Pierwotnie greckie praktyki lekarskie opierały się na magii. W czasach późniejszych sztuka medyczna rozwinęła się w kierunku aspektów religijnych, które były odpowiedzialne za przywrócenie zdrowia. Zarówno głęboka, bogobojna wiara jak i doskonała znajomość psychiki ludzkiej pozwalały kapłanom organizować w sanktuariach wielkie ośrodki terapeutyczno-sanatoryjne, działające z niezwykłą skutecznością. Uleczenia miały następować podczas bardzo głębokiego snu chorego, kiedy to spotykał on się z bóstwami; przede wszystkim z Asklepiosem. Najważniejszym miejscem tego rodzaju „spotkań” było sanktuarium boga-lekarza w Epidauros na Półwyspie Peloponeskim.

Pomiędzy V i IV wiekiem p.n.e. miejscowi kapłani i lekarze osiągnęli szczyt swojej sławy, a do Epidauros przybywali cierpiący z całego ówczesnego panhelleńskiego świata, pozostającego pod wpływem kultury greckiej. Tutejszy ośrodek to nie tylko miejsce kultu, ale również doskonale zorganizowane sanatorium z hotelem i zapleczem medycznym. Wspomnieć należy, że oprócz stosowanych ówcześnie tradycyjnych metod leczenia, sięgano tu także po egzorcyzmy, magię oraz do form znanych dzisiejszej psychoterapii!

Na początku było …

Jak podają pradawne przekazy mitologiczne, Asklepios był synem boga Apollona i nimfy Koronis. Jego matka umarła jeszcze przed narodzeniem; była to kara Apollina za jej rzekomą niewierność. Bóstwo ulitowało się jednak nad swoim nienarodzonym potomkiem, którego udało mu się uratować. Kiedy chłopiec podrósł, Apollo zadecydował oddać go do szkoły centaura Chirona. Był to bardzo mądry starzec, pół-człowiek, pół-koń, który zajmował się myślistwem, wróżbiarstwem, gimnastyką. Nade wszystko jednak interesowała go medycyna. Do groty w Thesalii – miejsca jego pobytu – schodzili się wszyscy potrzebujący pomocy: bogowie, herosi i zwykli ludzie.

Chiron, nazywany także Chejronem, przekazał młodemu Asklepiosowi całą swoją wiedzę, skupiając się przede wszystkim na tajemnicach leczenia rozmaitych ludzkich dolegliwości. Sprytny młodzieniec miał także poznać tajemnicę wskrzeszania zmarłych, którzy zaraz po pochówku wracali do swych bliskich. Bogowie uznali jednak, że ta praktyka stała się zbyt niebezpieczna. Zeus, zdenerwowany, że ktoś ingeruje w ustanowiony jego prawami porządek świata, zabił Asklepiosa ciskając w niego swoim piorunem.

Jednak fama o uczynkach bóstwa-uzdrowiciela zdążyła już rozejść się po całej Grecji. Ludzie wierzyli, że bóstwo to wciąż żyje, tyle tylko że pod powierzchnią ziemi, w postaci bardzo mądrego, mówiącego ludzką mową węża. Asklepiosowi poczęto budować świątynie, bardzo często w gęstych, zaopatrzonych w wodę lasach. Jedno z takich miejsc – położone w Argolidzie Epidauros – mogło się poszczycić szczególną sławą. Wierzono bowiem, że tu właśnie po raz pierwszy wyszedł na powierzchnię ziemi wąż, symbolizujący uzdrowiciela. Z okolicy Epidauros miała także pochodzić matka bóstwa – nimfa Koronis.

Miejsce nieprzypadkowe

Dwa i pół tysiąca lat temu ośrodek Asklepiosa reprezentował sobą wprawdzie niewielkie, ale doskonale wyposażone polis, na obszarze którego wzniesiono infrastrukturę, typową dla potrzeb greckich miast. Były tu świątynie, ołtarze, łaźnie, teatr, biblioteka, stadion, palestra czy pomieszczenia mieszkalne. Znajdowało się tu wszystko to, czego ludzie antyku wymagali, aby żyć zdrowo – i to zarówno na ciele, jak i na duszy.

