Od dłuższego czasu odnoszę wrażenie, że w Polsce trudno o jakąś konkretną i rzetelną informację w sprawie podróży zagranicznych. Dziwne jest to o tyle, że obecne władze potrafią działać bardzo sprawnie i jak żadne inne konkretnie, ku radości jednych i wściekłości innych. Pomijając czy słuszne te działania czy nie, jednak są konkretne, zdecydowane. A w sprawie podróży zagranicznych, a zwłaszcza do Grecji zachowania są co najmniej dziwne. Ludzie zdecydowani działają zdecydowanie. Skoro nie działają tak znaczy, że tak chcą i że to jest celowe. Bo sprawa nie jest takiej wagi, by wymagała wielomiesięcznych przemyśleń. O tyle to dziwne, że władze wielu krajów, dość szybko i sprawnie potrafiły się określić. A dlaczego akurat by tu dla władz RP Grecja miałby być taka ważna? No bo właśnie tam większość z Polaków, którzy by chcieli spędzić urlop nad ciepłym morzem by się tego roku skierowała. Grecja to obok Turcji, najpopularniejszy kierunek polskich klientów biur podróży. Ci co jadą sami, samochodem preferują Chorwację, która może przeżywać w tym roku najazd turystów z zachodniej Europy. Z uwagi na stan zakażeń w Hiszpanii, Turcji czy Włoszech i nimb tajemnicy jakie otacza Egipt czy kraje Afryki Północnej właśnie Grecja wydaje się dobrą opcją wakacyjną. Przede wszystkim bezpieczną, gdyż Grecja jest krajem o jednej z najniższych liczbie zachorowań. I tak wydawało się, że decydenci będą rozumować. Ale jak się okazało, tylko wydawało.

21 maja Grecja opublikowała listę 20 krajów, których obywatele mogą swobodnie odwiedzić Helladę w celach turystycznych. Jednak tydzień później pojawiła się nowa rozszerzona lista 29 krajów na której Polski już nie było! Polska zniknęła! Co się stało? Próby zdobycia tej informacji czy poprzez agencje prasowe, znajomych dziennikarzy z różnych stron świata, czy znajomych związanych z grecka polityka spełzły na niczym. Polska została napiętnowana! Nie chcą Polaków. Polskie media internetowe w większości w ten sposób usiłowały zmanipulować opinię publiczną. Że to Grecja zła i winna i już nie zaprasza. A dlaczego? Tutaj przyczyny mogły być dwie. Albo nagły wzrost zachorowań w Polsce. Albo opór polskiego rządu. Albo czyjeś zaniedbanie w sprawach formalnych. Skoro na brukselskiej liście krajów, które mają niebezpieczne lotniska nie ma polskich, to zdaje się, że krajowi nie grozi katastrofa w stylu dżumy w XIV wiecznej Francji. Tym bardziej że pootwierano już prawie wszystko, od knajp po kościoły i od fryzjera po siłownie. Więc ta teoria odpada. Tu podpowiedzią była informacja, że aby Polacy mogli bez kwarantanny przybywać do Grecji, to na zasadzie wzajemności, Grecy by też musieli przybywać do Polski bez kwarantanny. A w tej kwestii nie ma żadnej decyzji, więc jest to działanie planowe. W ten sposób władze chciały uniemożliwić Polaków wyjazd do Grecji na wakacje. Zresztą nikt się z tym nie krył, bo od tygodni przedstawiciele władz informują w mniej lub bardziej zawoalowany sposób, że Polacy mają zostać w lecie w Polsce. Ktoś może powiedzieć, że tworze teorie spiskowe. Ale przecież dokładnie to samo robi rząd Duński. Tylko, że tam zamiast ludzi wodzić za nos i fabrykować jakieś bzdury o złych Grekach co nie lubią Polaków, się odradza podróże albo sugeruje pozostanie w kraju, a nie zabrania. Brak terminów i warunków zniesienia kwarantanny, albo ciągłe ich zmiany są po prostu zamknięciem granicy. To nie jest oficjalny zakaz, ale to działa jak taki zakaz. Oczywiście możecie sobie latać, ale nie ma lotów. Albo możecie sobie jechać, ale potem, po powrocie czeka was kwarantanna. Kolejnym trikiem było obiecywanie bonów na wakacje krajowe, czyli znana i lubiana polityka kija i marchewki. Greckie władze widząc, że rządy europejskie stają na głowie, żeby nie wypuścić obywateli tego roku na wakacje, dokonały jednostronnego otwarcia się na cały świat. Ale media dalej trąbią, że nikt nie lubi Polaków, Czesi nie lubią, Słowacy nie lubią nikt nas nie chce i nikt nie wpuszcza. Ta cała akcja jest po prostu zaplanowana i prowadzona konsekwentnie i chodzi o to, żeby Polacy nie jeździli za granicę, tylko zostawiali pieniądze w kraju. Natomiast rozsiewanie nieprawdziwych informacji, że te inne kraje nie otwierają się na Polskę, gdy to Polska się nie otwiera na ruch międzynarodowy. Cel szczytny, ale realizacja taka na poziomie wczesnego PRL. Myślę, że ludzie w Polsce są na tyle świadomi co jest ważne dla krajowej gospodarki, że nie trzeba nimi manipulować, czy ich oszukiwać. Z uwagi na wzrost cen wakacji zagranicznych, na trudności ekonomiczne wywołane epidemią i tak większość z tych co lubi wypoczywać za granicą by została w kraju. Wiele branż musi się skupić na odrabianiu strat, firmy przechodzą restrukturyzacje, szukają nowych pól działania. Wielu ludzi też musiało już dawno zarezerwować urlop, więc zrobili to w Polsce. Obawa, że nagle Polska opustoszeje, bo wszyscy wyjadą jest bezpodstawna. Dokładnie to samo jest w Danii, z której mam relacje z pierwszej ręki. Jednak jedną ze zdobyczy wolnej Polski, była swoboda podróżowania i swobodne posiadanie i wyrabianie paszportów. Myślę, że powinno to być uszanowane, bo ograniczeń jak na ten rok chyba już wystarczy.

Tekst: Christian Arnidis, autor przewodnika „Moja Grecja”

Wasza opinia