Nadszedł czas na wróżenie z fusów, czyli przepowiadanie jak będzie i co będzie. Postanowiłem popytać właścicieli hoteli, greckich biur podróży i a też skorzystać ze swojego doświadczenia w branży, które zarówno obejmowało organizowanie grup z Polski jak i prowadzenie biura greckiego. Miałem okazję pracować w turystyce, w czasie kryzysów jakie wstrząsały branżą, takich jak wojna w byłej Jugosławii, kryzys ekonomiczny w Grecji, kryzys bankowości na świecie, czy panika wywołana najazdem imigrantów na greckie wyspy. Dla turystyki, branży szczególnie wrażliwej na międzynarodową sytuację, pandemia nie jest jakimś wydarzeniem traumatycznym, bo branża przeżywa różne zawirowania co kilka lat. Można powiedzieć, że jesteśmy uodpornieni na takie wydarzenia. To nas przede wszystkim dotykają kataklizmy, wahania ekonomii czy nawet odpowiednio nagłośnione plotki. O ile Grecja w poprzednich kryzysach ucierpiała, bo ludzie bali się przyjeżdżać, bo w bankomatach miało nie być pieniędzy, w sklepach miały straszyć puste półki, a rzesze odzianych w łachmany imigrantów wyłaniających się z morza miały wydzierać turystom kanapki jakie zrobili przed wyjazdem. Wszelakie zagrożenia były wyolbrzymiane. Teraz jest odwrotnie, bo w całej pandemicznej sytuacji, Grecja wydaje się jednym z bezpieczniejszych krajów w Europie. Kraj na dwa miesiące wprowadził obostrzenia jakich nie znano tu chyba od czasów Wojny Trojańskiej. Na niemal dwa miesiące zakazano poruszania się między miastami. Zamknięto i objęto kwarantanną całe miasta i wsie, gdzie stwierdzono przypadki zakażeń. Zakaż poruszania się samochodem i odwiedzania krewnych w okresie świat wielkanocnych i inne obostrzenia spowodowały, że Grecja jest jednym najbezpieczniejszych krajów świata, jeśli chodzi o korona wirusa. Teraz te obostrzenia są stopniowo łagodzone, a ich wpływ na zdrowie w kraju wnikliwie monitorowany.

Grecja przygotowuje się do sezonu turystycznego 2020. Niezwykle ważnego, bo dla Grecji turystyka to 20% PKB, a na pewno więcej jak wliczymy w to różne usługi towarzyszące turystyce typu pralnie pościeli i ręczników, zyski gastronomii czy sklepów w miejscowościach turystycznych. Kraje, które konkurowały z Grecja na turystycznym rynku europejskim, takie jak Hiszpania czy Włochy jak na razie bardziej myślą o opanowaniu epidemii, niż o rozkładaniu parasoli plażowych. Dla turystów z Polski, obok Grecji najpopularniejszym kierunkiem była Turcja, w której też sytuacja jest niewyraźna. Pozostają więc w Europie inne kraje Bałkańskie, czyli Albania, Bułgaria, Chorwacja i Czarnogóra. Najbardziej na sytuacji ucierpią, uzależnione od transportu lotniczego wyspy. Tam sezon się opóźnił. Natomiast Grecja kontynentalna, do której można dojechać autokarem czy samochodem otworzy się na turystów już z początkiem czerwca, gdy zezwolenie na działalność otrzymają obiekty całoroczne. Obiekty sezonowe wejdą do gry na początku lipca. Najpierw uruchomiony zostanie transport drogowy, czyli będzie można pojechać sobie na wakacje samochodem albo autokarem. Z transportem lotniczym nie tak prosto. Przez lotnisko w Pyrzowicach przewinęło się w 2019 roku, prawie 5 milionów podróżnych. Port lotniczy obsługiwał 130 kierunków w ponad 30 krajach na 4 kontynentach! Transport lotniczy czeka więc na swoje jakieś bardziej zaawansowane regulacje. Kolejna sprawa to specyfika greckiej bazy noclegowej. Hiszpania, ma 40% więcej obiektów niż Grecja, ale przyjmuje ponad dwa razy więcej turystów. Dlaczego? W Grecji dominują małe i średnie rodzinne hotele i apartamentowce, w których, z uwagi na mniejszy przepływ ludzi przy wejściach, recepcjach czy na stołówce, będzie zdecydowanie mniejsza szansa na zarażenie. Turyści zagraniczni to prawie 80% turystów w Grecji, przy średniej unijnej wynoszącej 40%. Jednak kontynent jest zdominowany przez turystów z Bułgarii, Serbii i Macedonii Północnej, którzy przyjadą niezależnie od tego czy jakiekolwiek samoloty będą latały czy nie. Z Belgradu na Riwierę Olimpijska się jedzie tylko 8 godzin albo i krócej, od czasu gdy oddano ostatnie odcinki autostrady w Macedonii Północnej. Jak wspomniałem problem mają wyspy, na których zdecydowanie dominuje turystyka lotnicza, jednak i na nich przewiduje się, że sezon się skróci. Może przesunie w stronę października i listopada, jednak nie bezie stracony. Liczba turystów odwiedzających każdego roku Grecję dochodzi do prawie 30 milionów. Większość przybywa w okresie od Maja do października. Połowa odwiedzających przybywa do Grecji północnej i Centralnej, to wspomniani goście z Bałkanów. W pierwszej dziesiątce odwiedzających Grecję są tez Anglicy, Niemcy, Francuzi, Włosi, Amerykanie i Polacy. Dla turystów polskich Grecja, obok Turcji, jest od lat ulubionym kierunkiem wakacyjnym. Po pierwsze jest tanio, nikt nie musi zastawiać domu, żeby zjeść obiad w restauracji czy wypić parę drinków w klubie. Kolejna sprawa to bezpieczeństwo, można wyjść na wieczorny spacer po okolicy bez obawy, że ktoś porwie czy napadnie. I wreszcie serdeczność i towarzyskość Greków. Polscy turyści często nawiązują przyjacielskie relacje z właścicielami hoteli, którzy potrafią to docenić i dać coś od siebie. Jak mają urodziny to zaproszą na grilla albo podrzucą do pobliskiego miasta czy wezmą na wycieczkę. Nikt tu nie łypie na turystów naburmuszonym okiem, bo za dużo wody zużywają do kąpieli, czy za mało zamawiają w barze hotelowym. Nie ma Grecji takiego skubania turystów w stylu kiełbaska 20 zł, chleb 2 zł, keczup 1.5 zł, musztarda 1 zł, toaleta 2 zł a papier 50 groszy. Grecja ma też pewne więzi historyczne z Polską. Po wojnie domowej u juncie, to Polska min przyjmowała imigrantów z Grecji, a z kolej Grecja przyjęła w czasie stanu wojennego 200.000 Polaków.

