Gościem dzisiejszego wywiadu jest Anna Laudanska autorka mojej ukochanej książki „Chalepianka”. Dla wszystkich fanów Hellady, nie tylko Krety, polecam na zimowe wieczory tę pozycje, zapewniam, że wniesie ona wiele autentycznego klimatu i powiewu greckości w najpiękniejszej formie. Książka będzie także idealnym wprowadzeniem przed wakacyjnymi wyjazdami.

Aniu długo Ci kazałam czekać na pytania jakie przygotowałam do naszego wywiadu. Jak się okazuje nie było to takie proste. Niby wiele się o Tobie dowiedziałam z książki, śledzę Twoją ścieżkę zawodową, podglądam, jak spełniasz marzenia i pięknie żyjesz. Kilka razy rozmawiałyśmy w różnych momentach życia…ale pewnych tematów nie chciałabym dotykać. Pomyślałam, że mimo wszystko jak nie zacznę od „Chalepianki” to nie będzie dobrego wprowadzenia. Większość osób zainteresowanych Grecją może Cię kojarzyć właśnie z książki jaką napisałaś. Dlaczego opisujesz akurat Kretę zachodnią?
Powód przyziemny, może i romantyczny. Przeprowadziłam się ze względów osobistych. Sporo czasu z mężem (jeszcze wtedy nie mężem) ciągnęliśmy tzw. „związek na odległość” i w końcu ktoś musiał podjąć decyzje przeprowadzki, ale oparta na wspólnej odpowiedzialności. Stąd decyzja była wspólna, bardziej pragmatyczna z wielu względów. Mąż miał sporo doświadczenia jak życie wygląda w innych krajach. Wiele lat mieszkał w Stanach, pomieszkiwał w Kalifornii. Zawierzyłam jego intuicji, dorzuciłam mój pragmatyzm – analizując chociażby fakt, że ja szybciej nauczę się greckiego niż on polskiego, i ze chyba łatwiej mi przyzwyczaić się do greckiej sałatki niż jemu do polskich flaków. 😊
Ale na serio – nigdy nie marzył mi się dom z widokiem na morze, mieszkanie na Krecie. Gdzieś był taki pomysł, że może na chwile wyjechać za granice, zobaczyć, doznać czegoś innego, ale żeby na stałe, na Kretę, na słoneczną wyspę, tak sprecyzowanej wizji na horyzoncie nie było.

20 lat temu, tego typu podejście, że trzeba zwolnić, slow food, slow motion i w ogóle zen, nie było tak spopularyzowane. No przynajmniej ja się w takim środowisku nie chowałam i nie dorastałam.
Dzisiaj sporo ludzi ciągnie, tęskni za Kreta, bo mają wrażenie (i rzeczywiście tak jest na wielu poziomach życia – jak się ma za co żyć!), że tutaj się żyje zdrowiej, wolniej, ma się więcej czasu na kontemplacje życia.
Powiem szczerze, że ja takiego podejścia po 15 latach na wyspie, dopiero dzisiaj się uczę!

Zapewne miałaś okazję dobrze poznać i poczuć charakter ludności i klimat miejsc na wyspie. To już tyle lat…
Ja tu mieszkam, oddycham tą rzeczywistością. Zwiedzanie to jedno a życie to drugie. Pewnie, że zwiedzam, szukam nowych miejsc – to także część mojej pracy. Ale poza pracą sama jestem ciekawa i nie zawsze mam ochotę się dzielić ze wszystkimi tym co odkryłam i dlaczego uważam, ze jest to wyjątkowe czy specjalne miejsce (powiedzmy mam tez sporo egoizmu w sobie! 😊). Są miejsca, które jak najdłużej chce zachować dla siebie lub pokazuje osobom bardzo mi bliskim. Każdy z nas ma swoje tajemnice i chroni oazy spokoju.
Nie mam zawsze na wszystko czasu tak jak bym chciała, ale wyznaczam sobie cele i „kręcę” się po wyspie. Od kilku lat staram się też zwiedzać inne greckie wyspy: Santorini, Milos, Ios, Amorgos, Naxos – Greckie wyspy są przepiękne i wyjątkowe. 😊 Na Krecie mam swoje ulubione „spoty” i lubię tam wracać; nie zawsze ze względu na krajobraz, ale i ludzi, jedzenie. Jestem stabilna w swoich uczuciach. 😊 Jak mi się knajpa czy miejsce spodoba to mogę tam jeździć, chodzić do upadłego i wcale mi nie tęskno, nie mam ciśnienia, że gdzieś, coś mnie omija i muszę to odhaczać na liście „do zrobienia”.

