Każdy z nas ma małe i duże marzenia. Czasem odłożone na półkę, czasem zapomniane – mówi nasza bohaterka – Anna Van Brussel. W swojej twórczości ukazuje ukochaną Grecję. Mówi o cierpliwości oraz wyrozumiałości do samego siebie. Daje lekcję, jak walczyć o to czego się pragnie.

Zapraszamy do lektury tej ciekawej rozmowy.

Z wykształcenia jesteś pedagogiem, a z zawodu księgową, co malowanie zmieniło w Twoim życiu?
Malowanie jest dla mnie pasją. Uwielbiam to robić! Kiedy maluję relaksuje mnie to i odpręża moje myśli. Jestem wtedy w innym świecie, całkowicie skoncentrowana na tworzeniu. To świat, w którym jestem tylko ja i farby. Nie ma w nim zmartwień, stresu, pośpiechu tylko radość, że każdy kawałek płótna wypełniam kolorami.

Jak zaczęła się Twoja przygoda z malarstwem?
Jak już wspomniałam malowanie to moja pasja od dziecięcych lat. Już w szkole podstawowej proponowano mi kontynuację edukacji w Liceum Artystycznym. Niestety po namowach rodziny poszłam w zupełnie innym kierunku, który jak to mówili: „da mi zawód i pracę”. Kiedy już wkroczyłam w życie dorosłe tj. praca i zakładanie rodziny oraz studia to na pasję nie było już czasu. Po pędzel sięgnęłam całkiem niedawno, bo raptem 1.5 roku temu i to całkiem przypadkiem, spędzając czas z dzieckiem podczas urlopu wychowawczego. Wtedy to jedna z bliskich osób stwierdziła, że powinnam rozwijać się w tym kierunku i tak właśnie zrobiłam. Pobierałam lekcje rysunku i malarstwa w Epsilon Art Gallery oraz Lab2Art w Loutraki jak również w Polsce w Miejskim Ośrodku Kultury w Policach. Niestety z powodu pandemii te kursy zamykano, a ja uczyłam się sama.

Aniu skąd bierzesz pomysł na obraz?
To raczej spontaniczne. Gdy coś zobaczę i spodoba mi się to, to bardzo chcę to namalować. Nie chodzi tu tylko stricte o miasta, ale również o zjawiska pogodowe, przyrodnicze, to co wzbudza ciekawość ludzką i zainteresowanie. Czasem też wpadają mi do głowy pomysły na abstrakcje. Lubię również poeksperymentować.

Czy na powstanie obrazu mają wpływ Twoje emocje i uczucia czy jedynie piękno natury?
Piękno natury w rzeczy samej jest zachwytem, ale także emocje. Myślę że te dwie rzeczy łączą się ze sobą. Staram się jednak by mój obraz był oryginalny, niepowtarzalny i ciekawy. Chcę by widz potrafił się na nim skupić, by przyciągał uwagę. Dlatego też staram się by moje obrazy nie były nudne czy powierzchowne. Sama też nie lubię tych doznań. Podsumowując, myślę że moje obrazy to sama ja. Nawet malując Grecję to nic innego jak moja miłość do Grecji.

Pewnie to pytanie nie jest Ci obce, jednak muszę zapytać: jaka historia kryje się za Twoim przyjazdem do Grecji?
Pierwszy raz do Grecji przyjechałam turystycznie i zakochałam się i to nie tylko w tym kraju. Tak, mój mąż jest pół grekiem pół belgiem i całe życie mieszkał w Grecji. Ja do niego dołączyłam.

Jak Grecja wpływa na Twoją twórczość?
Bardzo dobrze. Poza tym, że inspiruje mnie swoim pięknem przyrody, kultury historii, klimatem, to również muszę przyznać że nie brakuje tu ani warsztatów zajęciowych ani dobrze wyposażonych sklepów w artykuły malarskie. Wszak Grecja to również kolebka artystów.

Dlaczego akurat Grecja jest tematem przewodnim Twoich obrazów?
Nadal mnie fascynuje, nadal jest dla mnie nieodkryta i co rusz doświadczam tu nowych miejsc, zwyczajów. Stale mnie ciekawi a czasem intryguje. Za każdym rogiem są piękne widoki.

