- Czad! Niesamowite! – zachwycała się po sztuce Monika.
- Wspaniałe! Cudowne! – wtórowała jej Aneta.
Z takimi emocjami opuszczaliśmy Odeon Heroda na Akropolu, gdzie wystawiano Antygonę.
Zresztą, chyba, nie tylko my.

Zrób to!
Są rzeczy, które w danym kraju po prostu trzeba zrobić. Nie można ich pominąć czy zbagatelizować. Bez nich nie sposób w całości poznać, albo inaczej! Nie można najpełniej poczuć się częścią jakiejś całości. Odczuć całej magii, atmosfery miejsca, w którym się znaleźliśmy.
I tak dla przykładu: w Anglii należałoby wypić filiżankę herbaty o 17.00. Na Kubie zapalić cygaro, we Włoszech zjeść pastę, we Francji – croissanta.
Tak samo w Atenach niewyobrażalne jest, aby nie pójść na sztukę! Antyczną, rzecz jasna!

Przed
Odeon Heroda może pomieścić nawet dwanaście tysięcy ludzi. Wczoraj widzowie wypełnili niemal cały amfiteatr. Bramki otwarto kilkanaście minut po 20. Pierwsze, co myśli się wchodząc na obiekt, to ogromne – WOW! Niewyobrażalne WOW! Marmurowa widownia daje świadectwo bogactwa ateńskiego dorobku antycznego. Siadając na swoim miejscu, jest się pełnym podziwu dla geniuszu architektonicznego. Zadajesz sobie pytanie: jak? Jak to możliwe, że dwa tysiące lat temu człowiek mógł zaprojektować i zbudować, coś tak, wspaniałego.
Publiczność zajmuje kolejne miejsca, powoli wypełniając teatr. A ty tylko pozwalasz działać swojej wyobraźni. Przenosisz się wstecz, jesteś w historii, jesteś jej częścią. Dwa tysiące lat temu.
Myślisz sobie, że w starożytności ludzie, tak samo, jak ty przychodzili tutaj, aby poznać sztukę. Wyobrażasz sobie siebie pomiędzy tłumem starożytnych ludzi w tunikach. I czekasz.
Na start. Na początek.

antygona

Spektakl
Kilkanaście minut po godzinie 21 wszystkie szepty i hałasy ucichły. Rozpoczęło się przedstawienie.
Antygona to niesamowity pokaz miłości. To wyraz odwagi do wyrażania sprzeciwu. Historia, która porusza serca, każdego kto pozna losy Antygony, Hajmona i Kreona. Sztuka ukazująca realia starożytnego świata. Opowieść, która stawia bohaterów przed wyborem tragicznym.

Reżyserami sztuki są Emilios Chilakis i Anolis Dounias.
Genialnie swoje role odegrali Athina Maximou, Emilios Chilakis i Michalis Sarantis. Aktorzy świetnie wyrazili emocje podczas gry. Nawet to, że sztuka wystawiana była w języku greckim, z którego potrafiliśmy wychwycić tylko pojedyncze słowa, nie przeszkodziła nam w tym, aby zachwycić się całością. Nie przeszkodziło nam to w tym żeby osiągnąć, to po co teatr został stworzony. Żeby przeżyć swoje osobiste "katharsi". Bo chyba właśnie to jest celem sztuki. Oczyszczenie, dogłębne przeżycie, próba odnalezienia siebie w rzeczywistości świata, który jak pokazuje przykład Antygony, jest brutalny i gwałtowny, a człowiek staje przed wyborami, które często okazują się tragicznymi. Po zakończonym spektaklu ma się uczucie oczyszczenia, magicznego ukojenia, po którym chcę się za przykładem Kazimierza Przerwy-Tetmajera krzyknąć: „Eviva l’arte!”

zdjęcia, tekst : Krzysztof Mlyczyński



nk-widget