Dzień 28 września to data niezwykła w kalendarzu Grecji. W tym dniu wiele wieków temu, niewielka flota ateńska stawiła czoła potędze perskiej. Bitwa pod Salaminą była nie tylko najważniejszą bitwą morską czasów antyku, ale również jedną z najbardziej istotnych batalii marynistycznych w historii świata.

Maraton, Termopile, Salamina – ile emocji nazwy te wzbudzają wśród osób kochających kulturę antycznej Hellady! Być może część z nas nie sądziła nawet, że kiedykolwiek uda się nam osobiście odwiedzić te obszary. Tymczasem mieszkając tu – czy też będąc w Grecji przejazdem – mamy nie tylko możliwość wrócić pamięcią do konkretnych dat, znanych ze szkolnych podręczników. Bez większego trudu możemy również pojawić się w miejscach, gdzie powszechne dzieje ludzkości pisane były wielkimi literami.

Wspomnienie rocznicy wydarzeń pod Salaminą, czyli wielkie bitwy starożytnych Hellenów

W dniach upamiętniających walkę antycznych Hellenów przeciw Persom warto pamiętać, że wtedy właśnie – mierząc się przez dekadę ze wspólnym wrogiem – sprzymierzone państwa miasta, nazywane poleis, współpracowały ze sobą, co w starożytnych dziejach nie zdarzało się nazbyt często. Dwie najpotężniejsze jednostki miejskie – Ateny i Sparta – potrafiły zapomnieć o wzajemnej nieufności, aby zjednoczyć swe siły przeciw nieprzyjacielowi. Przed konfliktem z Persją, helleńskie państwa-miasta nie były jednolitym królestwem, państwem czy imperium, ale funkcjonowały względem siebie jak satelity czyli osobne jednostki, często też ze sobą rywalizując. Jednak w obliczu tamtych wydarzeń sprzed 25 wieków, a dzięki jedności przeciwko Persji, na arenie świata pojawił się – jak zapisał we swoich wspomnieniach podróży przez Helladę poeta Mieczysław Jasturn – „ów pogodny letni dzień ludzkości, który nazywamy Grecją”.

Najsłynniejsze wojny starożytnej Hellady, tak zwane wojny perskie, które toczyły się w latach dziewięćdziesiątych V wieku p.n.e., a następnie w latach 480-479 p.n.e., rozpoczęły się wybuchem powstania w greckich państwach-miastach Jonii (dzisiejsza Turcja). Po kilku wiekach pokojowej stabilizacji, dzięki której greckie poleis – zarówno te znajdujące się w dzisiejszej Europie, jak i Azji – mogły rozwijać się społecznie i politycznie oraz czerpać niewyobrażalne wpływy z rozmaitych źródeł – mocarstwo perskie targnęło na niezależność Greków, podbijając i przyłączając helleńskie miasta do Imperium. Był to początek V-go wieku p.n.e.

Persowie władali już ogromnym obszarem Bliskiego i Środkowego Wschodu, obejmując także teren Egiptu. Wśród mnogiej liczby rozmaitych ludów, które dostały się pod władzę perską, wchodziła także zamieszkująca tereny Azji Mniejszej ludność grecka. Społeczeństwo to było nastawione wrogo do nowych rządów. Kiedy więc zorganizowano lokalne powstanie przeciwko Persom, greccy „bracia” z Europy, raźno i butnie przysłali swą pomoc.

Władca perski Dariusz wpadł we wściekłość, kiedy dowiedział się, że Ateńczycy wsparli powstańców jońskich. Nie jest przy tym istotne, jak mało Grecy znaczyli w jego oczach. Dariusz powziął postanowienie ukarania nielojalnych sąsiadów, co w jego mniemaniu miało być raczej aktem sprawiedliwości, a nie elementem wielkiej strategii. Grecy powiadali później, że Dariusz, aby w natłoku wielu innych spraw nie zapomnieć o swoim postanowieniu, kazał jednemu z niewolników powtarzać sobie po trzykroć przy każdym posiłku: „Panie, pamiętaj o Ateńczykach!” Król przysiągł sobie także, że zorganizuje wyprawę na sąsiedni kontynent, aby raz na zawsze oduczyć Hellenów wtrącania się w wewnętrzne konflikty jego imperium.

