O serach mówi i pisze się dużo, nie wszystko jest zgodne z faktami. W trosce o swoją figurę, racjonalnie i zdrowo się odżywiając nie należy unikać serów.

Dietetycy zalecają jeść dwa razy dziennie po plasterku żółtego sera, a raz na dzień zjadać łyżkę maksymalnie dwie sera białego.

Sery do niskokalorycznych nie należą, nie znaczy to, że nie powinniśmy w ogóle po nie sięgać. W zależności od gatunku ser żółty w 100g może mieć od 320 do 380 kcal, ser pleśniowy ma 350, brie- 330, parmezan- 452. Z kolei ser biały chudy w 100g ma 99 kcal, tłusty – 175, topiony- 300, feta- 215.

Najlepszy sposób na zimną płytę, to deska serów, pieczywo i owoce. Pytanie, na jaki ser postawić? Żółty ser cechuje się nie tylko większymi walorami smakowymi, zawiera także fosfor, wapń, białko i niektóre witaminy. Jego największą wada jest duża zawartość niedobrego tłuszczu pochodzenia zwierzęcego, co czyni go produktem kalorycznym. Z kolei biały ser jest bardziej dietetyczny, szybko i na długo zaspokaja głód. Niestety zawiera zdecydowanie mniej wapnia niż ser żółty- mniej więcej taką samą ilość co śledzie.

Ser biały ma więcej białka niż wapnia, co nie jest jego zaletą. Za duża ilość białka powoduje podwyższenie się kwasowości moczu, czego konsekwencją jest wpłukiwanie wapnia z naszego ciała. Wapń traktowany jest jako pierwiastek życia, niego niedobór powoduje osłabienie, dzieci mają kruche kości, kobiety zapadają na osteoporozę.

Inna kwestia relacja ceny serów do kosztów ich produkcji. Kilogram sera białego otrzymuje się z 2-4 litrów mleka, dla porównania aby otrzymać kilogram sera żółtego potrzeba ok. 10 litrów mleka. Dlaczego ceny obu serów zatem są zbliżone, trudno racjonalnie wytłumaczyć.

Na polskim rynku pojawia się coraz więcej serów i niestety produktów seropodobnych. Oscypki można kupić już niemal w każdym supermarkecie niezależnie od pory roku, a prawdziwy oscypek wytwarzany jest z mleka owczego, w okresie kiedy owce są wypasane, co ma miejsce od kwietnia do listopada. Identycznie wygląda sytuacja z bryndzą.

Kupując sery warto pamiętać i wiedzieć:
arrowsprawdź skład sera, jeśli na etykiecie jest informacja, że zastosowano do produkcji tłuszcze roślinne, lecytynę sojową, skrobię pszenną, mleko w proszku, to powinna być też informacja, że to produkt seropodobny;
arrowser ementalski nie ma nic wspólnego z ementalerem, ser parmeno to nie to samo co parmezan;
arrowsery zapakowane są często droższe od tych kupowanych na wagę, a po otwarciu szybko schną;
arrowsery wędzone w większości przypadków są „wędzone" metodą przemysłową, czyli zanurzane w aromacie wędzarniczym, oczywiście chemicznym;
arrowkupując sery do smarowania, sprawdź ich skład, unikaj tych zawierających białko sojowe, olej palmowy, sztuczne aromaty, regulator kwasowości, zagęstniki, azot;
arrowserki przeznaczone dla dzieci wcale nie są dla nich dobre, wzbogacone są o karmel, sztuczne barwniki, cukier;
arrowsery typu camembert i brie ze względu na proces dojrzewania i walory smakowe, warto kupować pod koniec ich daty ważności.

Duża różnorodność smaków i rodzajów sprawia, że chętnie jemy sery. Są dobrym źródłem białka i wapnia, ale zawierają dużo tłuszczu. Jeść czy nie jeść?

Szczególnie lubiany jest ser żółty ze względu na wyjątkowe walory smakowe. Niezależnie czy z dziurami czy bez, jest chętnie jedzony przez dzieci i dorosłych, a niektórzy nie wyobrażają sobie śniadania bez kanapki z serem. Jest dobrym źródłem białka i wapnia wzmacniającego kości . Jednak wysoka zawartość tłuszczu, a niestety często też soli sprawia, że nie powinien być jedzony w zbyt dużych ilościach. Tłuszcz z sera, nie jest „dobrym" tłuszczem, dlatego może sprzyjać podwyższeniu cholesterolu i nadwadze. Wielość zastosować żółtego sera, w tym na gorąco sprawia, że jadamy go także smażonego lub roztopionego co pogarsza sprawę.

Ser biały jadany sam, ze szczypiorkiem lub dżemem także ma wielu wielbicieli. To dobrze bo w przeciwieństwie do żółtego nie ma tyle soli i mniej jest poddawany obróbce. Pod warunkiem, że przygotowując z niego twarożek nie dodamy za dużo soli, lub jedząc na słodko- za dużo kalorycznego dżemu. Lepiej za to dołożyć świeżych owoców lub miodu.

Popularne sałatki z serem feta to chyba najlepszy sposób na spożycie tego greckiego specjału. Co prawda feta produkowana w Polsce, pochodzi z mleka krowiego a nie z owczego (bądź owczego z dodatkiem koziego) ale dodatek oliwy z oliwek i świeżych warzyw neutralizuje nieco spożycie tłuszczu. Podobnie tłusty ser mozarella podawany z oliwą, pomidorami i przyprawami takimi jak bazylia będzie lepszy niż tradycyjna kanapka białego pieczywa z żółtym serem.

Sery pleśniowe typu brie, camembert czy roquefort ze względu na charakterystyczny smak mają zwolenników jak i przeciwników. Są dobrym dodatkiem lub bazą dla gęstych słonych sosów, które choć smaczne, są niestety kaloryczne, a w połączeniu z makaronem dają prawdziwą bombę węglowodanowo-tłuszczową.

Polska może się pochwalić produkcją owczych oscypków i bryndzy. Ich walory smakowe doceniają turyści z kraju i zagranicy. Podczas intensywnego dnia spędzonego na stoku można sobie pozwolić na taki smakołyk, jednak na co dzień podobnie jak w wypadku sera żółtego wskazany jest umiar.

www.aktywni.pl



nk-widget