santorini. Zdarza się, że przyjeżdżający z tygodniową wizytą turyści zwiedzą i zobaczą znacznie więcej, niż mieszkający tu od dekad wyspiarze. Potrafią oni natomiast wskazać drogę do zniszczonego przez wulkan Akrotiri – prehistorycznego miasta, które współcześnie określane jest tytułem „drugich Pompejów”.

Udostępnione tereny historyczne w Akrotiri na Santorini; / fot. Greeka

Ta dawna osada była przed wiekami zaludniona przez cywilizację nazywaną minojską, której początki datują się na trzecie tysiąclecie p.n.e. Pozostająca pod wpływami tej kultury tutejsza ludność miała również wiele wspólnego z odległą zaledwie 150 km wyspą Kretą. Około 1500 roku p.n.e. nadszedł kres tej – jak wynika z odkrytych współcześnie zabytków – niezwykle zasobnej społeczności. Przyczyn należy się doszukiwać w potężnym wybuchu wulkanu, który najprawdopodobniej miał miejsce dwa wieki wcześniej. Jak się okazało, była to największa katastrofa po epoce lodowcowej, a jej skutki odczuwalne były na całej powierzchni kuli ziemskiej. Wulkanem tym był krater, znajdujący się w okolicy dzisiejszej wyspy Santorini. W wyniku jego erupcji zabudowa potężnego fragmentu Morza Egejskiego – w tym także wyspy Thira (starożytna nazwa Santorini) – pokryła się wielotonowym pyłem wulkanicznym.

Kiedy z początkiem XX-go wieku rozpoczęto w Akrotiri pierwsze badania archeologiczne, miejsce to szybko zyskało sobie miano „drugich Pompejów”. Prehistoryczne, liczące przynajmniej trzy i pół tysiąca lat budynki, leżące w południowo-zachodnim rogu wyspy Santorini, przez długie wieki zakryte były wyrzuconymi przez wulkan fragmentami ziemskiej powierzchni. Najważniejszy okres badań archeologicznych, jakie przeprowadzono na terenie Akrotiri, przypadł na lata 60-te XX-go wieku. Prace nadzorował profesor Spirydion Maritanos, który kontynuował je bez przerwy do roku 1974, ginąc na terenie ruin w nieszczęśliwym wypadku.

Ostatnia erupcja wulkanu miała miejsce 1 października 1950 roku; /fot. Greece Is

Oprócz zabudowy, najistotniejszym elementem prehistorycznej kultury są odkopane malowidła ścienne, zdobiące wnętrza budynków. Jest to zarazem najlepsze i najbardziej racjonalne źródło wiedzy o cywilizacji, zamieszkującej tę osadę przez około pół tysiąca lat. Dziś zgromadzone w ateńskim muzeum oraz w muzeum Akrotiri są jednym z najbardziej cennych skarbów sztuki egejskiej. Dzieła z Thiry to również przykład najwcześniejszych greckich malowideł, a tym samym malarstwa kontynentu europejskiego.

Przypuszcza się, że tutejsze dwu – lub trzypiętrowe domy budowane były z dostępnych na wyspie materiałów; małych, nieregularnych kamieni, łączonych miksturą wykonaną z błota i słomy. Ściany wzmacniano drewnianymi belkami, mającymi służyć jako dodatkowe zabezpieczenia podczas ruchów sejsmicznych ziemi. Każde z pomieszczeń budynku miało osobną funkcję. Na parterze znajdowały się warsztaty rzemieślnicze oraz spiżarnie z pożywieniem. Jeśli budynek nosił ślady dużych otworów okiennych, oznaczało to, że były tutaj sklepy. Mieszkańcy mieli do dyspozycji także sanitariaty, połączone bezpośrednio z systemem kanalizacyjnym, znajdującym się na ulicy. Pokoje prywatne umieszczone były na wyższych kondygnacjach. To ich wnętrza ozdabiano malowidłami ściennymi, które przetrwały do naszych czasów.