Naszą ukochaną częścią Krety są góry, z uwagi na klimat kreteńskich wiosek położonych już nawet kilkaset metrów od morza i zachwycające, jeszcze wciąż dzikie południe. Z perspektywy kilkumiesięcznej rozłąki strasznie tęsknie do tych miejsc.
No, bo Krety nie ma bez gór. W sumie to w tych górach kumuluje się cała folkowa tradycja, tradycyjne jedzenie, obyczaje. Koncept plaży, nadmorskiego życia to wymysł współczesny, świeża sprawa. 😊

Tęsknisz za Polską?
Zawsze, ale od śmierci mojego taty to się spotęgowało. Przynajmniej 2 razy do roku staram się być u mamy! Polska to dla mnie bliska rodzinna, czas wytchnienia, moment wyciszenia, smaków za którymi tęsknie (przeważnie zimą, bo trudno tęsknić za pierogami z kapustą w upał 40 stopni, przyznasz!? 🙂
Polska jest dla mnie też ważna, bo chce ją zaszczepić mojej córce. Ona już tak tego sentymentalnie nie odczuwa, ale myślę, że te nasze wieloletnie wyjazdy do Polski ją zmieniają, dają jej poczucie wyboru w życiu, wypełniają tzw. „słowiańską dusze”.
Śmieszne, bo sama z siebie mówi, że nazywa się Laudanska – Markakis, chociaż ja nigdy do takich formalności nie przywiązuje wagi, a już by mi do głowy nie przyszło, żeby dziecku jakieś dwuczłonowe nazwisko budować.

Aniu zawodowo zajmujesz się organizacją ślubów/wesel na Krecie. Pamiętam, kiedy jeszcze z narzeczonym, zastanawialiśmy się nad ślubem w Grecji…niestety przerosła nas właśnie organizacja i sprawy logistyki z naszą rodziną. Jednak temat odnowienia przysięgi nadal aktualny 🙂 Ponadto zbliżają się Walentynki, być może wśród czytających są osoby marzące o tym wyjątkowym dniu właśnie na Krecie.
Serdecznie zapraszam, ale nie namawiam. To nie są tanie rzeczy, żeby to zorganizować z gustem i sensownie. Taka jest rola i cel mojej agencji. Jako firma grecka, jako osoba znająca rynek, język grecki, jestem w stanie wiele rzeczy zorganizować, objaśnić, tak, żeby para uniknęła zbędnych niespodzianek. To nie są rzeczy łatwe, bo najtrudniej jest jak się ma do czynienia z dużą ilością osób, bez względu na narodowość.😊
Myślę, że zatrudniając agencje, ale taką wiarygodną, na miejscu, wszystko będzie łatwe i spokojniejsze. Wszystko zależy czego się oczekuje, jakie się chce osiągnąć efekty i jaki budżet przeznaczyć.
Ja sama często zatrudniam dla własnych osobistych potrzeb pośredników. Jeśli są to rzetelne osoby, profesjonaliści to jeszcze na tym zaoszczędzę: i pieniądze, i czas.
Kreta jest cudowna na śluby, na imprezy, na inwestowanie we wspomnienia. To duża i bogata wyspa. Jest co robić, świetne jedzenie, ludzie sympatyczni, ciepli.
Jest jednak tez sporo „brzydactwa” i trzeba wiedzieć, gdzie się udać, co zamówić, żeby wszystko połączyło się w całość.

Czy obserwujesz tendencje wzrostowe, czy wręcz przeciwnie, jeśli chodzi o statystyki ślubów? Czy są to raczej małżeństwa mieszane narodowościowo, czy obustronnie Polacy, którzy w pięknych okolicznościach natury chcą zawierać związki małżeńskie?
Śmiesznie zabrzmi, ale wszystkiego po trochu. Małżeństwa mieszane, ludzie z całego świata.
Polaków jako klientów mam niewielu, ale jakoś w ostatnim okresie pojawiło się kilka zapytań i jestem przeszczęśliwa. Ja sobie życzę, żeby Polacy, bo na to zasługują, wyszli z tego „marazmu” pierwszego bogactwa, bo na samochód ich stać, bo kredyt jakoś spłacają, bo jeżdżą za granice 3-4 razy do roku (ci co zamożniejsi).
Myślę, że jesteśmy na dobrej drodze, żeby się nasycić tymi materialnymi zasobami i zacząć inwestować we wspomnienia, w doświadczenia.
My jesteśmy romantycznym narodem, tylko nam trochę rzeczywistość przeszkadzała przez te kilkadziesiąt lat 20 wieku.