Jednak pierwsza wyprawa przeciwko Grekom nie powiodła się. Zorganizowana w 492 r. p.n.e., armia, choć pobiła Traków z północy, nie zdołała stawić czoła kolejnym nieprzyjaciołom, a dodatkowo nękały ją niesprzyjające warunki klimatyczne, które niemalże w całości zrujnowały Persów. Była to niemiła niespodzianka dla Dariusza, który następnym razem postanowił przygotować znacznie liczniejsze, silniejsze i lepiej uzbrojone wojsko.

Boskie zwycięstwo pod Maratonem

Wczesnym latem 490 roku p.n.e. flota perska ponownie wypłynęła na pełne morze. Było to 600 okrętów, na których znalazło się – według starożytnych kronikarzy – „25 tysięcy dobrze uzbrojonych, elitarnych sił jazdy i piechoty, rekrutujących się z ludów mieszkających w głębi imperium” (Herodot).

Król Dariusz początkowo zamierzał opanować przede wszystkim Cyklady, a następnie ukarać Eretrię i Ateny – poleis, które wsparły wcześniejsze jońskie powstanie przeciwko Persom; jednak jego ostatecznym celem było przyłączenie do swego imperium całego obszaru greckiego.

Triumfem zapisała się podróż morska Persów przez Morze Egejskie. Od Samos do wyspy Eubea (Evia) nieprzyjaciele płynęli niczym po swoich wodach. Kiedy dopłynęli do Attyki, początkowo zamierzali wysadzić swe wojska w ówczesnym ateńskim porcie Faleron, ale dowództwo zdawało sobie sprawę z ogromnych trudności lądowania na odkrytej przestrzeni wybrzeża, bronionej dodatkowo przez ludzi i okręty. Perscy żołnierze wyszli więc na ląd – nie napotykając przy tym żadnego oporu miejscowej armii – we wschodniej części Attyki, w zatoce Maratonu.

W Atenach – mieście będącym głównym celem wyprawy perskiej – z miejsca zwołano Zgromadzenie, które uchwaliło natychmiastowy wymarsz. Obywatelskie wojsko ateńskie składało się z hoplitów, czyli ciężkozbrojnych piechurów, którzy oprócz pancerza, nakładanego na krótki wełniany płaszcz, dźwigali nagolenniki, hełm i tarcze. Jako broń, hoplita posiadał długą na 2,5 metra włócznię oraz prosty, spiczasto zakończony dwusieczny miecz (0,40 cm), służący raczej do kucia, niż do cięcia.

Dzisiejsza równina maratońska z lasem sosnowym i mokradłami

Jednocześnie wysłano do Sparty gońca – Filippidesa. Pokonawszy ok. 230 km, już następnego dnia stanął on przed Spartanami i przedstawił im prośbę Aten o udzielenie miastu zbrojnej pomocy. Niestety – znane ze swej waleczności spartańskie polis – obchodziło właśnie swe lokalne święto, podczas którego nie wolno było podejmować żadnych działań wojennych. Posiłki z południa Peloponezu mogły wyruszyć dopiero po sześciu dniach.

Wojska ateńskie składały się z dziesięciu tysięcy hoplitów oraz około tysiąca dysponujących rozmaitym rodzajem broni Platejczyków,- sprzymierzeńców Aten. Schodząc w dół ze zboczy Pentelikonu do Maratonu, ujrzano perskie oddziały, osadzone w niezwykle dogodnych warunkach: flota stacjonowała na nabrzeżu, oddziały lądowe chronione były przez bagna, a konnica zajmowała niemal całą równinę. Nie można było marzyć o wtargnięciu na ten teren; ateńscy stratedzy musieli czekać na fałszywe posunięcie perskiej konnicy.

Stało się to w dniu, kiedy Grekami dowodził Miltiades. W nocy z 11 nad 12 września, tuż przed świtem otrzymał on wiadomość o chwilowym wycofaniu się konnicy i natychmiast zadecydował do ataku. Zdezorientowana armia perska uległa rozproszeniu. Wywiązała się bezwładna walka, a bitwa szalała długo. Natarcie piechotą na linię nieprzyjaciela, dowodziło doskonałego wyszkolenia i dyscypliny hoplitów ateńskich, którym przewodził w tym dniu wspomniany Miltiades – jeden z najzdolniejszych strategów w historii miasta.

