Warszawa, 5–6 grudnia 1981. Bronisław Geremek przemawiający podczas II Walnego Zebrania Delegatów NSZZ „Solidarność” Regionu Mazowsze w gmachu Politechniki Warszawskiej. Fot. Ośrodek KARTA / Independent Polish Agency (IPA)

Pod koniec listopada gen. Wojciech Jaruzelski ogłasza wniesienie do Sejmu projektu ustawy wprowadzającej nadzwyczajne ograniczenie swobód obywatelskich oraz prowizorium systemowego, zakładającego znaczne podwyżki cen. Obradujące w Radomiu Prezydium Komisji Krajowej NSZZ „Solidarność” zapowiada 24-godzinny strajk generalny w razie uchwalenia specjalnych pełnomocnictw dla rządu, a w razie ich zastosowania – bezterminowy strajk powszechny. Potajemnie przygotowane przez SB nagrania z tego posiedzenia emitowane są w środkach masowego przekazu. W odpowiedzi na zbrojną pacyfikację strajku w Szkole Pożarnictwa pojawia się inicjatywa wielkiej demonstracji przeciwko przemocy. 11 grudnia w Warszawie rozpoczyna się przewidziany na trzy dni Kongres Kultury Polskiej. W tym samym czasie w Gdańsku zbiera się Komisja Krajowa, by potwierdzić stanowisko uchwalone w Radomiu. W nocy z 12 na 13 grudnia członkowie KK zostają zatrzymani w związku z wprowadzonym stanem wojennym.

Z obrad Prezydium Komisji Krajowej NSZZ „Solidarność”:
Patrycjusz Kosmowski, członek KK z Regionu Podbeskidzie:

Konfrontacja. […] Czy się nam podoba, czy nie, do niej dojdzie i teraz trzeba się zastanowić: czy my w ogóle jako kraj jesteśmy do tej konfrontacji przygotowani? Strajk generalny można wywołać w ciągu pół godziny, bo to jest żaden problem […]. Co dalej? Strajkujemy, ale o co i co mamy tym strajkiem osiągnąć, tego jeszcze nikt nie powiedział. […]
Karol Modzelewski, członek KK z Regionu Dolny Śląsk:
My po prostu musimy zrobić dwie rzeczy. Po pierwsze, musimy im jasno powiedzieć, że bój to będzie ich ostatni, i to jest sprawa tego strajku, którego tu odpuścić… groźby strajku, jeżeli nastąpi ten stan wyjątkowy – której tu odpuścić nie wolno i to musi być w uchwale. I drugie: musimy wytłumaczyć, na czym polega nasza polityka.
Radom, 3 grudnia 1981
[Radom – 3 grudnia 1981. Zapis fragmentów spotkania radomskiego, „Krytyka” nr 21/1986]

Ze Stanowiska uchwalonego przez Prezydium KK:
Rząd zaskoczył Związek, wnosząc do Sejmu projekt tzw. prowizorium systemowego, które godzi w podstawowe interesy ludzi pracy. W okresie negocjacji władze nasiliły akcje represji antyzwiązkowych […]. Co więcej, VI Plenum KC PZPR postanowiło przeforsować w Sejmieustawę o środkach nadzwyczajnych, utrzymując treść tej ustawy, która zaważyć może na losach Polski, w tajemnicy przed narodem. Rozmowy o porozumieniu narodowym wykorzystane zostały przez stronę rządową jako parawan osłaniający przygotowania do ataku na Związek. W tej sytuacji dalsze pertraktacje na temat porozumienia narodowego stały się bezprzedmiotowe.
Radom, 3 grudnia 1981
[„Tygodnik Solidarność”, nr 37/1981]

Plakat nawiązujący do wprowadzenia stanu wojennego. Ze zbiorów Ośrodka KARTAPlakat nawiązujący do wprowadzenia stanu wojennego. Ze zbiorów Ośrodka KARTA

Jacek Kuroń, doradca Komisji Krajowej NSZZ „Solidarność”:
Nazajutrz ze zdziwieniem usłyszeliśmy w radiu nagrane ukrytym mikrofonem, mocno spreparowane fragmenty radomskiej dyskusji. Dzięki sztuczkom montażu brzmieliśmy jak wściekłe psy, a nie jak ludzie, którzy szukają sposobów ratowania kraju.
[Jacek Kuroń, Jacek Żakowski, PRL dla początkujących, Wrocław 1999]

Andrzej Mieczkowski, nauczyciel, w dzienniku:
Radio i telewizja nadawały dziś kilkakrotnie nagrania z Radomia. Nagrania dokonano w sposób tajny, jego jakość jest bardzo zła, ale ma wartość dokumentu. Ton i treść wypowiedzi przywódców „Solidarności” są dla mnie wprost przerażające. Można powiedzieć, że była to narada sztabowa przed ostatecznym rozprawieniem się z władzami.
Tuchola, 4 grudnia 1981
[Karnawał z wyrokiem. Solidarność 1980-81, Warszawa 2005]

