Piotr Socha wywiadzie dla POLONORAMY opowieda m.in. jak ważną rolę dla ludzkości odgrywają pszczoły, o kolejnych wersjach językowych jego książki oraz radości i satysfakcji po spotkaniach autorskich z młodymi jak i nieco starszymi osobami. Zapraszamy do rozmowy!

Jest to jedna z najlepiej sprzedających się polskich książek dla dzieci na całym świecie. Czemu zawdzięcza Pan taki ogromny sukces? Jak pan myśli?
Trudno powiedzieć. Od początku wierzyłem, że warto poświęcić czas na zrobienie tej książki. Moi rodzice od 40 lat zajmowali się hodowlą pszczół, tata prowadził pasiekę, mama mu pomagała i ja czasem też. Pomysł na książkę narodził się przypadkiem, podczas jednej z rozmów szefowa wydawnictwa Dwie Siostry wpadła na pomysł, aby zrobić książkę na temat pszczół. Od początku wierzyłem, że ta książka może osiągnąć sukces. To nie miała być kolejna bajka dla dzieci, tylko książka, która w sposób lekki i przyjemny ma przekazywać prawdziwe informacje na temat pszczół. Temat pszczół jest ciekawy i niezwykle ważny, ponieważ dzięki ich istnieniu mamy m.in.: przepyszny miód, ale również mnóstwo warzyw i owoców, które jemy na co dzień. Pszczoły są bardzo pożyteczne dla ludzkości. Również przyczyniają się do produkcji odzieży, bo zapylają bawełnę. Gdyby nie było pszczół, nie byłoby też nas.

socha wywiad1

Czyli generalnie pomysł narodził się dzięki Pana rodzicom, tak?
Myślę, że gdyby nie moi rodzice, to razem z wydawnictwem nie wpadlibyśmy na pomysł zrobienia książki akurat o pszczołach. Dzięki tacie dowiedziałem się sporo na temat tych owadów, a potem zacząłem czytać więcej, zbierałem różne ciekawostki.

Pana książka ukazała się w 23 językach, teraz wydał pan ją w języku greckim. Sukces tej książki daje Panu jeszcze większą motywację i siłę do dalszej pracy?
Pewnie. Gdybym zrobił książkę, która nikogo by nie zainteresowała, to nie wiem, czy miałbym ochotę tworzyć następne. Tworząc tę książkę, musiałem odsunąć wszystkie, mniej ważne sprawy i skupić się tylko na niej. Od początku wiedziałem, że zrobienie tej książki to dobry pomysł. Taki sukces na pewno bardzo motywuje, gdyby nie było zainteresowania, to pewnie zająłbym się tym, co robiłem wcześniej.

Jakie są dalsze plany na tę książkę? W jakich językach możemy się jej jeszcze spodziewać?
Książka jest wydana w większości języków europejskich, ale również istnieje wydanie chińskie, japońskie i koreańskie. Niedługo powinna pojawić się wersja brazylijska.

Od jak dawna Pan rysuje?
Rysuję, odkąd pamiętam tak naprawdę. Pamiętam, że już w szkole na lekcjach, które mniej mnie interesowały, rysowałem przeróżne obrazki. Po maturze chciałem zostać psychologiem, ale można powiedzieć, że na szczęście nie zdałem egzaminu. Przypadkowo trafiłem na Akademię Sztuk Pięknych i dzięki tej szkole zacząłem się rozwijać pod kątem artystycznym. Mam wrażenie, że talentu miałem umiarkowanie dużo, a dzięki temu, że ciężko pracowałem, doszedłem do takiego poziomu na jakim aktualnie się znajduję. Bardzo się rozwinąłem. Rysuję już ponad 40 lat.

socha wywiad3

Skąd pomysł na łączenie rysunków i pisania?
Ja jestem rysownikiem przede wszystkim. Zajmowałem się wyłącznie tworzeniem ilustracji do tej książki. Na początku myślałem, że może uda mi się również napisać tekst, ale szybko zorientowałem się, że nie dam rady pisać prosto o rzeczach skomplikowanych. Wydawnictwo zaproponowało by autorem tekstu został doktor biologii Wojciech Grajkowski, który jest autorem podręczników szkolnych. On zajął się napisaniem prostych komentarzy do ilustracji przygotowanych przeze mnie. 

Jak długo trwała praca nad książką?
Około dwóch lat. Chciałem, żeby książka miała duży format; warunkiem wydania takiej książki było to, że miała być obszerna, bogata w wiele informacji itp. Wydrukowanie jej w tak dużym formacie jest znacznie droższe. Sam chciałem mieć satysfakcję z tworzenia jej. Miałem mnóstwo pomysłów, które chciałem w niej zawrzeć, narysować. Tyle czasu zajęło mi rysowanie, wymyśliłem bardzo dużo tematów, które były według mnie warte zilustrowania. Najpierw narysowałem całą książkę ołówkiem na papierze, potem zająłem się kolorowaniem jej.

I co z tymi wyrzeczeniami? Jak Pan sobie z nimi radzi?
Gdyby nie dyscyplina, to nie skończyłbym tej książki tak szybko. Najgorzej było latem, kiedy świeciło słońce i bardzo chciałem pójść poleżeć na trawie, a tu trzeba rysować te pszczółki. Wyznaczyłem sobie cel i po prostu wiedziałem, że jak już zacznę to muszę to skończyć. Najtrudniejszy był etap szkicowania, bo on wymaga największego skupienia. Podczas tworzenia tej książki, słuchałem bardzo dużo muzyki, audiobooków. Pomógł mi również nordic walking, ja lubię chodzić, może nie widać tego po mnie (śmiech), ale podczas chodzenia z kijkami świetnie się wymyśla.

socha wywiad2

Czego Pan nauczył się, tworząc tę książkę? 
Dowiedziałem się wielu rzeczy, o których nie miałem pojęcia. Byłem przekonany, że pszczoły to głównie miód. Natomiast one wykonują bardzo pożyteczną pracę, robią wiele dla nas. Między innymi zapylają kwiaty, z których powstaje większość warzyw i owoców, które jemy na co dzień.

Jak Pan czuje się po spotkaniach autorskich?
Po spotkaniach z czytelnikami mam naprawdę dużo satysfakcji. Nie wydaje mi się, żeby rodzice zmuszali swoje dzieci, aby czytały tę książkę. Niektóre z nich mówią szczerze, że im się podoba. Dzięki tej książce mogłem przyjechać do Grecji, a także zwiedzić inne kraje.

Czego Pan życzy młodym artystom?
Przede wszystkim życzę im wytrwałości. To jest najważniejsze, bo żyjemy aktualnie w takich czasach, że mnóstwo młodych ludzi ma kłopot z koncentracją, wyznaczaniem sobie celów. Często są rozpraszani przez telefony komórkowe i brakuje im koncentracji, skupienia na swojej pracy. Życzę im właśnie tej pracowitości, silnej woli i trochę szczęścia.

Oby młodzi wzięli sobie Pana rady do serca. Bardzo dziękuję za rozmowę i życzę powodzenia, i dalszych sukcesów.

Bardzo dziękuję.

Magdalena Bocoń



nk-widget