Parę dni temu obiegła media szokująca wiadomość – w hotelu „Megali Bretania” – po prawie 150 latach funkcjonowania – niedługo zgasną światła i to nie z tytułu drugiej fali pandemii. Powodem, dla którego poświęcamy temu niezwykłemu obiektowi osobny artykuł, jest decyzja o sprzedaży hotelu. I chociaż przeciętny śmiertelnik uważa to miejsce dla swego portfela za nieosiągalne, ten wystawny budynek stał się symbolem nie tylko Aten, ale również alegorią dziejów nowożytnej Grecji.

Na całym świecie są takie hotele, gdzie wielkimi zgłoskami pisane były w ich wnętrzach karty powszechnej historii. Należą do nich na przykład „Pera Palace” w Konstantynopolu, hotel „King David” w Jerozolimie czy „Aviz” w Lizbonie. W Atenach jest to bez wątpienia „Grande Bretagne”, który przechodzi teraz w nowe ręce, a grupa arabskich inwestorów z Kataru jest już podobno „na końcowym etapie” zakupu.

Nowi właściciele planują sporo przekształceń – nie tylko podniesienie luksusu do skali wymogów petrodolarowych gości z Zatoki, ale – co dla nas najważniejsze – zmianę samej nazwy. Dotychczas marka ta była rozpoznawaną na całym świecie jako synonim wyjątkowości i splendoru Aten ostatnich dwóch stuleci.

Hotel Grande Bretagne – centrum ateńskiej elity

Zmieniające nieustannie swoje oblicze główne ulice najważniejszego miasta Grecji, nie zawsze przedstawiają swoim wyglądem reprezentacyjne widoki. Pomimo, iż w ciągu ostatnich miesięcy centrum Aten poddawane jest zaskakującej transformacji, to jednak do dawnej, urokliwej metropolii wciąż daleko. Warto jednak czasem podnieść głowę z poziomu płytek chodnika, ponieważ pomiędzy szarymi, wysokimi gmaszyskami, które lata swej świetności mają już dawno za sobą, ulokowały się wspaniałe perły XIX-wiecznej ateńskiej architektury. Jedną z takich pereł – skupiającą na sobie uwagę od długich dziesięcioleci – jest słynny hotel Aten – „Grande Bretagne”.

„Grande Bretagne” rok 1874

Już w pierwszych tygodniach po inauguracji w 1874 roku, instytucja ta piastowała bardzo istotną funkcję w tutejszym społeczeństwie. W tutejszych wnętrzach miały miejsce wszystkie najważniejsze wydarzenia nie tylko miasta, ale i całej Grecji. Arystokratyczne sale były świadkiem kulturalnych występów, wykwintnych spotkań, społecznych debat i politycznych przemówień. Już trzecie stulecie ten znakomity hotel cieszy się niemal taką samą sławą, jak świątynia Partenon z Akropolu, pełniąc dodatkowo jakże zaszczytną rolę szykownej sceny stolicy.

Kiedy w drugiej połowie XIX-go wieku hotel został powołany do istnienia, miasto Ateny liczyło sobie niewiele ponad 40 tysięcy mieszkańców. Liczba ta rosła jednak z miesiąca na miesiąc, a młoda osada – która ledwo co wyzwoliła się spod okupacji otomańskich Turków – stopniowo przekształcała się w metropolię z prawdziwego zdarzenia. Powstające ówcześnie zabudowania, wznoszono przede wszystkim w obrębie dwóch wzgórz: Akropolis i Likavitos. Były one jednocześnie naturalną granicą miasta, które wciąż jednak przypominało bardziej prowincjonalną osadę niż europejską stolicę.

Nic więc dziwnego, że kiedy pierwszy król Grecji nowożytnej – Otto Bawarski – przywędrował do Aten, niemal natychmiast sprowadził do siebie słynnych architektów i budowniczych. Ich zadaniem było przekształcenie ówcześnie niewielkich Aten w prawdziwą stolicę królestwa, swoim wyglądem przypominającą piękny Wiedeń czy arystokratyczny Paryż. Czerpiąc podstawowe wzory z architektury paryskich Pół Elizejskich oraz zabudowań wiedeńskiego Ringu, przystąpiono do rozbudowy ateńskiego centrum, inwestując w to przedsięwzięcie ogromne fundusze. Wyrosły ładne kamienice, powstały parki, publiczne ogrody, które – skupiając się głównie w obrębie dwóch placów Omonia i Syntagma – reprezentowały upodobania i gusta ateńskiej burżuazji.

