Sprawa szczęścia nurtowała ludzi od zawsze. Z czasem na gruncie tych rozważań pojawiły się dziedziny wiedzy takie jak psychologia i filozofia. Co roku mamy publikowane rankingi krajów, gdzie ludzie mają być najszczęśliwsi, a co kompletnie mi nie pasuje do rzeczywistości. Bo czym jest szczęście czy szczęśliwość bądź nieszczęście? Po prostu tym jak się czujemy w dłuższym czasie albo jak się czujemy tak stale, jak się czujemy przez większość czasu. Bo nie chodzi o stan chwilowy lepszy czy gorszy niż zazwyczaj, ale o stan w miarę stały. To jest właśnie kwestia szczęścia czy szczęśliwości. Układa się komuś w życiu, jest dobrze, nie dotykają nieustannie jakieś klęski, to taka osoba mówi, że jest szczęśliwa. Nie udaje się komuś, źle mu cały czas, no to taka osoba mówi o sobie, że jest nieszczęśliwa. I o co tu chodzi? A no po prostu o substancje chemiczne jakie mamy ma naszym mózgu, które pojawiają się, gdy nam dobrze, ale także gdy się boimy, gdy czujemy komfort albo smutek. Prosto można to sprawdzić. Wystarczy napić się czy jakichś użyć innych narkotyków i już radość i euforia. Chwilowe szczęście. Tyle że okupione kacem i rujnowaniem organizmu, a zwłaszcza psychiki, a często uzależnieniem. Można też odnosić sukcesy, rozwijać pasje i też człowiekowi będzie dobrze. A można dla odmiany narzekać, mówić, że się nie da, bać się i wtedy będzie źle. Wiec kwestia szczęścia to kwestia subiektywnego stanu. Ale nie jakiegoś abstrakcyjnego, ale związanego z produkcja pewnych hormonów i z aktywnością pewnych obszarów mózgu. To już jest dawno zbadane. Naukowcy znają i hormony szczęścia i stresu. Reasumując, jesteśmy szczęśliwi, gdy większość czasu odczuwamy pozytywne emocje, a nieszczęśliwi gdy negatywne. Zaznaczam większość, bo nie chodzi o to by stać się mentalną krową co siedzi na pastwisku szczęśliwa że je trawę. Człowiek potrzebuje emocji, wyzwań, czasem i zagrożenia żeby się czuć dobrze w ogólnym rozrachunku. Ale każdy, kto uprawia sport, czy ma jakieś pasje, czy podejmuje jakieś działania wie, że trud i wysiłek się opłacają. Jest satysfakcja, poczucie dumy i wiele innych pozytywnych długofalowych emocji i stanów.

Rankingi szczęścia czy szczęśliwości są opracowane na jakichś kompletnie abstrakcyjnych i nie mających związku z faktami wskaźnikami typu PKB na mieszkańca, standardy pomocy społecznej, długość zdrowego życia, czy poziom wolności obywatelskiej albo korupcji. Jak sobie państwo popatrzycie na twarze ludzi to kto się wydaje szczęśliwszy? Skandynawowie czy mieszkańcy czasem biednych krajów południowych? U kogo tę radość widać? I dlaczego Grecji, kraju w którym są zdecydowanie jedni z najszczęśliwszych ludzi na świecie, nie ma specjalnie wysoko w tym rankingu? Odpowiedź jest prosta. Bo ranking stworzono pod Skandynawów kompletnie ignorując to, co rzeczywiście daje ludziom szczęście i przyjemność z życia. Chyba nikt nie uwierzy, że szczęśliwsi są ci, co spędzają wieczory dzień w dzień w domu, patrząc w telewizor od tych, co każdą chwilę spędzają wśród bliskich ludzi, żartując, wspólnie biesiadując czy pijąc kawę. Sprawa związku PKB ze szczęściem wydaje mi się o tyle nie adekwatna, że PKB na mieszkańca może być wysokie w kraju, w którym 1/3 opływa w luksusy, a 2/3 przymiera głodem, prawda? Co to więc za wskaźnik? Kiedyś w pewnym rankingu słusznie zauważono, że ważna jest mała różnica w dochodach, a nie średnie PKB.