Jacek Kuroń:
Umówiliśmy się na wieczór w gronie warszawskich członków Komisji Krajowej u Janusza Onyszkiewicza. […] Rozmawialiśmy o tym, że w Warszawie bardzo jest potrzebna odpowiedź na akt terroru, jakim było wzięcie strażaków siłą, że ludzie są przestraszeni i że trzeba to odblokować. Ktoś rzucił pomysł, żeby zrobić masową demonstrację uliczną pod hasłem „Przeciw przemocy”. Bardzo mi się ten pomysł podobał. Pochód, zorganizowany przez „Solidarność”, byłby olbrzymi i musiałby zrobić wrażenie zarówno na władzach, jak na samych uczestnikach.
Warszawa, początek grudnia 1981
[Jacek Kuroń, Gwiezdny czas. „Wiary i winy” dalszy ciąg, Londyn 1991]

Jurij Andropow, członek Biura Politycznego KC KPZR, na posiedzeniu:
Rozmowy z Jaruzelskim wskazują na to, że nie są oni zdecydowani na wprowadzenie stanu wojennego. […] Chciałbym podkreślić, że Jaruzelski dość natarczywie wysuwa żądania ekonomiczne i uzależnia przeprowadzenie operacji X od naszej pomocy gospodarczej, […] stawia również pytanie choć nie wprost o pomoc wojskową […]. Nie zamierzamy wprowadzać wojsk do Polski. To jest właściwe stanowisko i powinniśmy stać przy nim do końca. Nie wiem, jak rozstrzygnie się sprawa, ale nawet jeśli Polska dostanie się pod władzę „Solidarności”, to będzie to tylko tyle. […] Jeśli zaś przeciw ZSRR zwrócą się kraje kapitalistyczne, które już zawarły między sobą w tej sprawie porozumienie, opatrzone rozmaitymi ekonomicznymi i politycznymi sankcjami, będzie to dla nas bardzo niebezpieczne. Musimy troszczyć się o nasz kraj, o wzmocnienie Związku Radzieckiego. To dla nas sprawa najważniejsza.
Moskwa, 10 grudnia 1981
[Władimir Bukowski, Moskiewski proces. Dysydent w archiwach Kremla, Warszawa 1998]

Jacek Kuroń:
Sądziłem, że będzie interwencja i wkroczą sowieckie wojska. Taki zresztą nastrój panował wśród ogółu działaczy „Solidarności”. Mówiło się: „Kopsnij szluga, odkopsam ci na Kołymie”.
Warszawa, grudzień 1981
[Jacek Kuroń, Gwiezdny czas…]

Jan Józef Szczepański, prezes Związku Literatów Polskich, w przemówieniu otwierającym Kongres Kultury Polskiej:
Spotkałem się z opinią, że Kongres będzie przypominał koncert okrętowej orkiestry na pokładzie „Titanica”. W tym porównaniu, bardzo pesymistycznym, są pewne cechy prawdopodobieństwa.
Warszawa, 11 grudnia 1981
[Kongres Kultury Polskiej 11–13 grudnia 1981, Warszawa 2000]

Mieczysław Rakowski, wicepremier, w dzienniku:
Dziś rano udałem się na Kongres Kultury Polskiej. Imprezę zorganizował Komitet Porozumiewawczy Stowarzyszeń Twórczych i Naukowych. Podtekst opozycyjny jest wyraźny. Na otwarciu obecny był także [Hieronim] Kubiak i [Józef] Tejchma. Siedliśmy w drugim rzędzie. Był także biskup [Władysław] Miziołek z Warszawy. Księża są teraz wszędzie. Powitano nas bezosobowo. Przed wejściem na salę rozmawiałem z prof. [Klemensem] Szaniawskim. „Jest pan przygnębiony” – powiedział. „Tak – odpowiedziałem – ponieważ mam takie przeczucie, że kończy się nasza wspaniała odnowa”.

Po powrocie do URM sekretarka powiedziała mi, że oczekuje mnie generał. Natychmiast poszedłem do jego gabinetu. Był tam [Stefan] Olszowski. „Czekaliśmy na towarzysza premiera” – powiedział. Rozpoczęło się posiedzenie. WJ oświadczył: „Zbliżamy się do dnia X. Sytuacja polityczna w kraju rozwija się w niebezpiecznym kierunku. Zbliżamy się nieubłaganie do ostatecznego rozstrzygnięcia”. Wymienia przykłady agresywności „S”: usuwanie partii z zakładów pracy, tworzenie bojówek, wyraźne dążenie do przejęcia władzy i zapowiedź masowego mityngu 17 grudnia, co grozi wielkim nieszczęściem. Mamy za mało czasu również dlatego, że topnieją nasze szeregi. Znajdujemy się w roli boksera zapędzonego do narożnika. Jedynym wyjściem jest uprzedzenie działań „S”.
Warszawa, 11 grudnia 1981
[Mieczysław Rakowski, Dzienniki polityczne 1981–1983, Warszawa 2004]