Ostatecznie bezsilni Persowie uciekli w popłochu, ładując żywych żołnierzy na ocalałe statki i wypływając w morze. Skierowali się oni na południe, w kierunku przylądka Sunion – i dalej ku Atenom. Tymczasem do miasta udał się posłaniec. Przybywszy do Aten, był on tak wycieńczony morderczym biegiem we wrześniowym upale, że zdołał tylko wyszeptać trzy razy słowo „zwycięstwo´ i padł nieżywy. Wydarzenie to nadało nazwę dzisiejszej konkurencji sportowej. Maraton czyli bieg na 42,195 kilometra jest jedną z dyscyplin igrzysk olimpijskich, a wiele miast na całym świecie (Ateny, Berlin, Jerozolima, Nowy Jork) organizuje takie wydarzenia u siebie.

Zgromadzenie Ateńskie dowiedziało się o planowanym ataku i kiedy Persowie pojawili się w pobliżu portu Faleron, wojska ateńskie już tam czekały. Okręty wroga zostały zmuszone do odpłynięcia w stronę Azji Mniejszej. W tym samym czasie równinę w Maratonie odwiedzili Spartanie. Po ujrzeniu pola bitwy, a na nim 192 ciał poległych hoplitów i 6400 Persów, skierowali się do Aten w celu złożenia dzielnemu polis gratulacji.

Kurhan Ateńczyków

Wędrując współcześnie nabrzeżną drogą i dojeżdżając do miasteczka Maraton, napotykamy na trasie Soro – otoczony cyprysami i oliwkami pamiątkowy kurhan Ateńczyków. Według antycznych przekazów jest to miejsce, gdzie pochowano ciała wszystkich żołnierzy. W kopcu odkrytym przez archeologów w 1890 roku, oprócz ludzkich kości, odnaleziono także szczątki zwierząt, świadczące o rytualnym, wyprawionym na koszt państwa, bardzo uroczystym pogrzebie.

Nasyp, wysoki na 9 metrów, do szczytu którego prowadzą schody, mający w obwodzie 50 metrów, usypany został ponad grobami. Zmarłych upamiętniają także marmurowe stele z wygrawerowanymi na nich imionami żołnierzy. W najwyższym punkcie kopca ustawiono współczesną kopię nagrobnej płaskorzeźby, przedstawiającą postać ateńskiego hoplity o imieniu Aristion.

Grobowiec Plataeans w Maratonie Platejczycy

Trzy kilometry na północ od Soro, w 1970 roku odnaleziono inny, wysoki na 4 metry kurhan. Przypuszcza się, że tu pochowani zostali sprzymierzeńcy Aten – Platejczycy, pochodzący z małej polis, leżącej w Beocji, tuż przy północnej granicy Attyki.

Dziś pole bitwy nie przedstawia właściwie nic interesującego. Miejsce to jest natomiast często odwiedzane przez miłośników starożytności z całego świata, którzy w ten sposób składają też hołd antycznym bohaterom.

Heronizm Spartan pod Termopilami

Tak więc pierwsza runda walki zakończyła się sukcesem Greków. Wiedzieli oni jednak, że na Maratonie się nie skończy, i że zwycięstwo to nie odwróci ponownego najazdu perskiego na ich ziemie. Podjęto dalsze próby zbrojenia, obwarowano miasta i zbudowano silną flotę. Razem ze Spartą, Ateny utworzyły Związek Panhelleński, który swoimi wpływami objął znaczną część obszaru, zamieszkałego przez Hellenów.

Tymczasem w Persji zmarł Dariusz I, któremu pośmiertnie nadano tytuł – Wielki. Wydarzenie to tylko nieznacznie opóźniło plany inwazyjne; do ich realizacji niemal natychmiast przystąpił syn Dariusza – Kserkses. Tym razem przeciwko Grecji wyruszyło – według słów antycznego historyka Herodota – „pięć! milionów dusz, którym miał przewodzić Król Królów – czyli sam Kserkses”. Najprawdopodobniej jednak było ogółem około pół miliona osób – zarówno wojowników, jak i ludzi niebiorących bezpośredniego udziału w walce. Armia Kserksesa była jednak tak ogromna, że – jak później utrzymywali Grecy – aby przekroczyć Hellespont, wąską cieśninę oddzielającą Anatolię od Europy – musiała przez siedem dni i siedem nocy maszerować przez most utworzony z powiązanych burtami statków i łodzi.