Warto dopowiedzieć, że nie do końca poprawnie stosujemy tu nazewnictwo „freski”. Technika wykonania obrazów ściennych w Akrotiri odbiega od techniki powstawania tych drugich. Współcześni badacze przypuszczają, że prehistoryczni artyści zaczynali swą pracę na świeżo postawionych ścianach. Kiedy gips był już suchy, gotowe było również samo malowidło. Do najczęściej stosowanych przez ówczesnych malarzy barw należały: czerwień, czerń, żółć, błękit i beż – ten ostatni stanowił zwykle tło. Kolorami tymi artyści pokrywali rozmaite powierzchnie, różniące się między sobą zarówno rozmiarami, jak i kształtami.

Kobiety zbierające szafran, Fresk z Akrotiri; / fot. Greece Is

Jednym z charakterystycznych elementów Akrotiri jest wypełnianie obrazami niemal całej powierzchni ściennej w danym domu. Drzwi i okienne wnęki, niewielkie fragmenty ściany pomiędzy tymi dwoma elementami były zwykle ozdobione perfekcyjne wkomponowanymi w tą przestrzeń – zarówno pod względem kształtu jak i rozmiaru – malowidłami. Wśród zachowanych do dziś dnia obrazów, zadaniem których było udekorowanie wolnych ścian, zalicza się kompozycje przedstawiające naczynie wypełnione kwiatem lilii, słynnego „Rybaka” – młodzieńca niosącego złowione niedawno ryby czy „Boksujące Dzieci” czyli dwóch walczących ze sobą chłopców. Niekiedy całe ściany w pomieszczeniu pokryte były tymi samymi elementami – na przykład liliami, postaciami kobiet lub dziewczętami zbierającymi krokusy.

Pomimo, iż charakter tych malowideł wskazuje na kontakty ze światem minojskiej Krety, można tu dostrzec cechy niezależne od tamtych konwencji. Wykorzystane motywy roślinne, zwierzęce i ludzkie są przebogatą, pełną życia księgą, opowiadającą nam o życiu Akrotiri. Swobodne koncepcje, projekty, kompozycje, nakładanie poszczególnych elementów – oto typowe elementy malarstwa dawnej Thiry. Ludzie, zwierzęta, rośliny istnieją zgodnie z naturą i wyznaczonymi przez nią granicami, a czysto dekoracyjne przedmioty przeplatają się tu z malarskimi uzdolnieniami.

„Boksujące Dzieci” – każda z postaci nosi na prawej ręce rękawiczkę, a dzieci sportretowane zostały w decydującej chwili walki; / fot. Akrotiri Santorini

Na uwagę zasługują również – lub przede wszystki – wspaniałe sceny narratorskie. Na skalnej powierzchni namalowano w ruchu barwne ptaki, gdzie indziej ponad kamieniami widoczne jest stado małp. Nadbrzeże rzeki porośnięte jest subtropikalną roślinnością. Z lewej strony widać nadlatującą dziką kaczkę, z prawej natomiast galopuje koza. Zwierzęta musiały wcześniej przebywać w cieniu palm, które zostały również uwiecznione. Na innym pejzażu przedstawiono skalistą powierzchnię, wypełnioną krokusami i lecącymi do swoich gniazd jaskółkami. Są tu również małpki w kolorze niebieskim, które wcale nie pozostają w bezruchu.

Najwięcej jednak mówią nam o egzystencji prehistorycznych ludów z Akrotiri malowidła z udziałem ludzkich postaci. Wymieniony wcześniej „Rybak” z dumą prezentuje swoje połowy, trzymając w rękach bukiety ryb. „Młoda Kapłanka” ubrana w długi, najprawdopodobniej wełniany chiton, niesie w dłoniach przedmiot przypominający płonącą lampkę. Być może postać ta została uwieczniona w momencie, kiedy przechodzi właśnie z pokoju do pokoju, skrapiając perfumami powietrze domu.