Kolejna sprawa. Po co opieka społeczna, jak ludźmi chorymi czy starszymi opiekują się krewni? Zatem jakie czynniki dają to dobre szczęśliwe życie, a jakich nie ujmuje się w tych rankingach w zasadzie nie wiadomo, dlaczego? Może wmawia się ludziom, że są szczęśliwi, gdy nie są? Przecież Dania czy Islandia, kraje w czołówce tych najszczęśliwszych, są liderami, jeśli chodzi o spożycie antydepresantów! Czyli szczęście na prochach? Trochę to tak, jakby zrobić ranking tych co są weselsi, ale jednej grupie dać popić trochę alkoholu. Wiadomo, że ci trochę wypili będą weselsi. To fakt znany od tysięcy lat, którego stwierdzenie nie wymaga ani katedr naukowych, ani międzynarodowych konferencji.
Proszę zobaczyć, kiedy się czujemy dobrze?
Na przykład, kiedy świeci słońce. To jest proste jak drut, bo nasłonecznienie powoduje wydzielanie się pewnego hormonu odpowiadającego za nasze samopoczucie. Czy ten czynnik nie powinien znaleźć się na liście? No tak, ale wtedy by wyszło, że lepiej się żyje w krajach ciepłych niż w deszczowej północy, gdzie relacje między ludzkie są delikatnie mówiąc chłodne.

Druga sprawa. Widoki i krajobrazy, jakie nas otaczają. Człowiek jest estetą od dziesiątków tysięcy lat. Człowiek lubi piękno i kontakt z przyrodą. Widok morza, gór, czy inny ładny krajobraz wpływa na nasze samopoczucie. Też tego nie uwzględniają, żadne rankingi.

Kolejna sprawa jakość relacji międzyludzkich, czyli czy relacje i kontakty z innymi są dla nas źródłem radości, przyjemności czy frustracji albo złości. Czy też po prostu są neutralne. W krajach, gdzie ludzie nas pozdrawiają, cieszą się na nasz widok, chcą z nami spędzać czas czujemy się ważni i zauważani, co jest szczególnie ważne w epoce internetu. Łatwość rozmawiania, swoboda wyrażania emocji, poczucie akceptacji, doświadczanie wsparcia, współczucia, zrozumienie i empatii. To są rzeczy niezwykle ważne dla naszej psychiki. W krajach południowych funkcje psychoterapeuty spełnia kawiarnia czy tawerna. Mało kto chodzi po psychologach, bo wsparcie czy rade znajdzie u osób wokół siebie. Studenci psychologii, dowiadują się na pierwszym roku o pewnym plemieniu w Afryce w którym nie ma depresji czy jakichś problemów psychicznych, bo gdy tylko ktoś zaczyna mieć doła, wszyscy zaczynają go wspierać.

Następna rzecz to swoboda erotyczna. Taka erotyka nie specjalnie skrepowana, bardziej radosna i spontaniczna, oparta na akceptacji swojego ciała i prostym , a zarazem szczerym okazywaniu komuś zainteresowania. Na południu dość szybko ludzie sobie komunikują wzajemne zainteresowanie erotyczne, tu wystarczy spojrzenie. Co ważne jest to szczere. Nie ma kokieterii dla zabawy, nie ma grania czyimiś uczuciami czy namiętnością. Więc też ludzie się nie zrażają i cieszą się tą sferą całe życie w związkach albo wiodąc życie singli.