Pierwsze ślady tutejszego Asklepionu – najbardziej znanego (choć niejedynego) w czasach antycznych sanktuarium-sanatorium – pojawiły się w VI wieku p.n.e. Istniała tu wtedy zaledwie jedna świątynia, w której czczono Asklepiosa. Lata największego znaczenia, a zarazem najlepszej prosperity działających tu kapłanów, przypadły na wiek V i IV p.n.e. Na terenie starożytnego sanatorium odbywały się wówczas uroczyste składania ofiar, festiwale muzyczne, występy teatralne oraz sportowe igrzyska. Głównym widowiskiem były Asklepia czyli organizowany co cztery lata festiwal, mający miejsce dziewięć dni po zakończeniu Igrzysk Istmijskich, które działy się w pobliżu miasta Korynt. W V-tym wieku zaczęto w Epidauros rywalizować także na niwie kulturalnej. Na czas obydwu tych uroczystości przybywali do sanktuarium zarówno pacjenci, którzy już doświadczyli łask uleczenia, jak i wszyscy ci, którzy – niewykluczone – mogliby w przyszłości potrzebować uzdrawiającego kontaktu z bóstwem.

Ze względu na popularność tego miejsca oraz wzrastającą liczbę chorych i ich rodzin, w IV wieku p.n.e. zadecydowano wznieść tu specjalne pomieszczenia mieszkalne, które pełniły funkcję hotelu. Tzw. katagogion został wybudowany na planie rozległego kwadratu, który podzielono na cztery równe pola – każda z części zawierała 160 pokoi mieszkalnych, wyposażonych nie tylko w podstawowe meble, ale także w sanitariaty.

Ośrodek kultu Asklepiosa znajdował się w przepięknym otoczeniu sosnowych drzew, pomiędzy dwoma wzgórzami. Panujący tu od wieków wspaniały mikroklimat i cudownie czyste, świeże powietrze, sprzyjały cierpiącym, którzy w Epidauros szukali ukojenia swych dolegliwości. Jak wskazują wyniki przeprowadzonych współcześnie badań, walory zdrowotne i rekreacyjne, którymi kierowali się starożytni przy wyborze tego miejsca, są zauważalne także i teraz. Po dziś dzień zwiedzając okolicę, czujemy na każdym kroku zapach śródziemnomorskich drzew i dzikich ziół; wiele z nich jest wciąż stosowanych jako panaceum na rozmaite ludzkie bolączki.

Sanktuarium w czasach prosperity

Prowadząca do sanktuarium droga – która rozpoczynała się niegdyś w położonym kilkanaście kilometrów dalej porcie – zwieńczona była Wielkimi Propylejami czyli monumentalnym wejściem, otwierającym wiernym podwoje do świata Asklepiosa. Zaraz po ich przekroczeniu pielgrzymi napotykali przeznaczoną do ablucji fontannę; od nawiedzających święty obszar temenosu wymagano czystości. Następnie oczy wiernych zwracały się w kierunku świątyni, dedykowanej patronowi tego miejsca. Wierzono, że budowlę postawiono w tym punkcie, gdzie Asklepios miał się narodzić z ciała własnego ojca. Ukończony w IV-tym wieku p.n.e. naos był centrum całego Epidauros; wszystkie inne tutejsze gmachy, w tym miejsca kultu pozostałych bóstw, zostały zgrupowane wokół tej podstawowej instytucji. Był to typowy dla antycznej Grecji sakralny peripteros (6×11 kolumn), wykonany z porosu czyli miękkiej formy wapienia. Ulokowany w bliskim położeniu innych ważnych obiektów, stanowił serce religijnego życia Asklepionu.

