Z wyspami jest jak z ludźmi, trzeba poświęcić im trochę czasu, a zaczną odkrywać przed Tobą swoje piękno. Zauważyłam to już przy poznawaniu Salaminy a teraz i Egina zaczyna otwierać się przed nami.

O tym miejscu, do którego Was zabierzemy, czytałam wcześniej, ale zawsze nie było ono nam po drodze. Koncentrowaliśmy się zazwyczaj na tych głównych atrakcjach wyspy i zwiedzaliśmy. Ale widocznie Egina postanowiła nam pokazać jeszcze coś co ma w sobie głęboko ukrytego.

Jak to się stało, że dotarliśmy do tego miejsca?

Otóż skrupulatnie zaplanowałam wypad rowerami na małą wyspę Agistri. W niedzielny poranek ruszyliśmy do portu w Pireusie, by stamtąd rozpocząć naszą podróż. Przy kasie biletowej usłyszeliśmy, że powrotnych biletów z tej wyspy do Aten już nie ma.
Oooo i co teraz, tego się nie spodziewaliśmy, więc szybko w naszych głowach musiał powstać plan B. Jak już tu jesteśmy to płyńmy na Eginę – padła propozycja od Pawła. Niedawno byliśmy na tej wyspie, więc średnio mi się uśmiechało znów tam płynąć, ale i kręcenie się po Atenach nie wchodziło w grę.

5 minut później z biletami w rękach wsiadaliśmy na prom na Eginę.
Na promie mieliśmy trochę czasu by skorygować nasze plany – i po chwili mieliśmy już cel -Starożytny gaj oliwny.

Mam taką zasadę, że nie patrzę z wielką dokładnością na drogę, która ma nas doprowadzić do jakiegoś pięknego miejsca. A dlaczego? Pewnie jak bym przestudiowała dokładnie trasy, które dotychczas przejechaliśmy to w życiu bym tam się nie wybrała. Lubimy mieć trochę niespodzianek, utrudnień podczas wędrówki, bo moim zdaniem to właśnie czyni nasze wyprawy tak wciągające. Tylko w ciężkich momentach sięgamy po GPS czy jakieś informacje.

Tak zrobiliśmy i teraz, szybko na kolanach w promowej kawiarence zaznaczyliśmy punkt na mapie „chcę odwiedzić”, wyznaczyliśmy trasę, zerknęliśmy i zamknęliśmy telefon. Zobaczymy, jak to będzie. 😀

Wyjechaliśmy z portu i skręciliśmy w prawo, w kierunku miejscowości Pachia Rachi(Παχεια Ράχη). Droga prowadziła wzdłuż morza. Pogoda była zza chmurki, ale ciepło. Dojechaliśmy do Marathonas Beach B i tam skręciliśmy w lewo w dróżkę bez nazwy. Wyjechaliśmy pod górkę i w ciągu jednej minuty znaleźliśmy się w całkiem innym świecie.

Była tylko jedna ścieżka, więc podążaliśmy nią, aż do momentu rozwidlenia. Na kamieniu, który stał przy rozdrożu był czerwony znaczek z nr 3, który informował nas, że tu rozpoczyna się jakiś szlak trekkingowy. Sięgnęłam po telefon sprawdzam, a nam GPS każe iść górną ścieżką. 🤔 W sumie patrząc na obydwie trasy to później łączą się ze sobą a celem obydwóch jest drzewo oliwne.


Przejechaliśmy kawałek czerwonym szlakiem, ale po chwili stwierdziliśmy, że zawrócimy i pojedziemy górną ścieżką.
Czy to była dobra decyzja? Nie wiem, w każdym razie nasza droga z minuty na minutę robiła się coraz bardziej kamienista. Przypominała małe koryto rzeki. Nie wyglądało to zachęcająco, zwłaszcza że byliśmy z rowerami i mieliśmy buty typowe na rower a nie na trekking. Teraz to i tak nie ma znaczenia, musimy iść dalej.