Zbigniew Bujak, członek Prezydium Komisji Krajowej:
Wówczas żyliśmy w takim napięciu i każdy dzień przynosił jakieś złe bądź nieprzyjazne wiadomości, że myśmy na te sygnały wręcz zobojętnieli. Pamiętam, jak koledzy przynieśli do Regionu trzy dni przed Komisją Krajową w Gdańsku plakat z obwieszczeniem stanu wojennego.
[…] Nie zrobił on na nas wielkiego wrażenia.
Warszawa, grudzień 1981
[Janusz Rolicki, Zbigniew Bujak: Przepraszam za „Solidarność”, Warszawa 1991]

Krzysztof Czabański, dziennikarz, w „Tygodniku Solidarność”:
Władza może pokazać swoje zdecydowanie. Na skrzyżowaniach staną czołgi, patrole policyjne i wojskowe wyroją się na ulicach. Ale karabin nie zastąpi reformy gospodarczej ani nie zapełni pustych półek w sklepach. Karabin w ogóle niczego sensownego nie załatwi.
Warszawa, 11 grudnia 1981
[„Tygodnik Solidarność” nr 37/1981]

Gdańsk, 12 grudnia 1981. Lech Wałęsa podczas obrad Komisji Krajowej NSZZ „Solidarność” w Stoczni Gdańskiej. Fot. Zbigniew Trybek / Ośrodek KARTA

Jacek Kuroń:
Przez całą sobotę 12 grudnia, w czasie, gdy na sali trwała dyskusja, dochodziły do nas corazbardziej alarmujące wieści. […] od dziewczyn z obsługi technicznej dowiedziałem się, że przerwane jest połączenie telefoniczne. Chwilę wcześniej Olek Hall i Jacek Taylor mówili, że do domów działaczy opozycji przedsierpniowej przychodziła milicja. […]

Poszedłem do Wałęsy. Wiedział nie mniej niż ja.
– Chyba musimy poinformować o tym wszystkich ludzi – zaproponowałem, czy może
spytałem raczej.
– To chyba psychologiczne – powiedział Lech. – Nie ma co robić paniki. A i tak, gdyby to była prawda, to nic tu razem postanowić nie możemy.

Po sali przechadzał się Andrzej Gwiazda z odbiornikiem radiowym przy uchu. Łapał nadawany przez podsłuchy milicyjne przebieg naszych obrad. Fakt, nic tu nie możemy razem poradzić. Wydawało się, że wszyscy wszystko wiedzą i teraz już tylko godnie chcą wytrwać do końca.
Gdańsk, 12 grudnia 1981
[Jacek Kuroń, Gwiezdny czas…]

Krzysztof Czabański:
Podczas obrad KK, Konrad Marusczyk, sekretarz gdańskiego Zarządu Regionu, zadzwonił do wojewody Kołodziejskiego z pytaniem, co mają oznaczać ruchy wojska i policji. „Ach, to nic, nic – uspokajał wojewoda – to tylko milicja przeprowadza akcję «Pierścień-3», wymiatanie melin itp. To tylko to”. – „A przy którym numerze nas zwiniecie? – zażartował Marusczyk – Pierścień piętnaście czy dwadzieścia?”
Obaj się zaśmiali i odłożyli słuchawki.
Gdańsk, 12 grudnia 1981
[Krzysztof Czabański, Pierwsze podejście. Zapiski naocznego świadka, Warszawa 2005]

Jan Małobęcki, członek Komisji Krajowej:
Po przegłosowaniu ostatniego wniosku na sali obrad rozpoczął się jakiś dziwny, niezrozumiały pośpiech przy wstawaniu od stołu obrad. Czuło się podświadomie jakąś groźbę […]. Ostatnie słowa, jakie usłyszano od Lecha Wałęsy, to: „Nie spieszcie się tak. Telefony i teleksy są już odcięte”.
Gdańsk, 12 grudnia 1981
[Jan Małobęcki, Od staszowskiego działacza do członka KK NSZZ „Solidarność”, Sandomierz 2001]

Realizacja Ośrodka KARTA:
Kwerendy – zespół
Wybór i opracowanie – Szymon Majcherowicz
Ikonografia – Ewa Kwiecińska
Koordynacja – Agnieszka Dębska
Organizacja – Izabela Kotapska, i.kotapska@karta.pl

Cykl „Preludium Wolności” jest dostępny na licencji Creative Commons Uznanie autorstwa 4.0 Międzynarodowa. Pewne prawa zastrzeżone na rzecz Fundacji Ośrodka KARTA. Utwór powstał w ramach zlecania przez Kancelarię Prezesa Rady Ministrów zadań w zakresie wsparcia Polonii i Polaków za granicą w 2020 roku. Zezwala się na dowolne wykorzystanie utworu, pod warunkiem zachowania ww. informacji, w tym informacji o stosowanej licencji i o posiadaczach praw.