Sytuacja z pandemią wydaje się być w wielu krajach okiełznana i władze Grecji starają się w Brukseli o jak najszybsze wprowadzenie regulacji umożliwiających rozpoczęcie sezonu turystycznego. Jednak jedna sprawa to przygotowanie Grecji na sezonu, a druga to czy rząd wypuści Polaków na wakacje. Bo zdaje się, że nie. 8 maja na konferencji prasowej wiceminister zdrowia pan Kraska stwierdził, że nie chciałby robić złudnych nadziei, i że Polacy spędzą te wakacje w kraju. Przerabialiśmy to w roku, 2015, gdy po intensywnej akcji promocji polskiej turystyki dużo osób spędziło urlop w kraju. Efektem był skokowy wzrost cen na wybrzeżu i akcja strzyżenia letnika. Nie dość, że nie można było znaleźć kwater, to jeszcze trzeba było czekać czasem i godzinę na kawałek ryby z frytkami. Sprawa z tym utrudnianiem wyjazdów to nie troska rządu o zdrowie obywateli, bo w Grecji jest bezpieczniej niż w Polsce, jeśli chodzi o możliwość zarażenia. To troska o finanse państwa. Chodzi o to, żeby ludzie nie wyjeżdżali za granicę, tylko zostali w kraju i tu zostawiali swoje pieniądze. Ma to sens, tyle że polska infrastruktura na to nie jest gotowa. Nie ma takiej możliwości, żeby polskie obiekty hotelowe, restauracje czy plaże przyjmujące rocznie około 10 milionów turystów z Polski, nagle przyjęły 20 milionów. Linia brzegowa się nie wydłuży ani nikt nagle nie pobuduje tysięcy pensjonatów czy hoteli. Cel tej akcji ma sens, bo oczywiście chodzi o to, żeby poprawić stan krajowej gospodarki, ale pomysł by to robić przez zatrzymanie turystów w kraju nie gotowym na ich zakwaterowanie, nakarmienie czy zapewnienie podstawowych serwisów turystycznych jest nietrafiony. Inną intencją jest być możę chęć zatrzymania ludzi choćby w blokach i na działkach, acz o to już decydentów nie posądzam, gdyż to pomysły godne reżimów komunistycznych z Dalekiego Wschodu. Pomysł by utrudniać wyjazdy Polakom za granice na wakacje, wydaje się chybiony. A tłumaczenie się bezpieczeństwem obywateli naiwne, gdyż to Grecja ma dużo lepszą sytuacje niż Polska, jeśli chodzi o stan zdrowia społeczeństwa. Na pierwszy ogień poszły kolonie i obozy młodzieżowe ich organizowanie za granica jest w zasadzie niemożliwe. Dla dobra dzieci oczywiście. Tyle, że w Grecji jest bezpieczniej. To co to za fałszywa troska? Można rozważać ograniczenia czy kontrolę ruchu do krajów, w których dalej jest wysoki poziom zakażeń, ale trzeba otworzyć się na te kraje bezpieczne.

Tekst: Christian Arnidis, badacz dziejów Grecji, autor przewodnika „Moja Grecja”