Kserkses spodziewał się, że kiedy tylko greckie poleis uświadomią sobie ogrom jego armii, poddadzą się bez walki. Po dotarciu do brzegów Europy, Persowie wylądowali w okolicy wąwozu Termopile, oddalonego około 200 km od Aten. Był sierpień 480-tego roku p.n.e.
Panowało przekonanie, że Termopil – których nazwę tłumaczymy jako „gorące wrota” – uważanych też za „bramę Grecji”, nie można było obejść żadną krótką drogą lądową. Dwa i pół tysiąca lat temu miejsce to wyglądało nieco inaczej, niż współcześnie. Sam wąwóz – długi na około sześć kilometrów – biegł wzdłuż egejskiego wybrzeża, a z drugiej strony oddzielało go od Grecji wysokie, niedostępne pasmo górskie Kalidromio. Dziś, kiedy morze znacznie się cofnęło i jego fale biją o brzeg dopiero parę kilometrów dalej, w miejscu przełęczy znajduje się trasa szybkiego ruchu, stanowiąca część autostrady, łączącej Ateny z Thesalonikami.

Brama Środkowa – widok z pagórka Kolonos, miejsca ostatniej walki, w kierunku pozycji perskich i gorących źródeł. Po lewej masyw Kallidromos górujący nad Termopilami. W starożytności linia brzegowa znajdowała się tam, gdzie kończy się trawa.

Całym zjednoczonym, greckim wojskiem, stacjonującym w Termopilach, dowodził Spartanin o imieniu Leonidas. Hellenowie zajmowali wąski, zaledwie 15-metrowy pas lądu, znajdujący się pomiędzy urwiskiem a zatoką, wierząc, że nie można tu dotrzeć inaczej, jak tylko od strony morza.

Wkrótce wojska Kserksesa ukazały się u Termopil, a jedocześnie wody pobliskiej zatoki pociemniały od jego niezliczonej floty. Myśl Leonidasa, aby zatrzymać niezwalczony potok jego wojska, wydawała się królowi Persów niedorzecznym zuchwalstwem. Wyprawił on doń posła z żądaniem, aby Grecy złożyli broń. „Niech przyjdzie i weźmie ją” – odparł krótko Spartanin. „Od strzał naszych zaćmi się nad wodami słońce!” – ciągnął dalej Pers. „A więc będziemy walczyć w cieniu” – odparli Spartanie. Poseł odszedł z niczym.
Ale zdobyć wąwóz okazało się rzeczą niełatwą. Persowie nie mogli rozwinąć długiego frontu, aby nieprzyjaciela ogarnąć, przy równej zaś linii Grecy, broniący ziemi rodzinnej, brali wciąż górę. Niebawem wąwóz zapełniły stosy trupów perskich, a stanowiska Greków pozostawały wciąż nie do zdobycia.
Tak mogło trwać bez końca. Stanowczo lepiej było obejść wąwóz i uderzyć w Greków od tyłu. Ale jak znaleźć ścieżkę wśród urwistych skał? Miejscowa ludność znała taką ścieżkę, ale ani nagrody ani męki nie mogły jej skłonić, by wydała najeźdźcom Termopile i całą Helladę. Nareszcie znalazł się zdrajca i pośród niej”. (Tadeusz Zieliński „Grecja niepodległa).

Imię zdrajcy to Efialtes z Trachis. Pod osłoną nocy nieprzyjaciele zostali przeprowadzeni przez niego górskimi ścieżkami i zaatakowali tyły helleńskie. Miało to miejsce pod koniec sierpnia, lub z początkiem września 480 roku p.n.e. (naukowcy oscylują, że Persowie dopłynęli w okolice zatoki przy Termopilach w sierpniu, natomiast bitwa zakończyła się około 8-10 września).