A jaka była historia budynku, w którym mieści się dziś słynny hotel? Otóż w 1842 roku – niecałe dziesięć lat po ustanowieniu Aten stolicą Hellady – bogaty Grek Antonis Dimitriu, zatrudnił zasłużonego duńskiego architekta Teofila Hansena, autora między innymi projektu neoklasycznych ulic, łączących plac Omonia z placem Syntagma oraz wielu znajdujących się w ich obrębie gmachów. Zlecono mu przygotowanie prywatnej rezydencji na placu Syntagma. Przedstawiony przez Hansena plan został jednomyślnie zaakceptowany i w jeszcze w tym samym roku położono węgielny kamień.

„Grande Bretagne” pod koniec XIX wieku

Ogromny gmach, wyglądem przypominający francuski pałac z okresu Renesansu, z miejsca obwołany został jedną z najpiękniejszych rezydencji miasta. Ale państwo Dimitriu nigdy nie zamieszkali w swym pięknym domu, odstępując go nowym właścicielom. Niedługo potem budynek przejął Francuski Instytut Archeologiczny.

W 1874 roku Savvas Kentros, właściciel małego hotelu znajdującego się u zbiegu ulic Stadiou i Karageorgi, zdecydował się na zakup rezydencji z placu Syntagma. Cztery lata później, współwłaścicielem hotelu stał się Stathis Lampsas, zakładając z Kentrosem spółkę. Obydwaj udziałowcy włożyli w swój interes wiele pracy i funduszy, przekształcając instytucję w znany i ceniony europejski hotel, który zaczął spełniać wymagania nawet najbardziej wybrednych gości. Kiedy w 1888 roku umarł Savvas Kentros, Lampsas odkupił jego akcje, stając się jedynym właścicielem „Grande Bretagne”.

Lampsas nie został dyrektorem hotelu przez przypadek. Pochodził on z ubogiej rodziny Greków, mieszkających w Odessie. Po powrocie do kraju i osiedleniu się w miejscowości Kalawryta na Peloponezie, młody Stathis przeniósł się do Aten, gdzie rozpoczął pracę w pomywacza w hotelu „Royal”. Szybko doceniono jego nieprzeciętny talent kulinarny, a jego pracodawcy zdecydowali się sfinansować edukację w Paryżu.

„Grande Bretagne” pod koniec XIX wieku

Już po kilku miesiącach pobytu w stolicy Francji, Stathis zdołał wyrobić sobie dobre imię i szacunek. Utorowaniem drogi do sukcesu była oferta posady szefa kuchni w jednej z najbardziej znanych restauracji – „Masion Doree” odwiedzanej przez francuską arystokrację. Po kilku latach pracy w tym miejscu, Lampsas zdecydował się na powrót do Grecji. Nie przyjechał jednak sam; w Atenach zamieszkała również jego śliczna, świeżo poślubiona francuska żona Palmyre. Małżonkowie postanowili wspólnie otworzyć luksusowy, odpowiadający europejskim standardom hotel, którego dotychczas Atenom brakowało.
Sprawą przypadku nie była również sama nazwa hotelu. Lampsas, chcąc wyrazić podziękowanie zasobnym klientom angielskim, nadał swemu hotelowi tytuł „Grande Bretagne” czyli Wielka Brytania. Napis wykonano natomiast w języku francuskim, co było ukłonem w stronę jego francuskiej żony. Wielka gala – inaugurująca oficjalne otwarcie hotelu – odbyła się w 1874 roku.

Gmach ten był pierwszą kamienicą w Grecji, która skorzystała z elektrycznego zasilania. W roku 1888 zamontowano tu instalacje dające prąd; hotel jest także pierwszym budynkiem w Grecji – jeśli nie w całej Europie! – z prototypem systemu chłodzącego powietrza zwanego dziś… klimatyzacją, bez której trudno wyobrazić sobie życie.

