Na fali odbywających się w Polsce protestów doszło do aktów wandalizmu w Atenach. Nieznani sprawcy postanowili odreagować swoje niezadowolenie na budynkach związanych z polską wspólnotą parafialną w stolicy Grecji.

W odpowiedzi na zaistniałą sytuację, przedstawiamy stanowisko o. Marcina Barana, jezuity, przedstawiciela polskiej wspólnoty parafialnej w Atenach.

„Od ponad tygodnia docierają do nas z Polski echa protestów, które zostały wywołane przez wyrok Trybunału Konstytucyjnego z 22. października bieżącego roku. Jednak w zeszłym tygodniu konkretne wyrazy tych protestów dotarły do Aten. Z początkiem tygodnia na ogrodzeniu kościoła i domu jezuitów przy ulicy Smyrnis 27 ktoś napisał „piekło kobiet” w języku polskim i greckim. Napisy pojawiły się w nocy i zostały na drugi dzień usunięte. Nie dało to komuś spokoju, ponieważ w piątkową noc sporządzono kolejne napisy oraz został obrzucony farbami sąsiadujący z kościołem dom, w którym znajduje się tzw. Centrum Arrupe. Nie zamierzam wchodzić w dyskusję na temat słuszności samych protestów. Chciałbym natomiast przybliżyć wszystkim, a szczególnie autorom wspomnianych napisów, szerszy kontekst całej sprawy.

Jeśli chciałbym doszukać się jakiegoś głębszego sensu w pomalowaniu ogrodzenia kościoła Serca Chrystusa Zbawiciela w Atenach czy znajdującego się obok niego domu, to uznałbym, że jest to wyraz protestu przeciw zaangażowaniu polskich biskupów w politykę. Chciałbym, żeby tak było, a nie na przykład, że jest to po prostu przejaw głębokiej niechęci wobec Kościoła katolickiego i co za tym idzie wobec katolików. Na tego typu motywację wskazuje niestety wiele spośród sporządzonych po 22. października napisów na kościołach, krzyżach, czy innych miejscach kojarzonych z katolicyzmem. Można się nie zgadzać ze światopoglądem katolickim, ale żeby wyrażać to poprzez niszczenie budynków kościelnych? Może ktoś z autorów napisów byłby na tyle odważny, żeby podać swój adres. Może jakiś katolik chciałby napisać farbą na jego drzwiach lub oknie co myśli o podobnych zachowaniach? Dobrze, jeśli nie na jego prywatnej siedzibie, to przynajmniej na budynku drogiej mu instytucji? Oczywiście, to byłoby wejście w logikę „oko za oko, ząb za ząb”, co nie jest zgodne z Ewangelią. Ale taki eksperyment myślowy ukazuje powagę sytuacji.

Jeśli autorzy napisów na ogrodzeniu kościoła Serca Chrystusa Zbawiciela w Atenach i czerwono-czarnych plam na elewacji obok niego chcieli zamanifestować swoją niechęć do katolicyzmu i wszelkiej działalności Kościoła katolickiego, także greckiego i międzynarodowego, to osiągnęli swój cel. Jeśli chodziło im o sprzeciw wobec pewnych działań Kościoła katolickiego w Polsce, to zupełnie pomylili adres. Kościół Serca Chrystusa Zbawiciela w Atenach nie podlega bowiem w najmniejszym stopniu jurysdykcji polskich biskupów. Jest on siedzibą greckiej parafii należącej do archidiecezji ateńskiej, będącej pod opieką greckich jezuitów podlegających przełożonemu Francuskojęzycznej Prowincji Zachodnioeuropejskiej. Proboszczem parafii jest Grek pochodzenia koreańskiego, o. Petros Hongk SJ. Parafia ta i kościół od początku lat 80. ubiegłego wieku gości polskich katolików, których duszpasterstwem zajmują się gościnnie jezuici z Prowincji Polski Południowej. Polscy biskupi nie mają w naszym kościele wiele do powiedzenia.

Jeśli chodzi o dom znajdujący się obok kościoła mieści on tzw. Centrum Arrupe. Mieści się w nim świetlica środowiskowa dla dzieci i młodzieży imigrantów czy uchodźców z ok. 40. krajów. Zapewniona jest im tutaj pomoc w nauce, różnego typu rozwijające zajęcia pozalekcyjne oraz posiłki. W ostatnim czasie większość z nich pochodzi z rodzin muzułmańskich. Napisy i plamy farby na ogrodzeniu kościoła i elewacji sąsiadującego z nim budynku zostały usunięte najszybciej jak to było możliwe dzięki energicznemu działaniu o. Petrosa – nie tylko proboszcza parafii Serca Chrystusa Zbawiciela, ale także dyrektora Centrum Arrupe. Dlaczego? Proszę się domyślić. Podpowiem, że wcale nie chodziło mu o reakcje Polaków.”

W minioną sobotę na placu Syntagma odbył się protest, o którym informowaliśmy na łamach „Polonoramy”. Jego organizatorzy stanowczo potępiają akty wszelkiego wandalizmu i odcinają się od powyższych wybryków, o czym świadczy pokojowy charakter zgromadzenia w neutralnym miejscu w centrum Aten.

Jako redakcja „Polonoramy”, portalu skupiającego Polonię grecką, mamy nadzieję, że podobne akty wandalizmu nie będą miały miejsca w przyszłości. Choć różnimy się w poglądach, zwyczajach, wyznaniu czy stylu życia, łączą nas wspólne polskie wartości. Szanujmy je i siebie nawzajem, skupiając się na tym co nas łączy, a nie dzieli.