Little Mimosa…czy apartament jaki proponujesz w Chalepie często jest zajmowany przez nowożeńców? To raczej nie jest propozycja na pobyt rodzinny, z uwagi na kameralność miejsca i klimat. Mam racje?
Mimosa to nie apartament. To domek, wolno stojący z ponad stuletnią historią. Jest położony na tzw. Osiedlu tureckim, które, jak nie trudno się domyślić, zostało założone jeszcze w czasach tureckiej okupacji.
To zabawne, że to piszesz, że nie na pobyt rodzinny, bo pokazuje, jak się wszyscy przestrzennie „rozbestwiliśmy” przez ostanie lata i że jak rodzina to muszą od razu być baseny, infrastruktura itp. Dodam, że mamy Wi-Fi, więc nie jest źle😊
Wyobraź sobie, że domek odkupiliśmy od rodziny mojego męża, gdzie przez wiele lat na ok 40 metrach kwadratowych mieszkała rodzina: babcia i dziadek mojego męża i pięcioro rodzeństwa, ich dzieci. 7 osób w sumie, a dziś wynajmujemy dom dla 3 osób: dorosłych lub malej, nuklearnej rodzinki z jednym dzieckiem.
Okolica jest spokojna, ale blisko centrum. Do morza 15 minut piechotką. W okolicy mnóstwo kawiarni, restauracji, supermarket, piekarnia, sklep rybny (ile osób ma w Polsce obok sklep rybny, gdzie rano można zamówić grillowaną rybę?).
Zapraszam do nas: www.littlemimosa.gr. Lepiej samemu się przekonać i poczuć klimat.

Jakie są Twoje dalsze plany, czy marzenia uznajesz za spełnione i cieszysz się spokojnym życiem, czy gdzieś tam wyznaczyłaś sobie kolejne cele?
O Matko! Przestraszyłam się, że się mnie pytasz o emeryturę. Żart!
Mam mnóstwo marzeń, pragnień, nowych planów, pomysłów.
Ja nie należę do typu leniuszka i sama sobie wyrzucam, że powinnam sobie dawać więcej czasu jak lata lecą, ale zawsze coś mnie goni, jakaś nowa myśl dopada.
To co ważne, zaczęłam bardziej szanować swój czas, eliminować ludzi w moim życiu, którzy wyciskają moją energie, celowo lub nie i „podcinają” mi skrzydła. W takim podejściu pomaga mi moja rodzinna, wspiera mąż, mama, brat i kilku oddanych i kochanych przez lata przyjaciół, bo wiedzą, że często jestem „za dobra” a ludzie to wykorzystują.
Na przyszłość i to niedaleką – mam piękny, nowy projekt na „tapecie”, ale będę się chwaliła, jak wszystko skończę i zapnę na ostatni guzik. To dla mnie kolejny etap spełnienia się jako człowiek, żona, matka i pomimo, że się wszystko opóźnia, jakoś myśl o tym projekcie budzi we mnie wewnętrzny spokój.
Ja lubię być w ciągłym ruchu i myślę, że często za dużym ruchu jak na moje zdrowie. To, że los rzucił mnie na wyspę, to nie przypadek. Jakieś przeznaczenie, siła, która wie, że trzeba mi narzucić wolniejszy tryb życia i sprzyjające temu środowisko.

Będzie kolejna książka?
Myślę i chce wierzyć, że będzie. Teraz sporo czytam, chłonę.
Pewnie będzie jeszcze coś o Krecie, ale marzy mi się inna niż turystyczno-popularna forma. Na razie brak mi wewnętrznego spokoju i klarownego umysłu, ale i pomysłu, do którego sama będę przekonana. Ja się nie lubię rozdrabniać. Jak usiądę to napisze.

Dziękuje, że o mnie pomyślałaś i że mogłyśmy sobie tak wirtualnie pogawędzić.

rozmawiała: Agnieszka Smolińska – Mikos, miłośniczka Grecji, poświęca każdą wolną chwilę na poznawanie kultury, historii, ale jej życiową pasją są kulinaria z umiłowaniem kuchni greckiej.

zdjęcia: archiwum prywatne