Po ataku na swój obóz, Spartanie – pomimo męstwa i odwagi stawienia czoła całej potędze perskiej – nie dali rady powstrzymać ogromnej armii Kserksesa. Król Persów niebywale się zdziwił, że tak niewielki oddział natychmiast nie ustąpił pola, jednak Spartanie wcale nie wydawali się być przestraszeni. Leonidas, przeczuwając nieuniknioną klęskę, kazał zawrócić wszystkim, znajdującym się pod jego rozkazami siłom, pozostając na polu bitwy wyłącznie ze swoimi trzystoma Spartanami – „najdzielniejszymi mężami świata”. A poniższe słowa nagrobnego epitafium autorstwa Symonidesa, zostały przetłumaczone na wszystkie cywilizowane języki świata:
„O, cudzoziemcze, co tędy idziesz
Lacedemończykom oznajmij
Że ich rozkazom posłuszni
(wierni ich prawom
do ostatniej godziny)
Spoczywamy tu jej syny”

Epitafium na wzgórku Kolonos, upamiętniające trzystu Spartan

W Termopilach polegli wszyscy walczący Spartanie, przez antycznych nazywani Lacedemończykami, w nawiązaniu do Lacedemonu czyli antycznej nazwy krainy Spartan (dziś Lakonia). Kserkses rozkazał Leonidasowi odciąć głowę, a jego ciało przybić do drzewa. Pomimo przegranej, po dziś dzień postawa dzielnych antycznych wojowników inspiruje świat nauki, sztuki i kinematografii. Ich bohaterstwo jest symbolem walki, nawet w obliczu nieuniknionej porażki.

Współczesne Termopile – „gorące wrota” – to mała osada, zamieszkana przez kilkanaście rodzin. Niepozorna, ulokowana z boku trasy szybkiego ruchu, nie przyciąga uwagi turystów. Zatrzymują się oni natomiast przy wspaniałym pomniku-mauzoleum, postawionym tu w 1955 roku. Wieńczy go monstrualnych rozmiarów hoplita, w jednej dłoni trzymający tarczę, a w drugiej – włócznię. U jego stóp znajdują się płaskorzeźby, nawiązujące wyobrażeniami do przebiegu samej bitwy. Przegrana w Termopilach znaczy przecież znacznie więcej niż jakaś inna sławna, wygrana walka…

Antyczny żołnierz symbolizuje Leonidasa, którego ciało wraz z innymi pierwotnie pochowano w kurhanie naprzeciw pomnika; obelisk ten znajdziemy po drugiej stronie drogi. 

Współcześnie w niewielkim kopcu są prochy trzystu dzielnych Spartan bez jednego – tego najważniejszego. W 50 lat po bitwie społeczność z Lacedemonu – podczas podniosłej uroczystości – ekshumowała szczątki Leonidasa i przeniosła w procesji do Sparty.

Epitafium na wzgórku Kolonos, upamiętniające trzystu Spartan

Spotkanie w Zatoce Sarońskiej

Po zwycięstwie pod Termopilami we wrześniu 480 roku p.n.e. Grecja stanęła przed Persami otworem. Armia Kserksesa szła naprzód czyli na południe, a ziemia dookoła tego przemarszu była pustoszona wzdłuż i wszerz. Kiedy król Persów wkroczył do znienawidzonych Aten, ludność miasta zdążyła rozpierzchnąć się po okolicznych wioskach i pobliskich wyspach. W mieście pozostali jedynie kapłani z Akropolu – pogańskiego sanktuarium bogini Ateny, która patronowała temu polis. Zostali oni pojmani przez Persów, a następnie zabici, a zabudowania na Świętej Skale – doszczętnie zburzone. Hellada była zdobyta.

Ateńczycy wierzyli, że mają jeszcze szansę na powrót do siebie, że jeszcze nie wszystko stracone. Nadzieję pokładano we flocie oraz w przeniesieniu konfliktu zbrojnego z lądu na fale morza. Tymczasem stratedzy miasta schronili się w okolicy Istmu Korynckiego, co było dogodną i bezpieczną zasłoną przed wrogiem. Flota grecka, która liczyła sobie około 380 okrętów (opinie historyków są podzielone i wahają się od 368 do 380 statków), stała się „drewnianym murem dla Aten”, o którym stratedzy mieli usłyszeć, gdy udali się do wyroczni Apollona w Delfach, aby poznać przepowiednie dotyczące rozwoju wojennej sytuacji. Wśród delegacji był także Temistokles, któremu historia przypisuje podjęcie decyzji o bitwie z Persami pod Salaminą. Zgadzając się ze słowami wróżbitów, przekonał on pozostałych polityków, że spotkanie w wąskiej przestrzeni Zatoki Sarońskiej – tuż obok wybrzeża attyckiego i wyspy Salamina – może przesądzić o biegu wojny z Persami.