Wnętrze świątyni przyozdabiał wspaniały chryzelefantynowy posąg Asklepiosa, powstały ze złota i kości słoniowej. Podczas jego tworzenia wzorowano się na wykonanej tą samą metodą rzeźbie Zeusa z Olimpii, która była jednym z siedmiu cudów antycznego świata. Bóg-lekarz został przedstawiony jako dojrzały, brodaty mężczyzna o poważnym, rozumnym spojrzeniu, siedzący na tronie i trzymający w ręku laskę, wokół której miał wić się symbolizujący go wąż.

Nieopodal świątyni znajdował się tolos – okrągła konstrukcja zwana także thymele (ołtarz), ze względu na składane tu ofiary ze zwierząt. Niewykluczone, że w efektownie zdobionych wnętrzach znajdowała się niegdyś sala bankietowa dla kapłanów. Legenda mówi, że w miejscu, gdzie wzniesiono tę budowlę, Zeus miał zabić Asklepiosa swoim piorunem. Stąd tolos pełnił także funkcję symbolicznego grobowca. Jednocześnie w tutejszych podziemiach miały być przetrzymywane symbolizujące Asklepiosa święte węże, sprowadzane specjalnie z Libii. Inne źródła mówią, że w pewnych warstwach zadaszenia przechowywano zwoje z receptami, diagnozami chorób i medykamentami, więc wstęp tu mieli wyłącznie kapłani. Oryginalnie był to najpiękniejszy, najbardziej przyozdobiony gmach sanktuarium, którego główna funkcja po dziś dzień pozostaje enigmą.

W pobliżu świątyni Asklepiosa znajdował się budynek nazywany abatonem. Utrzymywano, że tu właśnie następowało cudowne spotkanie cierpiącego pacjenta z bóstwem-uzdrowicielem. Pacjenci, poddawani wcześniej rozmaitym praktykom jak kąpiele, posty czy obrzędy oczyszczające, tylko czekali na właściwy odpoczynek. Sen w abatonie to najważniejsza część procesu leczenia.

Kto leczył naprawdę?

Przybywający do Asklepiosa pacjenci byli obciążeni nie tylko problemami ze zdrowiem, ale z pewnością także trudami podróży, odbywającej się najczęściej drogą morską. Możemy się domyślać, że umęczony i cierpiący pacjent tylko czekał, aby móc udać się w końcu na spoczynek. Lecznicy sen był głównym elementem terapii – inkubacją (gr. enkoimesis). Niewykluczone, że podczas snu towarzyszyły pacjentowi węże, będące niegdyś symbolem Asklepiosa, a dziś szeroko pojętej wiedzy medycznej.

W trakcie enkoimesis kuracjuszowi ukazywał się bóg-lekarz, którego nazywano bóstwem podczas snu leczącym czy też bóstwem sny zsyłającym. Wierzono, że Asklepios obwieszczał człowiekowi swą wolę i dawał mu wskazówki dotyczące kuracji. Po przebudzeniu chory opowiadał swe mary, a kapłani przystępowali do ich interpretacji, wyjaśniania symboli i jeśli to było konieczne – procesu uzdrawiania. Zarówno sztuką medyczną jak i rozmaitymi formami rekonwalescencji zajmowali się wyłącznie kapłani Asklepiosa. Oni także mieli przebierać się za Asklepiosa, o czym mówią treści greckich dzieł literackich na przykład Plutos Arystofanesa.

Podczas operacji kuracjusze byli usypiani za pomocą jadu węży, który służył za narkozę, niezbędną po dziś dzień w przeprowadzaniu zabiegów i operacji. O stosowanych tu praktykach medycznych świadczą odkryte podczas prac naukowych narzędzia chirurgiczne, które można zobaczyć w tutejszym muzeum.

