EUROKINISSI/ΣΤΕΛΙΟΣ ΜΙΣΙΝΑΣ

Pierwsza niedziela po Wielkanocy w Polsce to Niedziela Miłosierdzia, ustanowiona w 2000 roku przez św. Jana Pawła II, w związku z przekazem św. Faustyny. W obrządku Mszy św. czytany jest fragment Pisma Świętego o Tomaszu, który nie wierzył w Zmartwychwstałego Jezusa, dopóki nie zobaczył i nie dotknął Jego ran. W Grecji pierwsza niedziela po Wielkanocy jest Niedzielą Niewiernego Tomasza, zwaną także Niedzielą Antypaschy. Grecki przedrostek „anty” nie ma znaczenia przeciwstawienia, ale oznacza „zamiast”. Stąd antypascha jest świętem zastępującym Paschę i jednocześnie ją zawierającym. Odnowienie Zmartwychwstania Chrystusa związane jest z osobą św. Tomasza Apostoła zwanego „niewiernym”. W tym dniu w kościele prawosławnym ma miejsce „myrowanie”, czyli kreślenie znaku krzyża pachnącymi olejami na czołach wiernych i rozdanie „artosa” – chleba pszennego, który w Niedzielę Paschy był poświęcony.

Mało kto jednak wie, że w Grecji są ludzie, którzy ten dzień obchodzą nieco inaczej. Większość ludzi, a w szczególności turystów, nie zdaje sobie sprawy z grupy etnicznych Greków zwanych Pontyjskimi. Są potomkowie Greków, którzy kiedyś mieszkali nad brzegiem południowo-wschodniej części Morza Czarnego, od Synopy do Batumi. Greccy kupcy pierwotnie osiedlili się w tym regionie ponad 3000 lat temu, zakładając punkty handlowe wzdłuż linii brzegowej, a ostatecznie założyli tam wioski, miasteczka i miasta. Obszar ten był znany w historii jako Pontus. W latach 1914–1923 ich dobrobyt i pokojowy styl życia zakończyły się tragicznie, gdy ponad 353 000 Greków z Pontu zginęło podczas ludobójstwa Grecji z rąk Osmanów, neoturków i kemalistów. Ich los został później przypieczętowany po negocjacjach w Lozannie i „wymianie ludności” między Grecją, a Turcją, co spowodowało, że wszyscy prawosławni Grecy pontyjscy zostali zmuszeni do wygnania i repatriacji do Grecji.

EUROKINISSI/ΣΤΕΛΙΟΣ ΜΙΣΙΝΑΣ

Tradycje wciąż są mocne

Mimo że zostali zmuszeni do opuszczenia ojczyzny, nadal utrzymują tradycje w swoich społecznościach i wioskach w Grecji. Niedziela po Wielkanocy, zwana niedzielą św. Tomasza, jest szczególnym dniem w greckiej Rizanie. Tego dnia w typowo spokojnej wiosce, położonej około godziny drogi na północny- wschód od Salonik, w powietrzu gromadzi się energia, gdy pontyjscy Grecy zbierają się na tutejszym cmentarzu. Spotykają się tam, by uszanować swoje dziedzictwo, pontyjską tradycję grecką, utrzymywaną przez niektórych potomków, jako sposób na uhonorowanie zmarłych. Co robią podczas tych spotkań? Piknikują na grobach zmarłych. Niektórzy przynoszą ze sobą składane stoły i krzesła, obrusy, kwiaty i świece i siadają między posągami, a marmurowymi nagrobkami. Ten dzień jest świętem dla rodzin, a nie żałobą. Nie leją się łzy, gdy się witają, za to wymieniają typowe powitanie po Wielkanocy: „Christos anesti” czyli „Chrystus zmartwychwstał”. Roześmiane dzieci biegają i bawią się, gdy ich rodzice i dzadkowie rozmawiają i cieszą się towarzystwem. Po nabożeństwie, ucztują na grobach bliskich, jedząc tradycyjne potrawy: piroshky, tsoureki i pijąc rosyjską wódkę. Tradycja ta historycznie sięga epoki homeryckiej, ale została utrzymana przy życiu przez Pontyjskich Greków.

EUROKINISSI/ΓΙΑΝΝΗΣ ΠΑΝΑΓΟΠΟΥΛΟΣ

„Większość z nas to zwykli ludzie, ale honorowanie naszych przodków jest dla nas bardzo ważne. Nie ma już tylu krewnych przybywających w taki dzień, jak kiedyś. Wielu pontyfików wyjechało do pracy w Niemczech lub nie stać ich na podróż z Salonik. Mimo to Stowarzyszenie organizuje autobus tego dnia ”– mówi Stefanos Oflidis, prezes Stowarzyszenia Repatriantów Pontyjskich. Wyjaśnia też, że utrzymywanie tradycji i czczenie zmarłych jest ważną częścią kultury pontyjskiej: „Tysiące Greków opuściło Pontus i kraje byłego Związku Radzieckiego na początku XX wieku. Osiedliliśmy się w zachodnich Salonikach, a w następnych latach zmarłych chowano w Evosmo lub na sąsiednich cmentarzach miejskich. Z powodu braku miejsca trzy lata później ich ciała musiały zostać ekshumowane. Zaczęliśmy więc szukać miejsca, w którym moglibyśmy na stałe pochować naszych zmarłych”. Poszukiwania nowej przestrzeni cmentarnej rozpoczął jego ojciec Alexandros, co stało się pierwszą misją nowo utworzonego Stowarzyszenia Pontyjskich Ponownych.

EUROKINISSI/ΓΙΑΝΝΗΣ ΠΑΝΑΓΟΠΟΥΛΟΣ

Mieszkaniec Rizany, Lefteris Tepetidis, którego rodzina repatriowała z Kazachstanu do Grecji, podarowała Stowarzyszeniu 15 hektarów, ku pamięci syna, który został zabity w młodym wieku. Cmentarz wybudowano w wiosce w latach w 60 XX wieku. W następnych latach krewni przynieśli szczątki pochowanych w Salonikach, zbudowali kościół i opiekowali się cmentarzem. Rizana to bardzo spokojna wioska – nie można nawet dojechać samochodem do centrum – ale w niedzielę św. Tomasza są zajęte już wcześnie rano. Do 10:00 samochody są poustawiane w pobliżu miejsca, w którym zaczyna się ścieżka do wioski, tuż obok sprzedawców kwiatów, którzy ustawili się na tę okazję. Kiedyś w wiosce był tylko jeden mały cmentarz, ale pontyjscy Grecy dopilnowali, aby drugi został otwarty w 1997 r. i tam gromadzą się dziś odwiedzający.

EUROKINISSI/ΓΙΑΝΝΗΣ ΠΑΝΑΓΟΠΟΥΛΟΣ

Cmentarz w Rizanie składa się prawie wyłącznie z grobowców rodzinnych o szerokości czterech lub sześciu metrów. Większość jest wyposażona w czarne płyty granitowe i wyryte w nich zdjęcie zmarłego – czasem jako kwitnącego nastolatka, a czasem w późniejszym życiu. Często nagrobek przedstawia także coś, co zmarły w życiu kochał: motocykl, samochód, aparat fotograficzny lub zdjęcie prowincji, w której urodził się pochowany – Sukhumi lub Batumi w Gruzji, Trabzon lub Ordu w Turcji. Wiele z nich jest wyłożonych zwykłymi kafelkami i plastikowym dywanem, drobnym żwirem lub po prostu drewnianym krzyżem i świecą – ale wszystkie są starannie pielęgnowane.

Agata Synowiec