I tak 28 września 480 roku p.n.e. greckie statki zadały zdecydowany i ostateczny cios potędze perskiej, walczącej pod Salaminą swoimi 1200 okrętami. Ten wielki triumf Hellenowie zawdzięczali swojej taktyce i zaletom blokowym swoich oddziałów morskich.

„Okręty Persów były wielokroć silniejsze od greckich, ale co do sztuki, to ich marynarze nie mogli równać się z Grekami. Główny sposób ich walki polegał na tym, aby – stojąc na pokładzie – szyć w nieprzyjaciela gradem strzał. Grecy natomiast potrafili samych okrętów używać jako narzędzi boju; starali się albo przebić statek nieprzyjacielski nieoczekiwanym ciosem w burtę, bądź wypatrzywszy chwilę, gdy podniósł wiosła, podpłynąć tuż obok i strzaskać je tak, że statek tracił możność ruchu. Tymi zręcznymi sposobami wnieśli oni zamęt do floty nieprzyjacielskiej. Cofając się w bezwładzie, okręty Persów najeżdżały na siebie, tocząc się na niedużej przestrzeni tak, że w ogólnym wyniku więcej ich zginęło w walce wzajemnej niż w starcu z Grekami.
Oczywiście powodzenie podwoiło odwagę Hellenów. Skoro słońce jęło chylić się ku zachodowi, cała cieśnina napełniła się szczątkami perskich okrętów i trupami żeglarzy. Hellenowie odnieśli walne zwycięstwo. Króla Kserksesa wśród walczących nie było; zbudowano dlań namiot wspaniały na górze wznoszącej się naprzeciwko Salaminy, aby był świadkiem swego zwycięstwa i mógł wedle zasług nagrodzić swoich dowódców”. (Tadeusz Zieliński „Grecja niepodległa)

Zadana pod Salaminą klęska miała ogromne znaczenie dla ostatecznego wyniku wojen z Imperium i przyczyniła się do wygnania Persów z terenów greckich. Kserkses porzucił myśl o zaborze Hellady i wrócił do domu. Po tym zwycięstwie – oprócz wspaniałej odbudowy zarówno ateńskiego miasta, jak i Sanktuarium Ateny na Akropolu, którego imponujące fragmenty można podziwiać po dziś dzień – wdzięczni Ateńczycy wznieśli także bogu morza Posejdonowi, imponującą świątynię na przylądku Sunion. Historycy twierdzą, że bitwa pod Salaminą uratowała dzisiejszą Europę przed azjatyckimi władcami i ich rządami.

Wyspa Salamina

Współcześnie Salamina – wyspa leżąca najbliżej stolicy Grecji – oddalona jest od lądu stałego niecałe pół godziny podróży promem. Przypuszcza się, że za jakiś czas będzie to swoiste przedmieście Aten, którego większa część mieszkańców znajdzie swe zatrudnienie w ateńskiej metropolii. Przylegająca do Attyki wyspa, jest obecnie zamieszkana przez niecałe 40 tysięcy osób.

Wody otaczające Salaminę są najważniejszą bazą greckiej marynarki wojennej, a zaokrętowane tu statki przypominają o członkostwie kraju w strukturach NATO. Stąd też w wielu miejscach na wyspie kują w oczy napisy „zakaz wstępu” czy „nieupoważnionym wstęp wzbroniony”, jak również nie do końca wskazane jest powszechne robienie zdjęć.

Pomnik obrońców Salaminy

O starożytnej bitwie przypomina nam współczesny monument wznoszący się w centrum stolicy Salaminy. Przedstawieni są na nim dwaj ateńscy hoplici, dzielnie zamierzający się swoim orężem przeciwko perskiemu nieprzyjacielowi. Pamiątki związane z tym wydarzeniem można też znaleźć w kolekcji Muzeum Morskiego w Pireusie.

Katarzyna Jakielaszek
na podstawie: Herodot „Dzieje”; Tadeusz Zieliński „Grecja niepodległa”; Th. Martin „Starożytna Grecja”.