Oczywiście istniało bardzo wiele opinii i osądów dotyczących odwiedzin bóstwa i dawanych przez niego porad. Jak twierdzili sami pacjenci, Asklepios najczęściej radził im zmienić dotychczasowy tryb życia czy zrezygnować z rozwiązłej diety. Wskazywał też, aby w formie rekonwalescencyjnej terapii sięgać po rozmaite uzdrawiające lekarstwa, czyli po zioła lub rzadko występujące rośliny. Nie bez kozery jego świątynia oraz całe sanktuarium były ulokowane w miejscu starannie dobranym pod względem leczniczym i zdrowotnym, w pewnej odległości od innych osad, za to w pobliżu źródeł o właściwościach regenerujących.

Starożytni lekarze Asklepiosa

Od początku kultu Asklepiosa kapłani byli jedynymi, którzy posiadali wiedzę medyczną i jedynymi, którzy ją mogli praktykować. Znajomość medycyny była przekazywana z ojca na syna; rodziny lekarskie starały się utrzymać monopol w swych rękach. Było to możliwe dzięki hojności uzdrowionych. Wykurowani i wdzięczni pacjenci opuszczali teren uzdrowiska-sanktuarium, pozostawiając w podziękowaniu złote monety, dary wotywne, marmurowe rzeźby oraz spisaną w kamieniu historię własnego cierpienia. Na zachowanych marmurowych płytach przedstawiono historie uleczeń konkretnych dolegliwości, nazwiska pacjentów, zastosowane lekarstwa, a czasami także… skargi pacjentów. Antyczne „karty pacjenta” zaświadczają nie tylko o doskonale postawionej diagnozie, ale potwierdzają przeprowadzanie dość skomplikowanych zabiegów chirurgicznych. Są także dokumentem mówiącym, że kult Asklepiosa to nie tylko religia, ale doskonale zorganizowany system rekonwalescencyjny.

„Ambrozja z Aten, niewidoma na jedno oko. Przyszła z prośbą do boga. Krążąc po świątyni wyśmiewała się z niektórych opowieści o uzdrowieniach, jako niewiarygodnych i niemożliwych – że ludzi kalekich i niewidomych niby to uzdrawia tylko zjawa senna. Zasnąwszy, sama miała widzenie. Ukazał się jej bóg, którzy rzekł, że będzie uzdrowiona, lecz musi świątyni złożyć w ofierze srebrnego wieprza ku upamiętnieniu swego niedowiarstwa. To rzekłszy, wyjął jej chore oko i zanurzył je w lekarstwie. Zbudziwszy się o świcie, odeszła uzdrowiona.

Mężczyzna z wrzodem żołądka. Kiedy spał, miał sen. Zjawił się bóg, który nakazał swoim pomocnikom schwycić go i trzymać, aby mógł mu usunąć chory organ. Próbował uciec, lecz oni pochwycili go i przywiązali do drzwi. Wtedy Asklepios otworzył mu żołądek, wyciął wrzód, zeszył ranę, wreszcie uwolnił z węzłów. Chory zbudził się zdrów, lecz posadzka świątyni pełna była krwi.” (z inskrypcji greckich „W starożytnych Atenach” Ossolineum 1970)

W Asklepionie dokonywano leczenia według ustalonego i ściśle przez kapłanów przestrzeganego rytuału. Przede wszystkim na terenie sanktuarium nie można było ani się narodzić ani umrzeć. Po oddaniu się wstępnemu oczyszczeniu czyli kąpieli i głodówce oraz przekazaniu żywego zwierzęcia na ofiarę, pacjent oczekiwał kontaktu z bóstwem. Po przeprowadzeniu koniecznych praktyk chory spędzał noc w abatonie, gdzie spał zawinięty w skórę swego zabitego wcześniej wotum. Wśród mistycznej ciszy i tajemniczej ciemności proszący o pomoc doznawał wróżebnego snu enkoimesis, w którym sam bóg-lekarz miał wskazywać mu lekarstwo lub praktyki ozdrowieńcze. Ta rytualna praktyka – wspomniana wyżej inkubacja – opierała się na doświadczaniu snu z możliwością spotkania innego wymiaru. Wierzono, że bóstwo odwiedzało chorego najczęściej, gdy był on na pograniczu jawy i snu, wtedy bowiem najłatwiej wywołać halucynacje i senne wizje. Często stosowano także wielodniową głodówkę, a w ciągu dnia zalecano uczestnictwo w ceremoniach religijnych, grach i zabawach. Miało to doprowadzić do pełnego rozluźnienia pacjenta i odpowiedniego nastawienia przed nocnymi odwiedzinami.