Fresk „Rybak” – młody mężczyzna ze swoim połowem; /fot. Privee Santorini

Na uwagę zasługują także tzw. „Miniatury”, nawet jeśli do dziś zachowały się zaledwie niektóre fragmenty. Na pierwszym planie widoczne jest skaliste wybrzeże, a nieopodal w morskich falach widać trzech nagich mężczyzn, najprawdopodobniej tonących. Tyle przynajmniej mówi nam ich nienaturalna poza. W wodzie pływają fragmenty trzech statków, sugerujące katastrofę czy walkę z wrogiem.

Na dalszym planie przedstawieni zostali kroczący w rzędzie wojownicy, noszący charakterystyczne dla epoki nakrycia głowy. Natomiast na trzecim planie stworzono szereg rozmaitych scen. Dwóch pasterzy stara się zebrać swoje stada owiec i kóz. Najprawdopodobniej jest południe i pasterze chcą napoić swe zwierzęta, prowadząc je do zagrody. Nieopodal widać inne postacie; mężczyźni zajęci są konwersacją, dwie kobiety nie podchodzą w ogóle do grupy mężczyzn. Mają one inne zajęcia – jedna z nich nosi wodę w wielkim dzbanie, który trzyma na swojej głowie, druga próbuje ustawić w taki sam sposób swoje naczynie.

Najlepiej zachowanym fragmentem ściennych malowideł z Akrotiri, kilka tysiącleci później wiele mówiącym o ówczesnym życiu na wyspie, jest „Fryz z Flotą”, na którym kilka statków kieruje się z jednego portu do drugiego. Wiele dyskusji wywołał temat, na jakich terenach znajdują się owe miejsca; niektórzy twierdzą, że obydwa porty należą do wysp Morza Egejskiego, inni utrzymują, że jeden z nich to port w Libii czy na Krecie.

Fragment „Fryzu z Flotą”, uważanym za najbardziej realne źródło informacji na temat prehistorycznej cywilizacji Akrotiri; / fot. Protagon; / fot. Greece Is

Architektura obu wymienionych miast przypomina budownictwo, które podczas prac odkryto w Akrotiri; są to wielopiętrowe budynki wzniesione ma różnych poziomach terenu. Bardziej minojski charakter reprezentuje osada, znajdująca się po prawej stronie fryzu, gdzie na szczycie domów zgromadził się tłum ludzi. Sporo osób znajduje się również w samym porcie – najprawdopodobniej wyszli oni, aby pożegnać odpływające statki. Również na pokładach widać sporo ludzi, nie można więc wykluczyć, że są to wojownicy, a więc cała scena nawiązuje do jakiegoś konkretnego wydarzenia w historii Akrotiri.

Każdy ze statków posiada swego sternika oraz wioślarza lub wioślarzy, dzięki którym może on płynąć. Dookoła pojawiają się delfiny, skaczące wśród morskich fal. Zwierzęta te są również wymalowane na burcie jednego ze mniejszych statków, który najprawdopodobniej pełni funkcję przewodnika dla całej floty.

Malowidło to jest niezaprzeczalnie jednym z najlepszych źródeł wiedzy na temat egzystencji prehistorycznej osady na Thirze. Niezależnie od informacji dotyczących ówczesnej architektury, fauny, flory czy sposobu ubierania się ludzi, po raz pierwszy można również dokonać szczegółowej analizy pradawnej sztuki budowania statków w rejonie Morza Egejskiego.

Realizm, który charakteryzuje ścienne malowidła z Santorini, dowodzi, że większość dzieł stworzonych przed XV w. p.n.e. nie była abstrakcją. Artyści przekazali w ten sposób specyficzną wiedzę. Niewykluczone, że również oni sami podróżowali do innych krain. Dlatego też, oprócz lokalnych cen środowiska, malowali egzotyczne rośliny i zwierzęta: antylopy, małpy, lwy czy jelenie. Niezwykle ważnym walorem tych bezcennych obrazów jest wiedza, jaką nabywamy dzięki obserwacji detali codziennego życia sprzed 3500 lat. Czyżby – podziwiając dawne freski ulokowane dziś w muzealnych salach – spoglądamy na obrazy Atlantydy, ukazujące – jak nazywał ten kontynent filozof Platon – fragmenty lądu zamożności?

Katarzyna Jakielaszek

fot.Protagon