W 1896 roku odbyły się w Atenach I-wsze Nowożytne Igrzyska. Podczas tego wydarzenia hotel stał się siedzibą nie tylko organizatorów zawodów – Greckiego Komitetu Olimpijskiego – ale również gościł w swoich apartamentach sportowców. W późniejszych latach tradycją stał się fakt, że historię greckiego ruchu olimpijskiego nierozerwalnie łączono z tym obiektem. Do dziś w pokojach „Grande Bretagne” Grecki Komitet Olimpijski gości działaczy z innych krajów.

„Grande Bretagne” rok 1959

Przemijają mody, style, zmienia się świat, padają monarchie i powstają nowe trendy polityczne. Podczas dziesiątek lat swego istnienia hotel przeżył dwie wojny światowe, jedną rewolucję, dwie wojny domowe, jedenaście wojskowych zamachów stanu, cztery dyktatury i wiele innych katastrof. Kiedy Grecją wstrząsały wydarzenia II wojny światowej, „Grande Bretagne” było siedzibą rezydującego w Atenach dowództwa III Rzeszy. W roku 1944 hotel o mało nie stał się grobem Winstona Churchilla, który zamierzał tutaj nocować. Jego wizyta stała się pretekstem do podłożenia pod budynek ładunku wybuchowego. Gmach był już rekonstruowany trzykrotnie: w latach 1924-39, potem 1956-1960 oraz ostatni raz w 2003 roku, kiedy zamknięto go na 15 miesięcy, a inwestycja kosztowała 32 mln euro.

W 1991 hotel został włączony w poczet najlepszych hoteli Europy, które reprezentuje organizacja Ciga Hotels, a grupa ITT Sheraton wybrała go spośród 450 najlepszych hoteli świata, tworzących „Luksusową Kolekcję”.

„Grande Bretagne”: Zimowa Sala

Ulokowane w marmurowych salach lokale gastronomiczne, podobnie jak kilkadziesiąt lat temu, również współcześnie są ulubionym miejscem spotkań ateńskiej socjety. Słynna „Zimowa Sala” to jedna z najbardziej snobistycznych auli stolicy, służąca rozmaitym ateńskim i greckim organizacjom oraz stowarzyszeniom kulturalnym. W salach konferencyjnych jeszcze nie tak dawno nieustannie odbywały się obrady międzynarodowych sympozjów, spotkań naukowych, biznesowych i socjalnych. W ogólnodostępnej restauracji każdy mógł napić się kawy. Kelnerzy noszący nieskazitelnie białe rękawiczki, mieli za danie podawać nam zamówione napoje w złoconych filiżankach. Choć oczywiście przyjemność ta ma swoją cenę (znacznie wyższą niż poczęstunek w innej kawiarni), jednak czasami warto skosztować luksusu we wnętrzach, gdzie takimi samymi smakołykami delektowały się odwiedzające Grecję koronowane głowy, przywódcy państw czy gwiazdy filmowe …

Któż nie nocował w tutejszych pokojach i apartamentach: Brigitte Bardot, Bernardo Bertolucci, Maria Callas, Jimmy Cartner, Joan Collins, Alain Delon, Catherine Deneuve, Książę i Księżna Kentu, Umberto Eco, Greta Garbo, Conrad Hilton, patriarcha Rosji Alexios, król Szwecji Olaf, Helmut Kohl, Sofia Loren, Edith Piaf, książę Rainer z Monako, Anthony Queen, Roman Polański, Mickey Rourke, Juan Antonio SamarachAting, Elizabeth Taylor …

Bardzo głęboko chcemy ufać, że legenda tego najsłynniejszego hotelu Grecji nie zaniknie wraz z planowanymi zmianami, lecz pozostanie wciąż żywa. Do chwili obecnej „Grande Bretagne” cieszyło się wśród swoich gości – podobnie jak w wieku XIX-tym – wyjątkową opinią, na którą składała się dyskretna obsługa, wielowieczna, bogata dekoracja i wspaniała atmosfera. I bynajmniej nie było to mniej nowoczesne czy funkcjonalne miejsce niż inne, dużo młodsze hotele.

Jedno jest pewne – od XIX wieku obiekt ten pozostawał najbardziej kosmopolitycznym lokalem greckiej stolicy. A co będzie wkrótce? Czas pokaże…

Katarzyna Jakielaszek
Hotel „Grande Bretagne”
pl. Syntagma, Ateny