Do Grecji podróżowałam regularnie od 17 lat. Ateny dość długo pomijałam, ale kiedy wreszcie tu wylądowałam, wiedziałam, że kiedyś tu zamieszkam. Plan został wykonany, marzenie spełnione – od czternastu miesięcy poznaję to niezwykłe miasto. Odkrywam miejsca znane z turystycznych folderów i lokalne zakątki uwielbiane przez Greków. Zapraszam na subiektywną wycieczkę po Atenach mniej i bardziej znanych.

Lazurowe morze, obłędnie niebieskie niebo, piaszczyste plaże, różowe bugenwille i wygrzewające się w słońcu koty sprawiają, że miłość do greckich wysp należy do tych od pierwszego wejrzenia. Miłość do Aten jest raczej trudna, a od nienawiści dzieli czasem dosłownie jeden krok – zazwyczaj na zielonym świetle, gdy kierowcy nagminnie zapominają się zatrzymać, albo na chodnikach, jeśli w ogóle zmieścicie się między posadzonymi na środku drzewami i zaparkowanymi samochodami. I kiedy myślicie, że raczej nic już nie zaiskrzy, że chaos, że głośno i tłoczno, skręcacie w jedną z małych uliczek i odnajdujecie kojący serce spokój, a na widok dumnie górującego nad miastem Akropolu trafia was strzała Amora, czy raczej greckiego Erosa.

Akropol – obowiązkowy punkt wycieczek nie musi być nudny

Niezależnie od tego, czy Ateny są tylko punktem przesiadkowym między kolejnymi wyspami, czy typowym city break, wizyta na Akropolu jest pozycją obowiązkową. Napisano już o nim chyba wszystko, ale żadne opisy nie są w stanie oddać wrażenia po przejściu przez Propyleje, monumentalną bramę, która od 437-432 roku p.n.e. strzeże wejścia do serca skalistego wzgórza. Moment, gdy naszym oczom ukazuje się Partenon, jest chwilą podróży w czasie, nawet mimo tłumu turystów dookoła. Przy odrobinie szczęścia, raczej w godzinach porannych i nie weekend, istnieje duża szansa na spektakularny widok świątyni bez kilkunastu selfie sticks w tle…

Zaciekła walka o jedną ze słynnych greckich kobiet

Po kilku latach amator antyku sprzedał je Muzeum Brytyjskiemu, gdzie znajdują się do dziś. Do dziś trwa też walka o ich zwrot. Dyrekcja kategorycznie odmawia oddania „marmurów Egina”, bo tak takie określenie zyskały przez lata, nazywając demontowanie starożytnej świątyni „kreatywną sztuką”. O ich zwrot walczyła ikona greckiej kultury Melina Mercouri.  Pozbawiona greckiego obywatelstwa i zmuszona do emigracji aktorka oznajmiła dumnie: „urodziłam się Greczynką i umrę jako Greczynka” . Jej słowa można też odnieść do posągowej kariatydy. Mercouri po latach przymusowej emigracji wróciła do Grecji i tego samego chciała dla zrabowanych dzieł, stworzyła więc bezpieczną przestrzeń, w której mogły być podziwiane. Misja zakończyła się sukcesem – dziś nowoczesne muzeum jest uznawane za jedno z najlepszych na świecie i także powinno znaleźć się na trasie każdego turysty schodzącego z Akropolu…

Anafiotika – grecka wyspa w centrum Aten

To ukryta perełka w sercu miasta. Znajdziecie ją po drodze z Aeropagu na Plakę, u podnóża Akropolu. Można się tu poczuć jak na greckiej wyspie z wąskimi uliczkami i małymi białymi domkami, ukrytymi w pnączach różowych krzewów. To uroczy labirynt rodem z cykladzkich wysp – schodki często prowadzą do ślepego zaułka, ale zgubić się w tych wąskich uliczkach to prawdziwa przyjemność.  Ta nostalgiczna enklawa została wzniesiona w XIX wieku przez murarzy z cykladzkiej wyspy Anafi. Sprowadzeni przez króla w celu zbudowania nowego pałacu, w nocy wznosili niewielkie domy dla swoich rodzin. Zamiast dźwięku cykad z piosenki Maanamu usłyszycie tu płynącą zza firanek grecką muzykę albo włączony telewizor – domki są nadal zamieszkane, chociaż codzienna droga do nich stanowi małe wyzwanie…

Cały artykuł można przeczytać na stronie: https://www.rkantor.com/newsy/n/praca-i-zycie-w-grecji-okiem-polskiej-emigrantki/

Autor: Karolina Markiewicz

Wasza opinia