Ukochane bóstwo Greków

Dla mieszkańców starożytnej Grecji Asklepios – bóg sztuki lekarskiej – był jedną z najważniejszych postaci Olimpu. Kultowe obrzędy poświęcone jego postaci to niezwykle istotne wydarzenia w dawnym kalendarzu pogańskich świąt. Niekiedy wierzono, że Asklepios góruje swymi umiejętnościami nawet nad Zeusem, nie wspominając o innych bóstwach. Dla niektórych był najważniejszym, jeśli nie jedynym czczonym bogiem. Jego dzieci to między innymi Higieja (Hygiena) nazywana boginią zdrowia, Panakeja (Panacea) – symbolizująca skuteczność leczenia za pomocą uniwersalnego środka przeciwko wszystkim chorobom oraz dwaj sławni lekarze: Machaon i Podalejrios, którzy wraz z ojcem najczęściej nieśli pomoc.

Sanktuarium w Epidauros istniało i praktykowało także w czasach Aleksandra Wielkiego i w okresie pierwszych wieków panowania rzymskiego. Dla niektórych Asklepios stał się najwyższym bóstwem, nazywanym zbawicielem. Pod koniec starożytności jeden z ostatnich wyznawców religii helleńskiej, cesarz Juliusz (361-363), pisał: „Syn boży, Asklepios, zstąpił na ziemię i w Epidauros zjawił się w ludzkiej postaci. Tutaj rósł, tu się wychował i w czasie swej wędrówki po ziemi podawał ludziom swą pomocną dłoń. Przebywa on wszędzie, i na lądzie, i na morzu, ale nie do każdego przychodzi. Jest zbawcą zarówno grzesznej duszy, jak i chorego ciała.”

Sanktuarium po raz pierwszy zostało splądrowane przez rzymskiego generała Sullę, który – podobnie jak z pogańskich ośrodków kultu w Delfach i w Olimpii – stąd także zabrał cenne posagi wotywne. Po Sulli przyszli tu piraci, którzy dokonali dalszych spustoszeń. Jednak pomimo tych zniszczeń, Asklepion pozostawał wciąż silnym ośrodkiem, któremu nadano nową funkcję – bastionu starej wiary przeciwko rozprzestrzeniającej się nowej religii jaką było chrześcijaństwo.

Chociaż inne sanktuaria chyliły się ku upadkowi, Epidauros rozkwitało i wzbogacało się o nowe budynki. W pierwszych latach ery nowożytnej ustanowiono tu dwa nowe festiwale, które odbywały się każdego roku. Doszły również dodatkowe święta lokalne, którym towarzyszyły zmagania sportowe.

Pod koniec IV wieku dotarły tu barbarzyńskie hordy Gotów z północy. Trzydzieści lat później, decyzją cesarza Teodozjusza II publicznie zakazano praktykowania tu wszelkich religijnych ceremonii związanych z wielobóstwem. Ostateczna destrukcja tego miejsca nastąpiła sto lat później, kiedy obszar Asklepionu nawiedziła seria trzęsień ziemi.

Sanktuarium dziś

Epidauros czasów antyku ucichło, ale nie zostało zapomniane. Tysiąc pięćset lat później, podobni antycznym pielgrzymom, przybywają tu kolejni, bo współcześni goście. Z początkiem XXI wieku niczym starożytni pacjenci, przechadzamy się po zielonych alejkach, co krok napotykając na swej drodze ruiny antycznych budowli.