Trochę nas wymęczyła ta ścieżka, ale w końcu dotarliśmy do normalnej ubitej dróżki, gdzie mogliśmy wsiąść na rowery i jechać. Po chwili za zakrętu ukazała nam się przepiękna ustronna dolina z licznymi stuletnimi drzewami oliwnymi. Te drzewa oliwne były niegdyś starożytnym gajem oliwnym na Eginie. Od wielu lat stoją w tym samym miejscu, z ogromnymi korzeniami i pniami. Czułam się jakbym została zaproszona przez Matkę Naturę do prywatnego muzeum najpiękniejszych jej dzieł na ziemi.

Masz uczucie jakbyś przeniósł się wehikułem czasu do innej epoki. Czujesz energię i pozytywne wibracje tego miejsca. Spokój tego krajobrazu uciszać Twoje rozbiegane myśli, wszystkie zmysły skupiają się na tym jednym dziele sztuki.

Usiądź w ramionach drzew, zamknij oczy i oprzyj głowę na starym pniu, być może drzewo, które żyje dwa tysiące lat, ma ci coś do powiedzenia.

Zobaczysz drzewa obejmujące się, jakby zaklęte w wiecznej miłości.
Powierzchnia ich pnia szacowana jest na ponad 400 lat, a według szacunków niektóre z nich mają 1500 lat. Wśród drzew znajdują się trzy białe kaplice Agios Georgios, Agia Kyriaki i Agia Triada, które swą skromną obecnością nadają dodatkowe piękno i religijny urok.

Jeśli należysz do osób, które kochają przyrodę, weź wodę, wygodne buty i ruszaj na szlak, aby spędzić niezapomniane chwile w magicznym gaju oliwnym. Absolutny spokój krajobrazu.
Spacerując po zagajniku, upajając się tym cudem natury, nagle usłyszałam głośne krakanie czarnego kruka, który przysiadł na pobliskiej skale, by oznajmić nam, że właśnie dotarliśmy do celu.

Naszym oczom ukazało się najpiękniejsze drzewo oliwkowe jakie dotąd widziałam.
Koniecznie obejrzyj dokładnie, z każdej strony, to drzewo jest wielowymiarowe. Połóż się na jego korzeniach i poczuj cudowne ciepło otulające twoje ciało. Spokój, harmonia, cisza i ta piękna więź z naturą, z tym będzie mi się kojarzyło to miejsce. Jestem szczęśliwa, że mogłam to przeżyć.

Z wielkim bólem w sercu opuszczaliśmy to miejsce. Zmusiły nas do tego czarne chmury na horyzoncie.

Nie wracaliśmy tą samą drogą. Nagła zmiana pogody zmusiła nas do sprawdzenia dokładniej trasy i okazało się, że jest inna, łatwiejsza droga. Trochę wspinaczki pod górę i znaleźliśmy się wśród zabudowań i betonowej drogi. Zjeżdżając w dół mogliśmy podziwiać panoramę na wioskę Perdika, z której wypływają małe łódki w stronę uroczej wysepki Moni.

Mieliśmy nadzieję, że uda nam się jeszcze ją odwiedzić, bo naprawdę warto. Jednak załamanie się pogody zmusiło nas do powrotu do portu w mieście Egina. Tam w tawernie przeczekaliśmy deszcz a następnie pokręciliśmy się jeszcze po wąskich uliczkach Eginy. Są przeurocze i za każdym razem pozwalamy sobie na pogubienie się wśród tych uliczek. Zawsze coś nowego udaje nam się odkryć.

Deszcz nie dawał za wygraną i kolejny raz zmusił nas do przeczekania tym razem w przytulnej kawiarence w porcie.

Powrót do Aten mieliśmy za 40 min, więc przy kawie jeszcze raz wspominaliśmy naszą dzisiejszą wyprawę.

Gdybyście chcieli więcej dowiedzieć się o Eginie zapraszam poniżej, gdzie można poczytać o wcześniejszych naszych wyprawach na Eginę.😁

icon checkEgina na rowerze
icon checkEgina na rowerze cz. II

Zostawiam również link, w którym opisane są dokładnie szlaki Eginy.

Pozdrowerek Paweł i Sylwia
Zdjęcia prywatne autorów tekstu

Wasza opinia