Bardzo ważne, instynktowne jest poczucie przynależności do pewnej wspólnoty. Na południu taka plemienność pojawia się sama przez fakt mieszkania w sąsiedztwie, przez widywanie się, obcowanie ze sobą, a nawet doświadczają go Turyści którzy któryś raz przyjeżdżają do tej samej miejscowości na wakacje. Grecy bardzo łatwo nawiązują więzi i ze sobą i z obcokrajowcami. Są na takie więzi bardzo otwarci i je kultywują. Więzi i relacje są tu źródłem pozytywnych emocji i poczucie bezpieczeństwa. Ale napisałem, że się te więzi kultywuje. Tak. Człowiek w swojej naturze ma skłonność i do zazdrości i czasem do szkodzenia innym. W końcu wojny mieliśmy zawsze, nawet w epoce paleolitu, co widać po zachowaniu na przykład Indian zamieszkujących Amazonię. Ludzie mogą i się wspierać i pomagać sobie, mogą być wobec siebie obojętni, ale mogą też pod sobą ryć i sobie szkodzić. Jeśli często jesteśmy przez innych oszukiwani, naciągani, albo doświadczamy od innych czegoś przykrego to tracimy zaufanie do ludzi. Zamykamy się w takiej bańce najbliższych i odgradzamy w niej od świata. Jeśli doświadczamy pomocy, wsparcia i sympatii, jesteśmy na innych otwarci. Nie boimy się. Ufamy. To jest prosty bilans dobroci i draństwa jakich doświadczamy od innych. Grecka kultura jest kulturą pomagania i wspieranie, niedołowania innych, ani też jak północne, kulturą obojętności. Bo takie trzy rodzaje relacji możemy mieć z innymi. Mogą nam szkodzić, mogą być obojętni, a mogą coś dawać dobrego.

Kolejna sprawa to podejście do życia, do rożnych zdarzeń. Tutaj potomkowie Platona i Sokratesa wypracowali bardzo ciekawe metody radzenia sobie z trudnościami. Otóż nie przejmują się. Są twardzi. Znajomy plantator drzew oliwnych, na pytanie czy nie ciężko mu się pracuje w upale, odpowiedział, że ojciec go nauczył, że gorąco i zmęczenie przeszkadza wtedy, gdy człowiek się nimi przejmuje. Grecja była trudnym krajem do życia. Skaliste góry to 80% powierzchni. Przez całe wieki ludzie harowali na nędznych poletkach w niewyobrażalnej biedzie. I wypracowali właśnie takie podejście do trudności. Pamiętam niezwykłą scenę, gdy ojciec mówił córce, przeżywającej depresje i ataki histerii, że człowiek jest silniejszy od zwierząt co mają kły i pazury, bo ma wolę. Bo wola to siła. Grecy są bardzo silni psychicznie, bo ich się wychowuje w tym poczuciu, zamiast roztkliwiać się jaki to człowiek słaby i jak sobie nie radzi. Wydarzenia pozytywne się celebruje, ludzie się lubią chwalić, a inni im wtedy gratulują, cieszą się wraz z nimi. Do nieszczęść się podchodzi jako do naturalnej części naszego życia. Ot zdarzyło się. Nikt tego nie rozdmuchuje i nie przeżywa w nieskończoność. Ludzie koncentrują się na sprawach przyjemnych pozytywnych. Lubią się napić, lubią dobrze zjeść.

Kolejną bardzo ważną w greckiej kulturę kwestią jest akceptacja. I siebie innych takimi jacy są. Miałem okazję prowadzić warsztaty wokalne w Grecji których uwieńczeniem był występ z greckimi muzykami przed międzynarodową publicznością. Uczestnicy z Polski byli przerażeni albo mocno stremowani. Jak człowiek jest w stresie to głos się łamie i ten śpiew różnie brzmi, tym bardziej, ze niektórzy śpiewali po grecku. Jaka była reakcja publiczności? Owacja na stojąco. Nikt nie zwracał uwagi na jakieś niedociągnięcia językowe czy muzyczne. Ktoś przyjechał do Grecji i włożył trud w to by nauczyć się greckich utworów! Poza tym w Grecji się liczy, że ktoś zaśpiewał a nie jak. Bo przecież śpiew jest by coś dać, czymś się podzielić, a nie pokazywać czy wystawiać pod ocenę. Druga sytuacja. Kiedyś grywałem w pewnym hotelu i zawsze pod koniec na scenę wchodziła córka właściciela, która fałszowała wręcz wybitnie. Nikt się nie śmiał, nikt nie krytykował. Ot taka była tam tradycja, że dziewczyna sobie wychodziła pośpiewać.

Kończąc podzielę się pewną refleksją. Może rankingi szczęścia czy szczęśliwości mają nas nie poinformować, ale nam coś wmówić? Może to, że szczęście zagwarantuje nam sprawne państwo, wysokie zarobki, najnowszy smartfon, duży telewizor i szybki internet?

Tekst: Christian Arnidis, autor przewodnika „Moja Grecja”