Współcześnie wejście na teren historyczny nie odpowiada dawnym Propylejom; aby dostać się obecnie na obszar antycznego Asklepionu, wchodzimy do sanktuarium zupełnie z innej strony. Na miejscu trwają cały czas badania naukowe; można by rzec, że okres pandemii i uśpienia turystyki przyczynił się do nowych odkryć i renowacji starożytnych kamieni. Posługując się mapą warto znaleźć ścieżkę prowadzącą do doliny, gdzie znajduje się doskonale zachowany stadion; tu występowali w zawodach ci, którzy swą tężyzną fizyczną potwierdzali tezę, iż „w zdrowym ciele zdrowy duch”. Nieco dalej zobaczymy dominujące nad okolicą pozostałości tajemniczego tolosu, gmachu o nieznanej do końca koncepcji istnienia, obok którego znajdują się ruiny abatonu – czyli sypialni, gdzie Asklepion miał pojawiać się przy cierpiącym, aby ulżyć mu w tym stanie swą sugestią leczenia.

To, co pozostało najcenniejszego w Sanktuarium Asklepiosa to wspaniały, antyczny teatr. Wybudowany w 300 roku p.n.e., był miejscem kulturalnych i religijnych wydarzeń. Pierwotnie na widowni znajdowało się sześć tysięcy miejsc; w wieku II p.n.e. dołożono drugie tyle. Liczba ta pokazuje, jak wielką atencją ludzi antyku cieszyły się tutejsze wydarzenie ku czci Asklepiosa.

Przez setki lat wystawiano tu dzieła antycznych literatów, dokumentując w ten sposób teorię, że leczenie ciała, to również leczenie duszy – w tym przypadku – poprzez kontakt z kulturą, która dla starożytnych Greków była „chlebem powszednim”. Przyglądanie się z widowni losom bohaterów to nie tylko wnikanie w ich życie. To przede wszystkim głęboka refleksja nad skomplikowanym żywotem, co przyczyniało się do katharsis oraz uzdrawiania swoich własnych myśli.

Ten najsłynniejszy na świecie grecki teatr antyczny przyciąga tłumy gości również współcześnie. Obecnie po renowacji mieści się tu nawet czternaście tysięcy osób. Siedząc nawet w ostatnim, pięćdziesiątym czwartym rzędzie widowni, można bez trudu odróżnić odgłos spadającej lekkiej i ciężkiej monety, usłyszeć szelest przewracanej strony, czy nawet wdech i wydech występującego artysty. Teatr – według słów starożytnych – został przez ludzi dla ludzi zbudowany.

Antyczna scena ożywa nie tylko za dnia, gdy docierają tu turyści, lecz przede wszystkim podczas letnich nocy. W teatrze, liczącym sobie prawie dwa i pół tysiąca lat odbywa się Festiwal w Epidauros – jedna z najważniejszych imprez kulturalnych Grecji, podczas której najlepsi aktorzy prezentują zgromadzonej wielotysięcznej publiczności dzieła literatury z czasów antyku. W tak przepięknym, niemal mistycznym otoczeniu współcześni artyści sięgają do korzeni kultury, wciąż na nowo czerpiąc z nich natchnienie. Dodatkowe wrażenie wywiera wspaniała, wspomniana wyżej akustyka, pozwalająca, aby wypowiadana na scenie kwestia była słyszalna w każdym miejscu na widowni. To kolejna osobliwość Epidauros, której tajemnicę antyczni zabrali ze sobą na tamten świat.

Katarzyna Jakielaszek

„To, czego nie wyleczysz lekarstwem, wyleczysz żelazem, czego nie wyleczysz żelazem, wyleczysz ogniem, czego ogniem nie wyleczysz, za niewyleczalne uważać wypadnie”
(Hipokrates)