Z czego jest Pani dumna, jakie jest największe Twoje osiągnięcie artystyczne?
Najbardziej jestem dumna z czasu, bo to rzadko się zdarza żeby po roku malowania właściwie w większości czasu przy samodoskonaleniu, móc wystawiać swoje obrazy na aukcjach za pośrednictwem galerii czy w mieć własną wystawę. Ciekawi mnie zatem jak będę malować np. za 5 lat? Co do moich największych osiągnięć to jest to Wystawa w Galerii Literackiej przy Bibliotece Miejskiej w Policach oraz powodzenie na aukcjach sztuki. Cieszy mnie, że popularny i szanowany portal Onebid.pl wyróżnił moje 2 prace.

Czy są malarze, których twórczość uważasz za szczególnie inspirującą?
Uwielbiam twórczość Moneta i Van Gogha w rzeczy samej! Zdaje sobie sprawę ze mój styl jest zupełnie inny (a właściwie to nadal szukam swojego stylu) i nie ma co porównywać się z mistrzami. Nawet nie staram się ich naśladować. Chcę iść swoją drogą, niemniej jednak uwielbiam ich twórczość!

Kto jest odpowiedzialny w życiu młodego człowieka za to, by ten odkrył swój wrodzony dar?
Myślę, że sam zainteresowany. To trzeba kochać, bo kiedy malarstwo staje się pasją reszty można się nauczyć. Oczywiście ważną rolę odgrywają tu rodzice – należy wspierać i motywować młodego artystę. Moim zdaniem bardzo czujni i odpowiedzialni powinni być również nauczyciele plastyki. Słyszałam, że w Grecji ten przedmiot ma zostać zniesiony. Nie wiem na ile to prawda, ale to straszne!

Kiedy jest najlepszy czas na rozwój artystycznych pasji, czy każdy etap w życiu człowieka jest odpowiedni?
Oczywiście! Jeśli się tylko tego chce i ma wystarczająco dużo czasu!

W jaki sposób Pani ewoluuje, rozwija się w obszarze artystycznym, i jak to się odbija w obrazach, które tworzysz?
Szczerze mówiąc, choć widzę swój postęp to trudno mi wytłumaczyć, dlaczego tak się dzieje. Wystarczy porównać prace z początkowego okresu malowania z tymi, które maluję dziś. Myślę, że najważniejsze jest codzienne ćwiczenie ręki, czyli rysowanie, malowanie. Równie ważna jest codzienna nauka obserwacji, poznawanie nowych stylów, technik, eksperymentowanie…

Wiele osób, które mają talent, tworzy „do szuflady”, bojąc się oceny innych. Czy istnieje sposób na przezwyciężenie tego rodzaju obaw?
Rozumiem to uczucie, znałam je i nadal mam obawy co do opinii i krytyki. Polecam na początek pokazanie się w grupach amatorskich bądź wśród znajomych. A co ja mowie? Do odważnych świat należy! Trzeba zaryzykować, a spotkaną krytykę potraktować jako lekcje. Poza tym trzeba mieć świadomość, że gusta ludzkie są rożne. To co się podoba jednym nie musi się podobać innym i odwrotnie. Myślę, że każdy znajdzie swojego odbiorcę. Nawet mistrzowie mają swoich zwolenników jak i przeciwników. Co do mnie, nie raz miałam wątpliwości czy kontynuować malarstwo czy nie. Nie mniej jednak nie potrafię bez tego żyć i żadna krytyka nie jest w stanie zabić mojej pasji. Maluję, bo kocham to robić!

Z jakim odbiorem spotyka się Twoja twórczość wśród Greków?
Początek mojej twórczości rozpoczął się w Grecji. Wówczas mój poziom twórczy wyglądał nieco inaczej. Moja pierwsza, skromna wystawa odbyła się w Theonogos studio fotografii w Loutraki. Kilka moich obrazów brało udział w Aukcji Charytatywnej dla bezdomnych zwierząt Kalokairino Filozoiko Bazari Loutraki. W obecnej chwili z moją twórczością poznają się greccy znajomi poprzez moja stronę na facebooku: Anna Van Brussel Gallery oraz w licznych greckich grupach na portalach społecznościowych. Spotykam się z miłymi opiniami. Myślę, że poza znajomymi to w Grecji mnie nie znają. Wcale się temu nie dziwię, nadal uczę się greckiego, a to trochę komplikuje sprawę. Mam jednak propozycję wystawy w Agrilides (Αγριλιδες) Gallery w Atenach i postaram się do końca roku wystawić tam moje prace.

rozmawiała: Marzena Mavridis
zdjęcia: archiwum prywatne